Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słowacki Raj. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słowacki Raj. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 sierpnia 2017

Słowacja: Pola namiotowe i kempingi w słowackich górach/ kempingi na słowacji

Razem z Mateuszem co najmniej raz w roku jeździmy pod namiot. Polubiliśmy ten sposób nocowania, chociaż jest z pewnością mniej komfortowy niż np. wynajęcie pokoju. Najczęściej pod namiotem spędzamy cały długi urlop. Jakie są plusy takiego rozwiązania? Nie musimy robić żadnej rezerwacji, wpłacać zaliczek, zadatków. Po prostu wsiadamy w auto i zatrzymujemy się tam, gdzie mamy ochotę. Jeśli warunki, pogoda nas nie satysfakcjonują, pakujemy się i jedziemy gdzieś indziej. No i do tego dochodzi wątek ekonomiczny - nocując na polu namiotowym lub kempingu jest po prostu taniej.
Biorąc pod uwagę mnogość pól namiotowych i kempingów w Polsce, jadąc po raz pierwszy do Słowacji, myśleliśmy, że nie będziemy mieć problemu z ze znalezieniem ich u naszych południowych sąsiadów. Niestety nie jest tak kolorowo. Dziś przybliżę Wam pięć kempingów w słowackich górach, gdzie zatrzymaliśmy się w ciągu ostatnich dwóch lat.

1. Autokemping Podlesok -> Autokemping Podlesok.
pobyt: 2015 r.

Kemping w samym sercu Słowackiego Raju. Świetna baza wypadowa (m.in. za płotem szlak przez Suchą Belę, w pobliżu wyjście na Przełom Hornadu; bliskość Pili - szlaki przez Roklinę Piecky czy Wielki Sokół, bliskość Czingowa - szlaki przez Sokolią Dolinę czy na Tomášovský výhľad ). W bezpośrednim sąsiedztwie kempingu dwa sklepy (otwarte w specyficznych godzinach i z dość ograniczonym asortymentem), kilka knajpek (polecamy RANČ PODLESOK). Po większe zakupy warto udać się do miejscowości Hrabušice (ok. 2,5 km drogi z kempingu). 
Warunki na kempingu całkiem w porządku. Niestety minusem jest mała ilość sanitariatów. Prysznice działają na żetony (dodatkowo płatne - 1 żeton = 3 minuty kąpieli). Piękne widoki sprzed łazienek na Tatry :-) 




Jednej nocy przyłapaliśmy tu borsuka, który rozrywał worki ze śmieciami i pałaszował resztki jedzenia pozostawione w nich przez mieszkańców kempingu.

widok z łazienek
Dodatkowe atuty: wydzielone miejsca na ognisko dla większych grup, brak zakazu palenia ognisk i grilla, możliwość wypożyczenia rowerów

2. Rijo Camping Stará Lesná -> Rijo Camping
 pobyt: 2015r. 

Kemping ze wspaniałymi widokami na Tatry Wysokie (m.in. Łomnica). 



W odległości ok. 800 m od kempingu znajduje się stacja kolejki elektrycznej, która kursuje pomiędzy poszczególnymi osadami tatrzańskimi (bilety na pociąg można kupić np. w recepcji). Na kempingu działa bufet. Najbliższe sklepy w Starej Leśnej lub Tatrzańskiej Łomnicy - supermarket (ok. 2 km drogi). 
Sanitariatów sporo, ale są one wątpliwej "urody". Toalety za wielkimi, ciężkimi metalowymi drzwiami. Prysznice w cenie pobytu - w dwóch miejscach - w łazienkach damskich/męskich oraz w małych domkach obok - dwa miejsca za jedną zasłonką! ;) Do wszystkiego jednak idzie się przyzwyczaić. 

Na kilka szlaków można wyjść pieszo, bez konieczności podjeżdżania, np. Dolina Zimnej WodySchronisko Łomnickie.

Dodatkowe atuty: bliskość Tatrzańskiej Łomnicy (dojście szeroką ścieżką i wygodnym asfaltowym chodnikiem), bezpłatny dostęp do źródła wody pitnej

Uwaga! Mały update dzięki uprzejmości Climberries w komentarzu (bardzo dziękuję za podzielenie się  informacjami 😊) 


3. Camping Bela w Małej Fatrze -> Camping Bela
pobyt: 2016r. 

Bardzo komfortowy kemping w pobliżu najpiękniejszych szlaków Małej Fatry (np. Janosikowe DieryWielki KrywańRozsutce)  . Kemping położony ok. 3,5 km od Terchovej. W Terchovej znajduje się kilka knajpek (polecamy Kulturny Dom/), sklepy (m.in. Lidl). Bliższy sklep, oddalony jest o ok. 2 km od kempingu (w sąsiedztwie stacji benzynowej). Na samym kempingu działa bufet i sklep - ceny bardzo rozsądne :) Sanitariaty zadbane, nowoczesne. Prysznice płatne dodatkowo (1 żeton = 3 minuty kąpieli). Ogólnodostępna kuchnia z czajnikiem elektrycznym i lodówką! 
Na terenie kempingu znajduje się mini zoo (m.in. gołębie i pawie) i mini basen. Dużym plusem tego kempingu jest możliwość skorzystania z transportu publicznego. Jeżdżą tędy autobusy, które dowożą chętnych w kierunku głównych węzłów szlaku, np. do Stefanowej czy Białego Potoku. Rozkłady znajdziecie w linku: http://cp.atlas.sk/vlakbus/spojenie/.


Dodatkowe atuty: kemping całoroczny, możliwość palenia ogniska 

4. Mara Camping -> Mara Camping
pobyt: 2017r.

(edit 08.2019. Uwaga! Zmieniły się ceny na tym campingu - sprawdźcie informacje na stronie! Jest dużo drożej!  Świeże opinie o nim przeczytacie w komentarzach do tego wpisu. Trochę się zmieniło 👀
Dziękuję wszystkim, którzy dzielą się tu swoimi wrażeniami)

To nasz camping numer jeden do tej pory. Położony nad jeziorem Liptovska Mara, dookoła wszędzie góry! I to nie byle jakie góry - Tatry Zachodnie, Niżne Tatry, Góry Choczańskie... Przepięknie tam... zresztą zobaczcie sami...







Płacimy tu 7 euro za osobę + opłatę klimatyczną i nic więcej nas nie interesuje - namiot, auto za darmo, nawet prąd jest w cenie! Sanitariaty są również darmowe. Do tego niezwykle komfortowe. Stanowią je kontenery, w których umieszczono kibelki, umywalki i prysznice. Wszystko czyste, na bieżąco myte i odświeżane. Z takich łazienek i toalet żadne z nas nie miało najmniejszych oporów korzystać. Mało tego, z okolic sanitariatów wspaniale widać Krywań! ❤❤❤



Kemping ten jest fajną bazą wypadową właśnie w Niżne Tatry, Góry Choczańskie, część Tatr Zachodnich czy np. do Tatralandii (ok.1,5 km). Niestety prawie wszędzie trzeba podjechać. Można skorzystać z autobusów, ale tu jakoś nie udało nam się w tych rozkładach połapać. 
Jeśli chodzi o sklepy - najbliższy ok. 1,5 km w Liptowskim Tarnowcu (czynny jak zwykle w specyficznych godzinach). Bezpieczniej jest dojechać do Liptowskiego Mikulasza (ok. 7 km) - tam znajdziemy markety Tesco, Bila (również czynna dość krótko).

Na samym kempingu i w jego najbliższej okolicy działa kilka restauracji i barów oraz wypożyczalnie sprzętu wodnego. Chętni mogą przygotować sobie posiłki samodzielnie w kempingowej kuchni. Wyznaczono także miejsce do grillowania - do dyspozycji gości 3 wolnostojące grille. Uwaga! Nie można palić ognisk! 
Wstęp na plażę nad jeziorem jest bezpłatny dla stacjonujących na kempingu. Personel bardzo miły i pomocny. Naprawdę czuliśmy się tam fantastycznie!

Dodatkowe atuty: Każdy mieszkający na tym kempingu otrzymuje opaskę (taką jak podczas wakacji all inclusive :)) Opaski te są sprawdzane przy każdym wejściu na teren kempingu, więc nikt spoza niego się tu nie dostanie. 

5. Autokemping Tatranská Štrba -> Autocamping Strba
pobyt 2017r. 

Bardzo fajne miejsce na wypady w Tatry Wysokie (okolice Szczyrbskiego Jeziora). Kemping jednak dość kiepski jeśli chodzi o komfort. Toalety i prysznice bardzo nieciekawe, pamiętają chyba początki tego obiektu ;P W toaletach brak zamknięcia, wieczorami nie dociera do nich światło ;) Trzy prysznice damskie na cały kemping to naprawdę za mało. W męskich było jeszcze gorzej - jeden z trzech nie działał. Do czystości toalet i pryszniców również mieliśmy zastrzeżenia. Prysznice są na żetony, jednak dostaje się je w cenie - 1 doba pobytu =  jeden żeton. Jeśli ktoś chce się kąpać częściej musi dokupić. I znowu jeden żeton = 3 minuty kąpieli. 
Dobrze wyposażona kuchnia ogólnodostępna - kuchenka gazowa, czajnik elektryczny, lodówka, naczynia itp. 


Sklep spożywczy znajduje się blisko kempingu - ok. 150 metrów. Na samym kempingu działa klimatyczna, niedroga restauracja. Na uwagę zasługuje ogromna kolekcja szklanek i kufli piwnych, która jest tam pięknie wyeksponowana. Przy ładnej pogodzie możemy dostrzec z kempingu tatrzańskie szczyty.


Dużym plusem jest możliwość skorzystania z kolejki zębatej (stacje znajdują się ok. 12 min pieszo - Štrba i ok. 15-20 min pieszo - Tatranský Lieskovec), która dowozi piechurów do Szczyrbskiego Jeziora, skąd można wyjść na atrakcyjne szlaki lub przesiąść się w kolejkę elektryczną. 
Wieczorami na tym kempingu grasuje lis, który szuka resztek jedzenia. W "podziękowaniu" potrafi zostawić "ozdobnego kleksa" na środku schodów ;) 

Dodatkowe atuty: Na terenie kempingu umieszczono kilka wiat, gdzie można spędzić czas nawet podczas niepogody/deszczu; bezpłatny dostęp do źródła wody pitnej


Każdy z tych kempingów miał jakieś plusy. Te położone w Wysokich Tatrach są bardzo dobrze skomunikowane z miejscami, gdzie rozpoczynają się szlaki. Dodatkowo wyróżniają się wspaniałymi widokami. Najbardziej komfortowe kempingi, na których się zatrzymaliśmy to zdecydowanie Mara Camping i Camping Bela. Jednak, jak wiadomo, każdy, kto decyduje się zatrzymywać na polach namiotowych lub kempingach musi liczyć się z drobnymi niewygodami lub dyskomfortem wynikającym, chociażby, z niesprzyjającej pogody. Zdarzało się, że było nam naprawdę zimno nocując na powyższych kempingach. Noce w górach, nawet w pełni lata, bywają różne - od tych gorących, po takie, kiedy trzeba walczyć z kilkustopniowym chłodem. 

Mam nadzieję, że w najbliższym czasie odwiedzimy kolejne kempingi w Słowacji. Na pewno, gdy to się stanie, to od razu zdam Wam relację :)  

Jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało! 

Zapraszam również na wpis o kolejnych dwóch kempingach: 

oraz może zainteresuje Cię także wpis o kempingach w północnej Rumunii:

wtorek, 23 sierpnia 2016

Słowacki Raj: Sucha Bela Przełom Hornadu Podlesok

Sucha Bela należy do najbardziej popularnych szlaków w Słowackim Raju. Jest to szlak łatwo dostępny. Wystarczy podjechać na (w sezonie płatny) parking w Podlesoku, kupić w budce bilet wstępu do Parku Narodowego Słowacki Raj, by znaleźć się na zielonym szlaku prowadzącym przez wąwóz Sucha Bela. Suchą Belę przeszłam już trzy razy, dlatego zdjęcia w tym wpisie będą pochodziły z różnych dni. W roku 2009 ze względu na obfite opady deszczu, podczas mojego pobytu w Słowackim Raju, szlak był czasowo nieczynny. Chcąc więc go przejść, warto śledzić komunikaty i aktualne informacje, żeby nie być zaskoczonym ;)

Szlak rozpoczynamy w Podlesoku. Oprócz wspomnianej budki z biletami wstępu do Parku, znajdują się tu dwa sklepy spożywcze (raczej kiepsko zaopatrzone, ale znajdziemy w nich najpotrzebniejsze rzeczy;  kilka większych sklepów odwiedzić możemy w Hrabusicach - ok. 2,5 km od Podlesoka) camping oraz domki letniskowe , a także kilka punktów gastronomicznych (polecam Ranc Podlesok , do którego można ddojść kierując się w stronę szlaku przez Przełom Hornadu). 

(mapa szlaków w Podlesoku)
Wybierając się do Słowackiego Raju warto zaopatrzyć się dobrą mapę, ponieważ na jego obszarze krzyżuje się wiele szlaków, a niektóre z nich są jednokierunkowe, czyli można z nich korzystać tylko  do podchodzenia. Polecam mapę VKU Harmanec (wydawnictwo słowackie) w bardzo dobrej skali 1:25 000. Mapy tego wydawnictwa można bez większych problemów kupić w Słowacji, coraz częściej pojawiają się one również w tematycznych sklepach z mapami (również internetowych). Warto zajrzeć także na Allegro.

Wróćmy do naszego szlaku... Rozpoczynamy wędrówką szlakiem zielonym. Początkowo jest łatwo, ale dość szybko przyjdzie nam się zmierzyć z drewnianymi kładkami. Czasem bywają śliskie, dlatego warto zachować szczególną ostrożność. 


Następnie na trasie spotkamy kładki metalowe, by w końcu dotrzeć do ciągu metalowych drabin. W tym miejscu lubią tworzyć się korki. By ich uniknąć radzę wyjść na szlak wcześnie lub przyjechać do Słowackiego Raju przed sezonem, czyli przed 1.07. W czerwcu też jest tu pięknie i zdecydowanie  mniej tłoczno.


(drabiny wyglądają groźnie, ale szybko się do nich przyzwyczaimy)


Pierwszy kontakt z drabinami może być lekko stresujący, ale obiecuję, że każdy kolejny krok na drabinkach jest bardziej pewny, przyjemny, a gdy już przejdziemy całą Suchą Belę, będzie nam brakowało tych metalowych ułatwień. 

(po drabinie sobie idę ;))

Wzdłuż drabin spływają urocze wodospady...





Pierwszy raz szlak ten przeszłam mając 13 lat, moja siostra miała 11 i dałyśmy radę! Chociaż prawda jest taka, że każdy indywidualnie reaguje na tego typu trudności. Dla mnie najważniejsze na początku było niepatrzenie w dół. Teraz, gdy do Słowackiego Raju się już przyzwyczaiłam i byłam w nim kilka razy, z przyjemnością rozglądam się dookoła, pozuję do zdjęć, oczywiście nie zapominając o zdrowym rozsądku. Czasem wystarczy jeden nieprzemyślany ruch, żeby się poślizgnąć i poturbować. Warto mieć to na uwadze. 


Na trasie przechodzimy przez skalne wąwozy...


by za chwilę stawić czoła kolejnej drabinie...



i kolejnym drewnianym stopniom (one zawsze najbardziej mnie stresowały, bo nigdy nie wiadomo czego po nich się spodziewać- bywają bardzo śliskie i przez to trochę niebezpieczne). 


Szlak kończy się metalowymi "stupaczkami" ubezpieczonymi łańcuchami. To wygodne stopnie, nie sprawiające trudności, nie ma się czego obawiać!


Przechodzimy jeszcze metalowym chodnikiem...



i zaczynamy tęsknić za metalowymi ułatwieniami, bo szlak staje się taki zwyczajny...
Docieramy bowiem do punktu kulminacyjnego Suchej Beli, skąd proponuję podejść żółtym szlakiem do szlaku czerwonego przecinającego Pod Vtacim Hrbom. Stąd kierujemy się na Klastorisko szlakiem czerwonym. Po ok. 30 minutach dotrzemy do celu wygodnym szlakiem bez niespodzianek ;) Oczywiście gdy jesteśmy już bardzo zmęczeni, możemy wybrać czerwony szlak w przeciwnym kierunku i grzecznie wrócić bezpośrednio do Podlesoka. Moim zdaniem warto jednak nieco wydłużyć sobie wędrówkę i zajrzeć na Klastorisko. 

Klastorisko to rozległa polana, na której znajduje się schronisko oraz ruiny klasztoru kartuzów z końca XIIIw., będące największą atrakcją tego miejsca. Warto tutaj podejść, odpocząć, (napić się lanego piwka) oraz wybrać szlak, którym wrócimy do Podlesoka.



Na polanie Klastorisko krzyżują się szlaki we wszystkich kolorach. My wybieramy żółty w kierunku Przełomu Hornadu. Równoległy do żółtego szlak zielony, biegnący przez Klastorską Roklinę (bardzo malowniczy, szczególnie ciekawy po większych opadach deszczu!) jest szlakiem jednokierunkowym, tylko do podchodzenia, zatem nie możemy nim zejść. Na żółtym szlaku nie dzieje się nic specjalnego... Dopiero gdy dotrzemy do rzeki Hornad (przechodzimy na szlak niebieski w kierunku Hrdla Hornadu), zrobi się ciekawiej... mosty, stupaczki, łańcuchy... co kto lubi... do wyboru do koloru ;) Właściwie wyboru nie mamy, wszystko musimy przejść chcąc dotrzeć do Podlesoka.
Kilka razy przejdziemy nad rzeką Hornad mostami. Niektóre się mocno chwieją, szczególnie, gdy jednocześnie przebywa na nich kilka osób. Wprowadzono nawet limit wejścia - do pięciu osób. 


(most nad Hornadem)



Dalej pojawią się także "stupaczki", a więc metalowe stopnie zawieszone nad rzeką!

(stupaczki)

(stupaczki)
(stupaczki)
Bywa i tak... po większych opadach deszczu trzeba stawić czoła podmytym mostkom...


Mimo wszystko jest pięknie, szlak godny polecenia!

(Hornad)

Docieramy do Hrdla Hornadu, skąd dalej niebieskimi znakami w ok. kwadrans dojdziemy do parkingu w Podlesoku. Po drodze mijamy polecany przeze mnie punkt gastronomiczny Ranc Podlesok (czynny nawet przed sezonem do 22). A przy odrobinie szczęścia, z okolic "rancza", będziemy mogli podziwiać Tatry...




Poniżej podaję linki do moich wędrówek innymi szlakami Słowackiego Raju:


Byliście w Słowackim Raju?
Macie jakieś pytania?
Piszcie!


poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Słowacki Raj: Sokolia Dolina Opis Szlaku Czingow Čingov Klauzy pod Bykarkou

Dziś przedstawiam Wam trasę w Słowackim Raju, która zachwyciła mnie najbardziej, pomimo tego, że ostatnie trzy godziny leźliśmy z mężem w ulewie. Dobry humor nas nie opuszczał, w pamięci zostały bowiem cudowne wspomnienia i satysfakcja z tego, że pokonaliśmy ten dość wymagający (chociażby ze względu na długość) szlak. 
Z Podlesoka podjechaliśmy samochodem do miejscowości Czingow (Čingov) - ok. 16 km. W Podlesoku można wypożyczyć rower i krótszą trasą dostać się do Czingowa na dwóch kółkach, ale postawiliśmy na wygodę. Standardowo trzeba było zapłacić za parking. Szukaliśmy miejsca, gdzie można by bez płacenia zaparkować auto, ale okolica była dość niesprzyjająca, więc woleliśmy pozostawić auto na tym płatnym parkingu. Z parkingu przechodzimy do węzła szlaków. Jeden z nich prowadzi na (podobno) najpiękniejszy punkt widokowy w Słowackim Raju - Tomášovský výhľad. Niestety jeszcze tam nie byliśmy i zabrakło nam czasu na to, by tego dnia go zdobyć (z parkingu to ok. 1 godz. drogi). Naszym celem była Sokolia Dolina. Po przejściu mostka ruszyliśmy niebieskim szlakiem wzdłuż rzeki Hornad. Trasa jest mało urokliwa, tzn. na pewno dużo mniej niż fragment tego niebieskiego szlaku na odcinku Hrdlo Hornadu - Klastorska Roklina. My odbijamy z niebieskiego szlaku na zielony w miejscu, które nazywa się Biely potok - ustie. Mniej więcej z tego miejsca możemy podziwiać Tomášovský výhľad, który tego dnia był kiepsko widoczny. 


Zielonym szlakiem idziemy wzdłuż potoku. Na trasie pojawiają się od czasu do czasu metalowe i drewniane drabinki ułatwiające przejście nad potokiem. Mijamy Kysel ustie (stąd można dojść żółtym szlakiem do Klastoriska) i po ok. 20 minutach znajdujemy się na początku innego żółtego szlaku, będącego celem naszej wędrówki. 



Początkowo spokojnie, przed nami kilku turystów, krajobraz dziwny, lekko nieprzyjazny. Po kilkudziesięciu minutach docieramy do małego wodospadu:


Dalej pniemy się po skałkach przy pomocy łańcuchów do góry:



Na zdjęciu wygląda to trochę strasznie, ale nie ma się czego bać...

W końcu docieramy do głównej atrakcji, Zavojowego Vodopadu :)
Kiedy czytałam w przewodniku, że ten wodospad ma 75 m wysokości jakoś nie potrafiłam sobie tego wyobrazić. Biorąc pod uwagę, że przeciętne mieszkanie w bloku ma 2,5 m wysokości, to znaczyłoby, że woda spada tam z wysokości ok. 30 pięter! Moja wyobraźnia podsuwała mi obraz jednej drabiny o wysokości trzech jedenastopiętrowych bloków ;-) Na szczęście nic takiego nie ma miejsca. Woda spada w dół trzema głównymi kaskadami, a drabinki i metalowe stopnie są rozsądnie rozmieszczone na całej wysokości wodospadu, to pierwsza z drabin:



Wchodząc na nią miałam niemałego stracha (jest naprawdę długa!), tym bardziej, że trochę się ruszała na boki. Później było już w porządku. Na zdjęciu poniżej ja jestem już na górze, a Mati czeka na swoje wejście filmując moje poczynania :)



I tak idąc dalej szlakiem wchodzimy i schodzimy z drabinek i metalowych stopni na zmianę. Po wejściu na pierwszą, najdłuższą drabinę, reszta nie robi już takiego wrażenia i nie wzbudza takich emocji. Raczej nie ma tu przepaści czy niebezpiecznych momentów. Oczywiście na drabinach trzeba uważać, bo część z nich jest śliska i w chwili nieuwagi możemy się mocno poturbować. 



Po drodze możemy podziwiać urokliwe fragmenty Zavojovego Vodopadu...



Na zdjęciu poniżej "załapał się" nawet fragment jednej z drabinek (górny prawy narożnik)



Poniżej tzw. stupaczki (metalowe stopnie) , których sporo jest na szlakach Słowackiego Raju. Zdjęcie jest kiepskiej jakości, ponieważ jest to stopklatka z filmiku, ale bardzo chciałam Wam je pokazać. 



Niestety wszystko, co dobre, szybko się kończy. Dość sprawnie dotarliśmy do końca wąwozu. Pożegnała nas nawet wesoła buźka  ;-) 


We did it! :P Zrobiliśmy to!!! :) 

Szlak żółty zmienił się na zielony. Dalej wędrowaliśmy więc w stronę Bykarki (szczytu, na który nie ma oficjalnego szlaku) , by tuż pod szczytem (pod Bykarkou) zmienić szlak na żółty i kierować się na Klauzy, które wyglądają tak: 



Jak widać trochę się rozpadało i ten deszcz towarzyszył nam już do końca trasy. Stąd zielonym szlakiem szliśmy ok. 2 godzin do znanego nam już punktu Biely Potok ustie i niebieskim szlakiem (ok. 40 min) Przełomem Hornadu wróciliśmy do Czingowa. Byliśmy zmarznięci i przemoczeni. Wstąpiliśmy więc do pierwszego lepszego baru i zjedliśmy langosze odgrzewane w mikrofali. Smakowały wybornie :D Do tego piwko (tylko ja, bo Mati był kierowcą) i można było uznać dzień za udany. 

Po minięciu punktu Klauzy nie robiłam już zdjęć, ponieważ szkoda mi było aparatu, ale praktycznie od wyjścia z wąwozu trasa jest bardzo łatwa. Tuż przed Klauzami robi się nieco wąsko, bo to chyba mało uczęszczana trasa. Wracamy częściowo tą samą trasą, a więc nad potokiem znów pojawiają się metalowe drabinki - mostki i stopnie i już wiemy, czego się spodziewać.