poniedziałek, 27 marca 2023

Dolnośląskie: Opuszczony, dawny dom zdrojowy (urbex)

Urbex, czyli urban exploration – to "forma aktywności polegająca na eksploracji zazwyczaj niewidocznych lub niedostępnych budowli i elementów infrastruktury miejskiej." - tak wyjaśnia wikipedia. 
W ubiegłym roku włączyliśmy do naszych wycieczek elementy urbexu. Póki co nie szukamy specjalnie "urbexowych" obiektów. Najczęściej to one znajdują nas 😉. Prawda jest taka, że podczas wędrówek przechodzimy obok  opuszczonych miejsc. Nie sposób do wszystkich zajrzeć, ale zdarza, że gdy widzimy otwarty budynek, ciekawość wprowadza nas do środka. 

Podstawowa zasada urbexu mówi "zabierz tylko zdjęcia, zostaw tylko ślady stóp". Niczego nie zabieramy ze sobą, niczego nie niszczymy.  Nie wybijamy szyb, nie wywarzamy drzwi, nie przecinamy kłódek, by dostać się do środka.  
Należy się za to liczyć z zagrożeniami - niektóre obiekty są w fatalnym stanie technicznym, są bliskie zawalenia. Nie wiadomo kogo i co (np. szkodliwe substancje, niebezpieczne przedmioty) zastaniemy w środku. Poza tym trzeba mieć na uwadze, że odwiedzanie opuszczonych miejsc jest często działaniem na granicy legalności. 

Tym razem trafiliśmy na budynek dawnego domu zdrojowego, który później pełnił rolę placówki edukacyjnej. Mamy wrażenie, że wszystko, co można było stąd wynieść - zostało rozkradzione, a akty wandalizmu były tak śmiałe, że to, co się tu zastaje to totalna demolka! 
Budynek jest zdewastowany. Ze ścian powyrywano kable. Szyby w wielu oknach są wybite. Brakuje drzwi do poszczególnych pomieszczeń, a ze ścian sypie się tynk. Pogięto współczesne metalowe konstrukcje, na których osadzano ścianki działowe. Całkowicie zniszczono łazienki i toalety. Skradziono także m.in. metalowe barierki...




Nasza eksploracja objęła wszystkie kondygnacje. Zwiedzanie zajęło nam ok. godziny. Na starych zdjęciach i pocztówkach dostępnych w internecie można zobaczyć ten budynek z czasów, gdy okolica tętniła życiem. Elegancki obiekt ze schludną elewacją, którą zdobią niemieckie napisy. Przed wejściem stoją stoliki i metalowo-drewniane krzesła, które kuszą kuracjuszy, chcących uraczyć się tu chociaż kufelkiem złotego trunku (reklama na murze budynku świadczy o tym, że podawano tu piwo). Dookoła budynku rosną potężne drzewa, a tuż przy frontowej ścianie ozdobne krzewy.  Cień zapewnia urocza altana, znajdująca się na terenie uzdrowiskowego kompleksu. 
Na innym zdjęciu widać aulę z elegancko przystrojonymi stołami, ustawionymi w literę "U". Z, zachowanych do dziś, balustrad zwisają flagi ze swastyką (zdjęcie pochodzi z czasów III Rzeszy). Dookoła mnóstwo kwiatów i roślinności. Na środku jednej ze ścian dawnej auli wisi portret - czyj? można się domyślać.

Niewielkie  Zdrojowisko (niem. Centnerbrunn),  dzięki zastosowaniu nowatorskiej metody leczenia zimną wodą, przyciągało dziesiątki lat temu wielu kuracjuszy. Oprócz picia wody czy kąpieli, zaproponowano pacjentom leczenie poprzez polewanie wodą z natrysku. Kurort miał aż 8 źródeł wód leczniczych. Niestety rozwój górnictwa doprowadził do ich zaniku i stopniowego spadku zainteresowania uzdrowiskiem.
Dziś niewiele przypomina o tych wspaniałych czasach. Mimo, że gmach dawnego domu zdrojowego wciąż robi wrażenie, to poziom zniszczeń i wkraczająca na jego teren stopniowo Natura raczej przesądzają dalsze losy. Widać, że jakiś czas temu wykonano pewne prace remontowe (dach i część okien). Niewiele to niestety dało. Poniżej możecie zobaczyć jak smutno kończy się historia miejsca, które przez lata służyło kuracjuszom, budynku, w którym odbywały się uroczystości, mniej formalne spotkania, gdzie panował gwar i toczyły się ożywione rozmowy...

























Na przeciwko budynku domu zdrojowego stoi inny opuszczony obiekt. Wygląda niepozornie i nie przypuszczalibyśmy, że kiedyś mieściła się tu dyskoteka - Viva, później Coco Bongo :) Niestety nie weszliśmy do środka.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz