czwartek, 31 stycznia 2019

Warszawa: Centrum Pieniądza NBP im. Sławomira Skrzypka

Czas na pierwszy wpis w Nowym Roku. 
Mam nadzieję, że rozpoczęliście ten rok w ciekawy sposób. Być może są już za Wami jakieś fajne wycieczki, podróże...
My na razie skromnie, ale liczę, że się rozkręcimy ;-)
W styczniu obieramy od kilku lat stały kierunek na mapie Polski, jedziemy do Warszawy. Głównym celem jest giełda birofiliów, ale przeważnie zostajemy w stolicy na noc, by coś ciekawego zobaczyć. Tak było i tym razem, no bo skoro już udało mi się upolować nocleg w hotelu Ibis Budget za całe 39 zł za naszą dwójkę, to szkoda byłoby nie skorzystać z takiej okazji.

Dziś mam dla Was właśnie taką bardzo niskobudżetową propozycję atrakcji w Warszawie. Powiedzmy jasno - darmową! :) W sumie nie wszyscy wiedzą o tym muzeum, mimo, że znajduje się prawie w ścisłym centrum stolicy. Jeśli macie więc kilka wolnych godzin w Warszawie, a z kasą krucho, śmiało skorzystajcie i odwiedźcie Centrum Pieniądza NBP. Chociaż przyznam, że to muzeum może śmiało konkurować z miejscami, do których wejście mało nie kosztuje. 


Centrum Pieniądza NBP znajduje się przy ul. Świętokrzyskiej 11/21. Dojedziecie tu autobusami miejskimi lub metrem. Śmiało można pokusić się także o spacer z Dworca Centralnego - to niecałe 1,5 km (niecałe 20 minut) drogi. 

Wchodząc do budynku, udajemy się do recepcji, w której wyjaśnią nam jak poruszać się po centrum oraz przekażą kilka istotnych informacji.
Później musimy przejść kontrolę, podobną do tej, jaka odbywa się na lotnisku. Będą prześwietlać nasz bagaż i odzież wierzchnią. Dalej już w swoim tempie możemy zwiedzać i oglądać to, co najbardziej nas interesuje. Jestem prawie pewna, że ekspozycja oraz stanowiska interaktywne wciągną mniej lub bardziej każdego. Warto zarezerwować sobie nawet kilka godzin na dokładne przejście poszczególnych sal tego muzeum. No dobrze, ale co możemy tu zobaczyć? Placówka ta zabierze nas w historyczną podróż począwszy o czasów antycznych. Dowiemy się w jaki sposób dokonywano wymiany towarów zanim jeszcze nie było pieniędzy. Będziemy mogli zobaczyć m.in. jedne z pierwszych monet, ale także ozdoby, do stworzenia których użyto bilonu. 


Kubeczek do wódki i kubek - ob przedmioty dekorowane monetami

Oprócz możliwości poszerzenia wiedzy na poszczególnych interaktywnych stoiskach, każdy z odwiedzających może podnieść miedzianą monetę płytową ważącą ponad 19 kg! Wyobrażacie sobie nosić taką w portfelu? :P 

Mateusz próbuje podnieść monetę ważącą ponad 19 kg 

Piękna instalacja w sali Antyk - Średniowiecze - Nowożytność

W czasie zwiedzania poznamy historię bankierstwa w Polsce i na świecie, dowiemy się jak to wszystko funkcjonowało kiedyś i dziś. Z pewnością nieco starsi odwiedzający to miejsce, z sentymentem spojrzą na banknoty, którymi kiedyś płaciło się za wszystkie rozmaitości... 



W gabinecie numizmatyka kolekcjonerzy monet mogą dostać oczopląsu ;-) Tylu pięknych, różnorodnych monet osobiście nie widziałam nigdy. Wszystkie dobrze wyeksponowane, z krótkim opisem dotyczącym czasu i miejsca pochodzenia.



Dalej na naszej trasie zwiedzania czeka nas kolejna dawka wspomnień. Cofniemy się kilkadziesiąt lat wstecz i będziemy mogli porównać czy kiedyś faktycznie żyło nam się lepiej ;-) 


Najbardziej nie mogłam doczekać się odwiedzin skarbca. Wiedziałam, że tam czeka na mnie jedyna okazja dotknięcia i podniesienia prawdziwej sztabki złota! Niestety nie pozwolono jej zabrać nam na pamiątkę ;) Ciężka była na tyle (12,5kg), że próba podniesienia jej przeze mnie praktycznie się nie udała. 


Ponadto zobaczycie m.in prawdziwe drzwi do skarbca oraz skomplikowany mechanizm umożliwiający ich otwarcie.

W laboratorium autentyczności natomiast sprawdzicie prawdziwość banknotów ze swojego portfela. Dowiecie się jak wyglądają "fałszywki" i jak odróżnić je od banknotów właściwych. Będziecie mogli wziąć udział w teście i wskazać które banknoty według Was są prawdziwe. 
W tym samym pomieszczeniu zobaczycie też jaki los spotkał niektóre banknoty...
Jedne zostały wrzucone do niszczarki, inne nagryzione przez chomiki, kolejne po prostu ucierpiały w trakcie pożaru. 



Prawie na koniec znajdziemy się w miejscu, w którym zobaczymy jak wygląda projektowanie monet czy banknotów, a także koncepcje, które nie zostały zrealizowane.  



Oczywiście to, co opisałam to niewielki ułamek atrakcji, które czekają na nas w Centrum Pieniądza NBP. Wiele instalacji umieszczono tam z myślą o dzieciach. Np. dorosłych zainteresuje z pewnością jak wygląda wnętrze bankomatu, dzieci natomiast będą mogły nauczyć się z niego korzystać, po czym otrzymają darmowy, drukowany na samoprzylepnym papierze certyfikat potwierdzający umiejętność obsługi tej maszyny :-) 
Można jeszcze wiele pisać, jednak liczę, że w jakimś stopniu już teraz zachęciłam Was do odwiedzenia tego miejsca. Naprawdę warto!

W Centrum Pieniądza NBP czeka na Was:

  • 16 sal tematycznych
  • ponad 4000 eksponatów
  • ponad 3700 numizmatów
  • 100 aplikacji multimedialnych
  • 200 filmów dokumentalnych
Warto pamiętać, że w poniedziałki muzeum jest nieczynne. Godziny otwarcia w pozostałe dni oraz garść dodatkowych informacji znajdziecie na stronie internetowej:


Może zainteresują Cię również poniższe wpisy: 




piątek, 21 grudnia 2018

Świąteczny Wrocław: Jarmark bożonarodzeniowy

Okres przedświąteczny jest zawsze magiczny. Uwielbiam w tym czasie odwiedzać rozmaite miasta i podziwiać bożonarodzeniowe dekoracje. Od pewnego czasu popularne w Polsce stały się jarmarki świąteczne. Zdjęcia z tego, odbywającego się w Poznaniu, mogliście oglądać tu
W tym roku bardzo chciałam odwiedzić jarmarki w Dreźnie. Niestety plan ten się nie powiódł, więc na otarcie łez pojechaliśmy do Wrocławia. 


Wrocław to jedno z moich ulubionych miast w Polsce. Mogę jeździć tam o każdej porze roku. Wrocław dla mnie piękny jest zawsze, chociaż jak każde miasto, ma także swoje niechlubne zakamarki.

Wiele dobrego słyszeliśmy o jarmarku świątecznym, odbywającym się w okolicy wrocławskiego Rynku. Postanowiliśmy sami sprawdzić jak wygląda przedświąteczny "Wrocek".

Piękne dekoracje widać w wielu zakątkach centrum. Naszym celem był głównie jarmark bożonarodzeniowy, który rozlewa się także poza Rynek. Charakterystyczne kramiki, stoiska znajdziemy także m.in. przy ul. Świdnickiej czy Placu Solnym.


Co znajdziemy na takim jarmarku? Mydło i powidło ;) Dosłownie. Pachnące mydełka, konfitury, odzież, ręcznie robione skórzane torebki, "głupotki", zabawki, itp. , ale też naprawdę spory wybór przekąsek i nieco bardziej sycących dań. 




Z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie. Trzeba tylko uważać na ceny, bo te bywają dość mocno zawyżone. Ale kto chce zabrać do domu pamiątkę z jarmarku, nie będzie uważał tego za przeszkodę, prawda? :)


Wrocławski Rynek w świątecznej odsłonie wygląda naprawdę pięknie. Wieczorem, kiedy wiele elementów jest podświetlonych, nawet pomimo braku śniegu, można poczuć świąteczny klimat. 





Jarmark oprócz punktów handlowych, oferuje także świetną zabawę, szczególnie dla najmłodszych. Działają karuzele, kolejka "Polar Express" oraz rozmaite punkty, w których można porobić coś ciekawego. 


Na jarmarku nie może zabraknąć grzanego wina. Sporo osób raczy się nim przy specjalnych  stolikach. Do wyboru mamy kilka wariantów smakowych. Ceny grzańca rozpoczynają się od 12zł. Musimy zapłacić także zwrotną kaucję (15zł) za  kubek. Kto chce, może oczywiście zabrać go do domu na pamiątkę. 




Na jarmarku można kupić pluszowe owce, wilki i.... cycki ;) 

Spore wrażenie zrobiła na nas świąteczna choinka. Podświetlona, w odcieniach bieli, złota i fioletu wygląda naprawdę imponująco!





Na Rynku było dość tłoczno (nie ma co się dziwić, w sobotę wieczór to normalna sytuacja). Zdarzało nam się iść tam, gdzie chce tłum, a my niekoniecznie ;) Udało nam się dotrzeć jeszcze na Plac Solny. Przepięknie tam! Kolorowo, błyszcząco i baaaardzo świątecznie. 



Czasu starczyło jeszcze na grzańca i trzeba było zmykać na pociąg. Szkoda, bo chętnie połazilibyśmy jeszcze po tym jarmarku dłużej...



Poza dość uporczywym tłokiem i koniecznością czekania na dworze, by wejść do restauracji w najbliższej okolicy Rynku, bardzo nam się podobało. We Wrocławiu zdecydowanie czuć już świąteczny klimat i z pewnością warto odwiedzić go w tym wyjątkowym okresie.

Może zainteresują Was również poniższe wpisy:







środa, 19 grudnia 2018

Wrocław: Ciekawe muzeum na planie stolicy Dolnego Śląska - Gry i komputery minionej ery


Uwielbiam takie nietypowe miejsca, muzea, w których nie tylko ogląda się eksponaty i czyta opisy, ale takie, które zmuszają do dodatkowej aktywności. Na szczęście coraz więcej placówek wprowadza wystawy interaktywne, audioprzewodniki i inne elementy, które sprawiają, że wizyta w takim miejscu jest ciekawa i zdecydowanie bardziej emocjonująca. Niedawno odwiedziliśmy Muzeum Gry i Komputery Minionej Ery. Jak się bawiliśmy? Przeczytacie poniżej.

Muzeum Gry i Komputery Minionej Ery to stosunkowo nowa atrakcja na mapie Wrocławia. Znajduje się w budynku Dworca Świebodzkiego, przy pl. Orląt Lwowskich 20A.

Wchodzimy do środka. Już przy kasie biletowej widzimy postaci i rozmaite stwory z gier, które znamy z dzieciństwa. Kupujemy bilety (20 zł/ bilet normalny) i już za moment znajdziemy się w królestwie gier i komputerów!

Na wstępie możemy skorzystać z symulatorów i automatów do gier. Możemy zagrać w uwielbiane "skoki narciarskie" z czasów Małyszomanii lub spróbować swoich umiejętności w grach manualnych. 


Muzeum w sporej części składa się z eksponatów. Zobaczymy stare kalkulatory, komputery, stacje dysków, książeczki, czasopisma, które większość z nas miała kiedyś w swoich domach. 


Wiele razy rozpoznawaliśmy sprzęty i przedmioty, które kiedyś posiadaliśmy, z którymi łączą nas wspaniałe wspomnienia. 





Największym atutem tego muzeum jest możliwość zagrania w stare gry, nie tylko komputerowe. Z sentymentem wróciłam do gry w Pac-mana. Przypomniały mi się wakacje, w które zarywałam nocki, by pobić kolejne rekordy. Spróbowałam także zagrać w inne gry, niektóre przy użyciu joysticków (pamiętacie takie urządzenia? :) )


Nasza trzyosobowa ekipa w przedziale wiekowym ok. 25-35 lat bawiła się świetnie :-)
Wydaje nam się, że to miejsce jest idealne dla każdego, bez względu na wiek i zainteresowanie grami. Sama miałam przed wejściem do tego muzeum obawy, czy będę miała tam co robić. Nie nudziłam się ani trochę. To była przemiła sentymentalna podróż do czasów dzieciństwa. Z moich obserwacji wynika, że bardzo dobrze bawiły się tam także dzieci. Fajnie pokazać im w co grali rodzice, gdy byli w ich wieku. W muzeum spędziliśmy ok. 3 godzin. Moglibyśmy spokojnie przebywać tam jeszcze dłużej (na koniec udało nam się dorwać wolnego flippera), jednak do Wrocławia przyjechaliśmy także zobaczyć słynne jarmarki świąteczne, z których niewielką galerię przedstawię Wam w kolejnym wpisie. 

Szczegóły (cennik, godziny otwarcia muzeum) znajdziecie na stronie: https://gikme.pl/ 

Może zainteresują Cię także następujące wpisy:




środa, 12 grudnia 2018

Poznań: Betlejem Poznańskie galeria zdjęć


Poznański jarmark świąteczny zajął wysokie, szóste, miejsce w konkursie na Najlepszy Jarmark Bożonarodzeniowy w Europie. Poznań wyprzedził takie miasta jak Bruksela, Lipsk czy Praga! 
Przyznam szczerze, że w Poznaniu w tym roku wyjątkowo mi się podoba. Razem z rodzinką wybraliśmy się na spacer po Starym Rynku i Placu Wolności 1.12. Tego dnia Prezydenta Poznania rozświetlił choinkę pod Ratuszem i oficjalnie otwarto część jarmarku na Starym Rynku.
Zapraszam Was na krótką galerię zdjęć z tego wydarzenia. 
W weekend jedziemy z Mateuszem na jarmark do Wrocławia, ale liczę, że przed świętami, zawitamy  jeszcze na ten, odbywający się w naszym rodzinnym mieście.













Może zainteresują Was także wpisy: