Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krynica-Zdrój. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krynica-Zdrój. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 maja 2023

Małopolska: Krynica Zdrój - perła polskich uzdrowisk. Krótki spacer po uzdrowisku + Góra Parkowa


Krynica-Zdrój to malowniczo położona miejscowość pomiędzy pasmami Beskidu Sądeckiego i Niskiego, co sprawia, że jest świetną bazą wypadową na górskie szlaki. W letnie i zimowe (sezon narciarski) weekendy , licząca kilkanaście tysięcy mieszkańców Krynica, pęka w szwach. Nieco inaczej jest poza sezonem, dlatego zachęcam, by odwiedzić to uzdrowisko np. wiosną lub jesienią. 

Do Krynicy przyjechaliśmy, by spotkać się ze znajomymi z Gorlic. Wspólny spacer na Górę Parkową oraz wzdłuż najbardziej reprezentacyjnej części uzdrowiska (Bulwar Dietla) wprawił nas w wyśmienity nastrój. 

Do Krynicy najłatwiej (oprócz samochodu) dotrzeć pociągiem lub busami lokalnych przewoźników (np. Rafatex, Szwagropol ). Linia kolejowa na odcinku z Piwnicznej -Zdroju do Krynicy uznawana jest za jedną z najpiękniejszych w Polsce. Prowadzi wzdłuż meandrującej rzeki Poprad, która stanowi granicę między Polską i Słowacją. Obecnie (maj 2023) kursy obsługiwane są przez autobusową komunikację zastępczą. 


Sanatorium Stary Dom Zdrojowy

Góra Parkowa 

Na Górę Parkową najłatwiej wejść niebieskim i żółtym szlakiem, których znaki odnaleźć można na tyłach Galerii Krynickiej (ul. Ebersa). Mniejszymi i większymi zakosami, powinniśmy dotrzeć na wzniesienie w ok. 45 minut. Pomimo niepozornej wysokości (741 m n.p.m.) , Góra Parkowa , oprócz masy atrakcji,  zapewnia  lekką zadyszkę ;-)  


Zdobywcy Góry Parkowej ;-) 

Góra Parkowa poprzecinana jest gęstą siecią nieoznakowanych ścieżek parku zdrojowego, przy których "czają się " liczne ciekawe miejsca i atrakcyjne zakamarki (jak np. Leśne Sanktuarium Matki Bożej Królowej Krynickich Zdrojów, Łabędzi Staw, Altana Michasiowa czy źródełko Bocianówka. Z kolei  na południe od znakowanych szlaków, znajdują się Ogrody Żywiołów - mini park poświęcony czterem żywiołom).  Aby się nie zgubić, warto zaopatrzyć się w mapę (np. w Informacji Turystycznej przy ul. Zdrojowej 15) lub mieć przy sobie naładowany telefon np. z wgraną mapą turystyczną. 


Ci, którzy chcą zdobyć Górę Parkową bez wysiłku, mogą skorzystać z kolei linowo -terenowej. Normalny bilet w jedną stronę kosztuje 23 zł, w dwie 28 zł (kwiecień 2023). Podróż stylowym wagonikiem  trwa 3 minuty. Dolna stacja kolejki znajduje się w pobliżu pijalni "Jan i Józef". 


wagonik kolejki na Górę Parkową

Widoki z Góry Parkowej są wyjątkowe. Obejmują m.in.  Beskid Niski z najwyższym szczytem pasma (Busov 1002 m n.p.m. ), Góry Leluchowskie, pasmo Jaworzyny Krynickiej oraz ... Tatry! :) 


Beskidzkie krajobrazy - widok ze schodów w pobliżu kulminacji Góry Parkowej

Tatry najłatwiej zaobserwować z podestu Rajskich Ślizgawek. Jest to atrakcja , która wykorzystuje dawną wieżę rozbiegową toru saneczkowego. Dziś opierają się na niej rynny i zjeżdżalnie, cieszące się sporą popularnością, nie tylko wśród najmłodszych. Przed zjazdem warto rzucić okiem w stronę Tatr. Wejście na podest jest bezpłatne, z kolei za każdy "szus" w dół  pobierana jest opłata (szczegółowy cennik znajduje się na stronie: https://www.pkl.pl/gora-parkowa/rajskie-slizgawki.html). 


Góra Parkowa


Rajskie Ślizgawki - jeden zjazd kosztuje 7 zł (kwiecień 2023) 


Widok w stronę Tatr z podestu Rajskich Ślizgawek

Zejdźmy w zabudowania Krynicy. Co prawda z każdym rokiem przybywa tu luksusowych pensjonatów i apartamentów, ale niezmiennie zachwyca, zachowana dawna zabudowa uzdrowiska. Uwagę przykuwają eleganckie wille, jak np. Witoldówka, Biała Róża, Wisła, Węgierska Korona czy okazała Romanówka, w której dziś mieści się Muzeum Nikifora Krynickiego. 
Nikifor Krynicki, czyli  Epifaniusz Drowniak był wybitnym łemkowskim malarzem , przedstawicielem prywitywizmu. Przypisuje się mu kilkadziesiąt tysięcy dzieł. Urodził się w Krynicy i miejscowość ta bardzo często pojawia się na jego obrazach. Tym którzy chcą poznać bliżej twórczość artysty oraz zobaczyć pamiątki z czasów, gdy tworzył, nie pozostaje nic innego, jak przekroczyć próg Romanówki. 



pomnik Nikifora Krynickiego 

Z Krynicą związana jest także postać Jana Kiepury, który w 1933 roku wybudował tu modernistyczny hotel Patria. Po II wojnie światowej obiekt został znacjonalizowany, a śpiewakowi wypłacono za ten ruch odszkodowanie. Dziś mieści się tam sanatorium.  Przez lata Jan Kiepura angażował się w wiele społecznych inicjatyw, wspierając finansowo potrzebujących oraz instytucje użyteczności publicznej jak np. muzea. Jego talent, artystyczna dusza oraz działalność społeczna zostały docenione. W kilku miejscach Krynicy można zobaczyć jego wizerunek (m.in. przy ul. Piłsudskiego znajduje się pomnik śpiewaka, a na muszli koncertowej umieszczono poświęconą mu tablicę). Co roku w uzdrowisku odbywa się także Festiwal Jana Kiepury. 


Willa Wisła 

Największym skarbem Krynicy-Zdroju są wody mineralne. Do najsłynniejszych należą m.in. Słotwinka, Jan i Zuber. Najlepiej napić się ich w jednej z tutejszych pijalni. Pijalnia Główna znajduje się przy ul. Nowotarskiego 3. Jej przeszklona konstrukcja przez lata wpisała się już w krynicki krajobraz, jednak naszym zdaniem, więcej uroku ma Pijalnia Jana przy alei Nikifora. Niewielki modrzewiowy budynek wyróżnia się stylem zakopiańskim. W jego wnętrzu można raczyć się wodą "Jan" i "Józef". Moim faworytem ,wśród wszystkich krynickich wód, jeśli chodzi o walory smakowe, jest zdecydowanie "Jan".


Pijalnia "Jana" i "Józefa" 

Pijalnia "Mieczysław" znajduje się natomiast w okazałym gmachu Starego Domu Zdrojowego (pierwsze zdjęcie wpisu). Jego sylwetka przypomina pałac. Może dlatego tak często pojawia się na pocztówkach z Krynicy. Najsłynniejszym gościem tego wyjątkowego obiektu był Józef Piłsudski, o czym przypomina pamiątkowa tablica w jego wnętrzu. 


Atrakcje Krynicy można jeszcze długo wymieniać. Przyjeżdżając tu, z pewnością nie da się nie zauważyć tablic zachęcających do odwiedzenia Słotwin (które niegdyś były osobną wsią, dziś stanowią część Krynicy). Słotwiny są popularnym ośrodkiem narciarskim, a w sezonie letnim przyciągają łowców pięknych widoków potężną drewnianą konstrukcją, z której rozpościerają się fantastyczne panoramy.  To właśnie tu powstała pierwsza w Polsce ścieżka w koronach drzew. Aby dojść do najwyższego punktu wieży (na wysokości 49,5 km) trzeba pokonać ponad kilometrową trasę po drewnianych podestach. Towarzyszą temu liczne tablice , na których przedstawiono zarówno walory przyrodnicze regionu jak i miejscową kulturę i tradycje. Cena za tę przyjemność? Dla nas nieco wygórowana. Bilet normalny kosztuje 72 zł (maj 2023). Dlatego się nie skusiliśmy. 

Ciężko jest zwiedzić całą Krynicę w kilka godzin. Myślę, że na odkrywanie pięknych miejsc tego uzdrowiska nie starczyłby nawet tygodniowy turnus. Bardzo cieszę się, że dotarliśmy tu poza sezonem. Może przez to nie zobaczyliśmy rozkwitających kwiatów, ułożonych latem w wyjątkowe kompozycje. Nie zaznaliśmy białego szaleństwa na nartach. Wyjątkowo, nie mogliśmy też wejść do pijalni głównej (ponieważ przygotowywano się do ważnej imprezy biegowej). Część budek z jedzeniem i kramików z pamiątkami była zamknięta. Było za to spokojnie, momentami nieco pustawo. Nie mieliśmy problemów, by usiąść przy kawie. Nie czekaliśmy, by wejść do restauracji. A kolejka do słynnych lodów liczyła zaledwie kilka osób ( latem na swoją porcję trzeba czasem czekać  kilkadziesiąt minut ;))



Taka Krynica po prostu nam się podobała !


bodziszek

A jeśli interesują Cię trasy po górskich szlakach w okolicy Krynicy, serdecznie zapraszam do przeczytania poniższych artykułów:





poniedziałek, 28 listopada 2022

Beskid Sądecki: Z Krynicy do Piwnicznej - bardzo widokowa trasa (Krynica-Zdrój - Jaworzyna Krynicka - Runek - Bacówka nad Wierchomlą - Wierchomla Mała - Łomnica-Zdrój - Piwniczna - Zdrój)

Kto raz był w Krynicy- Zdroju, z pewnością będzie chciał odwiedzić to uzdrowisko ponownie. Przed tegoroczną  jesienną wizytą, miałam okazję być w Krynicy dwukrotnie. Brałam udział w Festiwalu Biegowym w latach 2016 i 2018. Wtedy tak spodobały mi się tutejsze górskie ścieżki, że koniecznie musiałam zabrać na nie Mateusza. 
Naszą bazą wypadową na szlaki Beskidu Sądeckiego była jednak Piwniczna-Zdrój. Do Krynicy dojechaliśmy autobusem przewoźnika Rafatex. Gdyby nie trwający remont linii kolejowej, pewnie wybralibyśmy pociąg. Ale podróż autobusem z Piwnicznej do Krynicy ma też swoje plusy - to prawdziwa uczta dla oczu. Droga wojewódzka nr 971 wije się wzdłuż granicznej rzeki Poprad, przecina co jakiś czas malowniczo położone tory kolejowe, pozwala podziwiać okoliczne szczyty zarówno po polskiej stronie jak i słowackiej. 



Wysiedliśmy przy Pasażu Krynickim i ruszyliśmy szlakami w kolorach żółtym i niebieskim w stronę Przełęczy Krzyżowej. Dość szybko opuszczamy zabudowania miejskie. Wąska ścieżka wzdłuż ogrodzenia jednego z budynków, wprowadza w las. Poranek jest rześki i bardzo słoneczny - pogoda idealna na jesienną wędrówkę! 


Całkiem sprawnie osiągamy miejsce, w którym szlaki się rozdzielają (ale oba prowadzą na Przełęcz Krzyżową). Niebieski jest ciut krótszy, za to żółty prowadzi dodatkowo przez Górę Krzyżową , co przemawia do nas, by wybrać drugą opcję. Z Góry Krzyżowej rozciągają się przyjemne widoki w stronę Krynicy oraz pojedynczych szczytów Beskidu Niskiego. 


widok z Góry Krzyżowej

Na Przełęczy Krzyżowej zmieniamy oznaczenia szlaku na zielone i,  po niespełna kilometrze, docieramy do dolnej stacji kolejki gondolowej na Jaworzynę Krynicką. 


Jaworzyna Krynicka

W tym miejscu chwilę zajmuje nam zlokalizowanie przebiegu szlaku, ale później nie mamy już wątpliwości, że jesteśmy na właściwej drodze.  Trasa zaczyna stromo piąć się w górę. Na odcinku ok. 1,5 km mamy do pokonania ok. 300 metrów wysokości, z czego ok. 1/4 prowadzi stokiem narciarskim! Łydki skrzypią, a achillesy napinają się do granic możliwości 😉 Podejście stokiem narciarskim nie należy do najprzyjemniejszych, za to nasz trud zostaje nagrodzony coraz ciekawszymi widokami. Pierwsze co rzuca się w oczy, to jedna z najpopularniejszych atrakcji Krynicy (Słotwiny) - wieża widokowa w koronach drzew. 


Wieża widokowa Słotwiny

tędy biegnie szlak! 

W końcu łączymy się ze szlakiem czerwonym i przez moment obie trasy biegną równolegle. Mijamy okazały Diabelski Kamień i za chwilę musimy podjąć decyzję czy najpierw zdobywamy Jaworzynę Krynicką (szczyt - szlakiem czerwonym), czy podchodzimy do schroniska (szlak zielony). 


Diabelski Kamień

Ponieważ byliśmy spragnieni pięknych widoków, jakie można podziwiać ze szczytu, wybraliśmy szlak czerwony. Przyjemnymi leśnymi ścieżkami docieramy do zabudowań na Jaworzynie Krynickiej. Oprócz budynku górnej stacji kolejki, na turystów czeka tu kilka punktów gastronomicznych oraz dodatkowe atrakcje jak np. spory taras widokowy. Nas odstraszyła cena wejścia na tę platformę  (17 zł/ 1 osoba), więc wyjątkowych panoram szukaliśmy "na własną rękę". 


górna stacja kolei gondolowej; na dachu - płatna platforma widokowa



Najwięcej radości sprawił nam oczywiście widok Tatr! 😍. Podziwiać je można z kilku miejsc na szczycie. 



Spoglądając w inne kierunki , także nie będziemy zawiedzeni. 


w stronę Krynicy-Zdroju

w stronę Gór Czerchowskich (Słowacja) 


Beskid Niski i Góry Leluchowskie 


Kto wie co to za ledwo widoczne pasmo w oddali? 


zbliżenie na pasmo, którego nie mogę zidentyfikować


Kolej gondolowa na Jaworzynę Krynicką, w tle Lackowa - najwyższy szczyt Beskidu Niskiego (po polskiej stronie) 


z lewej Lackowa, z prawej Busov (najwyższy szczyt Beskidu Niskiego - 1002 m n.p.m.) 

Z Jaworzyny schodzimy czerwonym szlakiem w stronę Runka. 


Chcemy jeszcze odwiedzić schronisko poniżej szczytu, więc schodzimy na moment na szlak zielony (ok. 300 metrów w jedną stronę), którym dojdziemy bezpośrednio pod sam obiekt W schronisku serwujemy sobie krótki odpoczynek. Po nim ciężko jest nam zmotywować się do dalszej wędrówki. 

Wnętrze schroniska PTTK Jaworzyna Krynicka

Wracamy jednak tą samą drogą do czerwonych oznakowań. Odcinek do Runka  jest kapitalny - pusty, malowniczy i w okolicy szczytu bardzo widokowy. Po raz kolejny tego dnia mamy możliwość podziwiania Tatr. 


Tatry widziane z Runka


Runek zdobyty!

Przed Runkiem dołączyły do nas niebieskie oznaczenia szlaku. Dalej zgodnie z nimi maszerujemy w stronę Bacówki nad Wierchomlą (czerwony szlak prowadzi natomiast do schroniska na Hali Łabowskiej). 


Tu także jest przepięknie w ten słoneczny październikowy dzień. Widokowym zachwytom nie ma końca! 

Tatry widziane z polany na niebieskim szlaku do Bacówki nad Wierchomlą


Kapliczka w drzewie


Cudowna jesień w Beskidach! 

Bacówka PTTK nad Wierchomlą to klimatyczny obiekt, położony w kapitalnym miejscu! Gdybym tu pracowała, chyba całymi dniami gapiłabym się w stronę Tatr, zasługując na reprymendę ;) Bacówka słynie z niesamowitej tatrzańskiej panoramy, która naprawdę robi niesamowite wrażenie. 



Przed Bacówką


Tatry widziane z Bacówki nad Wierchomlą - piękne, prawda? 

Żal opuszczać tak widokowe miejsce, ale przed nami jeszcze kawał drogi do Piwnicznej. Na najbliższym rozwidleniu, mamy wybrać czarny szlak. Zagadujemy się jednak, podziwiamy widoki i schodzimy niewłaściwą ścieżką, która niespodziewanie kończy się w lesie. Musimy się więc wycofać i nadrobić ok. kilometr. W takiej scenerii to nie jest wielki problem ;) 


w stronę Radziejowej (Beskid Sądecki) 


w stronę słońca ;) 


Bacówka nad Wierchomlą 

Kiedy jesteśmy już na właściwej drodze, momentami musimy zmierzyć się z grząskim błotem. Spływa tędy sporo strumyczków, tworzących nieco niżej potok Mała Wierchomla. 


Podobnie  nazywa się też miejscowość, do której parę chwil później docieramy. W Wierchomli Małej możemy nieco przyspieszyć, gdyż szlak prowadzi drogą asfaltową. 


Wierchomla Mała

Gdy szlak czarny się kończy, kontynuujemy marsz wzdłuż drogi do Wierchomli Wielkiej. Przy szkole podstawowej odnajdujemy oznaczenia czerwonego szlaku i to nim zaczynamy się wspinać powoli na Kiczorę (763 m n.p.m.). Za plecami malują się wspaniałe widoki. W górskim krajobrazie, udaje nam się  nawet wypatrzyć Bacówkę nad Wierchomlą. 


Gdzie ta Bacówka? 


O tutaj!- Zbliżenie na Bacówkę nad Wierchomlą

Dzień powoli chyli się ku końcowi. Jesteśmy na to przygotowani. W plecakach na uruchomienie czekają czołówki. I kiedy wydaje nam się, że wszystkie atrakcje tego dnia mamy już za sobą, przed oczami pojawia się Masyw Radziejowej. Wow! 


Mateusz, który idzie przede mną, każe mi spojrzeć za plecy. O kurcze! Tatry! 😍


Tatry i Masyw Radziejowej 


Zbliżenie na Tatry (od Sławkowskiego Szczytu po Kołowy Szczyt)

To była wspaniała niespodzianka. Tuż po niej, zrobiło się naprawdę ciemno. Weszliśmy w gęsty, las. Do Piwnicznej musieliśmy pokonać jeszcze ok. 7 km, oświetlając sobie drogę czołówkami. 


W miejscu gdzie czerwony szlak (którym idziemy) łączy się z żółtym (prowadzącym z Hali Łabowskiej) , idziemy dalej prosto, bez oznaczeń, w stronę osiedla Króle. Następnie polną ścieżką obniżamy się w stronę zabudowań Łomnicy. Zahaczamy o otwarty sklep spożywczy i namierzamy niebieski szlak. On zaprowadzi nas do mety w Piwnicznej. Według mapy turystycznej, powyższa trasa ma długość ok. 27,5 km. Powinniśmy ją przebyć w ok. 9 h. Nam przez drobne błądzenie, zegarek wskazał 30 km. Wycieczka zajęła nam cały dzień, tak więc z jej realizacją lepiej poczekać na dłuższe dni. No chyba, że lubicie chodzić po górach po ciemku. 


Może zainteresują Cię również poniższe wpisy: