Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beskid Niski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beskid Niski. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 maja 2023

Małopolska: Krynica Zdrój - perła polskich uzdrowisk. Krótki spacer po uzdrowisku + Góra Parkowa


Krynica-Zdrój to malowniczo położona miejscowość pomiędzy pasmami Beskidu Sądeckiego i Niskiego, co sprawia, że jest świetną bazą wypadową na górskie szlaki. W letnie i zimowe (sezon narciarski) weekendy , licząca kilkanaście tysięcy mieszkańców Krynica, pęka w szwach. Nieco inaczej jest poza sezonem, dlatego zachęcam, by odwiedzić to uzdrowisko np. wiosną lub jesienią. 

Do Krynicy przyjechaliśmy, by spotkać się ze znajomymi z Gorlic. Wspólny spacer na Górę Parkową oraz wzdłuż najbardziej reprezentacyjnej części uzdrowiska (Bulwar Dietla) wprawił nas w wyśmienity nastrój. 

Do Krynicy najłatwiej (oprócz samochodu) dotrzeć pociągiem lub busami lokalnych przewoźników (np. Rafatex, Szwagropol ). Linia kolejowa na odcinku z Piwnicznej -Zdroju do Krynicy uznawana jest za jedną z najpiękniejszych w Polsce. Prowadzi wzdłuż meandrującej rzeki Poprad, która stanowi granicę między Polską i Słowacją. Obecnie (maj 2023) kursy obsługiwane są przez autobusową komunikację zastępczą. 


Sanatorium Stary Dom Zdrojowy

Góra Parkowa 

Na Górę Parkową najłatwiej wejść niebieskim i żółtym szlakiem, których znaki odnaleźć można na tyłach Galerii Krynickiej (ul. Ebersa). Mniejszymi i większymi zakosami, powinniśmy dotrzeć na wzniesienie w ok. 45 minut. Pomimo niepozornej wysokości (741 m n.p.m.) , Góra Parkowa , oprócz masy atrakcji,  zapewnia  lekką zadyszkę ;-)  


Zdobywcy Góry Parkowej ;-) 

Góra Parkowa poprzecinana jest gęstą siecią nieoznakowanych ścieżek parku zdrojowego, przy których "czają się " liczne ciekawe miejsca i atrakcyjne zakamarki (jak np. Leśne Sanktuarium Matki Bożej Królowej Krynickich Zdrojów, Łabędzi Staw, Altana Michasiowa czy źródełko Bocianówka. Z kolei  na południe od znakowanych szlaków, znajdują się Ogrody Żywiołów - mini park poświęcony czterem żywiołom).  Aby się nie zgubić, warto zaopatrzyć się w mapę (np. w Informacji Turystycznej przy ul. Zdrojowej 15) lub mieć przy sobie naładowany telefon np. z wgraną mapą turystyczną. 


Ci, którzy chcą zdobyć Górę Parkową bez wysiłku, mogą skorzystać z kolei linowo -terenowej. Normalny bilet w jedną stronę kosztuje 23 zł, w dwie 28 zł (kwiecień 2023). Podróż stylowym wagonikiem  trwa 3 minuty. Dolna stacja kolejki znajduje się w pobliżu pijalni "Jan i Józef". 


wagonik kolejki na Górę Parkową

Widoki z Góry Parkowej są wyjątkowe. Obejmują m.in.  Beskid Niski z najwyższym szczytem pasma (Busov 1002 m n.p.m. ), Góry Leluchowskie, pasmo Jaworzyny Krynickiej oraz ... Tatry! :) 


Beskidzkie krajobrazy - widok ze schodów w pobliżu kulminacji Góry Parkowej

Tatry najłatwiej zaobserwować z podestu Rajskich Ślizgawek. Jest to atrakcja , która wykorzystuje dawną wieżę rozbiegową toru saneczkowego. Dziś opierają się na niej rynny i zjeżdżalnie, cieszące się sporą popularnością, nie tylko wśród najmłodszych. Przed zjazdem warto rzucić okiem w stronę Tatr. Wejście na podest jest bezpłatne, z kolei za każdy "szus" w dół  pobierana jest opłata (szczegółowy cennik znajduje się na stronie: https://www.pkl.pl/gora-parkowa/rajskie-slizgawki.html). 


Góra Parkowa


Rajskie Ślizgawki - jeden zjazd kosztuje 7 zł (kwiecień 2023) 


Widok w stronę Tatr z podestu Rajskich Ślizgawek

Zejdźmy w zabudowania Krynicy. Co prawda z każdym rokiem przybywa tu luksusowych pensjonatów i apartamentów, ale niezmiennie zachwyca, zachowana dawna zabudowa uzdrowiska. Uwagę przykuwają eleganckie wille, jak np. Witoldówka, Biała Róża, Wisła, Węgierska Korona czy okazała Romanówka, w której dziś mieści się Muzeum Nikifora Krynickiego. 
Nikifor Krynicki, czyli  Epifaniusz Drowniak był wybitnym łemkowskim malarzem , przedstawicielem prywitywizmu. Przypisuje się mu kilkadziesiąt tysięcy dzieł. Urodził się w Krynicy i miejscowość ta bardzo często pojawia się na jego obrazach. Tym którzy chcą poznać bliżej twórczość artysty oraz zobaczyć pamiątki z czasów, gdy tworzył, nie pozostaje nic innego, jak przekroczyć próg Romanówki. 



pomnik Nikifora Krynickiego 

Z Krynicą związana jest także postać Jana Kiepury, który w 1933 roku wybudował tu modernistyczny hotel Patria. Po II wojnie światowej obiekt został znacjonalizowany, a śpiewakowi wypłacono za ten ruch odszkodowanie. Dziś mieści się tam sanatorium.  Przez lata Jan Kiepura angażował się w wiele społecznych inicjatyw, wspierając finansowo potrzebujących oraz instytucje użyteczności publicznej jak np. muzea. Jego talent, artystyczna dusza oraz działalność społeczna zostały docenione. W kilku miejscach Krynicy można zobaczyć jego wizerunek (m.in. przy ul. Piłsudskiego znajduje się pomnik śpiewaka, a na muszli koncertowej umieszczono poświęconą mu tablicę). Co roku w uzdrowisku odbywa się także Festiwal Jana Kiepury. 


Willa Wisła 

Największym skarbem Krynicy-Zdroju są wody mineralne. Do najsłynniejszych należą m.in. Słotwinka, Jan i Zuber. Najlepiej napić się ich w jednej z tutejszych pijalni. Pijalnia Główna znajduje się przy ul. Nowotarskiego 3. Jej przeszklona konstrukcja przez lata wpisała się już w krynicki krajobraz, jednak naszym zdaniem, więcej uroku ma Pijalnia Jana przy alei Nikifora. Niewielki modrzewiowy budynek wyróżnia się stylem zakopiańskim. W jego wnętrzu można raczyć się wodą "Jan" i "Józef". Moim faworytem ,wśród wszystkich krynickich wód, jeśli chodzi o walory smakowe, jest zdecydowanie "Jan".


Pijalnia "Jana" i "Józefa" 

Pijalnia "Mieczysław" znajduje się natomiast w okazałym gmachu Starego Domu Zdrojowego (pierwsze zdjęcie wpisu). Jego sylwetka przypomina pałac. Może dlatego tak często pojawia się na pocztówkach z Krynicy. Najsłynniejszym gościem tego wyjątkowego obiektu był Józef Piłsudski, o czym przypomina pamiątkowa tablica w jego wnętrzu. 


Atrakcje Krynicy można jeszcze długo wymieniać. Przyjeżdżając tu, z pewnością nie da się nie zauważyć tablic zachęcających do odwiedzenia Słotwin (które niegdyś były osobną wsią, dziś stanowią część Krynicy). Słotwiny są popularnym ośrodkiem narciarskim, a w sezonie letnim przyciągają łowców pięknych widoków potężną drewnianą konstrukcją, z której rozpościerają się fantastyczne panoramy.  To właśnie tu powstała pierwsza w Polsce ścieżka w koronach drzew. Aby dojść do najwyższego punktu wieży (na wysokości 49,5 km) trzeba pokonać ponad kilometrową trasę po drewnianych podestach. Towarzyszą temu liczne tablice , na których przedstawiono zarówno walory przyrodnicze regionu jak i miejscową kulturę i tradycje. Cena za tę przyjemność? Dla nas nieco wygórowana. Bilet normalny kosztuje 72 zł (maj 2023). Dlatego się nie skusiliśmy. 

Ciężko jest zwiedzić całą Krynicę w kilka godzin. Myślę, że na odkrywanie pięknych miejsc tego uzdrowiska nie starczyłby nawet tygodniowy turnus. Bardzo cieszę się, że dotarliśmy tu poza sezonem. Może przez to nie zobaczyliśmy rozkwitających kwiatów, ułożonych latem w wyjątkowe kompozycje. Nie zaznaliśmy białego szaleństwa na nartach. Wyjątkowo, nie mogliśmy też wejść do pijalni głównej (ponieważ przygotowywano się do ważnej imprezy biegowej). Część budek z jedzeniem i kramików z pamiątkami była zamknięta. Było za to spokojnie, momentami nieco pustawo. Nie mieliśmy problemów, by usiąść przy kawie. Nie czekaliśmy, by wejść do restauracji. A kolejka do słynnych lodów liczyła zaledwie kilka osób ( latem na swoją porcję trzeba czasem czekać  kilkadziesiąt minut ;))



Taka Krynica po prostu nam się podobała !


bodziszek

A jeśli interesują Cię trasy po górskich szlakach w okolicy Krynicy, serdecznie zapraszam do przeczytania poniższych artykułów:





czwartek, 3 listopada 2022

Beskid Niski: Na Jaworze za Grybowa (Grybów - Jaworze - Ptaszkowa) trasa także dla niezmotoryzowanych



Beskidu Niskiego w zasadzie nie znamy. Od naszego pierwszego spotkania (Nałogowa Podróżniczka: Korona Gór Polski: Beskid Niski - Lackowa (dla niezmotoryzowanych) z Mochnaczki Niżnej (nalogowapodrozniczka.blogspot.com)  minęło już sporo czasu. W październiku zarezerwowałam  kilka noclegów w Piwnicznej - Zdroju. Gdy sięgałam po mapę Beskidu Sądeckiego, w ręce wpadła mi także  mapa Beskidu Niskiego. Dość szybko w mojej głowie zrodził się plan, by to jedno z najmniej znanych nam polskich pasm, przy okazji odwiedzić. 

Po długiej nocnej podróży pociągiem z Poznania, wysiadamy w Tarnowie. Tu wybieramy się na krótki spacer , by zobaczyć przede wszystkim Starówkę (Nałogowa Podróżniczka: Tarnów: Krótki spacer po, drugim pod względem wielkości, mieście województwa małopolskiego (nalogowapodrozniczka.blogspot.com)). 
Z Tarnowa do Grybowa jedziemy autobusem komunikacji zastępczej (za pociąg). Przejazd trwa ponad 1,5 h, ale widoki za oknem skutecznie odwracają uwagę od czasu podróży. Wysiadamy przy dworcu kolejowym w Grybowie, gdzie łatwo namierzamy początek zielonego szlaku na Jaworze. Jego pierwsze trzy kilometry nie należą do najprzyjemniejszych. Musimy opuścić zabudowania miasta i przemaszerować spory fragment wzdłuż drogi wojewódzkiej nr 981. 


Nasz cel jeszcze daleko  - najwyższy szczyt na powyższym zdjęciu to Jaworze

Wreszcie skręcamy w prawo i przechodzimy przez pola. Powoli zaczynamy zyskiwać wysokość oraz możliwość podziwiania coraz ciekawszych widoków. 


Zielony szlak z Grybowa na Jaworze


Chełm - 780 m n.p.m


szczyty Beskidu Niskiego

Szlak na moment chowa się w lesie, gdzie mamy drobne problemy orientacyjne. Oznaczenia trasy znajdujemy w gęstych zaroślach zupełnie poza jakimikolwiek ścieżkami. Na szczęście jakoś udaje nam się wyjść z opresji i później już do końca wędrówki nie mamy wątpliwości co do przebiegu tras. 



Przed końcowym podejściem na Jaworze musimy jeszcze przejść spory fragment drogą asfaltową. W jesiennej scenerii i z szerokim polem widzenia jest to całkiem przyjemne doświadczenie. 



Jaworze - tam zmierzamy


chwilę dajemy odpocząć plecom

Powoli żegnamy się z widokami, które przed wejściem w las, stają się wyjątkowo interesujące : 


Dział (692 m n.p.m.) i Ubocz (819 m n.p.m.) oraz inne szczyty Beskidu Niskiego 

W lesie jest kolorowo i całkiem stromo. Do podejścia mamy jeszcze ok. 300 metrów wysokości. Idąc ze sporymi plecakami, czujemy każdy metr podwójnie ;) 


Z ulgą zauważamy wieżę widokową. Zostawiamy plecaki na dole i sprawdzamy co widać z tej metalowej konstrukcji. Przy dobrej przejrzystości powietrza powinniśmy zobaczyć Tatry. Niestety nam się to nie udało. 




widoki w stronę północną 


metalowa platforma chwieje się przy lekkim wietrze oraz gdy ktoś na nią wchodzi lub z niej schodzi


Beskid Sądecki


w stronę góry Chełm (780 m n.p.m.)


kto podpowie co to za szczyty lub pasmo? 


Jaworze - szczyt zdobyty!

Z Jaworza schodzimy niebieskim szlakiem do Ptaszkowej. Do przejścia mamy jeszcze niecałe 5 km. 



Z daleka, wśród zabudowań Ptaszkowej, wyróżnia się przede wszystkim nowy kościół NMP. Na uwagę w tej miejscowości zasługuje także drewniany Kościół pw. Wszystkich Świętych (znajdujący się na Szlaku Architektury Drewnianej w Małopolsce). 


Wycieczkę kończymy przy dworcu kolejowym w Ptaszkowej, skąd dopiero za ok. 1,5 godziny odjedziemy do naszej bazy w Piwnicznej - Zdroju. Takie są niestety uroki niedzielnych rozkładów jazdy. 


Poniżej nasza trasa: 

sobota, 13 października 2018

Gorlice i Biecz w pigułce - ekspresowe zwiedzanie miejscowości Beskidu Niskiego

Gorlice i Biecz - dwa piękne miasta, o których do tej pory jedynie słyszałam. W Gorlicach mieszka mój kolega z żoną. Od lat (naprawdę nie pamiętam już ilu) korespondujemy ze sobą drogą mailową. Połączyła nas wspólna pasja zbierania kapsli, ale dziś mogę już śmiało napisać, że ta relacja nie jest oparta jedynie na kapslach. Przez cały czas wiemy, co się u nas dzieje. Kiedy pochwaliłam się Bogdanowi, że przyjadę do Krynicy na Festiwal Biegowy, w odpowiedzi otrzymałam przemiłe zaproszenie do odwiedzenia miasta, w którym mieszka.

Do Gorlic przyjechaliśmy z Mateuszem wcześnie rano z Krynicy-Zdroju (autobusem przewoźnika Voyager). Z dworca odebrał nas Bogdan z Żoną. Zaproponowali, że pokażą nam najciekawsze miejsca w Gorlicach i najbliższej okolicy. Bardzo się ucieszyliśmy. Wiedzieliśmy, że są to piękne tereny, nie spodziewaliśmy się jednak, że ta wycieczka będzie aż tak wspaniała i emocjonująca! Zobaczcie, co udało nam się zobaczyć/zwiedzić:

Pierwszym miejscem, które odwiedziliśmy była Gorlicka Golgota, położona z dala od centrum miasta. Stanowi spore wzniesienie, z którego można podziwiać rozległą panoramę Gorlic. Najważniejszą część Golgoty stanowi Kaplica Grobu Pańskiego. Spacerując ścieżkami tego wzgórza, możemy podziwiać z bliskiej odległości także okazałą figurę Chrystusa Zmartwychwstałego, która widoczna jest z daleka i stanowi bardzo charakterystyczny punkt, przykuwający wzrok. Znajduje się tu również m.in. droga krzyżowa, grota Matki Boskiej Bolesnej, a także ozdobna brama.

Kaplica Grobu Pańskiego


Droga Krzyżowa/ fot.  Ewa
Widok z Golgoty na Gorlice

Panorama Gorlic

panorama z Golgoty

Ołtarz w Kaplicy Grobu Pańskiego

we wrześniu pięknie kwitły zimowity!
Następnie podjechaliśmy do Skansenu Przemysłu Naftowego "Magdalena". Znajduje się w niewielkiej odległości od Golgoty. Utworzono go na terenie dawnej kopalni "Magdalena". Jest to miejsce, które trzeba koniecznie odwiedzić, będąc w okolicy. Historia gorlickiego zagłębia przemysłu naftowego jest naprawdę wciągająca. Żałowaliśmy, że byliśmy w skansenie tak krótko. Przewodnik, który w telegraficznym skrócie (bo o skrócone informacje po prostu prosiliśmy ze względu na niewielką ilość czasu) oprowadził nas po tym miejscu, w sposób bardzo ciekawy opowiedział o najbardziej interesujących aspektach, m.in. o działaniu poszczególnych urządzeń i o tym jak to wszystko właściwie na ziemi gorlickiej się rozpoczęło. 



Centralnym punktem skansenu jest zrekonstruowana wieża wiertnicza, w budynku której umiejscowiona jest także jedna z wielu bogatych ekspozycji. 

wieża wiertnicza

spacerujemy po skansenie/ fot. Ewa

jedno z ciekawszych urządzeń, które podczas zwiedzania jest uruchamiane przez przewodnika
Spore wrażenie wywarła na mnie kolekcja różnych gatunków ropy naftowej z całego Podkarpacia. Myślałam, że ropa jest tylko jedna ;) Okazało się jednak, że istnieje wiele rodzajów ropy (różniącej się m.in. kolorem i gęstością) i wiele z nich ma nawet właściwości lecznicze. 

zbiór różnych gatunków ropy naftowej
Na koniec wchodzimy na wieżę wiertniczą, skąd roztacza się bajkowa panorama.


spojrzenie na skansen z góry

Jesteśmy na wieży! / fot. Ewa
Z żalem opuszczamy to niezwykle interesujące miejsce, ale inne na nas czekają ;) 


Złoża ropy są tu już wyczerpane, dobrze jednak, że wspomnienie po nich zostało zachowane w postaci tego skansenu. 

Wstęp kosztuje 5 zł/3 zł - bilet normalny/ulgowy
Przewodnik - 10 zł/osoba

Naprawdę warto!

Zwiedzanie gorlickiego centrum rozpoczynamy od targowiska, przy którym stoi pomnik Teresy Kosiblanki


Legenda głosi, że Teresa uratowała Gorlice przed najazdem Tatarów. Posłużyła się podstępem, ofiarując im mocne trunki. Tatarzy, nieprzyzwyczajeni do takich "procentów", po prostu upili się i zasnęli. Wówczas Teresa wraz z innymi kobietami, spacerując po tatarskim obozie, odcinała śpiącym tatarskim wodzom głowy. Gdy nad ranem reszta najeźdźców ujrzała ten mrożący krew w żyłach widok, po prostu odjechała, zostawiając Gorlice i ich mieszkańców w spokoju. 

Dalej nasi przewodnicy prowadzą nas do kolejnego pięknego miejsca widokowego...


oraz do najstarszej kapliczki w Gorlicach (oba miejsca sąsiadują ze sobą). Kapliczka znajduje się w bardzo urokliwym zakamarku Gorlic, przy ul. Krętej. Zbudowano ją w 1664r. Niedawno została wyremontowana, jednak można zauważyć już kolejne pęknięcia...
Z kapliczką wiążę się kolejna legenda. Podobno pod nią znajduje się zaklęty dwór, w którym mieszka księżniczka z księciem oraz 12 dworzanami w postaci białych myszek.  Oczywiście jest też skarb! Osoba, która wypowie właściwe zaklęcie o północy, zdejmie klątwę, a w nagrodę otrzyma połowę kosztowności.

Najstarsza kapliczka w Gorlicach

Przechodzimy obok ciekawego budynku Muzeum Regionalnego PTTK im. Ignacego Łukasiewicza. Niestety brakuje nam czasu na jego zwiedzenie (plan mamy dość napięty). Ekspozycja muzeum poświęcona jest okresowi od bitwy pod Gorlicami (2.05.1915r.). Warto w tym miejscu wspomnieć, że Gorlice leżą na szlaku Frontu Wschodniego I Wojny Światowej w Małopolsce. Mapę wspomnianego szlaku możecie zobaczyć np. TU. Myślę, że jest to temat, który warto w przyszłości sobie przybliżyć.


Docieramy na Rynek. Nasz wzrok przykuwa ławeczka z postacią Ignacego Łukasiewicza. Jest to osobistość bardzo ważna i honorowana w Gorlicach. To właśnie w tym mieście, w roku 1854 na skrzyżowaniu ulic (obecnie) Węgierskiej i Kościuszki zapłonęła pierwsza na świecie uliczna lampa naftowa, skonstruowana przez tego wybitnego Polaka. W miejscu tego wydarzenia stoi kapliczka Jezusa Frasobliwego, upamiętniająca dzieło wynalazcy. Widzieliśmy ją jedynie z okien samochodu, więc niestety nie dysponuję własnym zdjęciem. 

Ławeczka Łukasiewicza na Gorlickim Rynku
Kolejnym punktem na naszej trasie jest Bazylika Mniejsza Pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Monumentalny gmach świątyni robi z zewnątrz ogromne wrażenie. Frontowa ściana przyozdobiona jest sylwetkami czterech ewangelistów. 

Bazylika Mniejsza Pw. Narodzenia Najświętszej Maryi 

Wnętrze jest dość skromne, chociaż, mimo to, imponujące. Na uwagę zasługuje chociażby piękny ołtarz, którego centralną część stanowi obraz Jana Styki "Wniebowzięcie Matki Boskiej". 

wnętrze bazyliki

Do najważniejszych miejsc w Gorlicach zalicza się także dwór Karwacjanów (obecnie siedziba Muzeum Dworu Karwacjanów i Gładyszów). 


Dwór Karwacjanów

To właśnie Dersławowi  I Karwacjanowi zawdzięczamy założenie miasta Gorlice, które prawa miejskie uzyskały w roku 1354. Pomnik założyciela, który umiejscowiono przed dworem, odsłonięto w 2005r., w 650 rocznicę lokacji miasta. 


Wracamy na Rynek. Wstępujemy do Informacji Turystycznej, gdzie można otrzymać sporo ciekawych folderów i map, a także przybić sobie pamiątkowe pieczątki. 



Za chwilę udamy się na wieżę Ratusza. Pogoda wciąż dopisuje, szykują się piękne widoki. I dokładnie takie są!


Widok z wieży Ratusza
Z ratuszowej wieży rozciąga się piękna miejska panorama. Podziwiamy miejsca, w których już byliśmy i które oglądaliśmy z bliska. Widać stąd m.in. Bazylikę, golgotę, płytę rynku, dach dworu Karwacjanów... ale także z tej wysokości doskonale widać okoliczne górskie szczyty.

płyta gorlickiego rynku



Ciekawostką jest z pewnością możliwość obejrzenia ratuszowego zegara od wewnątrz oraz całego skomplikowanego mechanizmu, który go napędza. 



mechanizm zegara

Czas pożegnać się na chwilę z Gorlicami. Przed nami Biecz! O Bieczu trochę słyszałam. Na nazwę tej miejscowości mój tata zawsze się ożywia, bo ma piękne wspomnienia z tego miasta. Biecz leży kilkanaście kilometrów od Gorlic. Nazywany jest "małym Krakowem", "polskim Carcasonne" lub "perłą Podkarpacia". Położony jest w naprawdę malowniczym miejscu.
Od razu kierujemy się w stronę Ratusza. W jego piwnicy ulokowana jest informacja turystyczna, gdzie kupujemy bilet na wieżę widokową (5 zł/1 os.). Można tam również przybić pamiątkową pieczątkę:


Ratusz w Bieczu
Wejście na górę może sprawić trochę kondycyjnych problemów. Schody wydają się nie mieć końca. W końcu docieramy do celu. Wychodzimy na wąziutki chodnik, z którego możemy podziwiać panoramę niczym z latarni morskiej ;) Tyle, że widoki są nieco inne. 
Uwagę przykuwa przede wszystkim średniowieczna część miasta - fortyfikacje obronne, baszty oraz sylwetka okazałej kolegiaty (kościoła Bożego Ciała). 


Muszę przyznać, że całość przypomina mi budynki krakowskiej starówki - krakowskiego ratusza czy murów w okolicy bramy Floriańskiej i Barbakanu.



podejście na wieżę ratuszową w Bieczu
Czas obejrzeć najważniejsze zabytki z bliska...
Przed nami "wyrasta" pomnik Marcina Kromera, biskupa, który urodził się w Bieczu. Jest uważany za jednego z najwybitniejszych Bieczan. Był m.in. historykiem, dyplomatą, pisarzem i jednym z przywódców polskiej kontrreformacji.


Spacerujemy wśród zabytkowych murów. Mamy szczęście, że jest już po sezonie, bo Biecz przyciąga swoim pięknem wieloosobowe wycieczki. Tego dnia całość mamy prawie tylko dla siebie. 
Biecz/ fot. Ewa

Baszta Kowalska

późnogotycka dzwonnica

Wnętrze Kolegiaty Bożego Ciała widziane przez szybę/ niestety była niedostępna do zwiedzania

Kolegiata Bożego Ciała z figurami świętych (niektóre jeszcze przed renowacją)
Na koniec podchodzimy do wielkiej beczki. Trudno ją przeoczyć, przechodząc obok. Drewniana, o pojemności 9 tys. litrów, stanowi pamiątkę - symbol bieckich tradycji handlowych związanych z winem.

przy beczce

Czas na nas! Niestety czas płynie nieubłaganie i musimy powoli wracać do Krynicy. Po drodze wstępujemy jeszcze na działkę naszych przewodników po Gorlicach i okolicy. Tak pięknie położonego ogrodu na żywo jeszcze nie widziałam! A jeżyny, które zerwałam prosto z krzaka były najsmaczniejszymi w moim życiu!
Bogdan z Żoną postanawiają odwieźć nas autem do naszej kwatery w Krynicy. Po drodze pokazują nam kolejne ciekawe miejsca. Zatrzymujemy się również w pięknym miejscu widokowym. W okolicy miejscowości Wawrzka znajdziemy spore wzniesienie, na którym umiejscowiono wiatę. Można tu chwilę odpocząć np. podczas podróży samochodem lub rowerem, a przy okazji popodziwiać krajobrazy Beskidu Niskiego i  Sądeckiego! To było cudowne zakończenie naprawdę wspaniałego dnia.




Bardzo dziękujemy za gościnę i za wszystko naszym przewodnikom - Ewie i Bogdanowi! Bez Was nie zobaczylibyśmy tylu pięknych miejsc i nie dowiedzielibyśmy się tylu ciekawych informacji o tym niezwykłym regionie.