niedziela, 20 września 2026

Góry Kamienne, Góry Stołowe (Zawory): Petrikovice - Okrzeszyn - Przełęcz Chełmska - Zdonov - Mieroszów (szlak graniczny, grzbietowy)

Planowanie tras pieszych w okolicy Mieroszowa sprawia mi ogromną przyjemność. Często staram się w „program” wycieczki wpleść czeski akcent.

Korzystając z możliwości dojazdu do Czech miejskim autobusem z Mieroszowa (a także Wałbrzycha) – linia nr 15, zaplanowałam wędrówkę, którą rozpoczęliśmy w Czechach, a zakończyliśmy w Mieroszowie. Aby ją zrealizować, najpierw trzeba autobusem dojechać z Mieroszowa do Mezimesti. Tu niestety czeka nas niemal półtorej godziny oczekiwania na pociąg. W międzyczasie można wybrać się na drobne zakupy do jednego z tutejszych sklepów wielobranżowych (później nie będzie już takiej możliwości). Na dworcu, w kasie biletowej kupujemy „jizdenkę”, czyli bilet do miejscowości Petříkovice. Zarówno z rozkładu w internecie jak i od pani sprzedającej bilety dowiadujemy się, że mamy przesiadkę w Teplicach n. Metují, czyli na pierwszej stacji, jadąc z Mezimesti. Na przesiadkę nie ma zbyt wiele czasu, więc warto wcześniej sprawdzić peron, z którego jedzie docelowy pociąg. Cała droga czeskimi pociągami zajmuje ok. godziny. W tym czasie przejeżdżamy przez popularne pod względem turystycznym miejscowości (m.in. Adršpach, Teplice n. Metuji) i podziwiamy piękne zielone, pagórkowate krajobrazy, od czasu do czasu usłane malowniczymi skałkami.  Rozkład jazdy i szczegóły połączeń znajdziecie na stronie kolei czeskich: https://www.cd.cz/.

Postaw kawę dla Nałogowa Podróżniczka na buycoffee.to

Wysiadamy na niewielkiej stacji Petříkovice. Kierujemy się w stronę granicy polsko – czeskiej – najpierw fragmentem szlaku zielonego, później żółtego, a ostatnie ok. 100 metrów do Polski pokonujemy bez oznaczeń. Tu „łapiemy” czerwony szlak i maszerujemy zgodnie z nim aż miniemy dawny kościół ewangelicki pw. Michała Archanioła (po prawej stronie). Za świątynią i po przekroczeniu potoku Szkło, skręcamy w prawo na trasę znakowaną zielonym kolorem. Od tej pory pójdziemy fragmentem długodystansowego szlaku łączącego Tłumaczów ze szczytem Słonecznik w Karkonoszach (nasz odcinek tego szlaku to: Okrzeszyn – Przełęcz Chełmska, ok. 11,5 km). Cały szlak ma długość 107,8 km i większości biegnie wzdłuż granicy polsko-czeskiej.

Baliśmy się, że gęste zarośla, które zastaliśmy w Okrzeszynie, będą towarzyszyły nam przez większość trasy. Na szczęście obawy okazały się niepotrzebne. Po przejściu przez chaszcze, szlak staje się wygodną ścieżką pozbawioną muskających nogi roślin.  Dość szybko docieramy do linii granicy między Polską i Czechami, co potwierdzają widoczne ze ścieżki słupki graniczne. Idziemy przez las, później wychodzimy na pola. Tu przebieg trasy nie jest do końca jasny. Oznaczenia niby pojawiają się na drzewach, ale przejście między drzewami jest utrudnione (zarośnięte). Zdecydowanie łatwiej iść z jednej lub drugiej strony leśnego zagajnika. Po tej czeskiej, oprócz pięknych zielonych wzniesień, zobaczyć można m.in. zabudowania miejscowości Chvaleč. W okolicy szczytu Bijakowa szlak skręca w prawo. Rozpoczyna się tu bardziej wymagający leśny fragment. Urozmaicają go krzewy jeżyn, które jesienią kuszą soczystymi owocami. Nieco dalej wzrok przykuwają rozsiane przy trasie skalne formacje. Jesteśmy w końcu w paśmie Zaworów, części Gór Stołowych. Ponadto prawdopodobnie wędrujemy wzdłuż dawnej granicy dóbr opactwa cysterskiego w Krzeszowie. Świadczyć o tym mają np. wyryte na głazach oznaczenia C+A, linia granicy czy oraz data 1591 (zdjęcia poniżej). Ten odcinek zielonego szlaku pozytywnie nas zaskoczył. Nie spodziewaliśmy się tylu ciekawych przyrodniczo i historycznie elementów. Skalne formacje cieszą oczy, a brak turystów potęguje przyjemność z obcowania z przyrodą. Chętnie zboczyłabym nawet na nieoznakowane ścieżki przy szlaku, których jest tu całkiem sporo. Jedynym mankamentem tego odcinka, co równocześnie może być jego zaletą, jest brak sklepów, schronisk czy jakichkolwiek innych punktów usługowych przy trasie. Cały prowiant i napoje trzeba zabrać ze sobą. Warto to dobrze zaplanować, ponieważ pomimo faktu, że długo idzie się lasem, w upalne dni pragnienie bywa naprawdę dokuczliwe, o czym sami się przekonaliśmy.

Jeszcze przed Przełęczą Chełmską warto zerknąć za siebie, bowiem za plecami pojawia się piękny widok w kierunku Śnieżki. Dodatkowo ze szlaku zobaczyć można zabudowania wyjątkowego dolnośląskiego miasteczka – Chełmska Śląskiego. Tuż przed Przełęczą Chełmską kolejne zaskoczenie – strome zejście, którego zupełnie się nie spodziewaliśmy. Na Przełęczy opuszczamy zielone oznaczenia i dalej wędrujemy w stronę czeskiej miejscowości Zdoňov fragmentem drogi Św. Jakuba. Wygodna szeroka droga wprowadza nas w zabudowania miejscowości. Na skrzyżowaniu przy zakładzie farmaceutycznym skręcamy w lewo, w stronę granicy polsko-czeskiej. Kilkaset metrów przed nią po prawej stronie mieści się drink bar prowadzony przez Polaków. Korzystamy z okazji, by napić się lodowatej Kofoli. Przy trzydziestu stopniach w cieniu smakuje wyśmienicie. Kolejny postój zaplanowaliśmy na czeskim campingu przy samej granicy. Na jego terenie znajduje się niewielki punkt gastronomiczny serwujący nie tylko wyśmienite czeskie piwo, ale również dania barowe. Stąd już niespełna godzinka marszu (ok. 3,5 km) do mety w Mieroszowie. Trasa traci tu nieco na atrakcyjności, bo prowadzi wzdłuż drogi, później chodnikami. Pozwala jednak chłonąć klimat okolicy i napawać się jej pięknem.

Jeśli po dotarciu do Mieroszowa będziecie nadal mieć siły, wejdźcie na drewnianą wieżę w Mieroszowie. Nie będziecie żałować.


stacja Petříkovice


pociąg kolei czeskich


wiata przy przejściu granicznym Petříkovice - Okrzeszyn


dawny kościół ewangelicki pw. Michała Archanioła


szlak graniczny w Okrzeszynie


później jest lepiej



sami na szlaku



znak graniczny? i...


data - wyryte na głazie przy szlaku


szlak


wyryte na głazie oznaczenia C+A


skalne formacje przy szlaku



W stronę Chełmska Śląskiego


Karkonosze


pomnik przyrody


Zejście do Przełęczy Chełmskiej


Chwila odpoczynku 


zmiana koloru szlaku



w drodze do Zdonova


Meta: Mieroszów, który w tym roku obchodzi piękny jubileusz

Mapa trasy: 

Może zainteresują Cię również poniższe wpisy: 





wtorek, 8 września 2026

Góry Kamienne: Na Lesistą Wielką (Boguszów-Gorce - Grzędy - Lesista Wielka - Mieroszów)

Od kilku lat staramy się chociaż raz w roku odwiedzić Mieroszów. Bardzo lubimy tę miejscowość, niedaleko Wałbrzycha, ponieważ nawet w popularnych terminach możemy liczyć tu na ciszę i spokój. Ponadto góry dookoła są piękne i wymagające, a bliskość Czech i niezła komunikacja publiczna pozwalają rozszerzyć możliwości zaplanowania wycieczek w okolicy.

Tym razem zostajemy w Polsce i do Mieroszowa idziemy z Boguszowa-Gorc. Na start dojeżdżamy pociągiem. Przy budynku dworca w Boguszowie – Gorcach rozpoczyna się żółty szlak, który początkowo biegnie wzdłuż torowiska kolejowego, a następnie krótkim odcinkiem ulicy Józefa Poniatowskiego. Później skręca w prawo i prowadzi polnymi ścieżkami. W sierpniu łatwo spotkać tu można ciekawe ptaki – gąsiorki. Samce tego gatunku mają „na oczach” charakterystyczną czarną wstęgę przypominającą maskę zorro 😉.

Mijamy Stary Lesieniec (dziś - dzielnica Boguszowa-Gorc) i obieramy kierunek – Grzędy. Okolica jest urocza. Dookoła -  zielone łąki, które  przechodzą w sielsko wyglądające, gęsto porośnięte roślinnością wzgórza. Puste szlaki pozwalają odpocząć od miejskiego gwaru i poczuć radość z obcowania z przyrodą.

W Grzędach skręcamy na fragment Głównego Szlaku Sudeckiego (kolor czerwony). Idziemy asfaltem aż szlak odbije w lewo, na przyjemniejsze, nieutwardzone leśne ścieżki. Przy trasie możemy skorzystać z usług smażalni pstrąga – „Nad Potokiem” lub „Pięknojeść”. Później czeka już "tylko" podejście na Lesistą Wielką -  początkowo łagodne, a im bliżej szczytu - bardziej strome. Warto oglądać się za siebie. Przy dobrej pogodzie, za plecami podziwiać można piękną panoramę Karkonoszy z dominującą w krajobrazie Śnieżką.

Docieramy na Lesistą Wielką (851 m n.p.m.). Z samego szczytu widoki są bardzo ograniczone. Możemy za to odpocząć tu w całkiem ładnej wiacie turystycznej. Widać, że Lesista Wielka pozostaje nieco w cieniu „sąsiedniego” Dzikowca Wielkiego. Popularność Dzikowca wzrosła po udostępnieniu turystom wieży widokowej z tarasem na wysokości 32,5 metrów. To właśnie tam koncentruje się ruch turystyczny w słoneczne weekendy. Nie znaczy to jednak, że Lesista jest całkiem zapomniana. Krzyżuje się tu kilka pieszych szlaków turystycznych. W okolicy spotkać można również rowerzystów. Gdy tylko ruszymy żółtym szlakiem w stronę Mieroszowa, otwierają się przed nami piękne panoramy obejmujące m.in. Góry Kamienne, Stołowe, Broumowskie Ściany…

Zejście do Mieroszowa nie przysparza większych trudności. To około pięciokilometrowy odcinek, który pozwala na spokojne „gubienie” wysokości. Jeśli po zejściu do Mieroszowa, będziecie mieć jeszcze siły, zajrzyjcie na drewnianą wieżę widokową, która znajduje się zaledwie kilkaset metrów od Rynku w Mieroszowie. Z wieży nie widać Karkonoszy, ale może uda Wam się wypatrzyć np. Śnieżnik, oddalony w linii prostej o ok. 70 km?

Mapa trasy:



Widok ze szlaku na Dzikowiec Wielki


(dzierzba) gąsiorek - samiec


Góry Krucze (zachodnia część Gór Kamiennych) z kulminacją - czeskim szczytem Královecký Špičák (881 m n.p.m.)


Karkonosze - widok ze szlaku


w sierpniu i wrześniu przy szlaku kwitną wrzosy!


urocze leśne ścieżki


"dowcipny" termin prac  leśnych


Lesista Wielka - wiata na szczycie


Szlak w stronę Mieroszowa


Może zainteresują Cię również poniższe wpisy (szlaki z uwzględnieniem wejścia na Lesistą Wielką):





poniedziałek, 24 sierpnia 2026

Dolomity: Trekking dookoła Tre Cime di Lavaredo, trasa z Misuriny

Tre Cime di Lavaredo to chyba najbardziej rozpoznawalne miejsce w Dolomitach. W okresie letnim okolice „trzech szczytów” przeżywają prawdziwe oblężenie. Konieczne było nawet wprowadzenie rezerwacji miejsc parkingowych przy schronisku Rifugio Auronzo, skąd najczęściej turyści rozpoczynają marsz. Rezerwacji należy dokonać wcześniej niż w dniu planowanej wycieczki oraz opłacić ją z góry (koszt 40 euro).

Tre Cime di Lavaredo - dojazd autobusem

Alternatywą jest dojazd pod schronisko autobusem. Podczas naszego pobytu na campingu w Misurinie, codziennie rano obserwowaliśmy za płotem wydłużające się kolejki ludzi czekających na autobus. Kursy realizuje m.in. Dolomiti Bus. To dość spore autokary, które w miarę sprawnie rozładowują tłumy czekających na wjazd do wysokogórskiej krainy. Przejazd kosztuje 10 euro za osobę w dwie strony. Jeśli do Misuriny przyjedziecie własnym samochodem, musicie się również liczyć z kosztem parkingu. Chyba, że zaparkujecie kawałek dalej, na niewielkim parkingu (przybliżone współrzędne geograficzne: 46°35'27.9"N 12°15'45.9"E).
Pod schronisko Rifugio  Auronzo można także podjechać „zielonym” autobusem np. z  Dobbiaco (Toblach). W tym wypadku podobno konieczne jest zarezerwowanie miejsca z wyprzedzeniem.

Żadna z wymienionych opcji nie była dla nas idealnym rozwiązaniem. W zasadzie prawie byśmy odpuścili w tym roku Dolomity, bo prognozy pogody były nieciekawe. Podjęliśmy nawet decyzję, że jedziemy w okolice Wenecji, wygrzać trochę stare kości 😉.

Gdy byliśmy już w drodze do Włoch, spojrzałam jeszcze raz na prognozę.

- Mateusz, jutro jest okienko pogodowe do 17! Dopiero po 17 ma być burza. Może przenocujemy gdzieś na parkingu w samochodzie i o świcie ruszymy w trasę, tak, żeby zdążyć zejść z gór przed deszczem?

- No dobrze, spróbujmy.

Było mi to dodatkowo na rękę, bo zbliżał się zmrok i nie chciałam jechać po tych górskich, krętych drogach po ciemku, nawet jako pasażer.

Zaparkowaliśmy na parkingu, którego współrzędne podałam wcześniej,  i spaliśmy tak dobrze, że obudzili nas dopiero wysiadający turyści, którzy zatrzymali się bezpośrednio przy naszym aucie.  Szybkie śniadanie, dopakowanie plecaka i ruszamy do Rifugio Auronzo pieszo. Początkowo maszerujemy asfaltową drogą za jezioro Lago di Antorno. Tam odnajdujemy ścieżkę, która doprowadza do właściwego szlaku . Początkowo trasa jest pozbawiona trudności. Z czasem zyskuje jednak nieco charakteru. Nie są to ciężkie odcinki, mogą wymagać podparcia się czy zrobienia dłuższego kroku. Co ciekawe, od samego początku przy/lub na trasie pasą się krowy. Ślady ich obecności dosłownie widać prawie na każdym kroku 😉. Po przekroczeniu jezdni, szlak staje się bardziej wymagający, ale nadal nie są to spore  trudności. Po ok. 1,5-2 godzinach meldujemy się tam, gdzie można dojechać autobusem czy własnym transportem. Przeszliśmy ok. 5 km i pokonaliśmy ok. 500 metrów różnicy wysokości. Górskie panoramy sprzed schroniska Auronzo są niesamowite. Dłuższą chwilę się nimi zachwycamy i ruszamy na klasyczną pętlę dookoła Tre Cime. Na przejście całej pętli trzeba zarezerwować ok. 4 godzin lub więcej, w zależności od liczby przystanków (przy trasie jest kilka schronisk) i odpoczynków. Trasa w większości jest dość szeroka i wygodna. Oczywiście czeka nas kilka większych podejść i trochę schodzenia. Niektórzy kończą wycieczkę na przełęczy Forcella Lavaredo i wracają tą samą drogą. My zachęcamy, by iść dalej, w stronę schroniska Dreizinnenhütte - Rifugio A.Locatelli/S.Innerkofler alle Tre Cime di Lavaredo. To właśnie z jego tarasu podziwiać można znany z okładek map i przewodników widok Tre Cime di Lavaredo. Cima Ovest (zachodni szczyt – 2973 m n.p.m.), Cima Grande (wielki szczyt – 2999 m n.p.m.), Cima Piccola (mały szczyt – 2857 m n.p.m.) wyglądają stąd wprost niewiarygodnie. Jeśli chcecie zrobić sobie zdjęcie w skalnym oknie z widokiem na Tre Cime, musicie się wdrapać nieco powyżej schroniska jedną z wydeptanych ścieżek. Przed okienkami tworzą się kolejki, ale dzięki temu łatwiej jest „namierzyć” właściwą drogę do „okienek”, czyli wykutych w skałach stanowisk ogniowych, tuneli itp. z czasów I wojny światowej.  Schodzimy stamtąd  szlakiem nr 105, który jest niezwykle malowniczy. Początkowo musimy się sporo obniżyć i zmienić nieco klimat otoczenia. Skały i piargi zastępują łąki, z widokiem na strome, niemal pionowe skalne ściany. Nie tylko „trzy szczyty” zachwycają. Nasz wzrok przykuwa również potężna sylwetka Monte Paterno. I pomyśleć, że tam gdzieś wysoko wyznaczono i poprowadzono podobno przepiękną i emocjonującą via ferratę. Zachwycając się widokami docieramy do Schroniska Auronzo, skąd udajemy się na parking znanym nam już szlakiem.

Pętla dookoła Tre Cime to wspaniałe doświadczenie i doskonały pomysł na pierwsze spotkanie z Dolomitami. My byliśmy zauroczeni. Gdy zeszliśmy w okolice Misuriny, postanowiliśmy zobaczyć, czy na campingu zwolniły się miejsca noclegowe. Od tego uzależnialiśmy nasze dalsze plany urlopowe. Ku naszemu zdziwieniu, miejsce dla nas się znalazło i dzięki temu, resztę urlopu spędziliśmy w Dolomitach 😀. Burzy tego dnia nie było, a i kolejne dni nie były takie straszne pod względem pogody jak w prognozach. 



krowy na szlaku do schroniska Rifugio Auronzo


storczyk! :)


Widać już schronisko Auronzo! :)


śnieżka


Początek pętli dookoła Tre Cime i już takie widoki!


Najwyższczy szczyt na tym zdjęciu to Croda Del Toni - 3094 m n.p.m., w dolinie - Auronzo di Cadore


Schronisko Rifugio Lavaredo i jego górskie otoczenie


Cima Piccola (2857 m n.p.m.)


Widok z Przełęczy, Forcella Lavaredo


W stronę schroniska Rifugio Antonio Locatelli/ Rifugio Locatelli alle Tre Cime


Rifugio Antonio Locatelli/ Rifugio Locatelli alle Tre Cime


Wciąż nie wierzę, że udało nam się tam być! :)


ale dowód mamy :)


w "okienku"


wieszczek (Pyrrhocorax graculus)


Torre dei Scarperi, 2634 m n.p.m.





Tre Cime widok znad jeziora Lago d'Antorno