piątek, 16 lutego 2024

Góry Kaczawskie (Góry Ołowiane) : Z Janowic Wielkich do Marciszowa przez Ołowianą i Turzec (Janowice Wielkie - Miedzianka - Różanka - Ołowiana - Turzec - Marciszów)

Trasę tę miałam w głowie od jakiegoś czasu. W końcu przyszedł  dzień, by ją zrealizować. 
Jest początek stycznia 2024 r. W niższych partiach gór zimy zupełnie nie widać. 
Rano wyruszamy z Poznania pociągiem "Kamieńczyk" w kierunku Dolnego Śląska. Wysiadamy na stacji Janowice Wielkie. W pierwszej kolejności postanawiamy odwiedzić Miedziankę, a dokładniej browar w tej, rozsławionej przez książkę Filipa Springera ("Miedzianka. Historia znikania"), miejscowości. 


Browar Miedzianka

Niegdyś prężnie rozwijające się miasto, dziś wieś, licząca kilka dziesiątek mieszkańców. Dawniej w Miedziance wydobywano (na co wskazuje nazwa) miedź. Złoża tego metalu się jednak wyczerpały. Odkryto wówczas i zaczęto wydobywać kobalt. To także miało swój kres. Mieszkańcy jednak nie poddawali się. Utrzymywali się z zajęć nie związanych z górnictwem. Z czasem Miedzianka stała się miastem turystycznym, a piwo produkowane w tutejszym browarze było rozsławione w całej okolicy. Po II wojnie światowej, w 1945 r. Armia Czerwona zaczęła wydobywać w tym miejscu uran. Sposób w jaki to robiła nie był obojętny dla architektury miasta. Stopniowo miasto zaczęło się zapadać. W końcu podjęto decyzję o zlikwidowaniu zabudowań i przesiedleniu mieszkańców do Jeleniej Góry czy Janowic Wielkich. 

Oprócz odwiedzenia browaru, zależało nam na odnalezieniu krzyża pokutnego ( z XIV-XVI w.) z rytem "Memento". Napis ten według różnych źródeł powstał nieco później niż sam krzyż. 



W samym browarze spędziliśmy dłuższą chwilę, degustując to i owo. Zaprzyjaźniłam się także z jednym z piwowarów - na zdjęciu poniżej ;-) 


Do tej pory jednym z moich ulubionych piw z Browaru Miedzianka był Cycuch Janowicki (APA). Po tej wizycie, na prowadzenie wysuwa się Złoto Miedzianki, czyli piwo nawiązujące nazwą i stylem do dawnego Kupferberger Gold, piwa produkowanego niegdyś Browarze Georga Franzkiego w Miedziance. Ciekawe jak wyglądać będzie mój "ranking" po spróbowaniu Boberka (barley wine), który nie jest niestety dostępny w sprzedaży przez cały rok. 

Z browaru w Miedziance polnymi ścieżkami dotarliśmy do żółtego szlaku i nad rzekę Bóbr. Maszerując wzdłuż Bobru, znaleźliśmy się na skrzyżowaniu szlaków przy kościele i odbiliśmy w prawo na trasę znakowaną zielonym kolorem. 


nad Bobrem 


Po opuszczeniu zabudowań szlak jest całkiem wygodny i niezbyt wymagający. Tego dnia nie spotkaliśmy tu nikogo (chociaż był weekend).



W końcu docieramy do kolejnego węzła szlaków. Jesteśmy pod Różanką, w pobliżu dawnego schroniska Rosenbaude. O istnieniu tego imponującego budynku przypomina tablica dydaktyczna. Podobno Aleksander von Humboldt, niemiecki podróżnik i przyrodnik, uznał widok z Różanki (625 m.n.p.m.) za jeden z najpiękniejszych widoków świata. Niestety nie mogliśmy tego potwierdzić, bo  podczas naszej wycieczki, pogoda nie była zbyt łaskawa i zrezygnowaliśmy z wchodzenia na ten szczyt. 


Tablica w pobliżu nieistniejącego schroniska


Czy to pozostałości dawnego budynku? 

Dalej zielonym szlakiem mkniemy w stronę Ołowianej (658 m n.p.m.). Najwyższy punkt tego wzniesienia i tabliczka z nazwą znajdują się nieco poza szlakiem. 




Przed nami jeszcze jedna góra do kolekcji - Turzec (684 m n.p.m.). Docieramy tu już w okolicy zmroku. Jednocześnie zaczyna padać śnieg, który zwiastuje zimowe warunki kolejnego dnia. Turzec również znajduje się poza oznaczeniami. Nawet zimą trzeba się trochę nagimnastykować, by zrobić sobie zdjęcie z tabliczką. Podejście na szczyt jest zarośnięte, a ścieżka gdzieniegdzie się urywa. 


Ze szczytu schodzimy już w świetle czołówek do drogi wojewódzkiej nr 328. Skręcamy w prawo i wzdłuż jezdni wędrujemy aż do stacji kolejowej w Marciszowie. 



Może zainteresują Cię także poniższe wpisy: 







niedziela, 11 lutego 2024

Okolice Zagórza Śląskiego (Zamek Grodno, Jezioro Bystrzyckie, Zapora, taras widokowy, Akwarium) oraz szlak Zagórze Śląskie - Jedlina-Zdrój

Do Zagórza Śląskiego wróciły niedawno pociągi. Niespełna 25-kilometrowa zrewitalizowana linia kolejowa łączy Jedlinę-Zdrój ze Świdnicą. Skorzystaliśmy z tego połączenia, by wrócić na ścieżki w pobliżu Zagórza  Śląskiego, ale też zobaczyć coś nowego. 



Ze stacji kolejowej kierujemy się od razu w stronę największej atrakcji Zagórza - Zamku Grodno. W prześwitach pomiędzy drzewami widzimy pałac z II połowy XIXw. (na zdjęciu poniżej):



Po przejściu ok. kilometra docieramy do pierwszych zabudowań wchodzących w skład kompleksu zamkowego (Zamku Grodno). 

Zanim przekroczymy bramę prowadzącą na dziedziniec , postanawiamy zejść na punkt widokowy. Okazuje się, że nie jest to proste zadanie. Spora warstwa świeżego, niezwiązanego śniegu + strome odcinki sprawiają, że z lekkim opóźnieniem meldujemy się przy barierkach z widokiem ;) Punkt widokowy znajduje się ok. 200 metrów od wejścia na teren Zamku Grodno (kierunek marszu wskazuje strzałka z poniższego zdjęcia). 


Panorama z punktu widokowego poniżej Zamku Grodno 

Ponieważ mieliśmy już okazję zwiedzić Zamek Grodno, tym razem zdecydowaliśmy się jedynie na krótki spacer po dziedzińcu dolnym (wstęp bezpłatny). Następnie ruszyliśmy w stronę Jeziora Bystrzyckiego (szlakiem żółtym i czerwonym). 


Zamek Grodno - dziedziniec dolny 

Jezioro Bystrzyckie w zimowym klimacie wygląda bardzo ciekawie. Pewnie jeszcze piękniej byłoby, gdyby na niebie pojawiło się słońce. Tego dnia postanowiliśmy powtórzyć po kilku latach spacer wzdłuż północnego brzegu zbiornika (żółty szlak). 

Malownicza trasa doprowadza do zapory, która jest także świetnym punktem widokowym. 


widok z zapory 


element wyprodukowany w zakładzie budowy maszyn Starke & Hoffmann Hirschberg (Jelenia Góra) - do dziś zachowały się tabliczki z nazwą zakładu

Zależało nam na tym, by zerknąć na zaporę także z dołu. Postanowiliśmy przejść przez zaporę do asfaltowej drogi, a następnie jej zawijasami się obniżyć. Trafiliśmy bez większego problemu w miejsce, skąd widać doskonale ogrom tej wyjątkowej konstrukcji. 

Nie mieliśmy zamiaru wracać tą samą drogą, więc zeszliśmy w stronę Lubachowa i zielonego szlaku. Po przejściu mostu na Bystrzycy skręciliśmy w lewo. Krótki odcinek szlaku jest mało intuicyjny - prowadzi tuż przy rzece, bardzo blisko domów. 
Na rozwidleniu ścieżek, wybieramy czarne oznaczenia, które prowadzą najpierw w stronę torów kolejowych. Następnie odbijamy w lewo i (niespodziewanie) pniemy się dość stromo w górę. Trasa wypłaszcza się w pobliżu wniesienia o nazwie Kurzętnik (446 m n.p.m.). 


ciekawe oznaczenie trasy - kto wie co to za szlak? 


okolice Kurzętnika


"okienko" widokowe

Kierujemy się dalej w stronę Drewnicy (452 m.n.p.m) , ale szlak omija  to wniesienie. Na tym odcinku trafiamy na dość zarośnięte miejsce, zastanawiając się, czy latem jest ono możliwe do przejścia: 

Schodzimy do ulicy Spacerowej, mijamy hotel Maria Antonia i przechodzimy kładką nad jeziorem na drugą stronę zbiornika. 


widok z kładki na Zamek Grodno


Hotel Maria Antonina

Kolejnym celem pośrednim naszej wycieczki jest taras widokowy przy czarnym szlaku pieszym. Zanim tam jednak dotrzemy, postanawiamy odwiedzić Akwarium - Centrum Obsługi Ruchu Turystycznego. 


Akwarium

Warto tu zajrzeć nie tylko w celu zdobycia informacji o okolicy. Wewnątrz budynku mieści się ogromne akwarium, w którym można zobaczyć ryby żyjące w Jeziorze Bystrzyckim. Na piętrze czekają dodatkowe atrakcje. Podczas naszej wizyty mogliśmy obejrzeć np. wyjątkową wystawę fotografii przyrodniczej.
Tuż obok budynku zobaczyliśmy wskazówkę dotarcia do tarasu widokowego. Nie trzeba się więc stąd wycofywać aż do kładki nad jeziorem (niestety ścieżki tej nie widać na mapie na końcu wpisu). Po drodze udało nam się zaobserwować kilka gatunków ptaków. Przed obiektywem zapozowały jednak tylko dwa z nich: sikora uboga i pan gil :) 


sikora uboga


gil

Taras widokowy początkowo mnie zawodzi. Myślę, że drzewa  zakryły spektakularne widoki, jakie widziałam wcześniej w internecie. Jestem w błędzie. Jezioro jest z drugiej strony, a panorama z tarasu na długo zapada w pamięci... 


taras widokowy


widok z tarasu na Jezioro Bystrzyckie 


my na tarasie ;)

Z tego miejsca jeszcze chwilę maszerujemy czarnym szlakiem w stronę Walimia. Na skrzyżowaniu tras, wybieramy niebieskie znaki i schodzimy do Zagórza Śląskiego, gdzie można wsiąść do pociągu i zakończyć wycieczkę (po ok. 10 kilometrach).


skrzyżowanie szlaków niebieskiego i czarnego

Do pociągu mamy ponad godzinę i nie bardzo chce nam się marznąć, więc postanawiamy dołożyć kilometrażu (ok. 8-9 km) i trochę zmodyfikowanym żółtym szlakiem zejść do Jedliny - Zdroju. 


bałwany w Zagórzu Śląskim

Żółty szlak z Zagórza do Jedliny jest dość monotonny. Przeprowadza m.in. przez zabudowania Niedźwiedzicy oraz przez pola. To nie znaczy jednak, że nie ma tu czegoś, co przykuwa wzrok ;) 
Ja zawsze lubię przez przypadek odkrywać np. krzyże pokutne oraz pozostałości niemieckich napisów. Na tej trasie znalazłam jedno i drugie! 


krzyż pokutny w Niedźwiedzicy 

Kościół Św. Mikołaja na przeciwko krzyża pokutnego 


dawny dwór i gospoda w Niedźwiedzicy


zbliżenie na zachowane niemieckie napisy

W Jedlinie "odebraliśmy" nagrodę za podjęty wysiłek. Koźlaki z Browaru Jedlinka zrekompensowały  trud drogi w nie do końca sprzyjających warunkach ;-) Całą naszą trasę można przeanalizować na poniższej mapce.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Może zainteresuje Cię także inny wpis dotyczący Zagórza Śląśkiego? 

Góry Wałbrzyskie: Ze stacji Wałbrzych Miasto do Lubachowa przez Zagórze Śląskie (Zamek Grodno, Zapora)


środa, 10 stycznia 2024

Korona Gór Polski: Góry Bystrzyckie - na Jagodną z Długopola - Zdroju (pętla) - także dla niezmotoryzowanych

Jagodna (977 m n.p.m.) w Górach Bystrzyckich to szczyt, od którego można śmiało rozpocząć swoją zimową górską przygodę . Szczególnie, gdy wędrówkę zacznie się przy schronisku o tej samej nazwie. Na wierzchołek prowadzi z niego szeroka droga, zimą ratrakowana, co nie znaczy, że łatwo będzie nam iść w zwykłych adidasach. Warto zadbać o obuwie za kostkę, z dobrym bieżnikiem i na wszelki wypadek do plecaka wrzucić raczki lub nakładki na buty z kolcami.
Ze schroniska Jagodna na szczyt wyznaczono niebieski szlak (ok. 4,2 km / 1:20 h w jedną stronę). 

Dłuższa trasa na Jagodną - pętla z Długopola - Zdroju 

Ja jednak mam także propozycję dla nieco bardziej zaprawionych w bojach piechurów - pętlę z Długopola - Zdroju, którą ze względu na swoją długość (ponad 20 km) powinny wybrać osoby mające już jakieś doświadczenie w zimowym chodzeniu po górach i znające swoje możliwości. 

Długopole - Zdrój - jak dojechać? 

Startujemy w Długopolu - Zdroju, niewielkim, ale bardzo uroczym uzdrowisku, do którego dojechać można pociągiem (Koleje Dolnośląskie) lub autobusami m.in. z Kłodzka, Bystrzycy Kłodzkiej Międzylesia czy Międzygórza (PKS w Kłodzku). Niestety kursów autobusów w ciągu dnia jest niewiele, więc przed wycieczką koniecznie je przestudiujcie. 


Dom Zdrojowy i pijalnia wód mineralnych  w Długopolu - Zdroju 


wnętrze pijalni wód mineralnych w Długopolu - Zdroju

"Nasza" trasa zakłada dojście do Przełęczy nad Porębą asfaltową drogą bez oznaczeń szlaku (należy kierować się na wieś Poręba) . Większości wyda się ona nieco nudnawa, bowiem z Długopola musimy "klepać" asfalt przez ponad 6 km. Z ciekawszych miejsc przy drodze warto wymienić kościół pw. św. Sebastiana oraz znajdujący się tuż przy nim krzyż pokutny z XIV-XVI w. z dobrze widocznym narzędziem zbrodni. 


Krzyże pokutne, jak sama nazwa wskazuje, związane były z pokutą, ale dotyczyły najcięższych przestępstw,  czyli morderstw (także tych przypadkowych). Winny, chcąc uniknąć kary śmierci , musiał nie tylko wypłacić rodzinie zmarłego odszkodowanie, pokryć koszty sądowe, koszty pochówku,  zamówić określoną ilość mszy w intencji zmarłego, dołożyć się do kosztów utrzymania  rodziny ofiary, ale także własnoręcznie wykuć krzyż pokutny i ustawić go w miejscu wskazanym przez żałobników. Podobno w całej Europie znajduje się ok. 7 000 krzyży pokutnych, które przetrwały do dziś.


krzyż pokutny w Porębie - widać narzędzie zbrodni? 

Kawałek dalej stoi zabytkowy krzyż Męki Pańskiej (na zdjęciu poniżej). 


Po ponad  2 godzinach docieramy na wysokość 690 m n.p.m. (Przełęcz nad Porębą). W zaroślach w pobliżu przełęczy kryją się pozostałości dwóch schronów bojowych budowanych przez Niemców w latach 30 XXw. (tym razem ich nie odnaleźliśmy). 
Kawałek maszerujemy Autostradą Sudecką (DW 389). Ten odcinek drogi nie jest odśnieżany w okresie zimowym. Bacznie się rozglądamy, bo szlaki żółty i niebieski w końcu odbijają w las. 



Idzie się tędy bardzo przyjemnie, szczególnie, gdy przed nami ktoś lekko przedeptał trasę ;-) Szlaki niedługo później się rozwidlają. Niebieski,  na Jagodną,  staje się szeroki, wygodny - aż chce się nim maszerować w takich warunkach!



Droga mija bardzo szybko. Jesteśmy zaskoczeni, gdy zza mgły wyłania się wieża widokowa. Podobnie jak dzień wcześniej na Czerńcu - nie mamy szans na podziwianie górskich panoram, ale stwierdzamy, że na wieżę i tam wypada wejść. 

Wieża widokowa na Jagodnej 





Mateusz nie daje za wygraną i liczy, że jakieś szczyty uda mu się dostrzec z wieży ;) 

Czas na pamiątkową fotkę z tabliczką  i zejście do schroniska. 


I tak sobie idziemy, zastanawiając się co zjemy w schronisku, kiedy przypominam sobie, że jest jeszcze Jagodna Północna (985 m n p.m.) , wyższy, mniej popularny wierzchołek od tego, na którym przed momentem byliśmy. Kiedy widzimy wydeptaną w śniegu ścieżkę w bok i weryfikujemy ją z mapą w telefonie, postanawiamy pójść tym śladem i wejść na najwyższy punkt Gór Bystrzyckich. 


Jagodna nr 2 (Północna)


Na Jagodnej Północnej

Wracamy tą samą drogą do niebieskiego szlaku i kierujemy się w stronę schroniska. Na tym odcinku  spotykamy coraz więcej ludzi. Trzeba uważać także na narciarzy i specjalnie przygotowane dla nich ślady w śniegu (by ich nie zadeptywać!). 

Wchodzimy w gościnne progi schroniska, które według tabliczki przy wejściu znajduje się na wysokości 8110 m n.p.m. ;-) Kto nie ma w plecaku butli z tlenem ten gapa :P 



W budynku w weekend tradycyjnie jest dość tłoczno, tym bardziej, że wieczorem ma się odbyć koncert Domu o Zielonych Progach. Mimo to obsługa daje radę i wywołuje na twarzach wszystkich uśmiech wydając z kuchni zamówienia. Menu jest tak kuszące, że długo nie możemy zdecydować się co zjemy. Mateusz decyduje się na kotlet chatara, ja na wióry orlickie. Jesteśmy po raz kolejny zachwyceni smakiem i wielkością porcji. 


Po udanej biesiadzie trudno ruszyć nasze zadki. Przed nami jeszcze ok. 9 kilometrów drogi czerwonym szlakiem. Część trasy pójdziemy w świetle czołówek. Póki jest jasno, staramy się utrzymać dobre tempo, idąc drogą wojewódzką nr 389 (autostrada sudecka :) - na zdjęciu poniżej. 


Szlak w końcu odbija z wygodnej trasy w las. Później wyprowadza na pola, aż w końcu wejdziemy w zabudowania i "cywilizację". Mimo zmroku, udaje nam się wypatrzyć jeszcze poniemieckie krzyże, jak np. ten poniżej: 




Docieramy do Długopola-Zdroju w świetnych nastrojach, a ja myślę już o tym co spotka nas na trasie, jaką zaplanowałam na następny dzień ;) 

Mapa trasy: 


Postaw mi kawę na buycoffee.to

Może zainteresują Cię także inne wpisy dotyczące Gór Bystrzyckich:

Góry Bystrzyckie szlaki: