Pokazywanie postów oznaczonych etykietą urbex. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą urbex. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 września 2023

Dolnośląskie: Legnica - opuszczony szpital radziecki w Lasku Złotoryjskim (urbex)

Opuszczony szpital w Legnicy  nie może narzekać na brak zainteresowania.  To miejsce, które mogłabym polecić tym, którzy chcą rozpocząć swoją przygodę z urbexem. Budynek mieści się na skraju miasta, w Lasku Złotoryjskim. Przed wejściem na jego teren znajduje się spory parking, na którym w piątkowy poranek 1.09.2023r. stało parę samochodów, którymi przyjechali prawdopodobnie eksploratorzy. 



Szpital został wybudowany w 1937r. przez Niemców. Zamierzano przyjmować tu rannych z frontów II wojny światowej. I faktycznie, do 1945 r. leczono  w nim żołnierzy Wehrmachtu. Po zakończeniu walk, obiekt przeszedł w ręce sowietów i pozostał w nich do 1993r. !
Burzliwa dalsza historia kompleksu przyczyniła się do jego obecnego stanu. Szpital uchodził kiedyś za perłę urbexu. Można tu było obejrzeć nie tylko wyposażenie. Niektóre źródła wskazują, że w piwnicach zachowały się radzieckie mundury. 

Dziś próżno ich szukać. Całość popada w ruinę. Wybite szyby, masa gruzu i zgliszcza po pożarach - to właśnie zastaniemy. Jest niebezpiecznie. Złomiarze ukradli masę metalowych elementów, które można było sprzedać. Pozostały po nich dziury, w które wpadając można się nieźle poobijać. 

Mimo to warto tu zajrzeć, poczuć ogrom tego obiektu i zobaczyć to, co być może wkrótce zostanie tylko wspomnieniem. Sporo emocji budzi budynek domu pogrzebowego i prosektorium. "Smaczku" dodaje także niepotwierdzona informacja, że jednym z pacjentów szpitala był swego czasu agent KGB - Władimir Putin.

To był pierwszy urbex moich Rodziców :) Poniżej galeria zdjęć: 













niemieckie napisy wyłażące spod warstw farby


piwnice


jedno z ozdobnych wejść 


dom pogrzebowy 


katafalk w domu pogrzebowym


zaplecze domu pogrzebowego


współczesny mural 


Kino? 


Może zainteresują Cię również poniższe wpisy: 



poniedziałek, 27 marca 2023

Dolnośląskie: Opuszczony, dawny dom zdrojowy (urbex)

Urbex, czyli urban exploration – to "forma aktywności polegająca na eksploracji zazwyczaj niewidocznych lub niedostępnych budowli i elementów infrastruktury miejskiej." - tak wyjaśnia wikipedia. 
W ubiegłym roku włączyliśmy do naszych wycieczek elementy urbexu. Póki co nie szukamy specjalnie "urbexowych" obiektów. Najczęściej to one znajdują nas 😉. Prawda jest taka, że podczas wędrówek przechodzimy obok  opuszczonych miejsc. Nie sposób do wszystkich zajrzeć, ale zdarza, że gdy widzimy otwarty budynek, ciekawość wprowadza nas do środka. 

Podstawowa zasada urbexu mówi "zabierz tylko zdjęcia, zostaw tylko ślady stóp". Niczego nie zabieramy ze sobą, niczego nie niszczymy.  Nie wybijamy szyb, nie wywarzamy drzwi, nie przecinamy kłódek, by dostać się do środka.  
Należy się za to liczyć z zagrożeniami - niektóre obiekty są w fatalnym stanie technicznym, są bliskie zawalenia. Nie wiadomo kogo i co (np. szkodliwe substancje, niebezpieczne przedmioty) zastaniemy w środku. Poza tym trzeba mieć na uwadze, że odwiedzanie opuszczonych miejsc jest często działaniem na granicy legalności. 

Tym razem trafiliśmy na budynek dawnego domu zdrojowego, który później pełnił rolę placówki edukacyjnej. Mamy wrażenie, że wszystko, co można było stąd wynieść - zostało rozkradzione, a akty wandalizmu były tak śmiałe, że to, co się tu zastaje to totalna demolka! 
Budynek jest zdewastowany. Ze ścian powyrywano kable. Szyby w wielu oknach są wybite. Brakuje drzwi do poszczególnych pomieszczeń, a ze ścian sypie się tynk. Pogięto współczesne metalowe konstrukcje, na których osadzano ścianki działowe. Całkowicie zniszczono łazienki i toalety. Skradziono także m.in. metalowe barierki...




Nasza eksploracja objęła wszystkie kondygnacje. Zwiedzanie zajęło nam ok. godziny. Na starych zdjęciach i pocztówkach dostępnych w internecie można zobaczyć ten budynek z czasów, gdy okolica tętniła życiem. Elegancki obiekt ze schludną elewacją, którą zdobią niemieckie napisy. Przed wejściem stoją stoliki i metalowo-drewniane krzesła, które kuszą kuracjuszy, chcących uraczyć się tu chociaż kufelkiem złotego trunku (reklama na murze budynku świadczy o tym, że podawano tu piwo). Dookoła budynku rosną potężne drzewa, a tuż przy frontowej ścianie ozdobne krzewy.  Cień zapewnia urocza altana, znajdująca się na terenie uzdrowiskowego kompleksu. 
Na innym zdjęciu widać aulę z elegancko przystrojonymi stołami, ustawionymi w literę "U". Z, zachowanych do dziś, balustrad zwisają flagi ze swastyką (zdjęcie pochodzi z czasów III Rzeszy). Dookoła mnóstwo kwiatów i roślinności. Na środku jednej ze ścian dawnej auli wisi portret - czyj? można się domyślać.

Niewielkie  Zdrojowisko (niem. Centnerbrunn),  dzięki zastosowaniu nowatorskiej metody leczenia zimną wodą, przyciągało dziesiątki lat temu wielu kuracjuszy. Oprócz picia wody czy kąpieli, zaproponowano pacjentom leczenie poprzez polewanie wodą z natrysku. Kurort miał aż 8 źródeł wód leczniczych. Niestety rozwój górnictwa doprowadził do ich zaniku i stopniowego spadku zainteresowania uzdrowiskiem.
Dziś niewiele przypomina o tych wspaniałych czasach. Mimo, że gmach dawnego domu zdrojowego wciąż robi wrażenie, to poziom zniszczeń i wkraczająca na jego teren stopniowo Natura raczej przesądzają dalsze losy. Widać, że jakiś czas temu wykonano pewne prace remontowe (dach i część okien). Niewiele to niestety dało. Poniżej możecie zobaczyć jak smutno kończy się historia miejsca, które przez lata służyło kuracjuszom, budynku, w którym odbywały się uroczystości, mniej formalne spotkania, gdzie panował gwar i toczyły się ożywione rozmowy...

























Na przeciwko budynku domu zdrojowego stoi inny opuszczony obiekt. Wygląda niepozornie i nie przypuszczalibyśmy, że kiedyś mieściła się tu dyskoteka - Viva, później Coco Bongo :) Niestety nie weszliśmy do środka.