wtorek, 9 czerwca 2026

Karkonosze: Szlak na Śnieżkę z Karpacza, zejście do Kowary (Karpacz - Strzecha Akademicka - Spalona Strażnica - Dom Śląski - Śnieżka - Jelenka - Skalny Stół - Budniki - Kowary)

Poniższa opcja wejścia na Śnieżkę opiera się częściowo o jeden z popularnych szlaków z Karpacza. Jeśli jednak nie chcecie nocować w tej gwarnej miejscowości, śmiało skorzystajcie z mojej propozycji. 

Wycieczkę rozpoczynamy w okolicy dawnego dworca kolejowego w Kowarach. Działa tu informacja turystyczna, gdzie można otrzymać bezpłatne materiały dotyczące regionu oraz uzyskać pomoc w podstawowych turystycznych tematach. To właśnie z przystanku w bezpośrednim sąsiedztwie informacji turystycznej odjeżdżają średnio co godzinę autobusy do Karpacza (przejazd kosztuje 6 zł/ osoba/ wrzesień 2025). Przewoźnikiem, który realizuje kursy jest PKS "Tour" Jelenia Góra (rozkład jazdy linii nr 100 znajdziecie pod linkiem: https://pks.jgora.pl/images/pdf/rozklad-jazdy-pkk/Linia_100.pdf

Po około kwadransie wysiadamy na przystanku Karpacz Biały Jar. Jako trasę podejściową wybraliśmy kombinację szlaków żółtego i niebieskiego. Początkowo idziemy wzdłuż zabudowań Karpacza. Można być zaskoczonym, że miasto położne jest na tylu różnych poziomach i wzniesieniach. Przy Dzikim Wodospadzie wchodzimy w las, wcześniej kupując bilety wstępu do Karkonoskiego Parku Narodowego. Maszerujemy wzdłuż potoku, chłonąc krajobrazy. Po ok. 1,3 km od kasy KPN-u warto rozejrzeć się dookoła. Na jednym z głazów warto znaleźć płaskorzeźbę "sanie rogate". Na blogu Grafy w Podróży (grafywpodrozy.pl), można przeczytać, że powstała ona prawdopodobnie w 1925 r. , a żółty szlak, którym wędrujemy, był wówczas trasą, torem zjazdowym. Płaskorzeźbę łatwiej wypatrzyć idąc w przeciwnym kierunku niż opisywany. 

Docieramy do schroniska Strzecha Akademicka. Budynek pięknie wyremontowano. W tym miejscu zmieniamy oznaczenia trasy na niebieskie i szerokim kamiennym chodnikiem "wspinamy się" do rozwidlenia szlaków Spalona Strażnica. Niegdyś stała tu placówka Wojsk Ochrony Pogranicza „Wierchy”, która spłonęła 16 listopada 1950 roku. Niestety nie zachowały się zdjęcia tego obiektu, więc dziś jego wygląd pozostaje tajemnicą. Stąd już całkiem łatwo dostajemy się do Schroniska Dom Śląski. To nasza ostatnia szansa na krótki odpoczynek i ewentualny posiłek przed "atakiem szczytowym". Na Śnieżkę wchodzimy tzw. zakosami. Na szczycie w słoneczny weekend prawie zawsze jest sporo ludzi. Robimy parę zdjęć i schodzimy w stronę czeskiego schroniska Jelenka. Na tym odcinku już jest bardziej luźno, chociaż trafiamy akurat na zawody sportowe, których trasa biegnie naszym śladem. W Jelence postanawiamy się posilić. W schronisku można płacić złotówkami, ale bardziej korzystnie jest uregulować należność w koronach. Przed nami jeszcze jedno podejście, na szczęście niezbyt uporczywe - na Skalny Stół. Od Sowiej Przełęczy nie spotykamy już prawie nikogo. Skalny Stół mamy tylko dla siebie. Stamtąd czeka już tylko zejście do Kowar. Jest ono trochę upierdliwe. Pod stopami mamy sporo kamieni i po pewnym czasie uderzenie podeszwą o kamloty staje się nieco irytujące. Na pocieszenie trafiamy do dawnej osady górskiej, o której wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Budniki, bo o nich mowa, zaskakują ciekawą ścieżką dydaktyczną ("Szlak Miłośnik Budnik"). Dowiadujemy się o istniejących kiedyś w tym miejscu zabudowaniach, a nieco później o tym, że słońce zachodzi tu aż na 113 dni! Zwyczaj pożegnania i powitania słońca praktykowany jest w Budnikach do dziś. Ostatnio Słońce pożegnano 22 listopada 2025r. , a jego powitanie odbyło się w marcu 2026r. Z Budnik do Kowar jeszcze jest kawałek, ale nie jest to problematyczny odcinek. 
Taki wariant wejścia i zejścia ze Śnieżki bardzo spodobał się naszej trzyosobowej ekipie :) 

Uwaga! Część trasy jest niedostępna w sezonie zimowym. Przed wyjściem w góry sprawdźcie komunikaty Karkonoskiego Parku Narodowego oraz mapę zamkniętych szlaków. 



Start z Kowar. Sprzed tego budynku jeżdżą autobusy m.in do Karpacza


Dziki Wodospad


płaskorzeźba "sanie rogate"


schronisko Strzecha Akademicka


Sowa we wnętrzu schroniska


Piec wewnątrz schroniska


Główny cel wycieczki


Docieramy do Domu Śląskiego. Niegdyś w jego sąsiedztwie stało drogie schronisko - schronisko Riesenbaude, późniejsza Obři Bouda


Widok ze Śnieżki w stronę Domu Śląskiego


Klasyczny kadr ze Śnieżki


Dawne menu budynku na Śnieżce (zdjęcie przez szybę)


ludzi sporo...


na szlaku w stronę Jelenki


czeskie schronisko Jelenka


w drodze na Skalny Stół


w drodze na Skalny Stół


widok ze Skalnego Stołu na Śnieżkę


jedna z tablic na ścieżce dydaktycznej w Budnikach


Budniki - rzeźba Wołogóra


w drodze do Kowar


czwartek, 4 czerwca 2026

Książański Park Krajobrazowy - Ścieżka Hochbergów, kwitnące różaneczniki/ rododendrony

Późna wiosna to czas, kiedy w pobliżu Zamku Książ rozkwitają różaneczniki. Stanowią one jedną z największych  kolekcji rododendronów w Polsce. Stwierdzono tu ok. 40 odmian, ale prawdopodobnie jest ich więcej.
Ponad stuletnie krzewy robią ogromne wrażenie swoim rozmiarem, ilością i różnorodnością kwiatów. Oglądać je można przede wszystkim przy mauzoleum , przy dojściu na punkt widokowy oraz na ścieżce przyrodniczo dydaktycznej "Dolina Różaneczników". 
Na średniej długości wycieczkę wybraliśmy się że Świebodzic. Auto zaparkowaliśmy przy skrzyżowaniu ulic: Władysława Sikorskiego, Ofiar Oświęcimskich i Kasztanowej. 
Na teren Książańskiego Parku Krajobrazowego weszliśmy przez okazałą Bramę Lwów (jeśli nie jesteście zmotoryzowani, do wspomnianej bramy dotrzecie czarnym szlakiem ze stacji kolejowej Świebodzice w ok. 45 minut - 2,5 km). 
Czarny szlak prowadzi dalej do wejścia na ścieżkę przyrodniczo-dydaktyczną "Dolina Różaneczników" (odwiedzimy ją w drodze powrotnej). Najpierw obejrzymy różaneczniki w drodze na punkt widokowy. Oczywiście idziemy trochę na około, bo kolorowe kwiaty przykuwają wzrok i każą nam podejść bliżej. 
Najpopularniejszy punkt widokowy nazwany jest Grobem Olbrzyma. Z miejscem tym wiąże się legenda. Będąc na punkcie, stąpamy podobno po głowie olbrzyma, siejącego niegdyś postrach w okolicy. Miał on zginąć pod ogromnym głazem, z którego roztacza się dziś piękny widok na Zamek Książ. Głowa olbrzyma zlała się na przestrzeni lat ze skalnym blokiem.
Aby z punktu widokowego wejść na ścieżkę Hochbergów, trzeba wycofać się ok. 600 metrów w stronę Zamku Książ. Można też skorzystać ze stromej krętej ścieżki poniżej punktu widokowego i skrótem dotrzeć do zielonego szlaku. Nie polecam jednak tego skrótu osobom, które nie mają wygodnego obuwia i/lub doświadczenia w stromym, kamienistym terenie. 
Gdy już znajdziemy się na zielonym szlaku, maszerujemy krawędzią wąwozu. Krótkie fragmenty trasy zabezpieczone są barierkami. W kilku miejscach trzeba przejść po drewnianych kładkach. Wszystko to uatrakcyjnia przejście i pozwala poczuć dreszczyk emocji;)
Być może zaciekawią Was dwa kamienne słupy, które leżą przy trasie. To prawdopodobnie część dawnej bramy wjazdowej do zamku. 
Zielony szlak obniża się w końcu do poziomu Pełcznicy. Po przekroczeniu mostu musimy ponownie zyskać wysokość i wdrapać się w górę w większości po schodach. Na Rozdrożu pod Starym Książem skręcamy w prawo na szlak znakowany czerwonym paskiem. Po krótkiej chwili docieramy do Zamku Stary Książ. 
Zamek powstał dzięki inicjatywie Jana Henryka VI Hochberga, który zlecił  jego budowę w miejscu dawnej średniowiecznej warowni. Wśród pomieszczeń znajdowały się się  m.in. kaplica, izba więzienna z salą tortur, sypialnia czy galeria obrazów. Zamek służył także jako miejsce organizacji przyjęć, podejmowania gości (m.in. w 1799 r. gościł tu późniejszy prezydent USA,  John Quincy Adams). Później obiekt  pełnił przede wszystkim funkcję turystyczną , restauracyjną i noclegową. W 1945 r. został podpalony przed armię radziecką i doszczętnie spłonął. 
Opuszczamy ruiny i znów obniżamy się do poziomu rzeki. Szlak meandruje równolegle do biegu Pełcznicy. Naszą uwagę przykuwa tablica dydaktyczna i  pozostałość po Łabędzim Stawie. Gdy odbijemy nieznacznie ze ścieżki w lewo dostrzeżemy nawet dawną wyspę. Zbiornik ten miał wyschnąć już w 1913 roku. Z kolei wyspa ta jest miejscem pochówku dwóch pierwszych synów Jana Henryka VI, którzy według dostępnych źródeł mieli umrzeć w drugim dniu swojego życia na apopleksję (Hans Heinrich VIII w 1796 r. oraz Hans Heinrich IX w 1802r. ). Dziś zobaczyć można pozostałości pomnika. 
Powoli zbliżamy się do cisu Bolko, którego wiek szacuje się na 400-600 lat. Tuż przy nim znajduje się węzeł szlaków. Skręcamy w prawo i maszerujemy w stronę Zamku Książ. Oglądamy z zewnątrz jego piękną sylwetkę i na deser odwiedzamy wspomnianą wcześniej Dolinę Różaneczników. Niestety wszystko, co dobre, szybko się kończy. Docieramy do auta i wracamy na Niziny Pyrlandii ;)

Mapa trasy: 



w Książańskim Parku Krajobrazowym







punkt widokowy Głowa Olbrzyma


Przełomy pod Książem

prawdopodobnie pozostałość dawnej bramy wjazdowej do zamku


Zamek Stary Książ


Zamek Stary Książ z lotu ptaka


Góry Kamienne - widok z Zamku Stary Książ


Pozostałości pomnika na wyspie na Łabędzim Stawie


Zamek Książ



Zamek Książ - widok z lotu ptaka


Dolina Różaneczników



Może zainteresują Cię również inne trasy w Książańskim Parku Krajobrazowym: 







środa, 27 maja 2026

Góry Sowie: Z Ludwikowic Kłodzkich do Bielawy (Ludwikowice Kłodzkie - Schronisko Zygmuntówka - punkt widokowy Koci Grzbiet - Bielawa)

Od dawna chciałam odwiedzić Bielawę. Po tej stronie Gór Sowich nas jeszcze nie było. Długi weekend majowy z bazą noclegową Świdnicy pozwolił wreszcie zrealizować ten plan. Wycieczkę rozpoczęliśmy jednak w Ludwikowicach Kłodzkich, skąd zielonym szlakiem pomaszerowaliśmy w stronę Skrzyżowania szlaków pod Gruntową, a następnie Nowego Miłkowa. Odcinek ten jest bardzo przyjemny i widokowy. Dodatkowym jego atutem jest fakt, że raczej rzadko tędy ktoś chodzi. Warto oglądać się za siebie. Przy dobrej widoczności można dostrzec okoliczne pasma, z Masywem Śnieżnika na czele.

Ciekawą inicjatywą w Górach Sowich jest zdobycie odznaki „Sowia  Ławka”.  Aby móc ją otrzymać należy odwiedzić siedem sowich ławek rozsianych po całym paśmie oraz. Opis odznaki i zasady znajdziecie na stronie: Odznaka "Sowia Ławka"

Jedna z sowich ławek (dokładnie numer 4) znajduje się przy opisywanej trasie. Opłaca się ją odszukać, bo widok roztaczający się z drewnianego siedziska jest naprawdę imponujący. Panorama Ludwikowic Kłodzkich oraz Wzgórz Włodzickich czeka  na Wasze zachwycone spojrzenia.

Wychodzimy na asfaltową drogę (Nowy Miłków). Skręcamy w prawo. Szlak, na krótkim odcinku biegnie jeszcze wzdłuż szosy. W miejscu, gdzie oznaczenia zielonego szlaku kierują w stronę Lisich Skał, pozostajemy na asfaltowej drodze i maszerujemy ok. 3 km mając pod stopami utwardzoną nawierzchnię. Trasę samochodową przecina w pewnym momencie niebieski szlak pieszy. Nas interesuje odcinek z prawej strony drogi. Schodzimy trzymając się oznaczeń, by za chwilę zmierzyć się z podejściem do schroniska „Zygmuntówka”. Lubię ten obiekt nie tylko ze względu na ciekawe położenie. Warto spróbować tutejszej kuchni. Osobiście bardzo polecam chaczapuri po adżarsku. Serwowane obecnie jest wyśmienite! Lepsze niż parę lat temu! 😊

Ze schroniska wędrujemy chwilę czerwonym szlakiem w stronę Kalenicy. Na rozwidleniu szlaków Zimna Polanka skręcamy w lewo i wybieramy żółte oznaczenia, które bez drobnej modyfikacji, jaką zaplanowałam, bezpośrednio doprowadziłyby nas do Bielawy.

Bardzo chciałam zobaczyć sylwetkę drewnianego muflona, który niedawno powrócił na barierkę pewnego punktu widokowego. Dlatego na rozwidleniu szlaków Trzy Buki, skręciliśmy w prawo, na szlak znakowany niebieskim kolorem. Wyszliśmy z lasu przy pięknym budynku – willi w stylu tyrolskim zbudowanej pod koniec XIX w. dla Friedricha Dieriga, syna założyciela zakładów włókienniczych w Bielawie.  Kawałek dalej znajdują się parkingi oraz restauracja. My jeszcze przed restauracją skręcamy w prawo i idziemy krótki odcinek szlakami w kolorach niebieskim i zielonym. Później trzymamy się samodzielnych zielonych oznaczeń, by wejść na punkt widokowy pod Kocim Grzbietem. Pięknego widoku strzeże sympatyczny muflon, dla którego warto było nadłożyć nieco drogi. Ponieważ jesteśmy pod Kocim Grzbietem, co oznacza, że szczyt znajduje się nad nami. Z perspektywy platformy widokowej wydaje się trudny do zdobycia. Idziemy więc dalej szlakiem aż zauważamy wyraźną ścieżkę, która prawdopodobnie prowadzi do kulminacji tego wzniesienia. Zdobywamy Koci Grzbiet (na szczycie znajduje się tabliczka z nazwą szczytu) i wracamy tą samą drogą do szlaku. Schodzimy do Bielawy trzymając się oznaczeń zielonych, później żółtych (momentami stromo). Na szczęście mamy lekki zapas czasu, by posiedzieć chwilę nad Jeziorem Bielawskim. Chciałoby się rzec: „chwilo trwaj!”. Niestety trzeba zdążyć na ostatni pociąg, którym dotrzemy do  Świdnicy.

Mapa trasy (bez sowiej ławki i wejścia poza szlakiem na Kozi Grzbiet): 



Start wycieczki: Ludwikowice Kłodzkie 


Sowia ławka numer 4



widok z zielonego szlaku z Ludwikowic - Masyw Śnieżnika w ostatnim planie

wiosna na szlaku



zejście z asfaltowej drogi na niebieski szlak do schroniska Zygmuntówka


szczawik zajęczy


Schronisko Zygmuntówka


Sowy - wszędzie sowy! :)


rozwidlenie szlaków przy Zygmuntówce


pierwiosnek wyniosły



Leśny Dworek w Bielawie

Postaw kawę dla Nałogowa Podróżniczka na buycoffee.to



Muflon na platformie widokowej pod Kocim Grzbietem 


widok z platformy


tabliczka na szczycie


Bielawa - w tym miejscu w latach 1944-45 znajdował się niemiecki obóz pracy przymusowej dla kobiet Frauenarbeitslager Langenbielau II


Jezioro Bielawskie i Masyw Ślęży


rzepak


stacja kolejowa Bielawa Zachodnia


Może zainteresują Cię również poniższe wpisy: