niedziela, 9 sierpnia 2026

Alpy Bawarskie, Wettersteingebirge: Wąwóz Höllentalklamm oraz schroniska Höllentaleingangshütte i Höllentalangerhütte

W okolicy Garmisch-Partenkirchen znajdują się dwa popularne wąwozy udostępnione turystom (za opłatą). Wejście do wąwozu Partnachklamm kosztuje 10 euro, z kolei wizyta w Höllentalklamm kosztuje 7 euro. Długo nie mogliśmy zdecydować, który z wąwozów wybrać, a nasz krótki pobyt w Alpach Bawarskich nie pozwolił, by odwiedzić oba. Ostatecznie wybór padł na Höllentalklamm, ponieważ dojść do niego mogliśmy bezpośrednio z "naszego" campingu (Camping Erlebnis Zugspitze). Camping od wejścia na szlak dzieli ok. 2,5 km (dojście chodnikami i asfaltową drogą). 

Turyści zmotoryzowani mogą zostawić auto na płatnym parkingu przy Höllentalstrasse (Wanderparkplatz P2; 12 godzin kosztuje 13 euro), skąd do szlaku trzeba przejść ok. 700 metrów. 
Szlak do wąwozu rozpoczyna się w Hammersbach. Docierają tu pociągi, np. z Garmisch-Partenkirchen oraz autobusy nr 314 i 315. 

Höllentalklamm - szlak


Początkowo trasa jest szeroka i wygodna. Niemniej jednak na tym odcinku można się nieco zmęczyć. Do podejścia jest niemal 300 metrów w górę. W pobliżu schroniska Höllentaleingangshütte szlak się zwęża i nabiera bardziej górskiego charakteru. Po ok. 1:20h i ok. 2,7 km docieramy do wejścia do wąwozu oraz wspomnianego schroniska. 
WAŻNE! 
Kupując bilet do wąwozu i chcąc wracać tą samą drogę, koniecznie zachowajcie go do kontroli przy wyjściu, żeby nie zapłacić ponownie 7 euro. 


Wreszcie wkraczamy do wyjątkowego świata pełnego atrakcji. Na zwiedzających wąwóz czekają m.in. spektakularne wodospady, wykute w skałach tunele, liczne kładki, mostki i zapierające dech w piersiach widoki. 
Trasa przez wąwóz ma długość ok. 700 metrów, a jej przejście w jedną stronę zajmuje ok. 30 minut. Wszystko zależy od tego, ile przystanków zrobicie po drodze, bo miejsc do zatrzymania w kadrze jest wiele!

Jak przygotować się na wycieczkę do Wąwozu Höllentalklamm? 

Zabierzcie ze sobą koniecznie gotówkę. W schroniskach przy trasie oraz za bilet wstępu do wąwozu NIE MOŻNA płacić kartą. Przydadzą się na pewno buty z dobrym bieżnikiem (miejscami w wąwozie jest ślisko) oraz cieplejsze ubranie (nawet w upalne dni w wąwozie jest chłodno). Można również zabrać pelerynę przeciwdeszczową (czasem trzeba przejść pod kapiącą wodą).

Po przejściu wąwozu warto udać się w dalszą wędrówkę, nawet na Zugspitze!😉.Szlak jest długi, wymagający i przeznaczony dla doświadczonych turystów. My postanowiliśmy dotrzeć jedynie do schroniska Höllentalangerhütte - do dodatkowe ok.1,5 km drogi w jedną stronę (ok. 1 godziny). Odcinek ten nie jest trudny, ale wymaga przede wszystkim odrobiny kondycji. Widoki, jakie można podziwiać sprzed schroniska są na pewno warte włożonego w podejście wysiłku. 
Na camping wróciliśmy tą samą drogą. I chociaż mieliśmy w planie alternatywną trasę powrotną, chcieliśmy jeszcze raz przejść przez przepiękny wąwóz Höllentalklamm. 

Mapa naszej trasy:



W drodze z campingu do startu szlaku. Zugspitze wygląda kapitalnie! 


szlakowskazy











przy schronisku Höllentalangerhütte



Höllentalangerhütte


Höllentaleingangshütte


wtorek, 4 sierpnia 2026

Alpy Bawarskie, Wettersteingebirge - Zugspitze od strony niemieckiej: wycieczka kolejką na Zugspitze, najwyższy szczyt Niemiec (Top of Germany)

Mając do dyspozycji rozmaite materiały (mapy, opisy, zdjęcia, filmy w internecie), stwierdziłam, że wejście na Zugspitze (2962 m n.p.m.), szósty pod względem wysokości szczyt z Korony Europy, jest dla nas za trudne. 
Najpopularniejszy szlak na najwyższy szczyt Niemiec rozpoczyna się przy stadionie olimpijskim w Garmisch-Partenkirchen i prowadzi przez Dolinę Reintal. Do przejścia są minimum 21-22 kilometry w jedną stronę, a przewyższenie wynosi aż 2250 metrów!
Na Zugspitze można wejść również przez Dolinę Höllental (Piekielną Dolinę), odwiedzając przy okazji malowniczy wąwóz Höllentalklamm (wkrótce opis szlaku przez wąwóz pojawi się na blogu). Dalsza droga wymaga przejścia przez lodowiec oraz użycia specjalistycznego sprzętu zarówno na odcinku lodowcowym, jak i na via ferracie. 
Wejście  na Zugspitze od strony Austrii (np. z Ehrwaldu) to również trudna trasa z metalowymi zabezpieczeniami (via ferrata).
W związku z powyższym, w naszym przypadku zostało zdobycie (a w zasadzie wjazd w partie szczytowe) kolejką.
Nie jest to tania atrakcja, bo kosztuje aż 78 euro za osobę. W cenie zawarte są przejazdy kolejką linową na odcinku Eibsee - Zugspitze; kolejką Gletscherbahn oraz kolejką zębatą  łączącą płaskowyż lodowcowy z Garmisch-Partenkirchen (przesiadka w Grainau). Zębatkę wybudowano w latach 1928-30, a długość jej trasy wynosi 19,5 km. "Górski" 4,5-kilometrowy odcinek prowadzi tunelem wydrążonym w masywie Zugspitze. 

My wjechaliśmy na Zugspitze bezpośrednią kolejką z okolic jeziora Eibsee (Cable car Zugspitze), a na powrót wybraliśmy kolejkę Gletscherbahn (Zugspitze - płaskowyż lodowcowy) + kolejkę zębatą (Cogwheel train). 

Szczyt Zugspitze 2962 m n.p.m. - gdzie kupić bilety na kolejkę? 

Bilety na kolejkę można kupić przez Internet (Tickets for Zugspitze). My postanowiliśmy jednak nabyć bilety na miejscu. W wakacyjną niedzielę, ok. godz. 13 weszliśmy do przeszklonego budynku w pobliżu Eibsee, kupiliśmy bilety i niecały kwadrans później ruszyliśmy kolejką w stronę szczytu. 
Przy dolnej stacji kolejki znajduje się płatny parking. Nam udało się skorzystać z bezpłatnego przejazdu autobusem z naszego campingu (Camping Erlebnis Zugspitze). Nocując na nim, w cenie otrzymujemy "Grainau Card"/ "Gastekarte" - kartę, która upoważnia  do bezpłatnych przejazdów autobusami i pociągami pomiędzy Garmisch-Partenkirchen a jeziorem Eibsee w czasie naszego pobytu. 

Zugspitze - atrakcje w partii szczytowej

Na szczycie na turystów czeka m.in. Münchner Haus, najwyżej położone schronisko górskie w Niemczech, które działa od ponad 100 lat! Oprócz niego, znajduje się tu kilka lokali gastronomicznych, tarasy widokowe, z których podziwiać można szczyty w aż 4 różnych krajach.
Poniżej wierzchołka odwiedzić można kaplicę Maria Heimsuchung. Mieści się ona w pobliżu płaskowyżu lodowcowego (dojazd kolejką Gletscherbahn)

Wejście na szczyt Zugspitze 2962 m n.p.m.

Kolejką docieramy w partie szczytowe. Chcąc wejść na najwyższy punkt, na wysokość 2962 m n.p.m. musimy znaleźć odpowiednie wyjście z klatki schodowej, przekroczyć metalową furtkę i przejść krótki odcinek via ferraty. Zalecane jest użycie specjalistycznego sprzętu. Bez niego również można pokonać ten etap. Należy zachować szczególną ostrożność. Na tym fragmencie znajdują się śliskie skały, trzeba "wspinać się" korzystając z metalowych klamer i drabiny. Na koniec wyzwaniem okazuje się stromy grzbiet ubezpieczony metalowymi linami. Trudność stanowią również tworzące się w tym miejscu kolejki, które powodują konieczność mijania się w trudnym terenie (wejście i zejście odbywa się tą samą drogą). Nam udało się trafić na życzliwe osoby, które podczas naszego zejścia podały "pomocną dłoń", żebyśmy poczuli się pewniej. Wejście na najwyższy punkt masywu wymaga pewnego doświadczenia i obycia z przestrzenią i przepaścią. Polecamy osobom rozsądnym, które nie boją się sztucznych ułatwień i obca im jest w górach brawura. 

Kilka zdań na koniec

Czy,naszym zdaniem, wycieczka jest warta wydania 78 euro/osoba? Niezupełnie. Mimo, że w cenie są zawarte przejazdy kolejkami na trzech różnych odcinkach, a przy dobrej pogodzie również piękne widoki (w tym na czterotysięczniki!), cena ta wydaje się nieco wygórowana. W porównaniu, na Marmoladę (Dolomity, Włochy, wys. 3265 m n.p.m.) kolejka kosztuje połowę tej ceny. W partii szczytowej można spędzić dowolną ilość czasu. Najważniejsze, by zdążyć na ostatnie kursy kolejek (np. ostatnia zębatka odjeżdża o 16:30, więc latem nie ma szans na podziwianie zachodu słońca ;)) Niemniej jednak spędziliśmy przemiły dzień. Fajnie było zmierzyć się z podejściem na kulminację Zugspitze, a panoramy ze szczytu zapierają dech w piersi... Może więc chociaż raz w życiu, wydając więcej niż by się chciało, dobrze jest stanąć na "dachu Niemiec"? 


Postaw kawę dla Nałogowa Podróżniczka na buycoffee.to



Kolejką na Zugspitze


Potężny budynek na szczycie


Jezioro Eibee - widok z góry


wejście na via ferratę


tak wygląda wejście na szczyt


końcowy fragment


Mamy to! :)



drabinka


Widoki ze szczytu


:)


lodowiec


Kolejka zębata rusza z wysokości ok. 2600 m n.p.m.!


Podróż kolejką zebatą

czwartek, 9 lipca 2026

Karkonosze: Na Śnieżkę inaczej - Karpacz - schronisko Strzecha Akademicka - Lucni Bouda - Kozie Grzbiety - punkt idokowy Karkonosz - Dom Śląski - Śnieżka - Karpacz

Kiedy najlepiej wybrać się na Śnieżkę, by uniknąć tłumów? Z pewnością najkorzystniejszym wyborem jest wędrówka w środku tygodnia. Jeśli jednak mamy do dyspozycji weekend i długie dni (jak teraz), zachęcam, by wejść na najwyższy szczyt Karkonoszy wcześnie rano lub popołudniu (tak, żeby zdążyć zejść z gór przed zmrokiem). Trzeba jednak wziąć pod uwagę prognozę pogody. Latem zdarzają się popołudniowe burze, a sytuacja pogodowa w górach potrafi się zmienić w parę chwil. Zachowajmy więc ostrożność i będąc w górach, na bieżąco monitorujmy to, co dzieje się na niebie.  

Nie jestem typem „rannego ptaszka” i jak mogę pospać nieco dłużej, chętnie to wykorzystuję. Na szlak wyruszyliśmy tego dnia ok. 10:30. Korzystając z komunikacji miejskiej w Karpaczu, podjechaliśmy do Białego Jaru (rondo). To ważny węzeł szlaków i punkt startowy wielu wycieczek w Karkonosze. Żółtym szlakiem kierujemy się w stronę Dzikiego Wodospadu. W jego pobliżu znajdują się płatne parkingi, więc jeśli jest ktoś zmotoryzowany, może zaoszczędzić nieco drogi. 

Ponieważ całkiem niedawno szliśmy do schroniska Strzecha Akademicka żółtym szlakiem (patrz: Karkonosze: Szlak na Śnieżkę z Karpacza, zejście do Kowary (Karpacz - Strzecha Akademicka - Spalona Strażnica - Dom Śląski - Śnieżka - Jelenka - Skalny Stół - Budniki - Kowary)) , postanowiliśmy wybrać tym razem czarne oznaczenia. Dopiero na skrzyżowaniu Kocioł Białego Jaru, schodzimy znów na żółty szlak. Krótki odcinek do schroniska jest niezwykle malowniczy. Pięknie prezentuje się stąd panorama Rudaw Janowickich, Gór Sokolich, Kaczawskich czy Izerskich. Zachwyceni widokami zaskakująco szybko docieramy pod budynek „Strzechy”. Po krótkim odpoczynku, podchodzimy niebieskim szlakiem do rozwidlenia Spalona Strażnica Niegdyś stała tu placówka Wojsk Ochrony Pogranicza „Wierchy”, która spłonęła 16 listopada 1950 roku. Niestety nie zachowały się zdjęcia tego obiektu, więc dziś jego wygląd pozostaje tajemnicą.

Skręcamy w prawo i po ok. 300 metrach schodzimy z głównego szlaku na trasę znakowaną żółtym kolorem. Przed nami bardzo przyjemny płaski odcinek z kapitalnym widokiem na Śnieżkę. Mniej więcej w połowie tego fragmentu przekraczamy granicę z Czechami. Chwilę później naszym oczom ukazuje się potężny budynek Lucni Boudy. Lucni Bouda pełniła niegdyś rolę schroniska. Dziś mieści się tu hotel oraz najwyżej położony w Europie Środkowej Browar Paroháč. 

„Piwo warzy się tutaj od 2012 roku, wykorzystując w tym celu wodę z Białej Łaby. Z uwagi na wysokość n.p.m., przy produkcji miejscowego piwa Paroháč konieczne było zmodyfikowanie typowego dla browarów procesu produkcyjnego – z uwagi na niższe ciśnienie atmosferyczne woda wrze tutaj już przy temperaturze 94 stopni Celsjusza” (źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Lu%C4%8Dn%C3%AD_bouda#cite_note-1, dostęp 22.06.2026r.).
Obecnie Lucni Bouda jest w konflikcie z czeskim Karkonoskim Parkiem Narodowym, wskutek czego „cierpią” turyści. Aby zjeść posiłek w restauracji konieczne jest wcześniejsze zarezerwowanie stolika. Dla wszystkich dostępny jest natomiast samoobsługowy bufet na dole.  Można kupić tu przekąski i napoje, w tym samodzielnie nalać sobie tutejszego piwa (płatność kartą). 

Ruszamy dalej. Naszym kolejnym celem jest punkt widokowy Krakonoš, 1421 m n p. m. , jedyne dziś udostępnione turystom miejsce wchodzące w skład  tzw. Kozich Grzbietów. (Kozí hřbety). Dotrzemy tam idąc czerwonym szlakiem z Lucni Boudy w kierunku zachodnim. Z „Karkonosza” roztacza się przepiękny widok obejmujący szczyty od Předniego Žalego, poprzez Kotel, Wielki Szyszak po Przełęcz Karkonoską i Mały Szyszak. Znajdziecie tu tablicę z opisanymi nazwami szczytów oraz ławkę.

Wracamy pod Lucni Boudę tą samą drogą. Następnie niebieskim szlakiem udajemy się pod Śnieżkę. Spacer przez Torfowisko Úpy/ Úpské (Úpské rašeliniště) , przypomina przechadzkę przez subarktyczną tundrę. Pamiątką po ostatnim zlodowaceniu są tutaj polodowcowe relikty. Turyści mogą podziwiać ten wyjątkowy krajobraz z drewnianych kładek, nie ingerując w wyjątkową przyrodę. Docieramy do Domu Śląskiego. Stąd na Śnieżkę jest już niedaleko. Stromy fragment, poprowadzony zakosami jest szlakiem jednokierunkowym. Oznacza to, że możemy wędrować nim tylko w jednym kierunku, w tym wypadku w górę (poza sezonem zimowym, kiedy Droga Jubileuszowa jest zamknięta). Po ok. pół godzinie od Domu Śląskiego meldujemy się na „dachu Karkonoszy”. Jest kwadrans przed 17. Ludzi o wiele mniej niż w południe. Przy odrobinie cierpliwości można zrobić sobie zdjęcie przy tabliczce z nazwą szczytu bez nikogo w tle. Na Śnieżce działa  jest Česká Poštovna, gdzie kupimy pamiątki, przekąski, napoje i piwo. Możemy również wysłać pocztówkę z najwyższego punktu Czech . Na dachu budynku znajduje się taras widokowy (wstęp płatny). Nieco niżej znajduje się górna stacja czeskiej kolejki na Śnieżkę. Posilić możemy się również w Domu Śląskim, do którego schodzimy Drogą Jubileuszową.  

Z Domu Śląskiego do Karpacza wędrujemy czerwonym szlakiem przez Kocioł Łomniczki. Trasa ta uchodzi za najpiękniejszą prowadzącą w kierunku Śnieżki. W  jej górnej części (wysokości około 1300 m n.p.m.) znajduje się Symboliczny Cmentarz Ofiar Gór. Na jednej z pamiątkowych płyt  widnieje napis „Martwym ku pamięci – żywym ku przestrodze”. Taki sam znajdziemy na bramie tatrzańskiego Cmentarza Symbolicznego pod Osterwą (Tatry Wysokie: Osterwa i Batyżowiecki Staw (Tatrzańska Magistrala), czyli "spacerek" - czy naprawdę?).

Trzysta metrów niżej położone jest schronisko „Nad Łomniczką”. Nieczynne przez kilka lat, wreszcie (od marca 2026) znów przyjmuje turystów. Wyremontowane i pachnące świeżością wnętrze w połączeniu z dobrą kuchnią kusi, by zajrzeć do środka. Spod schroniska do Karpacza prowadzą dwa szlaki. Czerwonym dotrzemy do punktu startowego – Biały Jar. Żółty natomiast doprowadzi do Wilczej Poręby i centrum miasta. 




Start wycieczki - Biały Jar


Zwróćcie uwagę na zachowane do dziś niemieckie napisy


w swoim żywiole


Schronisko Strzecha Akademicka


Sasanka


Królowa Karkonoszy


Lucni Bouda



Widok w stronę Śnieżnych Kotłów

Kozie Grzbiety


Na odcinku Lucni Bouda - Dom Śląski


Sami na Śnieżce? 


Droga Jubileuszowa


Śnieżka - widok z Domu Śląskiego


Symboliczny Cmentarz Ofiar Gór


Schronisko PTTK "Nad Łomniczką"




środa, 8 lipca 2026

Słowenia, Alpy Julijskie : Przełęcz pod Mangartem (Mangartsko sedlo, Mangart sadle) - wskazówki

Przełęcz pod Mangartem (Mangartsko sedlo, Mangart sadle) to miejsce, o którym z pewnością przeczytacie planując podróż do Słowenii. Gdy pierwszy raz zobaczyłam krajobrazy jakie można stąd podziwiać , wiedziałam, że musimy tam dotrzeć. W okolice przełęczy najłatwiej dostać się samochodem (wjazd płatny).
Naszą bazą wypadową były okolice Mojstrany, więc do celu łatwiej było nam dojechać przez Włochy. Stromy podjazd w kierunku Przełęczy pod Mangartem rozpoczyna się w pobliżu Wodospadu (Mangartski slap) – droga nr 902.  Trasa jest kręta, wąska i w wielu miejscach nie da się wyminąć z innym pojazdem. Wymaga nieco umiejętności prowadzenia samochodu. W wyższych partiach pobierana jest opłata za dalszy przejazd (10 euro – stan na sierpień 2025). Obecnie nie można wjechać bezpośrednio na Przełęcz (dopuszczony jest ruch pieszy). Najbliższy parking pod przełęczą znajduje się na wysokości ponad 1900 m n.p.m. Wiele osób tu kończy wycieczkę, rozgląda się, pstryka parę zdjęć i zjeżdża autem z powrotem. My zachęcamy by nie tylko dotrzeć pieszo na Przełęcz, ale pójść dalej. Nie namawiamy, by od razu ruszyć na Mangart (2 679 m n.p.m.). Wejście na ten szczyt wydaje nam się bardzo trudne. Sami dotarliśmy jedynie  na szczyt Monte Trauning (Travnik) 2201 m n.p.m. przy granicy słoweńsko-włoskiej. Podejście bliżej potężnej sylwetki Mangartu zrobiło na nas ogromne wrażenie. Weszliśmy również na wzniesienie Mali Vrh 1992 m n.p.m. w pobliżu parkingu, skąd rozpościerają się również wspaniałe widoki. „Naszą” trasę można prześledzić na poniższej mapie. Niestety obecnie krótki asfaltowy odcinek jest zamknięty dla ruchu i w obie strony trzeba iść prze schronisko Koča na Mangrtskem sedlu.



Widoki z podejścia na Mali Vrh


szarotka!



Mangart i ja :)




na granicy słoweńsko-włoskiej


Szlak w kierunku Mangartu


włoskie jeziorka 



kopciuszek?


Koča na Mangrtskem sedlu