Czerwony Strumień (dawniej Rothflössel), opuszczona kilkadziesiąt lat temu miejscowość w Górach Bystrzyckich, znajdowała się od jakiegoś czasu na mojej liście miejsc do odwiedzenia. Według różnych źródeł, pod koniec XIX wieku Czerwony Strumień zamieszkiwało ok. 150 osób. Oprócz budynków mieszkalnych, mieściła się tu m.in. gospoda, tkalnie oraz browar. Dziś trudno wyobrazić tętniące tu życie. Najlepiej zachowały się mury barokowej kaplicy z XVIII w. Wprawne oko dostrzeże także fragmenty fundamentów, pozostałości figur religijnych oraz inne elementy świadczące o bytności w tym miejscu ludzi przed laty.
Wycieczkę postanowiłam rozpocząć w czeskiej miejscowości Lichkov, do której dojechać można m.in. pociągami Kolei Dolnośląskich.
Ze stacji kolejowej, niebieskim szlakiem ruszyliśmy w kierunku rozwidlenia U křížku. Tu skręcamy w prawo, na żółty szlak, będący jednocześnie fragmentem ścieżki dydaktycznej "Betonowa granica", poświęconej historii czechosłowackich fortyfikacji z lat 1935-38. Na tym krótkim odcinku możemy zobaczyć kilka lekkich schronów, tzw. rzopików. W przyszłości mam planie przejść całą ścieżkę, ponieważ na turystów czeka przy niej jeszcze więcej ciekawych obiektów, m.in. Twierdza Bouda, Muzeum Czechosłowackich Fortyfikacji czy przewrócony bunkier (będący symbolem tej ścieżki dydaktycznej). Jej łączna długość wynosi ok. 15 kilometrów.

jeden z rzopików
Po przejściu pod torami kolejowymi, zauważamy opuszczony budynek młyna wodnego. Do dziś zachowały się pojedyncze elementy wyposażenia. Niestety obiekt jest w opłakanym stanie.

ruiny budynku - młyna wodnego w Mladkovie

Wchodzimy powoli w zabudowania Mladkova. W tutejszym sklepie (potraviny CBA) postanawiamy zrobić małe zakupy czeskich produktów, które przydadzą się podczas dalszej wędrówki.

Mladkov
Z Mladkova maszerujemy czerwonym szlakiem w stronę granicy polsko-czeskiej (przejście graniczne Kamieńczyk / Mladkov-Petrovicky). Docieramy tam po po ok. godzinie. Po drodze mijamy dwa obiekty gastronomiczne, które okazują się niestety zamknięte. Postanawiamy nawet nadłożyć drogi i rozgrzać się w Kasparovej Chacie. Niestety i tu okazuje się, że schroniskowy bufet otwierają zimą w późniejszych godzinach. Wracamy więc na przejście graniczne i wkraczamy do Polski, na zielony szlak, będący również odcinkiem ścieżki dydaktycznej "Śladami opuszczonej wsi Czerwony Strumień". Przy trasie umieszczono tablice informacyjne, które przybliżają historię Czerwonego Strumienia oraz zachowanych pozostałości dawnych zabudowań. Trasę tę warto przejść wiosną lub latem (śnieg i jesienne liście utrudniają lokalizację niektórych miejsc). Podobno wyjątkowo pięknie jest tu w okresie kwitnienia rudbekii. Rudbekia jest uznawana za gatunek inwazyjny. W Czerwonym Strumieniu pojawiła się wskutek nasadzeń ówczesnych mieszkańców i rośnie tu do dziś.

Ruina barokowej kaplicy

ruina barokowej kaplicy

Ruina barokowego Domu Studenckiego

pozostałości dawnych zabudowań

Nie do końca usatysfakcjonowani opuszczamy Czerwony Strumień - musimy wrócić tu kiedyś wczesną wiosną
Kierujemy się w stronę Lesicy. Po drodze postanawiamy jeszcze zboczyć na niebieski szlak, by dotrzeć do czeskiej Chaty na Cihaku. Niestety i tu "całujemy klamkę". Wracając do trasy w stronę Lesicy trochę błądzimy. Pokryte śniegiem pole i pogarszającą się widoczność to nienajlepszy duet.

w stronę Lesicy (widać wieżę kościoła pw. św. Marcina)

Przydrożny krzyż z niemieckim tekstem na cokole: "O Christ gehe nicht ohne Gruss vorbei , gedenke dass dies dein Erloser sei" (Chrześcijaninie, nie przechodź obok bez pozdrowienia, pamiętaj, że to jest twój Zbawiciel)
W końcu czujemy pod stopami asfalt. Skręcamy w prawo i tą asfaltową drogą pójdziemy aż do stacji kolejowej w Międzylesiu, skąd pociągiem dojedziemy w kierunku naszej weekendowej bazy w Bystrzycy Kłodzkiej.

Międzylesie - meta wycieczki
Całkowity dystans: ok. 20 km
Czas przejścia: ok. 6 h
Mapa trasy:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz