Przełęcz pod Mangartem (Mangartsko sedlo, Mangart sadle) to miejsce, o którym z pewnością przeczytacie planując podróż do Słowenii. Gdy pierwszy raz zobaczyłam krajobrazy jakie można stąd podziwiać , wiedziałam, że musimy tam dotrzeć. W okolice przełęczy najłatwiej dostać się samochodem (wjazd płatny).
Naszą bazą wypadową były okolice Mojstrany, więc do celu łatwiej było nam dojechać przez Włochy. Stromy podjazd w kierunku Przełęczy pod Mangartem rozpoczyna się w pobliżu Wodospadu (Mangartski slap) – droga nr 902. Trasa jest kręta, wąska i w wielu miejscach nie da się wyminąć z innym pojazdem. Wymaga nieco umiejętności prowadzenia samochodu. W wyższych partiach pobierana jest opłata za dalszy przejazd (10 euro – stan na sierpień 2025). Obecnie nie można wjechać bezpośrednio na Przełęcz (dopuszczony jest ruch pieszy). Najbliższy parking pod przełęczą znajduje się na wysokości ponad 1900 m n.p.m. Wiele osób tu kończy wycieczkę, rozgląda się, pstryka parę zdjęć i zjeżdża autem z powrotem. My zachęcamy by nie tylko dotrzeć pieszo na Przełęcz, ale pójść dalej. Nie namawiamy, by od razu ruszyć na Mangart (2 679 m n.p.m.). Wejście na ten szczyt wydaje nam się bardzo trudne. Sami dotarliśmy jedynie na szczyt Monte Trauning (Travnik) 2201 m n.p.m. przy granicy słoweńsko-włoskiej. Podejście bliżej potężnej sylwetki Mangartu zrobiło na nas ogromne wrażenie. Weszliśmy również na wzniesienie Mali Vrh 1992 m n.p.m. w pobliżu parkingu, skąd rozpościerają się również wspaniałe widoki. „Naszą” trasę można prześledzić na poniższej mapie. Niestety obecnie krótki asfaltowy odcinek jest zamknięty dla ruchu i w obie strony trzeba iść prze schronisko Koča na Mangrtskem sedlu.
Nałogowa Podróżniczka
środa, 8 lipca 2026
Słowenia, Alpy Julijskie : Przełęcz pod Mangartem (Mangartsko sedlo, Mangart sadle) - wskazówki
poniedziałek, 29 czerwca 2026
Słowenia: Karawanki - na najwyższy szczyt Karawanek - Stol / Hochstul 2237 m n.p.m.
W tym wpisie przeczytacie o bardziej wymagającej słoweńskiej wycieczce. Idziemy na najwyższy szczyt Karawanek - Stol/Hochstul - 2237 m n.p.m. Przepiękne widoki, przyjemne towarzystwo wieszczków i możliwość odpoczynku w schronisku na wysokości 2198 m n.p.m. (Prešernova koča na Stolu) - czego chcieć więcej? :)
Opisywana trasa w zasadzie pozbawiona jest trudności technicznych, poza jednym fragmentem, którego nie polecamy 😉, ale da się go ominąć.
Startujemy z parkingu przy zbiorniku wodnym Završniško jezero. Postój jest płatny i kosztuje 10 euro za dzień (stan na 08/2025). Już sam parking znajduje się w pięknym miejscu. Woda, góry, las… to musi być dobry dzień! Ruszamy czerwonym szlakiem (w Słowenii prawie wszystkie szlaki są czerwone!) w stronę schroniska Valvasorjev dom pod Stolom. Szlak biegnie odcinkiem asfaltowej drogi, fragmentem pastwiska i przyjemnymi leśnymi ścieżkami. Do schroniska można podjechać samochodem. Droga jest asfaltowa, kręta i wąska. Może być wyzwaniem dla samochodów o niskim zawieszeniu. Na odcinku ok. 5 kilometrów podjeżdża się aż 550 metrów ). Przejazd asfaltową drogą jest płatny – płatność reguluje się przy szlabanie na wjeździe.
Idziemy w stronę szczytu ścieżką o nazwie Žirovniška pot. W wyższych partiach co jakiś czas wychodzimy z lasu mogąc podziwiać wspaniałą panoramę okolicy. Dookoła same piękne widoki – wysokie góry oraz, w dole, Jezioro Bled – jedna z największych atrakcji Słowenii. W końcu całkowicie zostawiamy za sobą las. Szczyty najbliżej nas przypominają wyglądem Bieszczady, chociaż są o wiele wyższe. Ponieważ nie lubimy wchodzić i wracać tą samą drogą, wpadliśmy na „genialny” pomysł, by zboczyć z głównego szlaku i wejść na Stol od zachodniej strony. Nie wiedzieliśmy, że krótki odcinek trasy Slovenska planinska pot, VA-A5/ Panoramaweg Sudaplen 05 okaże się takim wyzwaniem.
środa, 24 czerwca 2026
Słowenia: Karawanki - na trójstyk granic Słowenii, Włoch i Austrii
Słowenia od zawsze kojarzyła mi się z pięknymi krajobrazami i górami, które wydawały się poza naszym zasięgiem. Wysokie, strzeliste, pełne metalowych elementów, bez których przejście wielu szlaków byłoby, nawet dla bardziej zaawansowanych górołazów, prawie niemożliwe. Przed wyjazdem spędziłam sporo czasu analizując mapy, szukając zdjęć, opisów szlaków w Internecie, by móc ocenić, czy na poszczególnych trasach sobie z Mateuszem poradzimy. Ta opisywana poniżej pozbawiona jest technicznych trudności. Przypomina bardziej „nasze” sudeckie czy beskidzkie ścieżki niż wysokogórską wspinaczkę. Co ciekawe, tego dnia staniemy na styku granic trzech krajów: Słowenii, Austrii i Włoch. Zainteresowani?
Zapraszam po więcej informacji:
Ruszamy z niewielkiej wsi Rateče. Na jej obrzeżach znaleźliśmy bezpłatny parking, niestety zaledwie na kilka aut – wszystkie miejsca były zajęte. W Słowenii wiele parkingów, nie tylko przy największych atrakcjach turystycznych jest płatna (często ok. 10 euro lub więcej za dzień). Czasem da się zaparkować auto za darmo. W centrum wsi Rateče stoją parkomaty. Kawałek dalej, przy głównej drodze zauważyliśmy parę zaparkowanych samochodów na obcych rejestracjach i właśnie tam postanowiliśmy zostawić auto. Nie dostaliśmy mandatu.
Ruszyliśmy czerwonym szlakiem, który rozpoczyna się przy płatnym parkingu w centrum. Kierujemy się na trójstyk granic (Peč, Tromeja, Dreilandereck,Monte Forno). Łagodne podejście przechodzi w nieco bardziej wymagające gdy zbliżymy się do granicy z Włochami. Końcowy fragment to kilkanaście mniejszych i większych zakosów. Po nieco ponad 2 godzinach docieramy na wysokość 1508 m n.p.m. i po raz pierwszy możemy spojrzeć na Austrię. Przed nami austriacki szczyt Dobratch (2166 m n.p.m.). Na trójstyku znajduje się obelisk, który pokazuje w którym państwie aktualnie się znajdujemy. Jeśli zgłodniejecie lub dopadnie Was pragnienie, można skierować się w stronę Taubenkogel – austriackiego wzniesienia, na które wjechać można kolejką (od strony Austrii). Po drodze traficie na kilka knajpek. Postanowiliśmy wrócić stamtąd na trójstyk i zejść do Ratece szlakiem po włoskiej stronie. Wybraliśmy szlaki w kolorze czerwonym i niebieskim. Żeby jednak nie dochodzić do głównej drogi, w miejscu gdzie szlak ostatni raz mocno skręca w prawo, idziemy prosto. Przekraczamy bramkę i maszerujemy przez pastwisko, z którego wychodzimy już w Słowenii. Ależ tam są widoki! Skręcamy w lewo na krótki fragment ścieżki rowerowej, po czym dochodzimy do czerwonego szlaku, którym podchodziliśmy na trójstyk. Po kilkuset metrach meldujemy się przy samochodzie.
Cała trasa (bez przerw i przystanków, których ze względu na widoki można zrobić naprawdę sporo) powinna zająć ok. 5 godzin. Dystans do przejścia do ok. 12 km.
Mapa trasy:
wtorek, 9 czerwca 2026
Karkonosze: Szlak na Śnieżkę z Karpacza, zejście do Kowary (Karpacz - Strzecha Akademicka - Spalona Strażnica - Dom Śląski - Śnieżka - Jelenka - Skalny Stół - Budniki - Kowary)
Poniższa opcja wejścia na Śnieżkę opiera się częściowo o jeden z popularnych szlaków z Karpacza. Jeśli jednak nie chcecie nocować w tej gwarnej miejscowości, śmiało skorzystajcie z mojej propozycji.
Wycieczkę rozpoczynamy w okolicy dawnego dworca kolejowego w Kowarach. Działa tu informacja turystyczna, gdzie można otrzymać bezpłatne materiały dotyczące regionu oraz uzyskać pomoc w podstawowych turystycznych tematach. To właśnie z przystanku w bezpośrednim sąsiedztwie informacji turystycznej odjeżdżają średnio co godzinę autobusy do Karpacza (przejazd kosztuje 6 zł/ osoba/ wrzesień 2025). Przewoźnikiem, który realizuje kursy jest PKS "Tour" Jelenia Góra (rozkład jazdy linii nr 100 znajdziecie pod linkiem: https://pks.jgora.pl/images/pdf/rozklad-jazdy-pkk/Linia_100.pdf
Po około kwadransie wysiadamy na przystanku Karpacz Biały Jar. Jako trasę podejściową wybraliśmy kombinację szlaków żółtego i niebieskiego. Początkowo idziemy wzdłuż zabudowań Karpacza. Można być zaskoczonym, że miasto położne jest na tylu różnych poziomach i wzniesieniach. Przy Dzikim Wodospadzie wchodzimy w las, wcześniej kupując bilety wstępu do Karkonoskiego Parku Narodowego. Maszerujemy wzdłuż potoku, chłonąc krajobrazy. Po ok. 1,3 km od kasy KPN-u warto rozejrzeć się dookoła. Na jednym z głazów warto znaleźć płaskorzeźbę "sanie rogate". Na blogu Grafy w Podróży (grafywpodrozy.pl), można przeczytać, że powstała ona prawdopodobnie w 1925 r. , a żółty szlak, którym wędrujemy, był wówczas trasą, torem zjazdowym. Płaskorzeźbę łatwiej wypatrzyć idąc w przeciwnym kierunku niż opisywany.
Docieramy do Domu Śląskiego. Niegdyś w jego sąsiedztwie stało drogie schronisko - schronisko Riesenbaude, późniejsza Obři Bouda








