Sokołowsko uzyskało tytuł Najpiękniejszej Wsi Dolnośląskiej w 2023 roku. Przepięknie położone, z bogatą historią i ciekawymi budynkami, które dziś często są jedynie wspomnieniem dawnej świetności uzdrowiska.
Lubię tu wracać i sprawdzać czy w Sokołowsku dzieje się coś dobrego. I chociaż martwi mnie stan potężnego gmachu dawnego sanatorium Grunwald, z wielu elewacji odpadają kolejne partie tynku, a schody przy Skwerze doktora Alfreda Sokołowskiego prawie się rozpadły, na duchu podnosi mnie fakt, że w Sokołowsku odbywa się całkiem sporo wydarzeń kulturalnych i do miejscowości dociera coraz więcej turystów wędrujących po okolicznych szlakach. Często pojawiają się również ogłoszenia dotyczące zwiedzania Sokołowska z przewodnikiem. To bardzo kusząca opcja, bowiem interesujących miejsc w miasteczku nie brakuje, a ich historia opowiedziana przez pasjonata, jest z pewnością warta uwagi.
Sokołowsko - Stożek Wielki - Boguszów-Gorce
Do Sokołowska przyjechaliśmy autobusem miejskim z Mieroszowa (linia nr 15). Linia ta obsługuje również kursy z Wałbrzycha. Ulicą Główną maszerujemy w stronę Skweru im. doktora Alfreda Sokołowskiego. Po prawej stronie mijamy gmach dawnego sanatorium Grunwald. Przechodzimy obok kawiarenki serwującej pyszne bezy oraz ogródka "Palmiarni". W ich sąsiedztwie mieści się budynek, w którym mieszkał niegdyś Krzysztof Kieślowski. Po przeciwnej stronie drogi znajduje się gmach dawnego Kinoteatru Zdrowie. Reżyser jako dziecko wchodził na dach budynku, by przez otwór wentylacyjny oglądać seansy filmowe (rodziny nie było stać na bilety). Dziś w budynku mieści się kawiarnia oraz odbywają się tu festiwalowe pokazy filmowe.
Będąc w Sokołowsku odwiedzamy zawsze niewielki sklep spożywczy, gdzie kupić można wszystko, co potrzebne turyście. Nas zawsze cieszy fakt, że dostaniemy tu piwo z Browaru Sowie z Bielawy. Nieważne czy przyjeżdżamy do Sokołowska autobusem, czy schodzimy właśnie z gór, uwielbiamy przysiąść na ławeczce przy sklepie. Czasem chwilę obserwujemy miasteczko, w którym czas wydaje się płynąć wolniej. Zdarza się jednak, że zagada nas ktoś miejscowy i rozmowa trwa kilkanaście, kilkadziesiąt minut. Kiedyś jeden z mieszkańców nawet nas po Sokołowsku z grubsza oprowadził.
Czas ruszyć w dalszą drogę. Ze skweru im. doktora Sokołowskiego skręcamy w ulicę Pocztową (żółty szlak). Kiedyś już tędy szliśmy, ale wówczas to miejsce wyglądało inaczej. Widać, że zrewitalizowano przestrzeń przy sanatorium Górnik oraz sam budynek, który od niespełna roku znów może przyjmować pacjentów. Całość wygląda bardziej nowocześnie i schludnie.
Mijamy kapliczkę z Chrystusem Frasobliwym i chwilę później opuszczamy zabudowania. Maszerujemy polną ścieżką. Powoli zyskujemy wysokość i otwierają się przed nami (i za nami) piękne widoki na pasmo Gór Kamiennych. Docieramy do wiaty turystycznej, która powstała dzięki stworzeniu niedawno nowej trasy pieszej - Mieroszowskiego Szlaku Dzika o długości ok. 57 km. W pobliżu wiaty kończą się widoki na najwyższą część tego sudeckiego pasma. Chwilę później wchodzimy w gęstsze zarośla i w końcu w las. Kto po raz pierwszy wchodzi na Stożek Wielki z tej strony, z pewnością na długo zapamięta przedostatni odcinek podejścia. Jest bardzo stromo, a sytuacji nie ułatwia też podłoże, które stanowią ostro zakończone kamienie. Za to znów pojawiają się ciekawe panoramy. Po prawej stronie, przy ładnej pogodzie dostrzec można m.in. Borową i Masyw Ślęży, po lewej widoczne są zabudowania Mieroszowa.
Przed samym szczytem teren się wypłaszcza. Łapiąc oddech po intensywnym wysiłku, łagodnie podchodzimy na Stożek Wielki. Widok ze szczytu jest mocno ograniczony, mimo to całkiem ciekawy.
Zejście ze szczytu również jest mocno pochyłe. Już na samym początku jest ciężko, bo na ścieżce pojawiają się, znane nam już z podejścia, kamienie. Nawet leśne ścieżki poniżej kulminacji bywają wyzwaniem, szczególnie, gdy pojawią się na nich jesienne liście. Odetchnąć tak naprawdę można dopiero gdy wyjdziemy poza las. Polna ścieżka wyprowadza na drogę krajową nr 35. "Chwytamy" tu czarny szlak, który jeszcze przez chwilę biegnie asfaltową drogą. W końcu łagodnie odbija w lewo. I znów wędrujemy wzdłuż pola, tym razem z pięknym widokiem w stronę Masywu Lesistej Wielkiej i Dzikowca Wielkiego. Za plecami mamy natomiast zadziorną sylwetkę Stożka Wielkiego, na którym przed kilkoma chwilami byliśmy. Leśny odcinek trasy sprawia wrażenie rzadko odwiedzanego i wędruje się nim niezwykle przyjemnie i wygodnie. Szeroka ścieżka pozwala podkręcić tempo.
Wreszcie dochodzimy do Kuźnic Świdnickich. Dziś jest to część miasta Boguszów-Gorce. Najważniejszym zabytkiem tej dzielnicy jest Kościół Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny.
Nasza metą tego dnia była stacja kolejowa Boguszów-Gorce. Dotarliśmy tam już w większości bez oznaczeń szlaku.
Z Kuźnic kierujemy się najpierw ul. Stefana Żeromskiego w stronę zachodnią. Następnie skręcamy w ul. Bartosza Głowackiego i maszerujemy nią aż do skrzyżowania z ulicami Kosynierów i Leśną. Tam skręcamy w prawo i zgodnie z oznaczeniami zielonego szlaku idziemy do celu - stacji kolejowej Boguszów-Gorce.
Dystans: ok. 11,5 km, czas przejścia ok. 3,5h

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz