Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wysoki Kamień. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wysoki Kamień. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 kwietnia 2026

Góry Izerskie - do trzech schronisk: Polana Jakuszycka - Schronisko Orle - Chatka Górzystów - Rozdroże pod Cichą Równią - schronisko Wysoki Kamień - Szklarska Poręba

Góry Izerskie przyciągają nas swoimi krajobrazami. Rozległe łąki, torfowiska, łagodnie wyglądające szczyty i niesamowite skalne formacje, z których nieraz widać szerszą perspektywę. To właśnie tu, w Górach Izerskich pokonujemy często dłuższe dystanse. Trasy są w większości łatwe, nierzadko wyasfaltowane, a wędrówka przez bezkresne hale mija wyjątkowo szybko. 

Opisywana wycieczka również będzie długa. Tego dnia przeszliśmy ok. 26 km. Jeśli to dla Was za dużo, podpowiem jak skrócić dystans o ok. 9 km. To co? Ruszamy!

Startujemy z Polany Jakuszyckiej. Ze Szklarskiej Poręby Górnej dojechać tu można pociągiem (podróż trwa ok. 14 minut ; uwaga - w dni powszednie mało kursów!). Żółtym, a później zielonym szlakiem, kierujemy się w stronę schroniska Orle. Znajdujemy się w miejscu dawnej osady hutniczej. Huta powstała z inicjatywy rodziny Prausslerów w 1754 r. i działała do 1890 r. Do dziś zachowały się cztery  budynki przypominające o przeszłości tego miejsca. Najbardziej okazały obiekt to dzisiejsze schronisko Orle (Stacja Turystyczna Orle). Dawniej mieściła się tu administracja huty. Warto zatrzymać się na chwilę, poznać trochę historii, dzięki umieszczonym tablicom dydaktycznym, zjeść coś smacznego i odpocząć przed dalszą drogą. Stąd czeka nas ok. pięciokilometrowy marsz do Chatki Górzystów, kultowego miejsca na mapie Gór Izerskich, serwującego najlepsze naleśniki! Czerwony szlak prowadzi szeroką leśną drogą. Z czasem w zasięgu wzroku pojawia się meandrująca rzeka - Izera, wyznaczająca granicę państwa. Jest przepięknie, jakbyśmy trafili do zupełnie innego, bajkowego świata.
Przy szlaku, bliżej Chatki Górzystów,  można dostrzec pozostałości dawnych zabudowań osady Gross Iser, m.in. fundamenty dawnego schroniska  "Isermühle-Gebirgsbaude".

Według źródeł, pierwszy dom wybudował tu w 1630 r. Tomasz, przybysz z Czech. Domów zaczęło przybywać, a w latach 30-tych XX w. powstało tu nawet schronisko młodzieżowe. Rozwój Świeradowa i wzmożone wycieczki turystów na Halę Izerską sprzyjały rozkwitowi miejscowości. Liczne gospody, schroniska turystyczne, kawiarnia, młyn, szkoła... całość na starych zdjęciach wygląda naprawdę sielsko i nostalgicznie. Po II wojnie światowej, osada znalazła się w granicach Polski. Otrzymała wówczas nawet polsko brzmiącą nazwę - Skalno. W 1945 r. na Halę Izerską wkroczyli żołnierze Armii Czerwonej. Szukali kobiet i kosztowności. Niewiele znaleźli. Mieszkańcy osady zdążyli uciec i pochować się w lasach. Na miejscu został tylko Paul Hirt, właściciel jednego ze schronisk. Nie chciał powiedzieć, gdzie się wszyscy podziali. Odmowa udzielenia informacji kosztowała go życie. Został zastrzelony pod budynkiem, którego był właścicielem. Co się stało z pozostałymi zabudowaniami? Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Wiadomo, że po "wizycie" Armii Czerwonej, osada została przejęta przez Wojska Ochrony Pogranicza. Część ludzi zostało przesiedlonych do Świeradowa- Zdroju. Pozostali dobrowolnie opuścili teren Hali Izerskiej. Skalno opustoszało do października 1945 r. Od tamtej pory nie wiadomo co działo się na tym terenie. Zdjęcia lotnicze z 1953 r. potwierdzają, że w tym roku osada jeszcze istniała. Widać na nich zabudowania wsi Gross Iser. Kolejne potwierdzone informacje pochodzą z roku 1957. Wtedy Skalna już nie było. 

Postaw kawę dla Nałogowa Podróżniczka na buycoffee.to

W Chatce Górzystów spędzamy trochę czasu, licząc na przypływ energii przed dalszą drogą. Do mety w Szklarskiej Porębie jeszcze ok. 16 kilometrów. Żółtym i niebieskim szlakiem ruszamy na wschód. Przy kapliczce Matki Boskiej Izerskiej skręcamy w prawo, zgodnie z samodzielnymi niebieskimi oznaczeniami. I tak sobie maszerujemy dziarsko aż do Rozdroża pod Cichą Równią. Tu trzeba podjąć decyzję, czy schodzimy do stacji kolejowej Polana Jakuszycka, gdzie zakończymy wycieczkę, czy brniemy dalej, np. przez Wysoki Kamień do Szklarskiej Poręby. Jeśli wybierzecie pierwszą opcję i będziecie chcieli wrócić do Szklarskiej Poręby pociągiem, koniecznie sprawdźcie wcześniej rozkład jazdy pociągów. O ile w sezonie, w weekendy, kursów jest całkiem sporo, tak w tygodniu na przejazd można naprawdę długo poczekać. 

My wybraliśmy dłuższy wariant. Kierujemy się więc ku dawnej kopalni kwarcu "Stanisław". Bardzo kusiło nas, żeby sprawdzić co zmieniło się na jej terenie od czasu naszej ostatniej wizyty w tym miejscu, jednak odpuściliśmy. Zależało nam na tym, by zdążyć jeszcze do schroniska na Wysokim Kamieniu. Wybraliśmy więc czerwony szlak, który ma doprowadzić nas do tego pięknie położonego obiektu turystycznego. Coś mi jednak nie pasuje. Szlak wydaje się jakiś inny. Nie kojarzę niektórych jego elementów, jak np. pozostałości sieci elektrycznej, czy dawne magazyny materiałów wybuchowych. Przecież bym je pamiętała! Po spojrzeniu w mapę, okazuje się, że przebieg szlaku się zmienił. Kiedyś biegł równoległą drogą, w pobliżu Zwaliska. Co ciekawe zmiana ta obowiązuje od września 2023 r. Oj dawno nas tu nie było. 
Do schroniska "Wysoki Kamień" docieramy chwilę przed zamknięciem. Kupujemy sobie po piwie i raczymy się nim na zewnątrz, podziwiając wspaniałą panoramę Karkonoszy. Uwielbiam ten widok! Czy wiecie, że z Wysokiego Kamienia widać nawet Śnieżkę? :)
Jesteśmy zmęczeni, ale czeka nas już tylko zejście do Szklarskiej Poręby. Nie jest ono trudne, chociaż musimy "zgubić" trochę wysokości.

Mapa trasy: 


Galeria zdjęć z trasy: 


Przed schroniskiem Orle


samiec zięby

Budynek byłej strażnicy WOP Orle


zima walczy z wiosną 



Jagnięcy Potok


fundamenty dawnego schroniska  "Isermühle-Gebirgsbaude"


Chatka Górzystów


Rozdroże pod Cichą Równią - widok w stronę Szrenicy


Okolice kopalni kwarcu "Stanisław"


dawny magazyn materiałów wybuchowych




Na Wysokim Kamieniu 

Schronisko Wysoki Kamień


Panorama Karkonoszy - widok z Wysokiego Kamienia



Zamek Chojnik -  widok z Wysokiego Kamienia


Śnieżka - zbliżenie -  widok z Wysokiego Kamienia


ostatni szczyt zdobyty tego dnia

Może zainteresują Cię również poniższe wpisy: 

Góry Izerskie: Świeradów-Zdrój - Stóg Izerski - Łącznik - Hala Izerska - Chatka Górzystów - Świeradów -Zdrój (pętla) zima

Góry Izerskie: Szklarska Poręba Dolna - Zbójeckie Skały - Zakręt Śmierci- Wysoki Kamień - Rozdroże Izerskie - Grzbiet Kamienicki - Sępia Góra - Świeradów-Zdrój

Góry Izerskie: 10 świetnych miejsc widokowych/ miejsca widokowe w Górach Izerskich (Sky Walk, Czerniawska Kopa, Smrk, Sine Skałki, Stóg Izerski, Wysoki Kamień, Sępia Góra, Hala Izerska, Kopalnia Stanisław, Młynica)

Korona Gór Polski, Góry Izerskie - Wysoka Kopa ze Szklarskiej Poręby / wejście zimowe

Góry Izerskie: Ze Świeradowa-Zdroju na Polanę i Halę Izerską, Wysoką Kopę, Sine Skałki, Rudy Grzbiet, Szerzawę i Podmokłą (pętla ok. 30 km)


poniedziałek, 11 kwietnia 2022

Góry Izerskie: Szklarska Poręba Dolna - Zbójeckie Skały - Zakręt Śmierci- Wysoki Kamień - Rozdroże Izerskie - Grzbiet Kamienicki - Sępia Góra - Świeradów-Zdrój

Pierwsze dwa dni urlopu w tym roku dokleiliśmy do jednego z weekendów. Do dyspozycji mieliśmy więc aż 4 dni, które postanowiliśmy spożytkować na górskie wędrówki. W obecnych czasach nie snujemy dalekosiężnych planów, więc tradycyjnie w ruch poszedł booking i ostatecznie wybór padł na Świeradów-Zdrój. Lubimy bardzo podróże komunikacją publiczną. Ze Świeradowem jest ten problem, że ostatni pociąg odjechał stąd w 1996 roku. Zresztą dawną stację kolejową całkiem nieźle zagospodarowano i służy obecnie mieszkańcom jako Miejskie Centrum Kultury. Mimo to  "prześwietliłam" Świeradów, czy da się tam jakoś bez samochodu dotrzeć. 
Oto kilka moich propozycji:

1) Z Wrocławia do Świeradowa (przewoźnik SpeedBus) - moim zdaniem godziny kursów nie są zbyt przyjazne
2) Z Wrocławia do Lubania pociągiem + przejazd do Świeradowa (przewoźnik PKS Voyager) 
3) Z Jeleniej Góry do Świeradowa (przewoźnicy: SŁAW TRANS lub  PKS "Tour" Jelenia Góra) 

Biorąc pod uwagę fakt, że jesteśmy z Poznania, były to oczywiście jakieś opcje, ale niestety zabierały zbyt wiele czasu, znacząco skracając nasz wyjazd. Postanowiłam więc, że dojedziemy pociągiem do Szklarskiej Poręby, a następnie, do Świeradowa pójdziemy po prostu pieszo, odwiedzając częściowo nieznane nam miejsca i szlaki. 

Marsz do Świeradowa-Zdroju rozpoczęliśmy na stacji Szklarska Poręba Dolna. Oczywiście można go skrócić, dojeżdżając do stacji Szklarska Poręba Górna. Wówczas zaoszczędzimy ok. 2-3 km. Nam zależało na tym, by m.in. odwiedzić wreszcie ciekawy punkt widokowy Zbójeckie Skały, który oddalony jest od stacji, na której wysiedliśmy o zaledwie 1,5 km. Gramolimy się więc pod górę czarnym szlakiem, który prowadzi zakosami. Do pokonania mamy niecałe 100 metrów w pionie. 
Widok ze Zbójeckich Skał z pewnością jest kapitalny. Niestety nie do końca idealna przejrzystość powietrza nie pozwoliła nam podziwiać go w pełnej krasie. 


punkt widokowy Zbójeckie Skały 


Śnieżne Kotły i Szrenica (widok ze Zbójeckich Skał) 


Zbliżenie na Śnieżne Kotły


próba dostrzeżenia Śnieżki zakończona niepowodzeniem 


Zbliżenie na Chojnik

Okazuje się, że jesteśmy na dłuższej z dwóch pętli tzw. Szlaku Walońskiego. Walończycy to dawni poszukiwacze kamieni szlachetnych, rud i minerałów. Toteż na szlaku walońskim nie mogło zabraknąć zejścia do sztolni pirytu, z którego chętnie skorzystaliśmy. 

Walończycy pozyskiwali piryt w celu produkcji kwasu siarkowego. Był on wykorzystywany jako składnik farb, atramentu , a także jako surowiec do produkcji prochu strzelniczego. Ze względu na swoją barwę i specyficzny blask nazywany był "złotem głupców", ponieważ zdarzało się, że mylono go właśnie z drogocennym metalem szlachetnym. Zeszliśmy ze szlaku do sztolni. Nie wiem, czy to nasza sugestia, ale w jej wnętrzu czuliśmy charakterystyczne siarkowe zapachy. 


sztolnia pirytu



"iskrzące się" ściany sztolni

Szlak Waloński biegnie dalej do Szklarskiej Poręby  Średniej. My mamy nieco inne plany, więc wycofujemy się na szlaki w kolorach czarnym i żółtym. Naszym kolejnym punktem pośrednim będzie popularny Zakręt Śmierci. Byliśmy w tym miejscu dobre kilkanaście lat temu, ale widziałam, że utworzono tu niedawno pewną infrastrukturę turystyczną, więc chciałam tu powrócić. Faktycznie pojawił się taras widokowy z tablicą, na której można zweryfikować obserwowane szczyty. Tak czy inaczej, wydaje nam się, że Zakręt Śmierci jest nieco przereklamowany (i wcale nie chodzi o to, że nie mieliśmy świetnej widoczności). Widoki są niezłe, ale najwięcej zamieszania robi chyba jednak wyszukana nazwa ;) 


Taras widokowy przy Zakręcie Śmierci 


widoki z Zakrętu Śmierci 

Przy Zakręcie Śmierci wybieramy samodzielne żółte oznaczenia. Idziemy tędy pierwszy raz. Szlak biegnie głównie lasem, więc szans na spektakularne widoki w zasadzie nie ma. Po ok. 3 kilometrach docieramy do Wysokiego Kamienia. Końcowe podejście jest dość śliskie, bowiem połączyliśmy się z bardzo popularnym czerwonym szlakiem. 


Schronisko Wysoki Kamień 

W schronisku kupujemy czeskie piwo (12 zł) i rozsiadamy się na ławeczce z widokiem na Karkonosze. Przejrzystość powietrza się poprawiła. Udaje nam się dostrzec nawet Śnieżkę! 


Zbliżenie na Śnieżne Kotły 


Zbliżenie na Śnieżkę - widać "talerze"? :) 

Dalej, do Rozdroża pod Zwaliskiem maszerujemy znanym nam już całkiem dobrze fragmentem czerwonego szlaku. Tam zmieniamy znaki na zielone i zmierzamy w stronię Rozdroża Izerskiego. Szlak jest śliski i momentami stromy. Zakładamy więc nakładki antypoślizgowe na buty i zdecydowanie sprawniej schodzimy do parkingu przy Drodze Sudeckiej. Wchodzimy na szlak znakowany na niebiesko i będzie nam on towarzyszył  aż do Świeradowa. 

Na Rozdrożu Izerskim przez 101 lat stał budynek schroniska Ludwigsbaude. Przez lata służył także jako prewentorium gruźlicze. W lipcu 2013 roku obiekt został wyburzony. Dziś tak wygląda na mapach google :(


źródło: google.maps 2022

Wiele ciekawych zdjęć Ludwigsbaude znajdziecie pod poniższym linkiem: 

Wędrujemy  dalej zgodnie z niebieskimi oznaczeniami. 

widok w stronę Izerskich Garbów (Kopalni kwarcu "Stanisław")

Szlak nie należy do spektakularnych pod względem widokowym. Chociaż co jakiś czas coś fajnego można zobaczyć. Dużym jego plusem jest cisza i spokój. Chyba niewielu piechurów się tu zapuszcza. Podczas spaceru udało nam się dostrzec dzięcioła czarnego (zdjęcie było tak kiepskiej jakości, że nie nadawało się do publikacji). 

Na trasie wiosna walczyła z zimą, ale w nieco wyższych partiach królował jednak zdecydowanie śnieg. Trochę spieszyliśmy się, by dotrzeć na Sępią Górę jeszcze przed zmrokiem. Pamiętaliśmy, że z tego szczytu roztacza się przepiękna panorama Świeradowa- Zdroju i okolicznych wzniesień. Prawie zdążyliśmy. 


Żelazny Most


przed Sępią Górą


Zachód słońca


charakterystyczne skały na Sępiej Górze 


widok z Sępiej Góry, z lewej strony Stóg Izerski, za nim Smrek; z prawej, zdecydowanie niższa Czerniawska Kopa


Z Sępiej Góry schodziliśmy już po ciemku (oświetlając drogę przy pomocy czołówek). 

Poniżej trasa, którą tego dnia przeszliśmy (nie uwzględniająca odbicia do sztolni pirytu).


Może zainteresują Cię również poniższe wpisy: 






wtorek, 6 kwietnia 2021

Korona Gór Polski, Góry Izerskie - Wysoka Kopa ze Szklarskiej Poręby / wejście zimowe




Wysoka Kopa, najwyższy szczyt Gór Izerskich, jest dość często odwiedzany przez turystów. Wszystko oczywiście ze względu na obecność w zestawieniu szczytów Korony Gór Polski. Na Wysokiej Kopie byliśmy już dwukrotnie. Pierwszy raz, kiedy faktycznie kompletowaliśmy KGP, drugi raz w ubiegłym roku, wplatając ten wierzchołek w dłuższą wędrówkę ze Świeradowa Zdroju (linki do obu relacji znajdują się na końcu tego wpisu). 
Najbardziej popularnym szlakiem na Wysoką Kopę jest ten z Rozdroża Izerskiego. Stamtąd po przebyciu nieco ponad 6 km,  powinniśmy znaleźć się na szczycie. My, po raz kolejny, wybraliśmy się na Wysoką Kopę ze Szklarskiej Poręby. Nie spodziewaliśmy się takich ilości śniegu i nieprzetartego końcowego fragmentu trasy... Jednak wtedy wciąż trwała kalendarzowa zima...

UWAGA! Aktualizacja luty 2022: Obecnie ze względu na ochronę cietrzewia, szczyt Wysokiej Kopy jest wyłączony z ruchu turystycznego. Tabliczka i pieczątka zdobywców KGP znajdują się w pobliżu wiaty, o której także jest mowa w tym wpisie (przy czerwonym szlaku).

Poranek nie obiecywał spektakularnych widoków. Zimą mnie to jednak nie zraża aż tak, bo zdecydowanie bardziej wolę ewentualne opady śniegu niż ulewę. Spoglądając przez okno, zauważyłam pięknego ptaszka z czerwonym brzuszkiem. To oczywiście samiec gila. Tego dnia, po raz pierwszy zobaczyłam go na żywo. 



Z wynajętej kwatery, ruszyliśmy do skrzyżowania krajowej "trójki" i drogi wojewódzkiej nr 358 (w pobliżu znajduje się komenda policji oraz informacja turystyczna) Wybieramy niebieski szlak i idziemy początkowo dość długo przez zabudowania Szklarskiej Poręby, wspinając się momentami dość znacznie. Widoków za bardzo nie mieliśmy, ale cieszyliśmy się po prostu z pobytu na szlaku i zimy, której w rodzinnym Poznaniu praktycznie nie mamy szans zaznać. 



Wreszcie szlak wchodzi w las. Zdjęcia niestety nie oddają ilości śniegu, jaka na nas czekała. Trasa była nieznacznie przetarta. Szczególnie na początku, ślady były zawiane i prawie niewidoczne. Później trafiliśmy na wąziutką wydeptaną ścieżkę, która pozwoliła nam nieco podkręcić tempo marszu. 




W końcu niespodziewanie zaczęło przedzierać się przez chmury słońce. Do Rozdroża pod Zwaliskiem dotarliśmy w całkiem przyjemnej aurze. Dalej trasa nadal była wydeptana w dość wąskim zakresie, ale szło nam się całkiem dobrze. 







Przed nami, poza znakowanym szlakiem, pojawia się dawna kopalnia kwarcu "Stanisław". Chcieliśmy do niej podejść, chociaż w takiej ilości śniegu, było to możliwe tylko w kilku miejscach, gdzie ktoś przed nami już szedł. Dalej mieliśmy w planie pójść nieznakowaną szeroką ścieżką, którą znaliśmy z naszych wcześniejszych pobytów w okolicy. Niestety od tej strony, ciężko było nam ją w zimowych warunkach zlokalizować. 


Zabudowania Kopalni kwarcu "Stanisław"



Ostatecznie "wylądowaliśmy" na szlaku znakowanym trzema kolorami - niebieskim, zielonym i czerwonym. Spotkaliśmy na tym odcinku naprawdę sporo narciarzy. Na całej szerokości trasa była więc ubita. Musimy zachować czujność, bowiem, interesująca nas "odnoga" w stronę Wysokiej Kopy, odbija na Rozdrożu pod Izerskimi Garbami, z tej wygodnej ścieżki w prawo. Jest to szlak oznaczony kolorem czerwonym. 


Biegnie on zdecydowanie węższą ścieżką, która w okresie pozazimowym bywa podmokła. Kiedy teraz nią szliśmy, była zasypana sporą ilością śniegu. Dynamiczna pogoda stanowiła doskonałe tło dla malowniczych widoków. W miejscu, gdzie szlak, skręca w prawo pod kątem prostym, chcąc wejść na Wysoką Kopę, idziemy w przeciwnym kierunku (skręcamy w lewo). Nieoznakowana ścieżka wydawała się z daleka wydeptana, jednak świeży śnieg zasypał ślady i tego dnia (a może i kilka poprzednich) nikt tędy nie szedł. Zapewne sporą rolę odegrał także wiatr, więc Mateusz praktycznie torował trasę, brodząc momentami w śniegu co najmniej do połowy łydek. Z naszych poprzednich wizyt na Wysokiej Kopie, pamiętaliśmy, że w pewnym momencie trzeba przekroczyć potok. To był najbardziej newralgiczny moment tego podejścia. Śnieg zasypał zdezelowany mostek i nie było wiadomo gdzie dokładnie się znajduje. Wielkie czapy śnieżne wisiały nad strumieniem,  utrudniając lokalizację "przeprawy" ;) . Stopa przy stopie ubijaliśmy śnieg, tworząc mini korytarzyk, który na szczęście wytrzymał nasz ciężar i udało nam się przedostać na drugą stronę. 


końcowe podejście na Wysoką Kopę... 



Podejście na szczyt powinno nam zająć już tylko kilkanaście minut. Szliśmy jednak nieco dłużej. Konieczne były małe odpoczynki. Dobrze, że tabliczka z nazwą szczytu jest dość duża i w kontrastowym kolorze. Udało się ją dojrzeć z większej odległości. Mamy to! Najwyższy szczyt Gór Izerskich zdobyty zimą! :-) 



Początkowo na szczycie byliśmy sami. Po krótkiej chwili dołączyło do nas dwóch panów. Co ciekawe, jednego z nich spotkaliśmy następnego dnia przy Schronisku "Kamieńczyk"! Okazało się, że wchodzili na Kopę od wiaty przy czerwonym szlaku turystycznym. Ta ścieżka była zdecydowanie bardziej wydeptana. Postanowiliśmy ją wypróbować i w kilkanaście minut zeszliśmy do wspomnianej wiaty.



Widzieliśmy, że daleko chmury zaczynają gęstnieć. Zatrzymaliśmy się w wiacie na chwilę, by coś przekąsić. Gdy z niej wyszliśmy, widoczność zaczęła maleć z każdą chwilą. 


widok z wiaty

Jeszcze udało nam się namierzyć nieznakowaną trasę obok kopalni kwarcu, a chwilę później nie widzieliśmy już praktycznie nic - widoczność spadła do ok. 10 metrów. Zaczął wiać silny wiatr, który skutecznie usuwał ślady, wskazujące właściwą drogę. 



Miałam nadzieję zrobić parę zdjęć kamieniołomu w zimowej scenerii, ale nie dość, że widzieliśmy w zasadzie tylko biel, to mieliśmy świadomość, że śnieg mógł zasypać niebezpieczne miejsca. Trzymaliśmy się więc obranego kierunku, co jakiś czas sprawdzając naszą pozycję na mapie w telefonie. 

Z ulgą przyjęłam widok zabudowań kopalni. Widoczność się nieco poprawiła, ale i tak mieliśmy problem ze zlokalizowaniem zejścia do znakowanego szlaku. Wiatr znów skutecznie ukrył wydeptane wcześniej ścieżki. 


zabudowania kopalni


zabudowania kopalni



Na szczęście trasa znakowana trzema kolorami była bliżej niż nam się wydawało. Gdy tylko do niej dotarliśmy, poczułam się bardziej komfortowo. 



Do Rozdroża pod Zwaliskiem idziemy znów wzdłuż znaków zielonych niebieskich i czerwonych. Następnie pozostajemy na czerwono znakowanej trasie, która zaprowadzi nas do Schroniska Wysoki Kamień. 



czyż

Wąska ścieżka była wydeptana, więc bez trudności docieramy do celu. Przy schronisku jesteśmy zaledwie 20 minut przed jego zamknięciem (zimą jest czynne do 16). Kupujemy pyszną szarlotkę i grzane piwko :) Możemy się tym wszystkim delektować na zewnątrz ze względu na obostrzenia, co nie jest wcale takim złym pomysłem tego dnia, bo pogoda znacznie się poprawiła. 




piękny piec w schronisku



prawie widać szczyt Szrenicy



Stąd pozostało nam już tylko zejść do Szklarskiej Poręby czerwonym szlakiem. Gdy weszliśmy w zabudowania miasta, przeżyliśmy mały szok. Sporo tu nowych domów, szeregowców i innych deweloperskich inwestycji. Pamiętamy to miejsce sprzed kilku lat. Wyglądało zupełnie inaczej. Widocznie takie są obecne realia i potrzeby. Nam trochę przykro na to patrzeć, ale tak to już jest w dzisiejszych czasach... 

Cała trasa zajęła nam w zimowych warunkach ok. 5:30 h (nie wliczając postojów w wiacie i w schronisku. Całkowity dystans - ok. 21 km. 

Nasze poprzednie wejścia na Wysoką Kopę zostały zrelacjonowane w poniższych wpisach: 

Góry Izerskie: Ze Świeradowa-Zdroju na Polanę i Halę Izerską, Wysoką Kopę, Sine Skałki, Rudy Grzbiet, Szerzawę i Podmokłą (pętla ok. 30 km)

Korona Gór Polski: Wysoka Kopa Góry Izerskie