wtorek, 8 listopada 2022

Beskid Sądecki: Eliaszówka i Radziejowa z Piwnicznej - Zdroju (pętla)

Na Eliaszówkę i Radziejową mieliśmy wchodzić osobno, tzn. zaplanowałam dwie trasy na dwa dni. Ale kiedy obudziliśmy się tego październikowego dnia i zobaczyliśmy za oknem słońce, zaczął kiełkować pomysł, by oba szczyty  połączyć jedną trasą. Ostateczną decyzję chcieliśmy podjąć będąc już na szlaku. 


Poranek w Piwnicznej - Zdroju był wspaniały. Bezchmurne niebo, zaskakujące jak na październik ciepło, super widoczność - to wszystko obiecywało kapitalny dzień w górach. Z naszej kwatery pognaliśmy na Rynek, gdzie zrobiliśmy drobne zakupy i ruszyliśmy zgodnie z zielonymi znakami. 


widok z kładki nad Popradem / Piwniczna-Zdrój

Początek szlaku jest dość monotonny, ponieważ musimy opuścić miasto. Następnie wąskimi ścieżkami,  przy pojedynczych zabudowaniach,  docieramy do betonowej drogi, która będzie nam dłuższą chwilę towarzyszyć. Szybko zyskujemy wysokość. Pojawiają się też pierwsze ciekawsze widoki. Maszerujemy przez miejsca o  interesujących nazwach (Piwowary i Piwowarówka),  jednak nie odnajdujemy niestety żadnych śladów browarnictwa na tym terenie ;) 


trasa początkowo biegnie przez Piwniczną


im wyżej jesteśmy, tym ciekawsze widoki mamy przed sobą


Piwowary i Piwowarówka to miejsca niezwykle widokowe


Kapliczka na Piwowarówce

W końcu docieramy do odcinka, w którym szlak biegnie wzdłuż granicy polsko-słowackiej. Informują o tym słupki graniczne oraz tablica. 


tuż przed granicą Polski ze Słowacją


granica państwa

Widoki z tego odcinka szlaku są fantastyczne. Nie możemy się napatrzeć. Dookoła góry, feeria jesiennych barw i błękit nieba wprawiają nas w prawdziwy zachwyt.  Trasa później odbija w las i staje się nieco pofałdowana. W pokonaniu stromych fragmentów pomagają drewniane schody. 




jesienna sceneria 


Gdzieś w prześwicie pomiędzy drzewami, zauważamy Radziejową. To niemożliwe, żeby była jeszcze tak daleko! (A jednak 😅).


Radziejowa widziana ze szlaku na Eliaszówkę

Docieramy na Eliaszówkę, na której znajduje się wieża widokowa. Przed wejściem na nią mamy sporą nadzieję, że uda nam się zobaczyć z góry Tatry.


wieża widokowa na Eliaszówce 

Są! Widok ośnieżonych tatrzańskich szczytów maluje na naszych twarzach uśmiechy. 


Sławkowski Szczyt, Łomnica, Pyszny Szczyt, Barania Przełęcz i Mały Lodowy Szczyt...


Mały Lodowy Szczyt, Lodowy Szczyt, Kołowy Szczyt, Jagnięcy Szczyt, Rysy... 

Ale "pozatatrzańskie" widoki też są wspaniałe: 


Trzy Korony (Pieniny)


daleko w tle Babia Góra 


Z prawej Radziejowa, w tle Gorce? 


Zbliżenie na Radziejową


potwierdzenie zdobycia Eliaszówki 

Z Eliaszówki schodzimy w stronę Przełęczy Gromadzkiej. Zejście trwa zaskakująco krótko. Postanawiamy zajrzeć do Bacówki na Obidzy (z Przełęczy Gromadzkiej czerwonym szlakiem ok. 400 metrów) i coś przekąsić, by mieć siły na dalszą wędrówkę. Z Bacówki można kontynuować marsz czerwonym szlakiem do Piwnicznej przez Kosarzyska, znacząco skracając trasę. 


Radziejowa coraz bliżej 


Do Bacówki na Obidzy prowadzi betonowa droga



postój w Bacówce na Obidzy 

Miło się spędza czas przy Bacówce, odpoczywając. Ale skoro mamy wejść jeszcze tego dnia na Radziejową, trzeba było ruszyć zadki. Wracamy do znakowanych szlaków równoległą drogą do tej, którą szliśmy do Bacówki. Chwilę później osiągamy Przełęcz Obidza. i zgodnie ze znakami czerwonymi i niebieskimi, maszerujemy w stronę Rogaczy. 


Gdy spoglądamy w lewo, naszym oczom znów ukazują się Tatry! Jesteśmy zachwyceni. 


Z rozwidlenia Litawcowa, czerwony szlak schodzi do Jaworek, my chcąc wejść na Radziejową, wybieramy niebieskie oznaczenia i zaczynamy piąć się w górę. Mijamy Małego Rogacza (oznaczenie szczytu znajduje się przy szlaku) i docieramy do skrzyżowania przy Wielkim Rogaczu. Szczyt znajduje się ok. 200 metrów od tego miejsca i prowadzi na niego nieoznakowana ścieżka, ale pamiętamy , że kilka lat temu, nie sprawiła większych problemów orientacyjnych. Chcąc wdrapać się na Radziejową,  znów zmieniamy oznaczenia szlaku na czerwone (skręcamy w lewo). 


rozwidlenie przy Wielkim Rogaczu - na wprost (mniej więcej po środku kadru) widać ścieżkę prowadzącą na Wielkiego Rogacza.  

Schodzimy nieco ze zbocza i znowu mamy bajeczne widoki. Obejmują nie tylko Tatry. Widzimy też szczyty Pienin, Małej Fatry i interesującą nas tego dnia najbardziej, Radziejową. 



Trzy Korony


górska panorama ze szlaku 


Radziejowa 

Końcowe podejście na najwyższy szczyt Beskidu Sądeckiego nie jest zbyt przyjemne. Szeroka, dość stroma droga, wysypana kamieniami wreszcie ma swój kres, a my możemy zameldować się na Radziejowej i sprawdzić co widać z wieży widokowej na szczycie. 



Radziejowa zdobyta! 


Pierwsze skrzypce grają oczywiście Tatry 


Gorce i Beskid Wyspowy 


z lewej Beskid Wyspowy 


Beskid Sądecki, w tle Beskid Niski 


Spore zbliżenie na Zamek w Rytrze


Pieniny (mniej więcej po środku kadru - najwyższy szczyt Pienin - Wysoka), w drugim planie Spiska Magura, w trzecim - cienie Tatr Niżnych 


długa i płaska - Eliaszówka , w dalszym planie z prawej Góry Lewockie

Po uczcie dla oczu, schodzimy tą samą drogą do rozwidlenia przy Wielkim Rogaczu. 


kamienista droga na Radziejową 


Przed wejściem w las, po raz ostatni tego dnia oglądamy niezwykły wizualny spektakl. Tatry wciąż czarują (i co chwilę wyglądają inaczej!). Gdyby nie fakt, że do Piwnicznej mieliśmy jeszcze ok. 9 km, chętnie rozsiedlibyśmy się i patrzyli na ten wyjątkowy zachód słońca. 





Wiedzieliśmy, że będziemy schodzić po ciemku. Całkiem sprawnie udało nam się zejść do rozwidlenia na Niemcowej (czerwonym szlakiem). Tu zmieniamy znaki na żółte i będą nam one towarzyszyły już do mety w Piwnicznej. 



W końcu przychodzi moment, że trzeba założyć czołówki. Na szczęście trasa nie jest trudna ani technicznie ani orientacyjnie. Co jakiś czas zejście ułatwiają betonowe płyty, dzięki którym trudniej o potknięcia. 



Kapliczka przy szlaku

Jedyne, co nas wystraszyło po ciemku , to zbóje z poniższego zdjęcia ;) Ich odgłosy niosły się z oddali robiąc nieco złowrogie wrażenie. 


Wychodzimy w części Piwnicznej o intrygującej nazwie - Zatyłki. Następnie kierujemy się już w stronę naszej bazy nad Popradem. 

Poniżej mapka trasy. Dystans ok. 27 km/ czas przejścia bez przystanków ok. 9 h. 



Może zainteresuje Cię również poniższy wpis:



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz