Dokąd wyruszyć na jednodniową wycieczkę z Poznania pociągiem? Tym razem nie chcieliśmy jechać daleko, więc góry raczej odpadały. Przeanalizowałam schemat połączeń przewoźnika kolejowego POLREGIO oraz mapę z zaznaczonymi szlakami pieszymi. Czy wycieczka przy granicy województw lubuskiego i zachodniopomorskiego brzmi świetnie? Oczywiście!
Z pociągu wysiadamy na stacji kolejowej Dobiegniew. Tuż przy niej szybko odnajdujemy żółte oznaczenia szlaku. Początkowo szlak prowadzi wzdłuż zabudowań miasta, a następnie asfaltowymi drogami, na których trzeba zachować szczególną ostrożność. Duże wrażenie robi na nas turystyczna infrastruktura przy plaży w miejscowości Osiek. Z pewnością latem miejsce to tętni życiem. W połowie września nic tu się już nie dzieje. W Osieku chcieliśmy odwiedzić sklep spożywczy. Niestety nie ma po nim śladu. Podobnie zawiódł nas fakt, że żółty szlak, biegnący brzegiem Jeziora Osiek, w zasadzie w terenie już nie istnieje. W sumie spodziewaliśmy się tego, wyznaczając wcześniej trasy przy pomocy internetowych map. Żadnej nie dało się zaplanować z uwzględnieniem tego odcinka.
Informacji zasięgnęliśmy od lokalnego mieszkańca, który potwierdził, że trasa ta jest gęsto zarośnięta i niemożliwa do przejścia. Na "otarcie łez" zaprowadził nas do wnętrz pałacu, a w zasadzie tego, co z pięknego budynku pozostało. Pałac w Osieku wybudowano w XVII wieku, ale jego obecny wygląd zawdzięczamy głównie przebudowie z XIX w. Jeszcze w latach 80-tych XX w. funkcjonował jako ośrodek wypoczynkowy. Dziś jest w rękach prywatnych, w stanie postępującej ruiny. Będąc w środku można sobie jedynie wyobrazić pięknie zdobione piece, eleganckie posadzki czy wyjątkowe ornamenty, których szczątkowe ilości do dziś można dostrzec, gdy spojrzy się w górę.
Skoro nie można iść brzegiem jeziora, wybraliśmy alternatywną trasę w pewnej odległości od akwenu. Niestety jest to asfaltowa droga, za to pięknie położona, wśród pofalowanych pól, leśnych zagajników i widoków na migoczącą taflę jeziora w prześwitach drzew.
Docieramy do Chomętowa. Odnajdujemy tu ścieżkę, która prowadzi w stronę jeziora. Wreszcie! Delektujemy się ciszą, bliskością wody i intensywną zielenią roślinności . Chcieliśmy zobaczyć spichlerz zamku krzyżackiego, jednak gdy się do niego zbliżyliśmy, zauważyliśmy tabliczkę "teren prywatny" i zawróciliśmy. Kontynuujemy marsz żółtym szlakiem. Ten fragment sprawia nam sporo frajdy. Nie dość, że ścieżka biegnie w przepięknym terenie, to pod nogami zauważamy pierwsze tego dnia grzyby. Czego tu nie ma? Podgrzybki, borowiki, koźlarze, maślaki, rydze, kanie! Piękna różnorodność. Nie byliśmy przygotowani na taki "wysyp".
W końcu docieramy do Mostu Pojednania i sąsiadującej z nim niewysokiej wieży widokowej. To miejsce mnie oczarowało! Zielonkawa woda jeziora świetnie kontrastująca z drewnianymi konstrukcjami i wspaniałe panoramy każą zatrzymać się tu chwilę dłużej. Kolejny fragment trasy (uwaga, zmiana znaków na niebieskie) miał znów prowadzić wzdłuż jeziora. Od samego początku idziemy w pewnej odległości od akwenu i nieco powyżej niego. W dole udaje nam się dostrzec dawną ścieżkę. Niestety oprócz tego, że jest zarośnięta, tonie w błocie. Nie da się tamtędy iść. Obieramy więc kierunek -> Ogardzki Młyn i idziemy najbliższymi i najbardziej równoległymi ścieżkami w stosunku do szlaku. Mateusz nadzoruje właściwy kierunek, patrząc na mapę w telefonie. Niestety mój telefon w sieci Play nie ma zasięgu. Przy trasie znów pojawiają się grzyby. Aż chciałoby się wejść głębiej w las. Niestety nie mamy na to czasu. Do "mety" jeszcze daleko, a na pociąg trzeba zdążyć.
Parę chwil później przekraczamy granicę województw. Przed nami miejscowości: Kolsk, Krzywiń i Ostromęcko. Podziwiamy okolicę, piękne jeziora, tereny biwakowe. Zastanawiamy się czy w przyszłym roku nie wpaść tu chociaż na weekend.
Z Ostromęcka kierujemy się w stronę stacji kolejowej Bierzwnik. Ponieważ mamy odrobinę czasu do odjazdu pociągu, postanawiamy zobaczyć cenny zabytek gotyckiej architektury jakim jest klasztor cystersów, założony w XIII wieku. Najważniejszą częścią kompleksu jest kościół klasztorny pw. Najświętszej Maryi Panny. Do dziś zachowały się fragmenty dawnych zabudowań, które świadczą o bogatej historii tego miejsca.
Z klasztoru wracamy do stacji kolejowej tą samą drogą.
Opisywana trasa nie jest łatwa pod względem orientacyjnym. Mimo to polecam ją osobom, które uwielbiają przygody i mało uczęszczane ścieżki no i chociaż trochę orientują się w terenie i potrafią pracować z mapą.
Wskazówka: Trasę tę możecie przejść korzystając z ciekawych ofert przewoźnika POLREGIO.
- miniREGIOkarnet kosztuje 80,00 zł i uprawnia do nieograniczonej liczby przejazdów w 3 dowolne dni w ciągu 2 miesięcy ważny tylko w pociągach REGIO.
- mini bilet turystyczny POLREGIO kosztuje 48,00 zł i pozwala na nielimitowane przejazdy wyłącznie w pociągach REGIO od piątku od godziny 18:00 do poniedziałku do godziny 6:00 rano.
Jak wykorzystacie pozostałe dni w ramach powyższych ofert? :)
Przybliżoną naszą trasę możecie prześledzić na mapce poniżej: