Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Góry Bystrzyckie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Góry Bystrzyckie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 kwietnia 2026

Góry Bystrzyckie: Z Polanicy-Zdroju do Dusznik (Polanica-Zdroj - Piekielna Przełęcz - Zamek Leśna Skała - Szczytna - Schronisko pod Muflonem - Duszniki-Zdrój)

Spędzacie czas na Ziemi Kłodzkiej? Macie ochotę na niezbyt trudną trasę o średniej długości? Zapraszam do przyjrzenia się tej propozycji:

Wycieczkę rozpoczynamy przy stacji kolejowej Polanica-Zdrój. Od razu kierujemy się w stronę centrum miejscowości. Przed właściwą wędrówką możemy tu zrobić drobne zakupy, napić się kawy lub zajrzeć do jednej z wielu knajpek, jeśli potrzebujemy większego zastrzyku energii. W zasadzie od samego początku będziemy trzymać się żółtego szlaku. Z okolic parku zdrojowego, wyprowadza nas on przez piękne zabudowania ul. Piastowskiej na leśne ścieżki. Maszerujemy bez większych trudności ku Piekielnej Przełęczy i Zamku Leśna Skała w Szczytnej. Chętni, po drodze mogą odbić także w stronę kalwarii górskiej i/lub punktu widokowego Orle Skały. 

Zejście z Zamku do Szczytnej jest dość strome, ale jeśli na trasie nie ma lodu lub błota, nie powinno przysporzyć problemów. Dalej wędrujemy przez miasto. Asfaltowa droga pozwala nieco podkręcić tempo. W Nowych Bobrownikach skręcamy w prawo i pniemy się pod górę po ażurowej betonowej drodze, która dalej przechodzi w gruntową ścieżkę. Najbardziej strome podejście czeka nas pomiędzy Starymi Bobrownikami a Rozdrożem pod Nawojową. Dopiero na rozdrożu asfalt daje chwilę wytchnienia. Motywacji dodaje również bliskość Schroniska pod Muflonem. Bardzo lubię to miejsce.  Postanawiamy wypić tu pyszną herbatę. Następnie nasza ekipa udaje się w stronę parku zdrojowego w Dusznikach. Od "cywilizacji" dzieli nas zaledwie 20 minut. Później, już bez pośpiechu docieramy do naszej bazy wypadowej, która tym razem znajdowała się w bezpośrednim sąsiedztwie dusznickiego rynku. 

Mapa trasy: 



Polanica-Zdrój


Polanica-Zdrój


Polanica-Zdrój


Polanica-Zdrój - pomnik profesora Zbigniewa Horbowego i doktora Wiesława Malki oraz ich wiernego towarzysza, psa Horacego


na szlaku


na szlaku


punkt widokowy Orle Skały


Zamek Leśna Skała


zejście z Zamku do Szczytnej


Schronisko pod Muflonem


widok sprzed schroniska na Karkonosze


widok sprzed schroniska na Góry Stołowe



:) 

Może zainteresują Cię również poniższe wpisy: 







poniedziałek, 31 marca 2025

Góry Orlickie i Bystrzyckie: Czerwony Strumień - opuszczona przed laty miesjcowość przy granicy z Czechami (trasa: Lichkov-Czerwony Strumień - Międzylesie)

Czerwony Strumień (dawniej Rothflössel), opuszczona kilkadziesiąt lat temu miejscowość w Górach Bystrzyckich, znajdowała się od jakiegoś czasu na mojej liście miejsc do odwiedzenia. Według różnych źródeł, pod koniec XIX wieku Czerwony Strumień zamieszkiwało ok. 150 osób. Oprócz budynków mieszkalnych, mieściła się tu m.in. gospoda, tkalnie oraz browar. Dziś trudno wyobrazić tętniące tu życie. Najlepiej zachowały się mury barokowej kaplicy z XVIII w. Wprawne oko dostrzeże także fragmenty fundamentów, pozostałości figur religijnych oraz inne elementy świadczące o bytności w tym miejscu ludzi przed laty.
Wycieczkę postanowiłam rozpocząć w czeskiej miejscowości Lichkov, do której dojechać można m.in. pociągami Kolei Dolnośląskich. 

Ze stacji kolejowej, niebieskim szlakiem ruszyliśmy w kierunku rozwidlenia U křížku. Tu skręcamy w prawo, na żółty szlak, będący jednocześnie fragmentem ścieżki dydaktycznej "Betonowa granica", poświęconej historii czechosłowackich fortyfikacji z lat 1935-38. Na tym krótkim odcinku możemy zobaczyć kilka lekkich schronów, tzw. rzopików. W przyszłości mam planie przejść całą ścieżkę, ponieważ na turystów czeka przy niej jeszcze więcej ciekawych obiektów, m.in. Twierdza Bouda, Muzeum Czechosłowackich Fortyfikacji czy przewrócony bunkier (będący symbolem tej ścieżki dydaktycznej). Jej łączna długość wynosi ok. 15 kilometrów. 


jeden z rzopików

Po przejściu pod torami kolejowymi, zauważamy opuszczony budynek młyna wodnego. Do dziś zachowały się pojedyncze elementy wyposażenia. Niestety obiekt jest w opłakanym stanie. 


ruiny budynku - młyna wodnego w Mladkovie

 

Wchodzimy powoli w zabudowania Mladkova. W tutejszym sklepie (potraviny CBA) postanawiamy zrobić małe zakupy czeskich produktów, które przydadzą się podczas dalszej wędrówki. 


Mladkov

Z Mladkova maszerujemy czerwonym szlakiem w stronę granicy polsko-czeskiej (przejście graniczne Kamieńczyk / Mladkov-Petrovicky). Docieramy tam po po ok. godzinie. Po drodze mijamy dwa obiekty gastronomiczne, które okazują się niestety zamknięte. Postanawiamy nawet nadłożyć drogi i rozgrzać się w Kasparovej Chacie. Niestety i tu okazuje się, że schroniskowy bufet otwierają zimą w późniejszych godzinach. Wracamy więc na przejście graniczne i wkraczamy do Polski, na zielony szlak, będący również odcinkiem ścieżki dydaktycznej "Śladami opuszczonej wsi Czerwony Strumień". Przy trasie umieszczono tablice informacyjne, które przybliżają historię Czerwonego Strumienia oraz zachowanych pozostałości dawnych zabudowań. Trasę tę warto przejść wiosną lub latem (śnieg i jesienne liście utrudniają lokalizację niektórych miejsc). Podobno wyjątkowo pięknie jest tu w okresie kwitnienia rudbekii. Rudbekia jest uznawana za gatunek inwazyjny. W Czerwonym Strumieniu pojawiła się wskutek nasadzeń ówczesnych mieszkańców i rośnie tu do dziś. 


Ruina barokowej kaplicy


ruina barokowej kaplicy


Ruina barokowego Domu Studenckiego



pozostałości dawnych zabudowań


Nie do końca usatysfakcjonowani opuszczamy Czerwony Strumień - musimy wrócić tu kiedyś wczesną wiosną

Kierujemy się w stronę Lesicy. Po drodze postanawiamy jeszcze zboczyć na niebieski szlak, by dotrzeć do czeskiej Chaty na Cihaku. Niestety i tu "całujemy klamkę". Wracając do trasy w stronę Lesicy trochę błądzimy. Pokryte śniegiem pole i pogarszającą się widoczność to nienajlepszy duet. 


w stronę Lesicy (widać wieżę kościoła pw. św. Marcina)


Przydrożny krzyż z niemieckim tekstem na cokole: "O Christ gehe nicht ohne Gruss vorbei , gedenke dass dies dein Erloser sei" (Chrześcijaninie, nie przechodź obok bez pozdrowienia, pamiętaj, że to jest twój Zbawiciel)

W końcu czujemy pod stopami asfalt. Skręcamy w prawo i tą asfaltową drogą pójdziemy aż do stacji kolejowej w Międzylesiu, skąd pociągiem dojedziemy w kierunku naszej weekendowej bazy w Bystrzycy Kłodzkiej. 


Międzylesie - meta wycieczki

Całkowity dystans: ok. 20 km
Czas przejścia: ok. 6 h 

Mapa trasy: 

środa, 10 stycznia 2024

Korona Gór Polski: Góry Bystrzyckie - na Jagodną z Długopola - Zdroju (pętla) - także dla niezmotoryzowanych

Jagodna (977 m n.p.m.) w Górach Bystrzyckich to szczyt, od którego można śmiało rozpocząć swoją zimową górską przygodę . Szczególnie, gdy wędrówkę zacznie się przy schronisku o tej samej nazwie. Na wierzchołek prowadzi z niego szeroka droga, zimą ratrakowana, co nie znaczy, że łatwo będzie nam iść w zwykłych adidasach. Warto zadbać o obuwie za kostkę, z dobrym bieżnikiem i na wszelki wypadek do plecaka wrzucić raczki lub nakładki na buty z kolcami.
Ze schroniska Jagodna na szczyt wyznaczono niebieski szlak (ok. 4,2 km / 1:20 h w jedną stronę). 

Dłuższa trasa na Jagodną - pętla z Długopola - Zdroju 

Ja jednak mam także propozycję dla nieco bardziej zaprawionych w bojach piechurów - pętlę z Długopola - Zdroju, którą ze względu na swoją długość (ponad 20 km) powinny wybrać osoby mające już jakieś doświadczenie w zimowym chodzeniu po górach i znające swoje możliwości. 

Długopole - Zdrój - jak dojechać? 

Startujemy w Długopolu - Zdroju, niewielkim, ale bardzo uroczym uzdrowisku, do którego dojechać można pociągiem (Koleje Dolnośląskie) lub autobusami m.in. z Kłodzka, Bystrzycy Kłodzkiej Międzylesia czy Międzygórza (PKS w Kłodzku). Niestety kursów autobusów w ciągu dnia jest niewiele, więc przed wycieczką koniecznie je przestudiujcie. 


Dom Zdrojowy i pijalnia wód mineralnych  w Długopolu - Zdroju 


wnętrze pijalni wód mineralnych w Długopolu - Zdroju

"Nasza" trasa zakłada dojście do Przełęczy nad Porębą asfaltową drogą bez oznaczeń szlaku (należy kierować się na wieś Poręba) . Większości wyda się ona nieco nudnawa, bowiem z Długopola musimy "klepać" asfalt przez ponad 6 km. Z ciekawszych miejsc przy drodze warto wymienić kościół pw. św. Sebastiana oraz znajdujący się tuż przy nim krzyż pokutny z XIV-XVI w. z dobrze widocznym narzędziem zbrodni. 


Krzyże pokutne, jak sama nazwa wskazuje, związane były z pokutą, ale dotyczyły najcięższych przestępstw,  czyli morderstw (także tych przypadkowych). Winny, chcąc uniknąć kary śmierci , musiał nie tylko wypłacić rodzinie zmarłego odszkodowanie, pokryć koszty sądowe, koszty pochówku,  zamówić określoną ilość mszy w intencji zmarłego, dołożyć się do kosztów utrzymania  rodziny ofiary, ale także własnoręcznie wykuć krzyż pokutny i ustawić go w miejscu wskazanym przez żałobników. Podobno w całej Europie znajduje się ok. 7 000 krzyży pokutnych, które przetrwały do dziś.


krzyż pokutny w Porębie - widać narzędzie zbrodni? 

Kawałek dalej stoi zabytkowy krzyż Męki Pańskiej (na zdjęciu poniżej). 


Po ponad  2 godzinach docieramy na wysokość 690 m n.p.m. (Przełęcz nad Porębą). W zaroślach w pobliżu przełęczy kryją się pozostałości dwóch schronów bojowych budowanych przez Niemców w latach 30 XXw. (tym razem ich nie odnaleźliśmy). 
Kawałek maszerujemy Autostradą Sudecką (DW 389). Ten odcinek drogi nie jest odśnieżany w okresie zimowym. Bacznie się rozglądamy, bo szlaki żółty i niebieski w końcu odbijają w las. 



Idzie się tędy bardzo przyjemnie, szczególnie, gdy przed nami ktoś lekko przedeptał trasę ;-) Szlaki niedługo później się rozwidlają. Niebieski,  na Jagodną,  staje się szeroki, wygodny - aż chce się nim maszerować w takich warunkach!



Droga mija bardzo szybko. Jesteśmy zaskoczeni, gdy zza mgły wyłania się wieża widokowa. Podobnie jak dzień wcześniej na Czerńcu - nie mamy szans na podziwianie górskich panoram, ale stwierdzamy, że na wieżę i tam wypada wejść. 

Wieża widokowa na Jagodnej 





Mateusz nie daje za wygraną i liczy, że jakieś szczyty uda mu się dostrzec z wieży ;) 

Czas na pamiątkową fotkę z tabliczką  i zejście do schroniska. 


I tak sobie idziemy, zastanawiając się co zjemy w schronisku, kiedy przypominam sobie, że jest jeszcze Jagodna Północna (985 m n p.m.) , wyższy, mniej popularny wierzchołek od tego, na którym przed momentem byliśmy. Kiedy widzimy wydeptaną w śniegu ścieżkę w bok i weryfikujemy ją z mapą w telefonie, postanawiamy pójść tym śladem i wejść na najwyższy punkt Gór Bystrzyckich. 


Jagodna nr 2 (Północna)


Na Jagodnej Północnej

Wracamy tą samą drogą do niebieskiego szlaku i kierujemy się w stronę schroniska. Na tym odcinku  spotykamy coraz więcej ludzi. Trzeba uważać także na narciarzy i specjalnie przygotowane dla nich ślady w śniegu (by ich nie zadeptywać!). 

Wchodzimy w gościnne progi schroniska, które według tabliczki przy wejściu znajduje się na wysokości 8110 m n.p.m. ;-) Kto nie ma w plecaku butli z tlenem ten gapa :P 



W budynku w weekend tradycyjnie jest dość tłoczno, tym bardziej, że wieczorem ma się odbyć koncert Domu o Zielonych Progach. Mimo to obsługa daje radę i wywołuje na twarzach wszystkich uśmiech wydając z kuchni zamówienia. Menu jest tak kuszące, że długo nie możemy zdecydować się co zjemy. Mateusz decyduje się na kotlet chatara, ja na wióry orlickie. Jesteśmy po raz kolejny zachwyceni smakiem i wielkością porcji. 


Po udanej biesiadzie trudno ruszyć nasze zadki. Przed nami jeszcze ok. 9 kilometrów drogi czerwonym szlakiem. Część trasy pójdziemy w świetle czołówek. Póki jest jasno, staramy się utrzymać dobre tempo, idąc drogą wojewódzką nr 389 (autostrada sudecka :) - na zdjęciu poniżej. 


Szlak w końcu odbija z wygodnej trasy w las. Później wyprowadza na pola, aż w końcu wejdziemy w zabudowania i "cywilizację". Mimo zmroku, udaje nam się wypatrzyć jeszcze poniemieckie krzyże, jak np. ten poniżej: 




Docieramy do Długopola-Zdroju w świetnych nastrojach, a ja myślę już o tym co spotka nas na trasie, jaką zaplanowałam na następny dzień ;) 

Mapa trasy: 


Postaw mi kawę na buycoffee.to

Może zainteresują Cię także inne wpisy dotyczące Gór Bystrzyckich:

Góry Bystrzyckie szlaki: 








czwartek, 21 grudnia 2023

Góry Bystrzyckie: Z Domaszkowa do Długopola - Zdroju przez Czerniec (Domaszków - Zamek Szczerba - Czerniec - Poniatów - Przełęcz nad Porębą - Długopole- Zdrój)

Kiedy w pracy wyrzucają na przymusowy urlop i na szybko trzeba coś zorganizować, dla mnie kierunek może być zazwyczaj tylko jeden - góry! Tak było i w tym przypadku. 
Przeszukując oferty noclegów na jednej z najpopularniejszych platform rezerwacyjnych, zatrzymałam wzrok na Długopolu- Zdroju. Niemal połowa grudnia, nawet w naszym rodzinnym Poznaniu zalega śnieg. Może wybrać się  w podróż w Góry Bystrzyckie? 
Od razu planów pieszych wędrówek miałam więcej niż dni wolnych ;-)  O jednej z nich przeczytacie poniżej: 


Stacja kolejowa Domaszków - start wycieczki 

Najtrudniej było nam wstać ok.godziny 3 w nocy, żeby zdążyć na pociąg z Poznania do Wrocławia o piątej z małym groszem. Tam przesiedliśmy się w szynobus, który bezpośrednio dowiózł nas do Domaszkowa (stacja kolejowa za Długopolem, jadąc od strony Kłodzka). 
To właśnie tu rozpoczęliśmy naszą przygodę. Początkowo, bez oznaczeń szlaku, maszerujemy ulicą Kolejową i jej przedłużeniem w stronę ruin dworu z XVII w. w Różance. Wiem, że asfaltowa droga zazwyczaj nie satysfakcjonuje górołazów. Jednak przy zimowych warunkach i krótkich dniach, takie odcinki pozwalają nieco nadrobić kilometraż. Ponadto z trasy doskonale widać szczyty Masywu Śnieżnika. Wędrówkę urozmaiciły nam także obserwacje stadka gili oraz dzięcioła średniego. 


Masyw Śnieżnika w pełnej krasie 


pani "gilowa" 


dzięcioł średni 

Pozostałości dworu w Różance ciekawią i rozbudzają wyobraźnię. Po powrocie do domu (do Poznania) szukałam starych zdjęć tego obiektu w internecie. Dowiedziałam  się, że obiekt powstał na przełomie XVII i XVIII w. Na fotografiach z końca lat 70-tych XX w. widać jeszcze rzeźby umieszczone we wnękach elewacji. Dziś niestety nie ma po nich śladu. 


Ruiny dworu w Różance


Widok od południowego wschodu 


W tych wnękach niegdyś znajdowały się rzeźby 

Przy pozostałościach dworu w Różance skręcamy w prawo na tzw. Autostradę Sudecką, czyli drogę wojewódzką nr 389. Po przebyciu niespełna 1,5 km, odnajdujemy oznaczenia niebieskiego szlaku i "zbaczamy" wreszcie z asfaltu. 


W tym miejscu rozpoczyna się ścieżka edukacyjna "Przygoda z bartnictwem i pszczelarstwem", która z tego, co widzieliśmy jest wciąż ulepszana. Niebieski szlak doprowadza również do Zamku Szczerba. Podejście jest krótkie, ale w zimowych warunkach bardzo śliskie. Postanawiamy założyć na buty nasze nakładki z kolcami. Dzięki nim o wiele łatwiej pokonuje się kolejne metry w górę.


Pierwsze wzmianki o Zamku Szczerba pochodzą z XIII w. Warownia dość szybko uległa zniszczeniom, ale mimo to jest najlepiej zachowanym tego typu obiektem na Ziemi Kłodzkiej. 


Zamek Szczerba


Z Zamku schodzimy do niebieskiego szlaku. Teraz czeka nas przejście przez pola i łąki. Na niektórych fragmentach mamy drobne problemy orientacyjne, ponieważ wcześniejsze ślady turystów w śniegu, wskutek wiatru, stały się niewidoczne. 



Mateusz przeciera trasę


stąd pewnie, przy lepszej widoczności można podziwiać wspaniałe panoramy




Ze szlaku można odbić w stronę Solnej Jamy - niewielkiej sudeckiej jaskini. Ze względu na warunki, tym razem z tego zrezygnowaliśmy. Kawałek dalej zmieniamy znaki szlaku na czarne i wraz ze wzrostem wysokości, cieszymy się coraz piękniejszą zimą! Śniegu dookoła jest mnóstwo. Gałęzie świerku pod jego naporem uginają się, a każdy krok powoduje przyjemne dla ucha skrzypienie pod butami. 



Krótki postój organizujemy sobie w nowo powstałym turystycznym domku (na zdjęciu poniżej). Poszczególne drewniane elementy wymagają jeszcze drobnego szlifu, ale już jest super!


Wreszcie czarny szlak krzyżuje się z żółtym  i to właśnie oznaczenia w kolorze słońca wybieramy do dalszej wędrówki. Na tej wysokości zima jest już konkretna. Podobnie jak wciąż gęstniejąca mgła. 



Przy wiacie turystycznej pod Czerńcem skręcamy w lewo. Do wieży widokowej na szczycie  stąd już naprawdę niedaleko. 


Wiata pod Czerńcem

Według prognoz, tego dnia miały pojawiać się chwile z przejaśnieniami (i niezłą widocznością). Niestety kompletnie się nie sprawdziły. Ale takie tajemnicze warunki także mają swój urok. Niemniej jednak, żeby podziwiać panoramy z Czerńca, musimy jeszcze tu wrócić. 





Czerniec (890 m n.p.m.) zdobyty! 


widoki z wieży miały kolor śniegu ;)


Z Czerńca schodzimy żółtym szlakiem w stronę Gniewoszowa. O ile leśne fragmenty nie przysparzają nam problemów orientacyjnych, to te przecinające pola, wymagają spojrzenia w mapę w telefonie. 



Na rozwidleniu pod Gniewoszem decydujemy się na niebieski szlak, który przeprowadza przez wieś Poniatów. Wiemy, że za parę chwil zacznie robić się ciemno. W plecakach czekają na użycie naładowane czołówki, ale póki widać jeszcze świat, nie korzystamy z nich. 


Przy trasie trafiamy na pozostałości zabudowań (na zdjęciu poniżej). Do dziś nie udało mi się ich zidentyfikować. 


Za Poniatowem wychodzimy na asfaltową drogę i skręcamy (zgodnie z oznaczeniami niebieskiego szlaku) w prawo. Po krótkiej chwili osiągamy Przełęcz nad Porębą. Niebieski szlak prowadzi dalej na Jagodną (najwyższy szczyt Gór Bystrzyckich). Zdobędziemy go kolejnego dnia. Tym razem wycieczkę chcemy zakończyć w Długopolu-Zdroju, więc bez znaków szlaku kierujemy się na Porębę i dalej do uzdrowiska. Z Przełęczy nad Porębą to ok. 6,5 km drogi (ok. 1:20 godz.). 

Całą trasę można prześledzić poniżej : 


Jeśli chodzi o miejsce, w którym zatrzymaliśmy się na nocleg, był to obiekt "Pod gadającym kotem". Nie jest to wpis sponsorowany, zapłaciliśmy 100 % za pobyt, a właściciele z pewnością nie mają pojęcia nawet o istnieniu tego bloga  ;) Budynek znajduje się tuż przy parku zdrojowym, w pobliżu sklepów, przystanku autobusowego oraz restauracji Teatralnej. W pokoju jest czysto i komfortowo, a w ogólnodostępnej kuchni znajdziemy wszystko czy potrzebne, by przygotować posiłek. Stacja kolejowa oddalona jest o ok. 1,2 km (ok.20 minut drogi). 


Może zainteresują Cię także inne wpisy dotyczące Gór bystrzyckich?