Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kalenica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kalenica. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 marca 2023

Góry Sowie: Na Kalenicę z Nowej Rudy Zdrojowiska (Nowa Ruda Zdrojowisko - Jugów - schronisko Zygmuntówka - Kalenica ) - trasa pętla

Tajemnicze Góry Sowie działają na wielu jak magnes. Przyciągają m.in. badaczy, poszukiwaczy przygód, zdobywców Korony Gór Polski oraz wszystkich , którzy chcą spędzić miło i ciekawie czas na górskim szlaku. 

Jest czwartek wieczór. Prognoza pogody na weekend się klaruje. Jedźmy w góry! Spoglądam w mapy i od razu mam kilka pomysłów na ciekawe trasy, do których można dojechać pociągiem . W piątek przed południem rezerwuję nocleg w hostelu blisko wałbrzyskiego rynku. Jeśli w sobotę zdążymy się przesiąść w Wałbrzychu na pociąg w kierunku Kłodzka (na przesiadkę mamy zaledwie 5 minut), to ruszymy w Góry Sowie. Wielka Sowa kusi, ale ostatnio to zbyt oblegany kierunek. Może więc Kalenica? Czytałam, że niedawno oddano do użytku wyremontowaną wieżę widokową, którą bardzo miło wspominamy. Ok!

W sobotę na stacji Wałbrzych Główny zziajani wpadamy do pociągu Kolei Dolnośląskich, który zawiezie nas do Nowej Rudy Zdrojowiska. Udało się! Widoki z okien szynobusu są wspaniałe. Uwielbiam patrzeć na te "zadziorne" szczyty, które potrafią z człowieka wycisnąć siódme poty. Cieszę się  przejazdem przez liczne wiadukty, tunele np. pod Małym Wołowcem czy pod Sajdakiem. Pod pomostem przy stacji kolejowej Jedlina-Zdrój  zawsze zerkam  na wyłażące spod warstwy farby niemieckie napisy - "Bad Charlottenbrunn" - kiedyś tak nazywało się to uzdrowisko. 
Głuszyca, Bartnica, Świerki Dolne, Ludwikowice Kłodzkie... na każdej z tych stacji już rozpoczynaliśmy lub kończyliśmy wycieczkę. Tym razem rozpoczniemy ją z Nowej Rudy Zdrojowiska (stacja na żądanie).  



pociąg KD mknie dalej do Dusznik - Zdroju

Zupełnie niespodziewanie, obok stacji namierzamy wzrokiem opuszczony potężny budynek. Jeszcze nie wiemy co kiedyś się tu mieściło. Nieco nieśmiało przechodzimy przez uchyloną bramę i sprawdzamy, czy do tego okazałego gmachu można bez przeszkód wejść. Znajdujemy otwarte na oścież szklane drzwi. Oczywiście szyba w całości jest już dawno wspomnieniem. Wchodzimy do środka i eksplorujemy ostrożnie wszystkie kondygnacje. Jesteśmy w dawnym domu zdrojowym, który później pełnił rolę placówki edukacyjnej. Więcej o tym miejscu możecie przeczytać w osobnym wpisie:
Dolnośląskie: Opuszczony, dawny dom zdrojowy (urbex). Spędzamy tu ok. godziny, tak więc nasz zapas czasu na przejście zamierzonej trasy znacząco się skrócił. 
Ruszamy z kopyta czarnym szlakiem i po chwili zatrzymujemy się, by przyglądać się z niewielkiej odległości sarnom. 


Czy wiesz, że sarny nie mają rogów tylko poroże?
Poroże to twór kostny, pełny w środku, który co roku "wyrasta" samcom przez kilka miesięcy i jest później przez nich zrzucany (dotyczy jeleniowatych). Rogi natomiast są puste w środku i rosną całe życie zarówno samcom jak i samicom m.in. żubrów, muflonów, krowom czy kozicom.

Trzeba nadrobić trochę czasu. Czarny szlak biegnie uroczymi leśnymi ścieżkami. Przy trasie możemy zajrzeć do poniemieckich bunkrów, budynków magazynowych, betonowych umocnień, korytarzy - wciąż jest tu wiele pozostałości z czasów II wojny światowej. 


jeden z bunkrów przy szlaku /magazyn fabryki amunicji? 


wnętrze bunkra na zboczu Włodyki (682 m n.p.m.)


kolejny tajemniczy obiekt, do którego wejście zostało chyba zamurowane


przez okienko można jedynie zajrzeć do środka


korytarz gęsto porośnięty leśną roślinnością 


jeszcze jeden zagadkowy budynek 


i cała masa wnęk, których przeznaczenia nie udało mi się rozszyfrować


betonowe umocnienia, mury...


...oglądamy to wszystko ze zdumieniem




zasypane zejście do? 

W prześwitach drzew widzimy słynną Muchołapkę przy Muzeum Molke. Chwilę później docieramy do asfaltu i  skrzyżowania szlaków. Zmieniamy znaki na zielone i kierujemy się do Jugowa. 


Pierwszy lepiężnik biały zauważony przeze mnie tej wiosny 


nieco więcej lepiężników przy asfaltowej drodze! Super! :-) 

Szlak prowadzi skrótem,  przez niewielkie wzniesienie, do tej sowiogórskiej wsi. W jednym ze sklepów uzupełniamy prowiant na dalszą drogę. 


W drodze do Jugowa

Przechodzimy wzdłuż zabudowań. Naszą uwagę zwraca przede wszystkim okazały dwór - dziś siedziba Nadleśnictwa Jugów. 


Dwór w Jugowie 

Asfaltowa droga ciągnie się prawie do schroniska Zygmuntówka. Przy Bukowej Chacie (poniżej schroniska) mijamy niewielki parking, a zaraz potem spoglądamy na ostatnie "podrygi" zimy na stoku narciarskim. 


Końcowe podejście do "Zygmuntówki" jest dosyć forsowne. Drobną zadyszkę łagodzimy szybko "złotym nektarem". Niestety tym razem nie mamy wystarczająco dużo czasu, by zamówić tutejsze słynne chaczapuri. Obsługa schroniska jak zwykle nie zawodzi i krótka pogawędka wprawia nas w doskonały nastrój. 


Takie widoki z Zygmuntówki lubimy :-) 


krótka przerwa w Zygmuntówce


Sowy, wszędzie sowy...w oknie też!

Patrzymy na zegarek i wiemy, że nasz zapas czasu stopniał prawie do zera. Szybka fotka przed schroniskiem i ruszamy na Kalenicę!


Czerwonym szlakiem wspinamy się najpierw na interesujący punkt widokowy pod wyciągiem narciarskim. Chwilę później na szlaku pojawia się śnieg, który jeszcze nie poddał się promieniom słonecznym i dodatniej temperaturze. 


Mijamy odbicie na Rymarz (913 m n.p.m.) i szczyt Słoneczna (949 m n.p.m.). Zyskujemy wysokość i śniegu pod nogami mamy coraz więcej. Na szczęście nie jest on uciążliwy, więc nawet przez moment nie myślimy, by zakładać raczki (które niesiemy na wszelki wypadek w plecaku). 


Nie pochwalam "mazania" po słupkach czy gdziekolwiek indziej, ale patrząc na ten uśmiech trudno samemu się nie uśmiechnąć ;) 


czyżby to były ostatnie akcenty zimy? 

W końcu docieramy na Kalenicę (964 m n.p.m.), najwyższy punkt tej wycieczki. Wieża widokowa faktycznie prezentuje się o wiele lepiej niż dwa lata temu. Niestety nie udało nam się tym razem zobaczyć z wieży Karkonoszy, ale ten drobny niedosyt nieco załagodziła obserwacja krzyżodzioba świerkowego (pierwszy raz udało mi się ten gatunek uwiecznić na zdjęciu) .


Kalenica zdobyta


Odnowiona wieża widokowa na Kalenicy

Z prawej strony Wielka Sowa i Mała Sowa, w oddali Góry Kamienne


w stronę Ślęży i Raduni


Zabudowania Bielawy 


W stronę Gór Stołowych


w ostatnim planie - Masyw Śnieżnika


Zbliżenie na Góry Kamienne


krzyżodziób świerkowy (pani)

Jeśli chcemy zdążyć na pociąg z Nowej Rudy Zdrojowiska do Wałbrzycha o 17:44 (następny jest po ok. 2,5 godzinie) musimy włączyć "piąty bieg". Zejście z Kalenicy w tym kierunku nie jest trudne, ale początkowo trochę spowalnia nas zalegający śnieg. 



Na Bielawskiej Polance (skrzyżowanie szlaków) wybieramy żółty szlak, ale ta "czasówka" na drogowskazie (1 h) jest zdecydowanie zaniżona. Do przejścia mamy jeszcze niemal 6 km , co po płaskim równym terenie zajmuje standardowo nieco powyżej godziny. Gnamy ile sił w nogach, całkiem sprawnie przechodzimy przez rozlane na szlak strumyki. W nagrodę, na moment, pokazuje nam się Śnieżka! 


drobne przeszkody na szlaku


Śnieżka! Wow! po lewej stronie, z wieżą widokową Ruprechtický Špičák (Czechy)

Bliżej zabudowań podziwiamy przepiękne śnieżyce wiosenne w naturalnym środowisku. Niestety na ich uwiecznienie na fotografii brakuje czasu. Wchodzimy do Jugowa (Pniaki) i możemy przyspieszyć. Ale jak tu przyspieszyć, jak pod warstwami farby zauważam niemieckie napisy, które, jak zawsze , będę próbowała później  rozszyfrować? Kawałek dalej stoi krzyż z niemieckim tekstem. Ciężko nie zatrzymać się chociaż na kilka sekund. 


Gasthof   ....??  zur Erholung - tak nazywał się podobno ten punkt  gastronomiczny do 1945 r. 


spod tynku prześwitują fragmenty dawnego szyldu 


krzyż z napisami w języku niemieckim 

Przed malowniczym wiaduktem w Zdrojowisku skręcamy w prawo i wdrapujemy się na skarpę, zrównując się wysokością z torami kolejowymi. Jeszcze pół kilometra. Chyba zdążymy. Jesteśmy 5 minut przed odjazdem pociągu. Uff! 




Nasza trasa:



może zainteresują Cię również inne wpisy dotyczące Gór Sowich: 





środa, 9 czerwca 2021

Góry Sowie: Ze Zdrojowiska (stacja kolejowa) przez Kalenicę, schronisko Zygmuntówka, kompleks Gontowa do Świerków Dolnych (stacja kolejowa) (Kalenica)

Kalenica chodziła mi po głowie od dawna. Na pewno ustępuje ona popularnością Wielkiej Sowie, ale dla mnie to akurat atut, bo zdecydowanie bardziej wolę odwiedzać szczyty, na których nie ma tłumów. 

Wycieczkę rozpoczynamy na stacji kolejowej (Nowa Ruda) Zdrojowisko. Dojechać tu można pociągami Kolei Dolnośląskich np. z Wałbrzycha czy Kłodzka.  
Idziemy chwilę wzdłuż torów żółtym szlakiem, po czym odbijamy w lewo. Mijamy zabudowania, przy szlaku znajduje się także sklep spożywczy. Trochę czasu minie zanim wejdziemy na dobre w las. 



rusałka żałobnik 


rusałka pawik

Szczerze mówiąc, ten szlak na Kalenicę, niczym za bardzo nie zaskakuje. Obecnie trwa wycinka drzew, która na pewnych fragmentach utrudnia orientację i znalezienie właściwych oznaczeń. Nam także "udało się" zabłądzić. Na szczęście niewiele musieliśmy się wycofać. Po ok. 2,5 h i przejściu niespełna 7 kilometrów, meldujemy się na Kalenicy, trzecim pod względem wysokości szczycie Gór Sowich (po Wielkiej Sowie i Małej Sowie). 
Wieża widokowa na Kalenicy powstała już w 1933r. Na początku lat 90-tych przeprowadzono prace konserwatorskie.Dziś sprawia wrażenie lekko zaniedbanej, ale widoki z górnej platformy rekompensują wszystko ;) 





w stronę Gór Stołowych


Góry Kamienne (z lewej Ruprechtický Špičák, z prawej Waligóra) , w tle Karkonosze


w oddali Ślęża i Radunia/ zabudowania Pieszyc, Dzierżoniowa i Bielawy


Grabina, Mała Sowa i Wielka Sowa/ z lewej w tle Góry Kamienne (Góry Suche) i Karkonosze


Zbliżenie na Małą i Wielką Sowę


Zza zbocza wyłaniają się: Borowa i Chełmiec


Ledwo widoczny w tle Masyw Śnieżnika, z przodu m.in. Golec i Borek


na wieży



Z Kalenicy (964 m n.p.m.) wędrujemy na Słoneczną (949 m n.p.m.), a następnie osiągamy Zimną Polankę. Tu pozostajemy już tylko na szlaku w kolorze czerwonym. 



Kawałek dalej widzimy tabliczkę wskazującą drogę na szczyt Rymarz. Postanawiamy zboczyć na moment i zajrzeć na ten zalesiony wierzchołek, kolekcjonując w ten sposób trzeci tego dnia szczyt (po Kalenicy i Słonecznej) należący do zestawienia Korony Gór Sowich. 



Dalej droga jest przyjemna, tym bardziej, że z każdym krokiem zbliżamy się do klimatycznego schroniska Zygmuntówka. 



Zarządzamy tu dłuższy postój. Piwko z browaru z Bielawy i kultowe chaczapuri nas troszeczkę rozleniwiają. Aby przedłużyć chwilę błogiego odpoczynku, zamawiamy jeszcze lampkę regionalnego wina. 

 

Czas w końcu ruszyć zadki. Musimy zdążyć co najmniej na ostatni pociąg do Wałbrzycha! 



Wybieramy szlak niebieski i przez Rozdroże pod Kozią Równią, Koziołki, Grabinę, docieramy do Lisich Skał. Po drodze otwierają się bardzo ciekawe widoki.




Sokół (862 m n.p.m.), w tle m.in. Waligóra (Góry Kamienne), z prawej strony kadru Góry Wałbrzyskie z najwyższą Borową. 


Zbliżenie na Wielką Sowę 


Lisie Skały

Z Lisich Skał, dwoma sporymi zakosami wędrujemy w stronę Rozdroża pod Sokolcem. Tu zmieniamy znaki na zielone. Kawałek trasy pójdziemy wzdłuż zabudowań Sokolca i potoku Sowinka. Przy szlaku znajdują się co najmniej dwa sklepy, w których można zaopatrzyć się na dalszą wędrówkę. Szlak w końcu skręca w prawo. Podchodzimy znacznie pod górę i po krótkiej chwili podziwiać możemy całkiem przyjemne widoki. 




na szlaku


przydrożny krzyż

Polna droga skręca w lewo. Mijamy kilka zabudowań i na krótki moment łączymy się z czarnym szlakiem, osiągając wejście do kompleksu Gontowa. Kompleks ten stanowi część projektu Riese z czasów II wojny światowej. Wejście do środka odbywa się na własną odpowiedzialność, z tym że w  okresie zimowania nietoperzy (wrzesień - koniec kwietnia) jest to zabronione. My odważyliśmy się tam zajrzeć tylko z perspektywy metalowej bramy. 




Stąd już zostało nam ok. 4 km drogi (1 h) do stacji kolejowej w Świerkach Dolnych. Warto rozglądać się dookoła, bo ten fragment jest bardzo ciekawy jeśli chodzi o widoki! 










Jeśli będziecie mieć zapas sił i przede wszystkim czasu, możecie się wdrapać jeszcze na Włodzicką Górę (ze stacji kolejowej Świerki Dolne to ok. 2 km/ 45 minut drogi w jedną stronę). W 2018r. na szczycie odbudowano wieżę widokową, wzorując się na konstrukcji pierwszej tego typu budowli na Włodzickiej Górze z z 1927r. !

Drugą propozycją spędzenia czasu w oczekiwaniu na pociąg jest odwiedzenie nowego muzeum - Muzeum przy Tunelu w Świerkach Dolnych. W placówce zobaczymy liczne przedmioty sprzed lat, m.in. pierwsze telefony komórkowe, żelazka, elementy wyposażenia kuchni... W zasadzie obejrzeć można w pełni zaaranżowaną kuchnię, sypialnię czy salon na wzór tych z czasów powojennych. Krótko mówiąc, czeka nas prawdziwa podróż w czasie! Otwarcie muzeum zaplanowano na 20 czerwca. Mam nadzieję, że uda nam się je jak najszybciej odwiedzić. 


 Poniżej mapka podstawowego szlaku: 


źródło: mapa-turystyczna.pl


dystans ok. 22,4 km/ czas przejścia ok. 7:20h

link do aktywnej mapy: https://mapa-turystyczna.pl/route/27a0