czwartek, 28 maja 2020

Góry Izerskie: Ze Świeradowa na Zajęcznik, Czerniawską Kopę, Smrek, Stóg Izerski i Sępią Górę (trasa ok. 30 km)

Do tej pory, Góry Izerskie poznaliśmy w naprawdę niewielkim fragmencie. W zasadzie zdobyliśmy zaledwie Wysoką Kopę (ze Szklarskiej Poręby) , a więc najwyższy szczyt tego pasma.
Ucieszyłam się, że wracamy w te rejony. Jako bazę noclegową wybrałam Świeradów-Zdrój, miejscowość uzdrowiskową u stóp Stogu Izerskiego. Toteż właśnie ten szczyt okazał się naszym pierwszym celem. Oczywiście nie wybraliśmy najkrótszej drogi. W planie mieliśmy jeszcze wejście na kilka innych, niższych wierzchołków, wpisanych w zestawienie szczytów należących do Korony Gór Izerskich.
Główny węzeł szlaków w Świeradowie, znajduje się na skrzyżowaniu ulic Parkowej i Zdrojowej. Stąd idziemy w stronę dawnej stacji kolejowej.


Lokomotywa parowa TP4-217

Obecnie w budynku dworca mieści się makieta kolejowa. Odbywają się tu również warsztaty oraz wydarzenia kulturalne. Niestety działalność Stacji Kultury na razie, ze względu na pandemię, jest zawieszona do odwołania.


Stąd chcieliśmy iść dalej czarnym szlakiem. Coś jednak poszło nie tak i go na chwilę zgubiliśmy. Jakoś przy pomocy mapy w telefonie dotarliśmy do cmentarza. Z tego miejsca zaczynamy piąć w górę nowiuteńkim asfaltem (najpierw wzdłuż ul. Cmentarnej, następnie skręcając w lewo, w Cichą). Na przecięciu ze szlakiem zielonym, skręcamy w prawo, w leśną, wygodną ścieżkę (znaki czarne i zielone). Nieco powyżej biegnie ścieżka edukacyjna "Zajęcznik". Po szczegóły dotyczące ścieżki odsyłam na stronę: https://swieradowzdroj.pl/artykul/2205/na-zajecznik-sciezka-edukacyjna.
My na pewno tego dnia jeszcze pójdziemy jej fragmentem. 


Stóg Izerski widziany z okolic Stacji Kultury

Docieramy na Zajęcznik (595 m n.p.m.). Znajdziemy tu całkiem sporą rekreacyjną wiatę z ławkami oraz z bliska zobaczymy iglicę - maszt przekaźnikowy RTV. 



wiata na Zajęczniku

Dalej znakowana trasa łagodnie schodzi w dół. Przy drodze możemy zobaczyć kilka stacji ścieżki dydaktycznej, m.in.  leśne cymbały.


Jedna ze stacji ścieżki dydaktycznej

Nie zdziwmy się (i zachowajmy szczególną ostrożność), gdy drogę przecinać  będą rowerzyści. Przebiega tędy sporo rowerowych single tracków.
Następnie nasze piesze trasy będą się rozdzielać. Obojętnie jednak czy pójdziemy czarną, czy zieloną, wyjdziemy w tym samym miejscu, na rozwidleniu Pod Świeradówką. Później wzdłuż zielonych szlaków, pójdziemy spacerową, leśną ścieżką. W pewnym momencie będziemy przechodzić przez asfaltową drogę. My postanowiliśmy odbić w tym miejscu do punktu antygrawitacyjnego. Na podejście do tego miejsca trzeba przeznaczyć ok. 12 minut w jedną stronę. 


Oczywiście musimy wypróbować tutejsze antygrawitacyjne właściwości. Szukamy w plecaku czegoś zaokrąglonego. Wybór pada na puszkę piwa 😉 Kładziemy ją na asfalcie i faktycznie widzimy jakby toczyła się POD górę! Jedni twierdzą, że jest anomalia grawitacyjna, inni, że to złudzenie optyczne. I chociaż fajnie byłoby wierzyć w pierwszą opcję, rozsądek podpowiada drugie rozwiązanie. Cofamy się do zielonego szlaku. Za asfaltem biegnie on w dół, do Czerniawy-Zdroju. Za sporym, niedokończonym (i niszczejącym)  kompleksem uzdrowiskowym skręcamy w prawo, w ul. Izerską. Według mapy, powinien tędy przebiegać czerwony szlak turystyczny. Prawdopodobnie w terenie oznakowany jest on na równoległej ulicy - Sanatoryjnej. 


Obie ulice te spotykają się ze sobą tuż przed Grotą Czerniawa. 

Grota Czerniawa

Za moment skręcimy w lewo , w drogę wojewódzką 358. Po kilkuset metrach, czerwony szlak odbija w prawo. My za to zmienimy znaki na czarne i ponownie skręcimy w lewo. Wkrótce dołączymy do zielonego szlaku i podchodząc całkiem stromo pod górę, zaczniemy zdobywać Czerniawską Kopę, na której od końca ubiegłego roku, można wejść na wieżę widokową. Pod wieżą dość tłoczno jak na obecne standardy. W końcu jest to dodatkowa atrakcja okolicy, całkiem łatwo dostępna. 

Wieża na Czerniawskiej Kopie

Widoki z wieży są całkiem ciekawe. Bardzo dobrze widać stąd najbliższe wzniesienia - Smrek oraz Stóg Izerski. Jeśli się dobrze przyjrzymy, łatwo zauważyć można także charakterystyczną sylwetkę Ostrzycy (501 m n.p.m.) , wygasłego wulkanu na Pogórzu Kaczawskim.

Smrek
W stronę Czerniawy...



Ostrzyca (501 m n.p.m.)
Stóg Izerski (z lewej) i Smrek



Z wieży idziemy dalej zielonym szlakiem. Znów mijamy niewielu turystów (większość zostaje przy wieży widokowej). Obok drogi mijamy specyficzny kamień z tablicą. Upamiętnia on historyczny trójstyk granic Śląska, Czech i Górnych Łużyc.


Stąd na Smerek już niedaleka droga. Szczyt ma wierzchołki po obu stronach granicy - zarówno w Czechach jak i w Polsce. Na czeską stronę warto wejść także ze względu na ciekawą wieżę widokową, znajdującą się zaledwie kilkaset metrów od granicy. Oczywiście chwilowo przekraczanie granicy jest nielegalne, jednak wiem, że na pewno warto się na nią wdrapać. Widoki z góry są imponujące. Może kiedyś będę mogła Wam je pokazać ;) 



Próbowaliśmy znaleźć najwyższy wierzchołek Smreka po polskiej stronie. Nie wiemy na 100%  czy nam się to udało. Następnie podjęliśmy poszukiwania źródeł Izery, odbijając przed Stogiem Izerskim na czerwony szlak (tzw. Drogę Telefoniczną). Raczej bez skutku (trzeba było chyba głębiej wejść w las). 
poszukiwania najwyższego punktu Smreka

Wreszcie docieramy na Stóg Izerski. Poniżej szczytu znajduje się Schronisko na Stogu Izerskim (od 30.05. obiekt wznawia działalność! My musieliśmy obejść się smakiem ;))






Mimo, że schronisko było nieczynne, z przyjemnością rozsiedliśmy się w jego okolicy, rozkoszując się przepiękną panoramą. Dojrzeliśmy stąd nawet Śnieżkę! :) Na Stóg Izerski można wjechać także kolejką gondolową. Po szczegóły odsyłam do witryny: https://skisun.pl/


w stronę Karkonoszy

Śnieżka




Żegnamy się z klimatycznym schroniskiem i chcemy rozpocząć schodzenie do Świeradowa. Przy drodze jednak zauważamy knajpkę, w której sprzedają piwo! Nie potrafimy odmówić sobie tego złotego, orzeźwiającego napoju ;-) Czas więc na kolejny przystanek... 


No i podczas tej przerwy w wędrówce, w naszych głowach rodzi się pomysł, by tego dnia wejść jeszcze na Sępią Górę, która intryguje nas za każdym razem, gdy na nią spoglądamy. To zresztą szczyt, na który patrzyliśmy każdego poranka z okien naszego pokoju. Trzeba było się na niego wspiąć. Docieramy więc czerwonym szlakiem do rozwidlenia w Świeradowie , z którego startowaliśmy rano na Zajęcznik. Zmieniamy znaki na niebieskie i zaczynamy wchodzić na Sępią Górę. Początkowo wzdłuż zabudowań, później lasem... Ze Świeradowa to ok. 1 godziny drogi. 


Na wierzchołku znajduje się grupa skał, które wznoszą się ponad korony drzew. Wygodnie usadawiamy na nich swoje cztery litery i delektujemy się zachodzącym słońcem. Jest bajecznie.
Rozglądamy się dookoła i rozpoznajemy szczyty, na których tego dnia już byliśmy... Czerniawska Kopa, Smrek, Stóg Izerski... wszystko wydaje się tak daleko!





Wieża na Czerniawskiej Kopie





wiata poniże skał Sępiej Góry

Spędzamy tu długie minuty. Naprawdę żal schodzić do Świeradowa. Kiedyś jednak trzeba podjąć tę decyzję. Niestety na dalszą wędrówkę Grzbietem Kamienickim, który prowadzi aż do Rozdroża Izerskiego,  nie ma już tego dnia czasu ani sił. Ale na pewno chętnie jeszcze tam wrócimy. Sępia Góra na koniec dnia była taką wisienką na torcie i na długo zapadnie w naszej pamięci. Zeszliśmy do Świeradowa tą samą trasą.

Poniżej trasa, którą szliśmy:


Ze względu na drobne błądzenie, poszukiwania szczytu Smreka, a także odbicie na punkt grawitacyjny + dotarcie do i z wynajętej kwatery, zegarek tego dnia wskazał nam 30 km. Wychodząc rano na szlak, żadne z nas nie spodziewało się, że Góry Izerskie tak nas wciągną i zachęcą do ich poznawania.

Zdobyte szczyty z Korony Gór Izerskich: 
- Zajęcznik
- Czerniawska Kopa
- Smrek?
- Stóg Izerski
- Sępia Góra

Po tak udanym dniu, mieliśmy jeszcze większą ochotę na wędrówkę izerskimi szlakami kolejnego dnia. Jakie trasy wybraliśmy? Tego dowiecie się już z kolejnego wpisu. 

niedziela, 26 kwietnia 2020

Korona Gór Polski dla niezmotoryzowanych/ propozycje wędrówki KGP wskazówki

Korona Gór Polski została ustanowiona 1997 roku przez pracowników Uniwersytetu Warszawskiego. To właśnie oni stworzyli wykaz 28 koronnych szczytów. W grudniu tego samego roku powstał Klub Zdobywców Korony Gór Polski, który zrzesza fanów górskich wędrówek, a możliwością uzyskania specjalnej odznaki zdobywcy, motywuje ich do zdobycia wszystkich szczytów ujętych w wykazie. Więcej o klubie, jego działalności i zasadach przyznawania oznaki przeczytanie na stronie internetowej: https://kgp.info.pl/.

Mnie lista 28 najważniejszych szczytów poszczególnych pasm górskich zmotywowała na tyle, że namówiłam swojego męża i razem z nim przemierzałam górskie szlaki, stając na wszystkich wierzchołkach.

Zdaję sobie jednak sprawę, że nie każdy ma prawo jazdy. Nie każdy dysponuje też samochodem. Niektórzy (tak jak my) wolą korzystać z komunikacji publicznej, dzięki czemu nie jesteśmy "skazani" do powrotu na parking, na którym zostawiliśmy auto. Postanowiłam więc pokazać, że  na szlaki prowadzące na większość szczytów, należących do Korony Gór Polski, da się dotrzeć pociągiem, autobusem czy busem. Czasem potrzeba trochę pokombinować, wybrać niekoniecznie najkrótszą trasę, ale to wszystko wynagradza uczucie satysfakcji, które z pewnością każdemu, w takiej sytuacji, będzie towarzyszyć.

Kiedy zaczynałam pisać ten artykuł jeszcze było normalnie i nikt nie spodziewał się, że obecna sytuacja zamrozi m.in. turystykę i transport publiczny. Że nasza swoboda przemieszczania  zostanie ograniczona. Mam nadzieję, że moja praca jednak nie pójdzie na marne i kiedy wszystko ruszy i powoli zacznie wracać do normy, informacje zawarte w tym materiale, się Wam przydadzą i zainspirują do tego, by właśnie w ten sposób podróżować i wesprzeć, działających na polskim rynku, przewoźników, schroniska i inne obiekty  noclegowe. 

Zapraszam na prezentację moich propozycji zdobywania szczytów KGP bez konieczności korzystania z samochodu: 


1. Łysica
Do Kielc można się dostać z wielu miejsc w Polsce pociągiem czy autobusem (np. FlixBus) . To dość spore miasto, w którym kryje się co najmniej kilka miejsc, które naprawdę warto zobaczyć (dlatego zachęcam, by zostać tu chociaż na jedną noc). W pobliżu dworca PKP znajduje się dworzec busów (ul. Żelazna 18), które kursują po okolicy. Część z nich dojeżdża do Świętej Katarzyny czy Nowej Huty. Z tych miejscowości możemy m.in. rozpocząć wędrówkę na Łysicę. Dzięki rozkładowi jazdy na stronie http://www.busy-kielce.pl/ łatwo zaplanujecie podróż. My wybraliśmy nieco dłuższy wariant ze Świętej Katarzyny aż do Nowej Słupi, skąd wrócimy do Kielc np. dzięki przewoźnikom:  PKS Ostrowiec Świętokrzyski czy MEL-MAN.
Jeśli chcecie poczytać o szczegółach naszej wędrówki i dowiedzieć się, co zobaczyliśmy po drodze, odsyłam do wpisu: Korona Gór Polski: Góry Świętokrzyskie Łysica dla niezmotoryzowanych, ze Świętej Katarzyny Święty Krzyż



2. Ślęża
Ze zdobyciem Ślęży transportem publicznym również nie ma większego problemu. Gdy dotrzemy do Wrocławia, trzeba wsiąść w busa do Sobótki przewoźnika POLBUS lub TRAKO (zwróćcie uwagę na miejsce odjazdu busów, bo nie wszystkie kursują z wrocławskiego dworca autobusowego). W ten sposób, w niespełna godzinę dotrzemy do startu szlaku na Ślężę. Jeśli złapiecie kurs do Przełęczy Tąpadła, to jeszcze lepiej. Kiedyś nam się to udało -> Korona Gór Polski: Ślęża Masyw Ślęży z Przełęczy Tąpadła Wrocław. Gdy zdobywaliśmy Ślężę za drugim razem, byliśmy "skazani" na start z Sobótki, ale i tak miło go wspominamy :) -> Korona Gór Polski: Ślęża Masyw Ślęży dla niezmotoryzowanych, propozycja dłuższej wędrówki z Sobótki (pętla)



3. Skopiec
Tej opcji jeszcze nie testowaliśmy, ale dobra wiadomość jest taka, że i na Skopiec można się wybrać, korzystając z połączeń kolejowych (Koleje Dolnośląskie lub pociągi Regio). Wysiadamy na stacji Trzcińsko, skąd bezpośrednio niebieskim szlakiem, przez Radomierz (przy szlaku wieża widokowa, czynna w weekendy, w budynku informacji turystycznej)  dojdziemy na Skopiec (ok. 11 km/ 3h drogi). Powrót możliwy tą samą trasą. Chociaż ja nieco bym go zmodyfikowała, np. przechodząc przez Przełęcz Komarnicką i Komarno (żółty szlak), przy okazji oglądając kościół Św. Jana Chrzciciela, dalej dołączając do znanego nam już fragmentu niebieskiego szlaku. W Radomierzu wybrałabym krótki czarny szlak łącznikowy, następnie zielonym powędrowałabym do Janowic Wielkich, gdzie można także wsiąść  w pociąg i ruszyć w drogę do domu. Proponowana, wydłużona droga ze Skopca to dystans ok. 15 km, czas przejścia ok. 5h. (czyli łącznie do przejścia ok. 26 km/8h).


4. Kłodzka Góra
Na Kłodzką Górę warto wybrać się z Barda (stacja kolejowa Bardzo Śląskie) lub Kłodzka (stacja kolejowa Kłodzko Miasto). Najwygodniej dojechać tu pociągiem (Koleje Dolnośląskie, Ceske Drahy itp.). Ze stolicy Dolnego Śląska kursują do tych miast także busy (np. P.W. Beskid). Nam udało się przejść górami z Barda do Kłodzka, zdobywając po drodze, Kłodzką Górę (dystans całkowity ok. 18 km) , więc szczerze polecam ten wariant. Korona Gór Polski: Góry Bardzkie Kłodzka Góra Szeroka Góra z Barda dla niezmotoryzowanych



5. Chełmiec
Opcji zdobycia Chełmca jest naprawdę dużo. Pociągiem dojedziemy do Boguszowa-Gorców czy Wałbrzycha. Możemy rozpocząć i skończyć wędrówkę w Boguszowie -> Korona Gór Polski: Chełmiec (Góry Wałbrzyskie), przejść z Wałbrzycha (zarówno ze stacji Wałbrzych Główny czy Wałbrzych Miasto) do Boguszowa lub odwrotnie. Jeśli chcemy przy okazji zajrzeć do uzdrowiska Szczawno-Zdrój, dojedziemy tam wałbrzyską komunikacją miejską . Ze Szczawna na Chełmiec prowadzi bardzo ciekawy szlak (Korona Gór Polski: Na Chełmiec (Góry Wałbrzyskie) ze Szczawna-Zdroju (wejście zimowe)) , który możemy w zależności od chęci, kondycji i samopoczucia, modyfikować, schodząc np. do Boguszowa lub Wałbrzycha.



6. Biskupia Kopa
Z Biskupią Kopą jest trochę "gimnastyki". Na pewno jeden z wariantów każe dotrzeć  do Wrocławia, skąd kursują busy przewoźnika Euro Bus Nysa. Dojedziemy nimi np. do Głuchołaz czy Prudnika, gdzie rozpoczynają się szlaki na najwyższy szczyt Gór Opawskich. Nie są to bardzo krótkie trasy, więc warto zarezerwować sobie nocleg np. w Domu Turysty pod Biskupią Kopą. Zdobycie Biskupiej Kopy połączyliśmy z krótką wycieczką na czeską stronę. Jeśli chcecie zobaczyć w jaki sposób i co jeszcze podczas tego krótkiego wypadu udało nam się zobaczyć, zerknijcie w link: Korona Gór Polski, Góry Opawskie: Biskupia Kopa z Głuchołaz.
(edit: Fajnych wskazówek w komentarzu udzielił także Hanys Pudelek w podróżach - zerknijcie)



7. Lubomir
W przypadku Lubomira będzie ciekawie. Wycieczkę komunikacją publiczną warto zaplanować, mając zarezerwowany nocleg, np. w schronisku PTTK na Kudłaczach . Według informacji na stronie obiektu, jest to jedyne schronisko górskie, do którego można w jeden dzień dojść z Krakowa (niebieskim szlakiem do Myślenic, a stamtąd czerwonym, lub zielonym, w sumie około 9 godzin marszu). Dystans, w zależności od tego, gdzie w Krakowie zaczniemy wędrówkę, jest całkiem konkretny i w tym wypadku trzeba się przygotować na dreptanie grubo powyżej 30 km jednego dnia. Dla tych, dla których to zdecydowanie za dużo, polecam skorzystanie z dojazdu do Myślenic. Codziennie z dworca autobusowego w Krakowie, w tym kierunku, wyjeżdża bardzo dużo autobusów i busów różnych przewodników, więc raczej nie powinno być z tym większego problemu. Wejście z dworca autobusowego w Myślenicach na Lubomir i cofnięcie się do schroniska na Kudłaczach na nocleg powinno nam zająć w tym przypadku ok. 6,5h. Pokonamy w tym czasie 19 km. Następnego dnia możemy zejść tą samą trasą do Myślenic lub... spróbować swoich sił na szlaku do Dobczyc. Po drodze wejdziemy wówczas na dwa dodatkowe  szczyty - Kamiennik Południowy 827 m n.p.m. i Ostrysz 507 m n.p.m. A w samych Dobczycach też jest pięknie. Nawet pokusiłabym się tam o znalezienie noclegu. Zapora wodna, malowniczo położony zamek, widokowa baszta... to tylko nieliczne atrakcje tej miejscowości. Kiedyś je sprawdzę i opiszę tu na blogu :-) Z Dobczyc do Krakowa dostaniemy się m.in. busami przewoźnika DAR-BUS.



8. Szczeliniec Wielki
Najwyższy szczyt Gór Stołowych, zdobędziemy m.in. z Kudowy-Zdroju (12 km/ 3:20 h) czy Dusznik-Zdroju (12,5 km/ 3:20h). Możemy też wybrać mniej uczęszczane trasy np. z Kulina Kłodzkiego (ok. 9-10 km/ 2,5- 3h). Do wszystkich tych miejscowości dojedziemy pociągami Kolei Dolnośląskich (linie: D5  z Legnicy , D15 z Wałbrzycha Głównego, D29 w Wrocławia Głównego). Mamy tu spore pole do popisu. Trasy możemy modyfikować, planując nieco dłuższy pobyt w Górach Stołowych. Warto rozważyć także nocleg w jednym z kultowych schronisk, m.in. na Szczelińcu, w Pasterce,  czy pod Muflonem.



9. Czupel
"Króla"  Beskidu Małego zdobyć można od strony Bielska-Białej. Do tego dawnego miasta wojewódzkiego łatwo dostać się koleją. Następnie warto wsiąść w autobus komunikacji miejskiej nr 11 i podjechać do Straconki (przystanek Górska/Kościół). Stąd, po przebyciu ok. 7 km w ok. 2 godziny, znajdziemy się na Czuplu. Trasę powrotną można nieznacznie na pewnym fragmencie zmodyfikować. Po szczegóły odsyłam tu : Korona Gór Polski: Czupel z Bielska-Białej + krótka wizyta w Bielsku-Białej. Bielsko-Biała porady praktyczne Beskid Mały



10. Waligóra
Najprościej wejść na Waligórę, wysiadając z pociągu na stacji Wałbrzych Główny. Stąd czeka nas niespełna ośmiokilometrowy spacer na najwyższy szczyt Gór Kamiennych.  Nocując w schronisku Andrzejówka, możemy wytyczyć sobie wiele pięknych i wymagających tras po okolicznych szlakach. Sieć znakowanych szlaków jest tu bardzo gęsta i każdy znajdzie coś dla siebie. Na pewno będę polecać podejście przy okazji na Ruprechticky Spicak czy np. zejście w stronę Głuszycy przez Turzynę, Jeleniec i Rogowiec - fragment trasy opisany-> TU
Całkiem niedawno, wchodziliśmy na Waligórę z Sokołowska , po drodze zdobywając jeszcze Włostową, Kostrzynę i Suchawę. Z kolei do Sokołowska dzień wcześniej dostaliśmy się pieszo z Boguszowa-Gorców przez Dzikowiec Wielki, Lesistą Wielką i Stożek Wielki. Jak widać możliwości jest naprawdę sporo, wybierzcie więc najbardziej odpowiadający Wam wariant.



11. Skalnik
Wejście na Skalnik można rozpocząć w Janowicach Wielkich (dojazd pociągami Kolei Dolnośląskich oraz Regio). Proponowałabym także zarezerwować nocleg, np. w schronisku Szwajcarka. Po drodze na pewno warto zajrzeć do Zamku Bolczów (więcej info o nim znajdziecie: TU). Przy Głaziskach Janowickich odbijamy w lewo i niebieskim szlakiem, bezpośrednio dotrzemy już na Skalnik. Gdy już miniemy najwyższy szczyt Rudaw Janowickich, polecałabym odbić nieznacznie z trasy, na bardzo widokowy szczyt Ostrej Małej. Roztacza się stąd przepiękna panorama Karkonoszy. Pod Ostrą Małą zmieniamy znaki szlaku na żółte i ten kolor trasy będzie nam już towarzyszył aż do Szwajcarki. Całkowity dystans ok. 20 km/ czas przejścia ok. 6,5 h. Schronisko Szwajcarka jest bardzo fajnym miejscem wypadowym i na pewno każdy będzie w stanie z tego miejsca zaplanować na kolejny dzień niejedną trasę (może niezwiązaną ściśle z KGP). Moja sugestia to np. przejście do Jeleniej Góry , gdzie bez najmniejszych problemów można wsiąść w pociąg powrotny do domu.

12. Jagodna
Jagodną zdobyliśmy bez konieczności podróży samochodem. U nas było trochę kombinowania, bo spędzaliśmy wówczas w górach majówkę i przemieszczaliśmy prawie codziennie z jednego punktu do drugiego. Ze schroniska na Śnieżniku zeszliśmy przez Żmijowiec, Czarną Górę, Igliczną do Międzygórza. Tu złapaliśmy autobus (PKS Kłodzko) do Długopola-Zdroju, skąd czekał nas jeszcze ok. 5-ciokilometrowy spacer do maleńkiej miejscowości Poręba, gdzie zarezerwowałam nocleg przez booking.com. Następnego dnia weszliśmy na Jagodną i zakwaterowaliśmy się w bardzo klimatycznym schronisku o tej samej nazwie. Więcej o tej wycieczce przeczytacie pod linkiem: Jagodna. Można oczywiście spróbować swoich sił i jednego dnia przejść ok. 25-cio kilometrową trasę - Bystrzyca Kłodzka (dojazd np. linią D9 Kolei Dolnośląskich) - Schronisko Jagodna - Jagodna - Poręba (poza szlakiem, wzdłuż szosy) - Długopole Zdrój. Kto podejmie wyzwanie?



13. Kowadło
Czy do Bielic, a więc do bazy wypadowej na najwyższy szczyt Gór Złotych, da się dojechać komunikacją zbiorową? Na pewno w dni nauki szkolnej funkcjonowało takie połączenie jeszcze całkiem niedawno (mam nadzieję, że tak będzie nadal). Np. tuż po 6 rano można było wsiąść w autobus w Lądku- Zdroju i bezpośrednio dojechać na "koniec świata", jak to czasem nazywane są Bielice. My, naszą wycieczkę na Kowadło połączyliśmy ze zdobyciem Czernicy. Dalej zeszliśmy do Stronia Śląskiego, gdzie o wiele łatwiej złapać połączenie np. do Wrocławia... O naszej eskapadzie przeczytacie więcej TU.



14. Lackowa
Bardzo chciałam, żebyśmy zdobyli Lackową z Wysowej-Zdroju. Nigdy nie byliśmy jeszcze w tamtych rejonach, a o Wysowej słyszeliśmy wiele dobrego. Z Poznania pociągiem dotarliśmy do Krakowa, stamtąd autobusem do Krynicy Zdroju. Niestety w rzeczywistości okazało się, że połączenia do Wysowej z Krynicy, które znaleźliśmy w internecie, po prostu nie ma. Musiałam więc sięgnąć po plan "B". Skoro dotarliśmy już do Krynicy-Zdroju, postanowiliśmy skorzystać z usług przewoźnika Rafatex i ruszyliśmy busem w kierunku Tylicza. Wysiadamy na przystanku Mochnaczka Niżna II, i stamtąd rozpoczynamy zdobywanie najwyższego szczytu Beskidu Niskiego. Niestety na noc musieliśmy być znów w Krynicy, więc z Lackowej schodziliśmy tą samą drogą, a odwiedzenie Wysowej i innych szlaków Beskidu Niskiego... pozostało na, mam nadzieję, niedaleką przyszłość... Szczegóły: Lackowa



15. Wielka Sowa
Wielką Sowę można zdobyć np. z Ludwikowic Kłodzkich czy ze stacji Głuszyca Górna (dojazd np. Kolejami Dolnośląskimi). Wędrówka pomiędzy tymi miejscowościami ze zdobyciem najwyższego szczytu Gór Sowich to dystans minimum 22 km i ok. 7 godzin wędrówki. Przy okazji można skorzystać z noclegu w schronisku lub w dowolnej miejscowości w pobliżu, by nieco dłużej poodkrywać Góry Sowie. A takie piękne są!



16. Wysoka
Do Szczawnicy dostaniemy się dość łatwo autobusem lub busem z Krakowa. Przejazdy na tej trasie realizuje także m.in FlixBus. W Szczawnicy warto wsiąść w busa do Jaworek, skąd rozpoczniemy wędrówkę przez malowniczy Wąwóz Homole. Gdy wyjdziemy z lasu, szlak zaczyna piąć się dość stromo w górę. A kiedy zmienimy znaki trasy na niebieskie, będzie jeszcze gorzej ;) Ale zdecydowanie warto! Po zdobyciu szczytu proponuję zejść do Szczawnicy przez Palenicę. Wielbiciele ciszy i spokoju mogą przeżyć tu mały szok. Palenica, na szczyt której można wjechać kolejką. Przywodzi na myśl Gubałówkę, ale jeszcze jednak w mniej przerażającej wersji. Kto chce, po drodze może "zboczyć" na Wysoki Wierch (za Durbaszką trzeba odbić na żółty szlak), który słynie z najpiękniejszych widoków w Pieninach. A jeśli macie całkiem niezłą kondycję, możecie pokusić się o zdobycie Radziejowej tego samego dnia (wówczas z Wysokiej trzeba iść w przeciwnym kierunku). Opis tej trzydziestokilometrowej trasy znajdziecie pod linkiem: http://nalogowapodrozniczka.blogspot.com/2018/07/korona-gor-polski-wysoka-i-radziejowa-w.html


17. Orlica
Orlica łatwo padnie Waszym łupem, gdy wybierzecie się pociągiem do Dusznik Zdroju. Stamtąd na Orlicę prowadzi niespełna 10-cio kilometrowa trasa (znakowana czarno, później zielono). Szlak biegnie przez zabudowania Dusznik, park zdrojowy... niestety spory jego fragment stanowi dość ruchliwa szosa. Powrót tą samą drogą lub nieco dłuższym wariantem (znakowanym na czerwono od Kamienia Rübartscha). Taka pętla to dystans ok. 21 km.



18.Rudawiec
Podobnie jak w przypadku Kowadła, aby zdobyć Rudawiec najłatwiej transportem publicznym dojedziemy do Bielic (w dni nauki szkolnej,  bardzo mało kursów). Oczywiście oba szczyty można zdobyć jednego dnia i np. nocować w samych Bielicach, które pomimo niewielkich rozmiarów, oferują całkiem sporo miejsc noclegowych. Można także z Rudawca wejść na Śnieżnik i przespać się w schronisku poniżej jego wierzchołka. Trasa Bielice-Rudawiec-Śnieżnik-Schronisko Na Śnieżniku powinna nam zająć ok. 7,5 h (dystans ok. 21km).




19. Wysoka Kopa
Wysoka Kopa jest bardzo łatwo dostępna szlakiem niebieskim lub czerwonym ze Szklarskiej Poręby Górnej. Oczywiście polecam przejście obu tych tras tworząc pętlę. Po drodze czekają na nas atrakcje w postaci schroniska "Wysoki Kamień" czy pozostałości kopalni kwarcu "Stanisław". Trasę tę opisywałam dość dawno temu na blogu, ale chyba niewiele się tam zmieniło, więc można zerknąć TU.



20. Mogielica
Z Mogielicą jest chyba największy problem, by zdobyć ją bez korzystania z samochodu. Z Krakowa dojedziemy busem (Sioła Trans) do Mszany Dolnej, skąd w ok. 7 godzin powinniśmy wejść na szczyt. Ale co dalej? W jedną stronę musimy pokonać dystans nieco poniżej 19 km. Możemy spróbować wejść na Mogielicę z Tymbarku, jednak dotarcie do tej miejscowości, słynącej z napojów owocowych, z Krakowa możliwe jest tylko z przesiadką w Nowym Targu. Dlatego myślę, że w przypadku Mogielicy warto sobie ułożyć kilkudniową trasę i zdobyć ją po drodze, wędrując codziennie z innego miejsca noclegowego. Zresztą Beskid Wyspowy jest przepiękny i marzę, by kiedyś odkryć go w nieco szerszej perspektywie.



21. Skrzyczne
Skrzyczne zdobędziemy bez większych trudności docierając pociągiem do Bielska-Białej. Z dworca autobusowego w Bielsku praktycznie co chwilę odjeżdżają busy czy pekaesy do Szczyrku, skąd prowadzi bardzo popularny szlak na Skrzyczne. Możemy z Bielska górami do Szczyrku przejść także pieszo. Najkrótsza trasa liczy sobie ok. 15 km. Po drodze mamy także możliwość skorzystania z noclegu w jednym ze schronisk np. Szyndzielnia, czy Klimczok. Na Szyndzielnię dostaniemy się także kolejką gondolową z Bielska-Białej. My na Skrzyczne wchodziliśmy właśnie ze Szczyrku. Trasę jednak wydłużyliśmy sobie jeszcze o Klimczok i Szyndzielnię, na które skrabaliśmy się już po zdobyciu najwyższego szczytu Beskidu Śląskiego. Relację z tej wycieczki w dość kiepskiej pogodzie (za to jeszcze za czasów istnienia klimatycznej chatki na Klimczoku), przeczytacie tu: http://nalogowapodrozniczka.blogspot.com/2016/07/korona-gor-polski-skrzyczne-klimczok-i.html



22. Radziejowa
Jeśli nie skorzystacie z połączenia wejścia na Radziejową z Wysoką (propozycja w punkcie 16), możecie wybrać się na jej wierzchołek np. z Piwnicznej-Zdroju. Dojedziecie tu z Krakowa koleją (chociażby Koleje Małopolskie, IC) czy busem (np. Szwagropol). Jeśli łatwiej będzie Wam dotrzeć do Nowego Sącza niż Krakowa, to jeszcze lepiej, bo stąd do Piwniczej w ok. pół godziny dostaniecie się pociągami Regio , Kolei Małopolskich, IC czy busem przewoźnika Szwagropol. No i z Piwnicznej czeka nas ok. 10-cio kilometrowy marsz w jedną stronę. Jeśli będziemy mieć siły, możemy zejść do Starego Sącza (całość trasy to ok. 30 km) lub zakotwiczyć się na nocleg w Schronisku na Przehybie (ok. 15 km) czy w Bacówce pod Bereśnikiem (ok. 23 km), skąd kolejnego dnia łatwo zejdziemy do Szczawnicy, całkiem nieźle skomunikowanej pod względem transportu publicznego (odjazdy przede wszystkim spod "Halki").



23. Turbacz
Popularne trasy na Turbacz prowadzą m.in. z Rabki-Zdroju. Dojedziemy tam np. z Krakowa pociągiem Regio lub dzięki regionalnym przewoźnikom autobusowym np. Szwagropol, EDMAR, Majer Bus , a także FlixBusem. Dobrym pomysłem jest także rozpoczęcie wędrówki z Nowego Targu, do którego pociągi czy autobusy/busy  z Krakowa ruszają co kilkanaście, kilkadziesiąt minut. Trzeba jednak pamiętać, że Nowy Targ jest dość sporym miastem i dojście do początku wybranego szlaku może nam zabrać dłuższą chwilę. My mieliśmy okazję iść zielonym szlakiem z Nowego Targu-Oleksówek. Tego dnia zaplanowaliśmy nocleg w schronisku na Turbaczu, więc dotarcie do wejścia na szlak grubo popołudniu nie było aż tak złym pomysłem. Dzięki temu jeszcze kolejnego dnia mogliśmy połazić trochę po malowniczych gorczańskich trasach. O podejściu z Oleksówek przeczytacie: TU



24. Tarnica
Kluczem do zdobycia Tarnicy jest dotarcie do Ustrzyk Górnych. Niestety nie orientuję się za bardzo w tej chwili jak są skomunikowane z "resztą świata". Wiem, że kiedyś dało się tam dotrzeć np. z Rzeszowa. Jeździły tamtędy autobusy przwoźnika Arriva, ale jakiś czas temu czytałam, że ich obecność w Bieszczadach jest zagrożona. FlixBus proponuje bezpośrednie połączenie do Ustrzyk z mojego rodzinnego Poznania (ponad 14 godzin jazdy!) . Po drodze zatrzymuje się w wielu większych i mniejszych miastach jak np. Łódź, Częstochowa, Sosnowiec, Kraków, Tarnów itp. Gdy dotrzemy do Ustrzyk mamy spore pole do popisu. Możemy zdobyć Tarnicę bezpośrednio z "centrum" wsi, podjechać busem do Wołosatego na start niebieskiego szlaku   lub wydłużyć wędrówkę, zdobywając przy okazji np. Halicz i Rozsypaniec (startując z Wołosatego) czy Bukowe Berdo (startując z Widełek). Jeśli nie uda nam się znaleźć odpowiedniego transportu, zawsze warto spróbować złapać stopa. W Bieszczadach jest to dość łatwe. Raz sami skorzystaliśmy z takiej możliwości. Innym razem, z kolei, my podwieźliśmy dziewczynę do Ustrzyk. Myślę, że w przypadku dojazdu do startu szlaku w Wołosatem czy Widełkach stopem, nie powinno być większego z tym problemu.
O obu wydłużonych propozycjach wejścia na Tarnicę przeczytacie u mnie na blogu:

25. Śnieżnik
Jeszcze całkiem niedawno, nie było większego problemu, by komunikacją publiczną (busy/ autobusy PKS Kłodzko) dojechać do Międzygórza czy Stronia Śląskiego, skąd można rozpocząć wędrówkę na Śnieżnik. 
My wchodziliśmy kiedyś na ten szczyt ze Stronia Śląskiego, dojeżdżając busem z Wrocławia z przesiadką w Kłodzku. Stąd szlak na Śnieżnik ma długość ok. 13 km w jedną stronę i w cieplejsze dni daje mocno popalić. Jeśli ktoś się uprze, może jednego dnia wejść i zejść ze Śnieżnika tą samą trasą. Można także zrobić sobie ciekawą pętelkę z zejściem do Stronia przez Bolesławów lub też np. zejść na nocleg najkrótszą trasą do czarującego Międzygórza (całość trasy wówczas to dystans ok. 21 km). 
Dobrą opcją dla niezmotoryzowanych jest także dojazd do Międzylesia pociągiem, skąd na Śnieżnik musimy pokonać minimum 18-kilometrową trasę. W tym wypadku, na pewno warto zarezerwować sobie nocleg w Schronisku Na Śnieżniku. Podobnie będzie przy wyborze wędrówki  z Długopola-Zdroju (przez Międzygórze), dokąd także dojedziemy koleją (dystans ok. 23 km w jedną stronę).
A jeśli jednego dnia chcemy zdobyć Rudawiec i Śnieżnik to odsyłam do punktu 18.  Kto ma ochotę przeczytać opis szlaku ze Stronia Śląskiego na Śnieżnik, zapraszam do przeczytania wpisu pod linkiem: http://nalogowapodrozniczka.blogspot.com/2018/05/korona-gor-polski-snieznik-ze-stronia.html



26. Śnieżka
Na hasło "Śnieżka" większość od razu pomyśli o wejściu z Karpacza. I to jest chyba najlepsza opcja dla osób, które nie posiadają możliwości podróżowania samochodem. Z Jeleniej Góry codziennie kursuje kilka busów różnych przewodników, które w niecałą godzinkę dowiozą nas do Karpacza. Karkonosze są pasmem, gdzie alternatywnych szlaków dotarcia z punktu A do punktu B jest bardzo dużo. Tak więc i w przypadku Karpacza i Śnieżki możemy trasę wydłużać i skracać według własnych potrzeb. Warto jednak pamiętać, że do podejścia z Karpacza mamy ok. 1000 metrów wysokości, tak więc osoby nieco mniej wprawione w górskich wycieczkach, niech zbytnio nie szaleją z kilometrażem przy wytyczaniu swojej trasy. W zależności od wyboru szlaków, po drodze miniemy schroniska górskie, w których oczywiście można zatrzymać się na nocleg. O ile w tygodniu, poza sezonem raczej nie powinno być problemu, by z dnia na dzień znaleźć miejsce w pokoju, tak w weekendy schroniska te są bardzo oblegane i taki nocleg powinniśmy zaplanować ze sporym wyprzedzeniem.



27. Babia Góra
Aby zdobyć Królową Beskidów bez samochodu, będzie trzeba się trochę wysilić. Z Krakowa jeżdżą np. busy (Merc-Bus) do Zawoi. Oczywiście wsiąść można także gdzieś na trasie tychże kursów. Warto jednak sprawdzić w jakim dokładnie miejscu w Zawoi zatrzymuje się bus, bowiem jest to najdłuższa (18km!) oraz największa (100km2) wieś w Polsce. Starajmy się wysiąść jak najbliżej wejścia na wybrany szlak, a nocleg zaplanujmy w przebudowanym w 2010r.,  schronisku na Markowych Szczawinach lub jak najbliżej wylotu szlaków. Babia Góra należy do dość wymagających szczytów, a na wierzchołku prawie zawsze mocno wieje, więc gwarantuję, że po jej zdobyciu, będziecie chcieli szybko odpocząć, zamiast drałować po wsi, w poszukiwaniu bardzo odległej kwatery, którą zarezerwowaliście. Relację z naszego wejścia na Babią Górę z Zawoi przeczytacie TU



28. Rysy
Czas na najwyższy szczyt Polski - Rysy! Najprościej dotrzeć oczywiście do Zakopanego. Dalej busem dojechać do Palenicy Białczańskiej, skąd pokonać musimy 8 km asfaltu, dotrzeć do Morskiego Oka, nad Czarny Staw pod Rysami, a następnie czerwonym szlakiem piąć się w górę aż znajdziemy się na wysokości 2499 m n.p.m. Przyznam szczerze, że od polskiej strony na Rysach jeszcze nie byliśmy. Wszystko przed nami :) Wiem, jednak, że nie jest to najłatwiejszy szlak i osobom, które mają np. lęk przestrzenny, może przysporzyć trochę trudności. Dodatkowo warto wspomnieć,że do pokonania mamy w górę aż 1500 metrów różnicy wysokości, a cała wycieczka powinna się zamknąć w dystansie 25 kilometrów. Jednak te 25 kilometrów nie będzie równe tym, które przejdziemy np. dookoła Ślęży. Trzeba się przygotować na solidny wysiłek i możliwość załamania pogody, które okazuje się czasem bardzo nieprzyjemne w skutkach.
Nieco łatwiejszą alternatywą wejścia na najwyższy szczyt polskiej strony Tatr jest podejście od strony słowackiej. W okresie od 14 czerwca do 29 września przewoźnik Strama oferuje połączenie Zakopane - Poprad. Po szczegóły odsyłam na stronę przewoźnika: http://www.strama.eu/. Nie musimy wówczas jechać jednak aż do Popradu. Wysiadamy w Starym Smokowcu (Starý Smokovec) i tam przesiadamy się na elektriczkę ,a więc tatrzańską kolejkę elektryczną, która łączy m.in. poszczególne osady miasta Wysokie Tatry. Podejście na Rysy możemy rozpocząć przy stacji Popradskie Pleso lub  Strbske Pleso. Pierwsza opcja jest nieco krótsza. Myślę, że warto zarezerwować nocleg w jednej z osad, do której bez problemu dojedziemy kolejką po zejściu z Rysów.  Strbske Pleso należy do dość drogich, luksusowych ośrodków, więc raczej omijałabym tamtejsze noclegi. No, ale może ktoś znajdzie tu jednak coś dla siebie. Nie liczyłabym na nocleg w schronisku Chata pod Rysmi. Dysponuje oni zaledwie kilkoma miejscami i rezerwacji należy dokonywać z naprawdę sporym wyprzedzeniem.
Jeśli granice znów będą otwarte, aby nie wracać tą samą drogą, zawsze można przejść ze strony słowackiej na polską lub odwrotnie. Trzeba dobrze znać swoje możliwości i perfekcyjnie to zaplanować. Kto ma ochotę zobaczyć jak trasa na Rysy wygląda ze strony słowackiej, od Popradzkiego Plesa niech klika w link http://nalogowapodrozniczka.blogspot.com/2016/04/rysy-od-sowackiej-strony-wejscie-na.html


Powyższe propozycje potraktujcie jako wskazówki i zawsze sprzwdźcie aktualne połączenia i możliwości przed wyjazdem. Sytuacja  często się zmienia, a obecnie jest naprawdę dynamiczna. Lepiej przewertować kilka rozkładów, zadzwonić na infolinię, zarezerwować nocleg z wyprzedzeniem niż zostać później "na lodzie". Dodatkowo przemyślcie wszystko organizacyjnie i przede wszystkim zastanówcie się czy jesteście gotowi na tak długie wędrówki po górach. Należy uwzględnić swoje tempo, kondycję, margines błędu czasu  przejścia podanego na mapach, przerwy na odpoczynek czy zdjęcia itp. Co prawda, podróżując komunikacją publiczną nie jesteśmy zmuszeni wrócić na parking tą samą drogą, ale musimy pamiętać, że w niektórych rejonach pociągi, busy czy autobusy kursują tylko raz dziennie. Zdecydowanie trzeba mieć więc to na uwadze i się do tego dostosować. 

Które ze szczytów Korony Gór Polski zostały Wam jeszcze do zdobycia? Może macie jeszcze jakieś rady dla osób, które nie mogą skorzystać z własnego transportu przy ich zdobywaniu?