Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jedlina-Zdrój. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jedlina-Zdrój. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 maja 2026

Góry Sowie i Góry Wałbrzyskie (część - Góry Czarne): Z Lubachowa do Jedliny-Zdroju (Lubachów - Zagórze Śląskie - Klasztorzysko - Podlesie - Jedlina-Zdrój, Browar Jedlinka)

W słoneczny weekendowy dzień na stacji kolejowej w Zagórzu Śląskim wysiada sporo osób. To bardzo cieszy, bo oznacza, że przywrócenie po ponad 30 latach  tzw. Kolei Bystrzyckiej było strzałem w dziesiątkę. Zagórze Śląskie słynie z górującego nad okolicą Zamku Grodno, kładki na Jeziorze Bystrzyckim oraz zabytkowej zapory, po koronie której można pospacerować. Tu można poczuć się jak w wakacyjnym kurorcie. Jezioro, plaże, nowoczesne domki przy brzegu akwenu, malowniczo położony hotel Maria Antonia, knajpki, parasole - z pewnością da się tu odpocząć.
Jeśli jednak zależy nam na pieszej wycieczce w okolicy, zachęcam, by wysiąść np. w Lubachowie (stacja na żądanie). Widać, że miejscowość bardzo rozwija się pod względem turystycznym i pięknieje w oczach. Dotarliśmy tu po kilku latach i widzimy różnice. Z pewnością nie przebije popularnością Zagórza, ale może być spokojniejszą bazą noclegową lub wypadową na okoliczne szlaki. 

Tym razem wybraliśmy czerwone oznaczenia i pomaszerowaliśmy w stronę rozwidlenia Kanciarski Buk. Znajduje się ono przy zapomnianym pomniku przyrody. Rosnący w tym miejscu buk zamiera. Świeże zielone listki świadczą o tym, że jeszcze walczy i niech ta "walka" trwa jak najdłużej. Ten odcinek szlaku jest rzadko odwiedzany przez turystów. Można więc nacieszyć się bliskością przyrody w ciszy, jedynie przy akompaniamencie rodzimych gatunków ptaków. 

W tym miejscu zmieniamy oznaczenia szlaku na żółte. Jeszcze chwilę idziemy w samotności, aż docieramy do drogi asfaltowej. Mijamy pierwsze zaparkowane przy trasie auta oraz pierwszych spacerowiczów, których przybywa im bliżej jesteśmy zapory wodnej. Wchodzimy na koronę zapory, by przejść na drugą stronę. Moją uwagę przyciągają metalowe elementy  oznaczone niemieckimi napisami. „Hirschberg” – to niemiecka nazwa Jeleniej Góry. Pozostałe wyrazy to nazwa firmy produkującej urządzenia (Masch-Bau A.G. Starke Hoffmann) dla obiektów hydrotechnicznych. Te zainstalowane na koronie zapory w Zagórzu Śląskiem służą do podnoszenia zasuw.

Zapora, na której się znajdujemy powstała ponad 100 lat temu.  Ma 44 metry wysokości, 230 metrów długości korony, a u podstawy liczy 29 metrów grubości. To robi wrażenie!

Za Zaporą skręcamy w lewo i idziemy ciekawym odcinkiem szlaku, który poprowadzony został brzegiem Jeziora Bystrzyckiego. Oprócz wyjątkowych walorów krajobrazowych, dla turystów przygotowano kilka tablic dydaktycznych, które zaznajamiają m.in. z technicznymi informacjami dotyczącymi działania zapory, gatunkami ryb, jakie można zaobserwować w wodach jeziora, czy ptakami, których śpiew być może mieliśmy już okazję na szlaku usłyszeć. Aby poznać odgłosy niektórych polskich ptaków, warto udać się na kładkę na Jeziorze Bystrzyckim. W ławkach na kładce umieszczono przyciski, które po naciśnięciu odtworzą  ptasie dźwięki, zapowiedziane wcześniej przez lektora.  Aby dojść do Zamku Grodno pozostajemy przy północnym brzegu akwenu (nie przechodzimy kładką na drugą stronę jeziora). Czeka nas podejście na Górę Choina, które na krótkich odcinkach jest bardziej strome. Zachęcam, by zwiedzić Zamek, poznać jego ciekawą historię i legendy, zachwycić się zdobieniami wykonanymi w technice sgraffito oraz obejrzeć panoramę z wieży widokowej. Również polecam zjeść obiad w Karczmie Rycerskiej znajdującej się przy wejściu do Zamku. Schabowy z dzika i sandacz smakują wyśmienicie (potwierdzamy! 😊), a cała reszta menu wydaje się równie interesująca i kusząca. Ponadto chętni mogą zostać tu na noc. My taką możliwość w przyszłości rozważamy.

Schodzimy w stronę stacji kolejowej w Zagórzu Śląskim (szlaki: żółty, niebieski i zielony). Po lewej stronie, między drzewami przebija sylwetka pałacu (dawniej Schloss Kynau). Jego historia jest ciekawa i burzliwa jak wielu podobnych obiektów na Dolnym Śląsku. Pałac wybudowano w 1873 r. Do wybuchu II wojny światowej należał do rodziny Zedlitz-Neukirch. Podczas wojny, Niemcy składowali w nim zrabowane dzieła sztuki. Kiedy pałac został przejęty przez Armię Czerwoną wydarzyło się najgorsze. Radzieccy żołnierze urządzili w pałacu libację, podczas której dopuścili się także gwałtów na młodych dziewczętach. Ponadto w piecu palili…znalezionymi na strychu dziełami sztuki. Bestialskie zachowanie zastopował pułkownik Wiaczysław Iwanowicz Moskwin, który nie tylko kazał wypuścić nastoletnie kobiety, ale również ocalił pozostałe obrazy, szkice, rysunki,  złote ramy, książki oprawione w skórę itp.. Znaczną ich część wywieziono na wschód, a następnie wystawiono w Ermitażu, co również nie umknęło uwadze Moskwina. Ostatecznie do Polski wróciły wybitne dzieła z państwowych zbiorów, m.in. „Stańczyk” Jana Matejki czy „Wyjazd Jana III i Marysieńki z Wilanowa” Józefa Brandta. Wiele powyższych informacji udało się uzyskać dzięki dociekliwości Łukasza Kazka, który dotarł do  radzieckich dzienników i ich treścią postanowił podzielić się z szerszą publicznością.

Po wojnie w pałacu mieściło się sanatorium dla dzieci. W 1968 r. w budynku wybuchł pożar, który strawił znaczną część dachu oraz kilka ważnych detali architektonicznych. Dach odbudowano, jednak obiekt wygląda już  inaczej niż w czasach swojej świetności. Później przez lata budynek niszczał. W roku 2018 został przejęty przez Caritas Diecezji Świdnickiej i dzięki dotacjom stworzono tu dom opieki dla osób starszych. W Zagórzu Śląskim można zakończyć wycieczkę i wsiąść w pociąg np. do Świdnicy, Wrocławia, czy Jedliny-Zdroju lub Głuszycy. My postanowiliśmy iść dalej...

Jeśli macie ochotę na dłuższy spacer w samotności, wybierzcie niebieski szlak z Zagórza w stronę Klasztorzyska. Leśne drogi i wąskie ścieżki z pięknymi widokami za plecami pozwalają się zrelaksować i odpocząć od miejskiego zgiełku. W punkcie kulminacyjnym Klasztorzyska znajdziemy tabliczkę z nazwą szczytu oraz kilka głazów. Idąc dalej niebieskim szlakiem, możemy zejść do stacji kolejowej Wałbrzych Miasto, skąd kursują pociągi m.in. do Wrocławia, Jeleniej Góry czy Szklarskiej Poręby. My tym razem zeszliśmy nieco ze szlaku. Zamiast na Przełęczy Niedźwiedziej skręcić w prawo, zgodnie z oznaczeniami niebieskiego szlaku, poszliśmy ścieżką na wprost, w stronę metalowego masztu. Po krótkiej chwili zrozumieliśmy, że był to świetny wybór. Widoki dookoła są kapitalne: Góry Sowie, Wałbrzyskie, Masyw Ślęży, a  nawet Śnieżka! Zerkamy na mapę w telefonie i chcemy "złapać" żółty szlak do Jedliny-Zdroju. Z drobnymi komplikacjami i pomyleniem drogi, w końcu nam się to udaje. W nagrodę za trud, postanawiamy odwiedzić Browar Jedlinka. Tak czeka na nas wyśmienita pizza z truflową burattą i kufelek złocistego napoju.

Z Jedliny wracamy do naszej bazy noclegowej w Świdnicy pociągiem Kolei Dolnośląskich.



Stacja Lubachów - start wycieczki


Na szlaku pusto...


...puściutko!


Kanciarski Buk


Rozwidlenie szlaków


Zapora w Zagórzu Śląskim 


Jezioro Bystrzyckie


Niemieckie urządzenia na koronie zapory


Jedna z tablic dydaktycznych


Nad Jeziorem Bystrzyckim


Nad Jeziorem Bystrzyckim


Nad Jeziorem Bystrzyckim


Zabudowania Zamku Grodno - zdobienia wykonane techniką sgraffito



Masyw Ślęży - widok ze szlaku


Zamek Grodno - widok ze szlaku


Parę chwil przed Klasztorzyskiem




Wielka Sowa - widok z Przełęczy Niedźwiedziej


Przełęcz Niedźwiedzia


Przełęcz Niedźwiedzia



Pałac w Zagórzu Śląskim i Zamek Grodno


Chełmiec i Trójgarb



Śnieżka


Góry Wałbrzyskie

Może zainteresują Cię również poniższe wpisy: 




wtorek, 27 maja 2025

Góry Kamienne: Jastrzębia Perć, nowa trasa turystyczna w Głuszycy + Gomólnik Mały (kamieniołom Kamyki, Głuszyca, Grzmiąca) Z Głuszycy Górnej do Jedliny-Zdroju

Jastrzębia Perć to nowa atrakcja w woj. dolnośląskim udostępniona niedawno turystom. Na terenie nieczynnego kamieniołomu "Kamyki" wytyczono i oznakowano dwie ścieżki, które wprowadzają na atrakcyjne punkty widokowe. Zainstalowano także ławki, tablice informacyjne oraz drogowskazy ułatwiające poruszanie się w terenie. Na Jastrzębią Perć można wyruszyć z parkingu przy samym kamieniołomie lub, jeśli nie korzystacie z samochodu, np. , tak jak my, ze stacji kolejowej Głuszyca Górna. 

Jastrzębia Perć nowa trasa turystyczna w Głuszycy

Naszą bazą noclegową była Jedlina-Zdrój. To właśnie na stacji kolejowej Jedlina-Zdrój wsiedliśmy w pociąg do Głuszycy Górnej. Jako ciekawostkę chciałam pokazać (na zdjęciu poniżej) pozostałości  napisów z dawnymi nazwami Jedliny- Zdroju. Napisy znajdują się na filarze  wiaduktu w pobliżu stacji (pod fragmentem czerwonego szlaku pieszego). Spod warstw farby wyłaniają się: Bad Charlottenbrunn (niemiecka nazwa) oraz Zdrojowiec ( polska nazwa używana w latach 1945-48). 


Ponadto wypatrzyłam jeszcze osłonę kanału kablowego z czasów Pruskich Kolei Państwowych:

Przenosimy się do Głuszycy Górnej. Na budynku stacji również widać kilka nachodzących na siebie nazw tej stacji kolejowej. Ober Wustegiersdorf, Bystrzyck Górny, Gieszcze Górne i Głuszyca Górna. 

Wybieramy samodzielny żółty szlak i idziemy nim ok. 1,2 km. Przy drodze mijamy ruiny dawnej kruszarni melafiru, a następnie skręcamy w lewo (na tym etapie można już dostrzec tabliczki wskazujące pośredni cel naszej wycieczki - Jastrzębią Perć). 


dawna kruszarnia melafiru



Jastrzębia Perć - mapa tras (źródło: mapy.com)

Asfaltowa droga doprowadza do parkingu przy kamieniołomie. Wchodzimy na pierwszą trasę, znakowaną niebieskim kolorem. Ma ok. 600 metrów, a jej przejście powinno zająć ok. 12 minut. Wiemy już, że warto zarezerwować sobie więcej czasu, by bez pośpiechu podziwiać widoki, przysiąść na ławce i cieszyć się chwilą. 



Widok w stronę Gór Sowich (mniej więcej po środku kadru Mała i Wielka Sowa)


Włodzicka Góra (Wzgórza Włodzickie)


Pokonując czerwoną trasę trzeba zarezerwować minimum 25 minut. Do przejścia jest 1 km. Ten odcinek jest trudniejszy, bardziej stromy. Wprowadza na świetny punkt widokowy w górnych partiach kamieniołomu. Aby się tam dostać, trzeba pokonać ok. 200 schodów i ponad 50 metrów w górę. 


oznaczenie trasy



schody z czasów eksploatacji kamieniołomu


Widok z górnego punktu na zalany kamieniołom i Włodzicką Górę, podobno stąd najłatwiej wypatrzyć jastrzębie. Nam się to niestety nie udało. 


Zalany Kamieniołom, Wzgórza Włodzickie, daleko w tle - Góry Bardzkie

Wracamy ścieżką niebieską do parkingu i ruszamy dalej. Musimy się dostać do Łomnicy. Wybieramy nieoznakowane w terenie ścieżki pomiędzy szczytami Raróg i Ostoja. Leśna dróżka przechodzi w wąską asfaltową drogę, która doprowadza do żółtego szlaku pieszego. Skręcamy w lewo. Po ok. 0,5 km do żółtego szlaku dołączają oznaczenia czarne i to właśnie nimi będziemy się kierować, podchodząc na przełęcz pod Gomólnikiem. 


Przełęcz pod Gomólnikiem 

Stamtąd zielonym szlakiem podchodzimy na Gomólnik Mały (809 m n.p.m.), ale nie kończymy wędrówki na szczycie, tylko idziemy ok. 300 metrów dalej na taras widokowy. Panorama z niego obejmuje m.in. Góry Sowie (m.in. Wielka Sowa, Włodarz) , Wałbrzyskie (Borowa, Sucha) , fragment Gór Kamiennych (Rogowiec, Jeleniec) oraz Masywu Ślęży.



Punkt widokowy na Gomólniku Małym


Widok w stronę Grzmiącej, daleko w tle widać Masyw Ślęży


Borowa i Sucha

Schodzimy tą samą drogą do przełęczy i skręcamy w prawo, w stronę Grzmiącej. Mamy wrażenie, że krajobraz zmieni się tu wkrótce nie do poznania. Na rozległej polanie postawiono skrzynki elektryczne. Bardzo prawdopodobne więc jest, że niedługo pojawią się tu zabudowania. Gdy dotrzemy do asfaltowej drogi, skręcamy w prawo i przechodzimy wzdłuż zabudowań Grzmiącej (niem. Donnerau). Na uwagę zasługuje przede wszystkim drewniany Kościół pw. Narodzenia NMP, którego historia sięga drugiej połowy XVI w. 


Kościół w Grzmiącej

Nasz wzrok przykuwa tu także spora fabryka. Mieścił się tu zakład Arthur Gläser Spulenfabrik. Jego początki sięgają lat 80-tych XIX w. W fabryce produkowano szpule dla przemysłu włókienniczego i fotochemicznego. Później firma weszła w skład koncernu  Schlesische Holzspulenfabrik Emil Adolff AG Werk Donnerau. Po II wojnie światowej produkowano tu części do maszyn włókienniczych, a od początku lat 90-tych XX w. uruchomiono w fabryce produkcję krzeseł. Zakład zamknięto w 2009 r. (źródło: polska-org.pl)  Do dziś nie wyburzono zabudowań, które kuszą, by zajrzeć do środka. Nam się to udało. 







Po opuszczeniu pozostałości dawnej potężnej fabryki, wracamy na szlak (kolor niebieski). Przy ul. Wiejskiej 1 zauważamy niemiecki napis Gasthaus Franz Christoph (Gasthof zum Gerichtskretscham). Niegdyś znajdowała się tu karczma sądowa. W budynku obok mieściła się gospoda i gorzelnia Paul Huhn Gasthof. Do dziś nie zachowała się niestety sala restauracyjno-bankietowa. Natomiast nad tablicą "Świetlica wiejska w Grzmiącej" można zauważyć do dziś resztki napisu "Franz Christoph Gasthof zum Gerichtskretscham). 


Gasthaus Franz Christoph

Aby dotrzeć do naszej bazy noclegowej w kompleksie Jedlinka, schodzimy z niebiesko znakowanej ścieżki i szeroką, nieutwardzoną drogą docieramy do ul. Hożej, skąd dotarcie do mety nie stanowi już żadnego problemu. Jeśli lubicie nietypowe miejsca, można z głównej ścieżki zboczyć także w stronę "bunkra", który prawdopodobnie jest po prostu byłym zbiornikiem na wodę. Widok spod betonowej konstrukcji jest całkiem przyjemny. 


"bunkier"

Z kolei poszukiwacze niemieckich napisów, mogą  podejść na Kłodzką 5, gdzie zachowała się taka "ozdoba" elewacji: 


August Hähnel Weberei und Handlung - dawna tkalnia (później tkalnia mechaniczna Wanda)/
źródło zdjęcia: google.maps

Osoby, które chcą zakończyć wycieczkę na stacji kolejowej Jedlina-Zdrój, mogą z Grzmiącej przejść np. tunelem pod Sajdakiem (Góry Kamienne (Góry Suche): Jedlinka - tunel pod Sajdakiem - Przełęcz pod Wawrzyniakiem - Rybnica Mała - Rogowiec - Jeleniec - Schronisko Andrzejówka), a następnie niebieskim i  czerwonym szlakiem (ok. 1 km) dotrą na pociąg.