wtorek, 6 kwietnia 2021

Korona Gór Polski, Góry Izerskie - Wysoka Kopa ze Szklarskiej Poręby / wejście zimowe




Wysoka Kopa, najwyższy szczyt Gór Izerskich, jest dość często odwiedzany przez turystów. Wszystko oczywiście ze względu na obecność w zestawieniu szczytów Korony Gór Polski. Na Wysokiej Kopie byliśmy już dwukrotnie. Pierwszy raz, kiedy faktycznie kompletowaliśmy KGP, drugi raz w ubiegłym roku, wplatając ten wierzchołek w dłuższą wędrówkę ze Świeradowa Zdroju (linki do obu relacji znajdują się na końcu tego wpisu). 
Najbardziej popularnym szlakiem na Wysoką Kopę jest ten z Rozdroża Izerskiego. Stamtąd po przebyciu nieco ponad 6 km,  powinniśmy znaleźć się na szczycie. My, po raz kolejny, wybraliśmy się na Wysoką Kopę ze Szklarskiej Poręby. Nie spodziewaliśmy się takich ilości śniegu i nieprzetartego końcowego fragmentu trasy... Jednak wtedy wciąż trwała kalendarzowa zima...

Poranek nie obiecywał spektakularnych widoków. Zimą mnie to jednak nie zraża aż tak, bo zdecydowanie bardziej wolę ewentualne opady śniegu niż ulewę. Spoglądając przez okno, zauważyłam pięknego ptaszka z czerwonym brzuszkiem. To oczywiście samiec gila. Tego dnia, po raz pierwszy zobaczyłam go na żywo. 



Z wynajętej kwatery, ruszyliśmy do skrzyżowania krajowej "trójki" i drogi wojewódzkiej nr 358 (w pobliżu znajduje się komenda policji oraz informacja turystyczna) Wybieramy niebieski szlak i idziemy początkowo dość długo przez zabudowania Szklarskiej Poręby, wspinając się momentami dość znacznie. Widoków za bardzo nie mieliśmy, ale cieszyliśmy się po prostu z pobytu na szlaku i zimy, której w rodzinnym Poznaniu praktycznie nie mamy szans zaznać. 



Wreszcie szlak wchodzi w las. Zdjęcia niestety nie oddają ilości śniegu, jaka na nas czekała. Trasa była nieznacznie przetarta. Szczególnie na początku, ślady były zawiane i prawie niewidoczne. Później trafiliśmy na wąziutką wydeptaną ścieżkę, która pozwoliła nam nieco podkręcić tempo marszu. 




W końcu niespodziewanie zaczęło przedzierać się przez chmury słońce. Do Rozdroża pod Zwaliskiem dotarliśmy w całkiem przyjemnej aurze. Dalej trasa nadal była wydeptana w dość wąskim zakresie, ale szło nam się całkiem dobrze. 







Przed nami, poza znakowanym szlakiem, pojawia się dawna kopalnia kwarcu "Stanisław". Chcieliśmy do niej podejść, chociaż w takiej ilości śniegu, było to możliwe tylko w kilku miejscach, gdzie ktoś przed nami już szedł. Dalej mieliśmy w planie pójść nieznakowaną szeroką ścieżką, którą znaliśmy z naszych wcześniejszych pobytów w okolicy. Niestety od tej strony, ciężko było nam ją w zimowych warunkach zlokalizować. 


Zabudowania Kopalni kwarcu "Stanisław"



Ostatecznie "wylądowaliśmy" na szlaku znakowanym trzema kolorami - niebieskim, zielonym i czerwonym. Spotkaliśmy na tym odcinku naprawdę sporo narciarzy. Na całej szerokości trasa była więc ubita. Musimy zachować czujność, bowiem, interesująca nas "odnoga" w stronę Wysokiej Kopy, odbija na Rozdrożu pod Izerskimi Garbami, z tej wygodnej ścieżki w prawo. Jest to szlak oznaczony kolorem czerwonym. 


Biegnie on zdecydowanie węższą ścieżką, która w okresie pozazimowym bywa podmokła. Kiedy teraz nią szliśmy, była zasypana sporą ilością śniegu. Dynamiczna pogoda stanowiła doskonałe tło dla malowniczych widoków. W miejscu, gdzie szlak, skręca w prawo pod kątem prostym, chcąc wejść na Wysoką Kopę, idziemy w przeciwnym kierunku (skręcamy w lewo). Nieoznakowana ścieżka wydawała się z daleka wydeptana, jednak świeży śnieg zasypał ślady i tego dnia (a może i kilka poprzednich) nikt tędy nie szedł. Zapewne sporą rolę odegrał także wiatr, więc Mateusz praktycznie torował trasę, brodząc momentami w śniegu co najmniej do połowy łydek. Z naszych poprzednich wizyt na Wysokiej Kopie, pamiętaliśmy, że w pewnym momencie trzeba przekroczyć potok. To był najbardziej newralgiczny moment tego podejścia. Śnieg zasypał zdezelowany mostek i nie było wiadomo gdzie dokładnie się znajduje. Wielkie czapy śnieżne wisiały nad strumieniem,  utrudniając lokalizację "przeprawy" ;) . Stopa przy stopie ubijaliśmy śnieg, tworząc mini korytarzyk, który na szczęście wytrzymał nasz ciężar i udało nam się przedostać na drugą stronę. 


końcowe podejście na Wysoką Kopę... 



Podejście na szczyt powinno nam zająć już tylko kilkanaście minut. Szliśmy jednak nieco dłużej. Konieczne były małe odpoczynki. Dobrze, że tabliczka z nazwą szczytu jest dość duża i w kontrastowym kolorze. Udało się ją dojrzeć z większej odległości. Mamy to! Najwyższy szczyt Gór Izerskich zdobyty zimą! :-) 



Początkowo na szczycie byliśmy sami. Po krótkiej chwili dołączyło do nas dwóch panów. Co ciekawe, jednego z nich spotkaliśmy następnego dnia przy Schronisku "Kamieńczyk"! Okazało się, że wchodzili na Kopę od wiaty przy czerwonym szlaku turystycznym. Ta ścieżka była zdecydowanie bardziej wydeptana. Postanowiliśmy ją wypróbować i w kilkanaście minut zeszliśmy do wspomnianej wiaty.



Widzieliśmy, że daleko chmury zaczynają gęstnieć. Zatrzymaliśmy się w wiacie na chwilę, by coś przekąsić. Gdy z niej wyszliśmy, widoczność zaczęła maleć z każdą chwilą. 


widok z wiaty

Jeszcze udało nam się namierzyć nieznakowaną trasę obok kopalni kwarcu, a chwilę później nie widzieliśmy już praktycznie nic - widoczność spadła do ok. 10 metrów. Zaczął wiać silny wiatr, który skutecznie usuwał ślady, wskazujące właściwą drogę. 



Miałam nadzieję zrobić parę zdjęć kamieniołomu w zimowej scenerii, ale nie dość, że widzieliśmy w zasadzie tylko biel, to mieliśmy świadomość, że śnieg mógł zasypać niebezpieczne miejsca. Trzymaliśmy się więc obranego kierunku, co jakiś czas sprawdzając naszą pozycję na mapie w telefonie. 

Z ulgą przyjęłam widok zabudowań kopalni. Widoczność się nieco poprawiła, ale i tak mieliśmy problem ze zlokalizowaniem zejścia do znakowanego szlaku. Wiatr znów skutecznie ukrył wydeptane wcześniej ścieżki. 


zabudowania kopalni


zabudowania kopalni



Na szczęście trasa znakowana trzema kolorami była bliżej niż nam się wydawało. Gdy tylko do niej dotarliśmy, poczułam się bardziej komfortowo. 



Do Rozdroża pod Zwaliskiem idziemy znów wzdłuż znaków zielonych niebieskich i czerwonych. Następnie pozostajemy na czerwono znakowanej trasie, która zaprowadzi nas do Schroniska Wysoki Kamień. 



czyż

Wąska ścieżka była wydeptana, więc bez trudności docieramy do celu. Przy schronisku jesteśmy zaledwie 20 minut przed jego zamknięciem (zimą jest czynne do 16). Kupujemy pyszną szarlotkę i grzane piwko :) Możemy się tym wszystkim delektować na zewnątrz ze względu na obostrzenia, co nie jest wcale takim złym pomysłem tego dnia, bo pogoda znacznie się poprawiła. 




piękny piec w schronisku



prawie widać szczyt Szrenicy



Stąd pozostało nam już tylko zejść do Szklarskiej Poręby czerwonym szlakiem. Gdy weszliśmy w zabudowania miasta, przeżyliśmy mały szok. Sporo tu nowych domów, szeregowców i innych deweloperskich inwestycji. Pamiętamy to miejsce sprzed kilku lat. Wyglądało zupełnie inaczej. Widocznie takie są obecne realia i potrzeby. Nam trochę przykro na to patrzeć, ale tak to już jest w dzisiejszych czasach... 

Cała trasa zajęła nam w zimowych warunkach ok. 5:30 h (nie wliczając postojów w wiacie i w schronisku. Całkowity dystans - ok. 21 km. 

Nasze poprzednie wejścia na Wysoką Kopę zostały zrelacjonowane w poniższych wpisach: 

Góry Izerskie: Ze Świeradowa-Zdroju na Polanę i Halę Izerską, Wysoką Kopę, Sine Skałki, Rudy Grzbiet, Szerzawę i Podmokłą (pętla ok. 30 km)

Korona Gór Polski: Wysoka Kopa Góry Izerskie



 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza