czwartek, 5 marca 2026

Rudawy Janowickie: Z Janowic Wielkich do Kowar (Janowice Wielkie - Miedzianka - Zamek Bolczów - Starościńskie Skały - Strużnica - ścieżka przyrodnicza im. Janusza Boissè - Kowary)

Weekend w Rudawach Janowickich? Czy mogę już się pakować? :) Bardzo lubię to sudeckie pasmo, dlatego gdy miałam wymyślić weekendowe górskie trasy, na które dojedziemy pociągiem, ochoczo sięgnęłam po mapę Rudaw Janowickich. Dodatkowo motywował mnie fakt, że w Browarze Miedzianka mają nowe kapsle, a kapsle, to oprócz gór, wycieczek i biegania, moje największe hobby. 

W sobotę koło godziny 11 dojeżdżamy do stacji Janowice Wielkie. Nasze kroki kierujemy od razu do wspomnianego Browaru. Oprócz kapsli, do plecaka zabieramy tutejsze piwo, a na miejscu raczymy się przepyszną zupą piwną. Krótka wizyta nas nieco rozleniwia. Za oknem brakuje słońca, a droga do Kowar, gdzie zarezerwowałam nocleg wydaje się długa i czasochłonna. W końcu jednak ruszamy zadki i dość szybkim tempem gnamy ku ruinom Zamku Bolczów. Byliśmy tu już kilkukrotnie, ale nie odmawiamy sobie krótkiego spaceru w ciekawym otoczeniu.
Kolejnym punktem naszej wycieczki są Głaziska Janowickie. Przy rozwidleniu szlaków stoi przyjemna wiata turystyczna. Wyjątkowo zachęca nas, byśmy w niej przysiedli. Mkniemy dalej w dół niebieskim szlakiem. Mamy niewielkie problemy, by przekroczyć potok Janówka (przy wyższym stanie wody jest to nieco problematyczne). Nasze stopy dotykają asfaltu, którym maszerujemy podziwiając Skalny Most i Skałę Piec. Za chwilę znów jesteśmy na gruntowej drodze. Ściekająca zboczem woda wpływa na szlak. Na szczęście nie ma mrozu, bo szlibyśmy wówczas po lodowisku. Docieramy do Starościńskich Skał. Pogoda jest zbyt kiepska, by z punktu widokowego było coś widać - odpuszczamy więc podejście. Schodzimy do Strużnicy kombinacją szlaków niebieskiego i żółtego, spoglądając przy okazji na formacje skalne o nazwach: żelazko, dziobata, bliźniaki... 
Chwilę jeszcze trzymamy się żółtych oznaczeń, później asfaltową drogą kierujemy się w stronę Gruszkowa. Ponieważ jest jeszcze jasno, skręcamy w lewo, na fragment ścieżki dydaktycznej im. Janusza Boissè. Wchodzimy na nią w okolicy harcerskiej bazy namiotowej. Początkowo jest łatwo i przyjemnie. Trasa jednak niespodziewanie się zwęża i biegnie wzdłuż potoku. Zapada zmrok, który utrudnia sprawę. W świetle czołówek próbujemy przebrnąć przez trudny, zarośnięty fragment (czy latem da się go przejść, gdy roślinność dziarsko "wejdzie" na ledwo widoczną ścieżkę?). W końcu wychodzimy na szeroką nieutwardzoną drogę. Doprowadza nas ona do Przełęczy pod Średnicą. Nie pchamy się już dalej szlakami, tylko najkrótszą drogą zmierzamy do naszej bazy noclegowej przy Kowarskiej Starówce. Zanim tam jednak dotrzemy, spędzamy niespodziewanie kilka godzin w bistro Urania. To temat na osobną opowieść, ale obawiam się, że nie pojawi się ona na tym blogu ;). Jak się okazało, nasz nocleg czekał parę kroków dalej. Po takiej wędrówce dobrze się spało i wypoczęło przed kolejnym dniem, o którym przeczytacie w kolejnym wpisie. Tym razem z Kowar ruszamy do... Marciszowa. 

Mapa trasy: 



O Miedziance z pewnością wkrótce napiszę nieco więcej. Podczas realizowania tej trasy dotarliśmy jedynie do nowego browaru w Miedziance. Po drugiej stronie ulicy znajduje się odnowiony budynek dawnego browaru (na zdjęciu). Dziś najbardziej reprezentacyjną (i widoczną) ścianę zewnętrzną zdobią wizerunki dwóch mężczyzn - Ewalda i Georga Franzkych. To właściciele browaru w Kupferbergu (jak niegdyś nazywała się Miedzianka), którzy w XIX w. przyczynili się do rozwoju i unowocześnienia zakładu produkującego "złoto Miedzianki". 


Opuszczamy Miedziankę...


i po kilkudziesięciu minutach meldujemy się przy Zamku Bolczów


Gościnne progi Zamku


Skały ciekawie wkomponowane w mury Zamku


Uważajcie tu - wiata przy tym szlakowskazie kusi, by przysiąść ;)



W Rudawach, nawet we mgle jest pięknie! 


Moi Towarzysze w drodze do Strużnicy


Przystanek Strużnica :)


Głaz przy szlaku upamiętniający Janusza Boissè - warto przeczytać parę słów o tej wyjątkowej postaci na tablicy przy ścieżce przyrodniczej


czwartek, 26 lutego 2026

Góry Kamienne i Wałbrzyskie: Na Dzikowiec Wielki i Barbarkę (Boguszów-Gorce-Dzikowiec Wielki- Kuźnice Świdnickie-Barbarka [dawne schronisko Kolbebaude] - Wałbrzych Główny)

Na Dzikowcu byliśmy już wielokrotnie. Lubiliśmy ten szczyt jeszcze zanim stanęła na nim nowa potężna wieża widokowa. Na ostatni wypad w roku 2025 wybraliśmy również Dzikowiec. Prognozy pogody zapowiadały świetne warunki. Niestety się nie sprawdziły. Droga pociągiem z Poznania napawała optymizmem. Za Wrocławiem widoczność była niezła. Słońce świeciło jakby jutra miało nie być ;)
Wysiedliśmy w Boguszowie-Gorcach i spojrzeliśmy na Dzikowiec. Szczytu nie było widać, a gęste chmury napierały z południa, burząc w nas nadzieję na jakiekolwiek widoki. Tym razem postanowiliśmy wejść na Dzikowiec niebieskim szlakiem. Z dworca kolejowego ruszyliśmy zgodnie z zielonymi znakami, a następnie ul. Bartosza Głowackiego dotarliśmy do niebieskich oznaczeń. Asfaltowa droga biegnie aż do Nadleśnictwa Wałbrzych. Kawałek dalej wchodzimy w las. Łagodna ścieżka zmienia się po pewnym czasie w strome podejście, które według mapy biegnie krótkimi zakosami, a w rzeczywistości trudno iść zgodnie z ich biegiem. W kilku miejscach, podczas podchodzenia,  musieliśmy sobie pomagać rękami - podeprzeć się, chwycić gałęzi, podać sobie dłoń. Ze stromej ścieżki wychodzimy w pobliżu szczytu. Do nowej wieży widokowej zostało nam ok. 10-15 minut drogi. Pogoda nie pozwoliła nam podziwiać w zasadzie żadnych widoków, a szalejący w górnych partiach konstrukcji wiatr nieźle nas wymroził. Nie było co czekać na cud. Zeszliśmy z Dzikowca w stronę dolnej stacji kolejki linowej ("zahaczając" jeszcze o starą wieżę). Stamtąd skierowaliśmy się do Kuźnic Świdnickich. Krótki spacer wzdłuż zabudowań doprowadził nas do czarnego szlaku, którym dotarliśmy do Wiertniczego Rozdroża. Znaliśmy już to miejsce z naszych poprzednich wędrówek. Ostatnim punktem wycieczki, przed zejściem do wałbrzyskiego Podgórza, było wzniesienie o nazwie Barbarka. Znajduje się ono nieco z boku szlaku i po raz kolejny postanowiliśmy ruszyć w jego kierunku.  Na szczycie wprawne oko dostrzeże pozostałości dawnego schroniska Kolbebaude. Schronisko to spłonęło w 1945 r. , a do dziś w jego miejscu znaleźć można fragmenty kufli, szklanek i porcelany sprzed ok. 80 lat! Tym razem również coś odnaleźliśmy. 
Wycieczkę kończymy w pobliżu dworca głównego w Wałbrzychu. Można stąd podjechać do śródmieścia np. autobusami nr 12 lub A. 

Postaw mi kawę na buycoffee.to


Niech Was nie zmyli na sielanka... za chwilę rozpoczną się strome zakosy! 


Mateusz dzielnie walczy ze stromizną


Jedne z nielicznych tego dnia widoków. Tym razem w stronę Wałbrzycha


Mniej więcej w tym miejscu niebieski szlak z Boguszowa-Gorc łączy się z szeroką drogą do wieży widokowej (szlaki czerwony i zielony)

Najważniejszy cel wycieczki na horyzoncie! 


Biało dość. (cytując pingwiny z Madagaskaru - mój ulubiony fragment filmu animowanego "Madagaskar")


wyciąg krzesełkowy na Dzikowiec


Stara wieża widokowa i górna stacja kolejki - zostawiamy ten krajobraz za sobą


Dolna stacja kolejki i Dzikowiec we mgle


Kościół Niepokalanego Poczęcia NMP w Kuźnicach Świdnickich


Sztolnia w Kuźnicach Świdnickich - powstała prawdopodobnie w pierwszej połowie lat 40-tych ubiegłego wieku


Jedna z ciekawszych kamienic w Kuźnicach Świdnickich, z 1896 roku!


załapaliśmy się na świąteczne ozdoby ;)


w drodze na Barbarkę


w pobliżu miejsca, gdzie znajdowało się schronisko Kolbebaude, można przeczytać parę informacji na nieco zdeformowanej tablicy


miejsce, w którym znajdowało się schronisko


oznaczenie szczytu


znaleziska - pozostałości schroniskowych przedmiotów


fragmenty kafli 


pozostałość niemieckich napisów na wałbrzyskim Podgórzu

Nasza trasa na mapie: 


Trasa: Boguszów-Gorce, stacja kolejowa – Wałbrzych, dworzec PKP | mapa-turystyczna.pl

Może zainteresuje Cię także poniższy wpis: 

Góry Kamienne i Wałbrzyskie : Z Wałbrzycha przez Barbarkę i Bukowiec do Sokołowska (Wałbrzych Główny - Barbarka (dawne schronisko Kolbebaude) - Unisław Śląski - Bukowiec - Sokołowsko - (MIeroszów)


czwartek, 1 stycznia 2026

Rudawy Janowickie: Na Rudnik (Kowary, Przełęcz Kowarska)

Rudnik (853 m n.p.m.) to niepozorny szczyt w Rudawach Janowickich, będący świetnym punktem widokowym. Ze względu na swoje położenie, nieco z boku największych atrakcji tego pasma, jest rzadziej odwiedzany przez pieszych turystów. Dzięki temu to idealny cel krótkich wycieczek, z dala od tłumów, z możliwością kontaktu z Naturą. 

Jeśli szukasz spokoju w górach i lubisz odkrywać mniej znane górskie zakątki, Rudnik będzie strzałem w dziesiątkę. 

Na Rudnik najłatwiej wejść z Przełęczy Kowarskiej (obecnie znajduje się tu prywatny płatny parking - płatność blikiem). 

My zaparkowaliśmy za darmo w miejscu zaznaczonym na mapie google jako: Parking przy ścieżce do nieczynnego tunelu kolejowego (Podgórze). 

Trasa w dwie strony zajęła nam ok. 2 godzin, dystans do przebycia ok. 6 km



Cel wycieczki: Rudnik


Obieramy właściwy kierunek


Meldujemy się w Rudawskim Parku Krajobrazowym


Chwilę po wejściu na (żółty) szlak z Przełęczy Kowarskiej, podziwiać można przepiękną panoramę - Góry Wałbrzyskie, Kamienne, Sowie...


w dole Kopalnia Ogorzelec


parę chwil przed szczytem


Widok z Rudnika na Góry Kaczawskie


Zamek Księcia Henryka na górze Grodna i zbiornik Sosnówka


Karkonosze


Kowary


koniec kwitnienia wrzosów


tabliczka na szczycie




krzyż pokutny przy Przełęczy Kowarskiej


poniedziałek, 29 grudnia 2025

Góry Stołowe: Krótka trasa na Szczeliniec Wielki

Szczeliniec Wielki to najbardziej popularny szczyt w polskiej części Gór Stołowych. Latem, by przejść skalnym labiryntem rozpoczynającym się przy schronisku w pobliżu kulminacji, bilety trzeba rezerwować z wyprzedzeniem. Inaczej jest w sezonie zimowym. Wówczas przejście tą trasą odbywa się na własną odpowiedzialność. Kasy są nieczynne, jednak należy pamiętać o tym, że własne bezpieczeństwo jest najważniejsze i jeśli nie mamy doświadczenia w takim terenie w zimowych warunkach i nie czujemy się pewnie, lepiej sobie odpuścić. 

W Góry Stołowe trafiliśmy ostatnio pod koniec listopada. Nie wiedzieliśmy jak wygląda sytuacja na szlaku. Startowaliśmy z bezpłatnego parkingu przy drodze do schroniska Pasterka. Żółtym szlakiem ostrożnie weszliśmy na Przełęcz, gdzie połączyliśmy się ze szlakiem z Karłowa. Ponieważ byliśmy wcześnie rano, nawet w słoneczny weekendowy dzień, tłumów nie było. Dopiero gdy dotarliśmy do schroniska, po dłuższej chwili budynek zaczął zapełniać się piechurami pragnącymi się ogrzać przed dalszą wędrówką. W skalnym labiryncie nie byliśmy sami, ale bez większych problemów mogliśmy swobodnie brnąć do przodu. Warto wiedzieć, że trasa przez labirynt to w wielu miejscach skalne szczeliny, stopnie oraz fragmenty, które niektórzy muszą pokonać na czworakach. Zimą bywa tu niebezpiecznie. Schody są oblodzone i bardzo śliskie. Nietrudno o upadek. Bez raczków (chociaż w plecaku, by móc ich użyć w razie potrzeby) z pewnością zimą bym się tu nie wybierała. Nam na szczęście raczki się nie przydały. Całkiem sprawnie pokonaliśmy ten wyjątkowy skalny fragment Szczelińca i zameldowaliśmy się na rozwidleniu szlaków. Wybraliśmy tam szlak znakowany niebieskim kolorem i bez towarzystwa kogokolwiek poza nami dotarliśmy bezpiecznie do parkingu. 
Trasa nie jest długa, daje sporo frajdy. Zimą szczególnie trzeba jednak uważać i zachować ostrożność i w razie czego po prostu się wycofać. 

Nasza trasa: