poniedziałek, 9 maja 2022

Karkonosze: Harrachov - Wodospad Mumlawy (Mumlavský vodopád) - Vosecka Bouda - Śnieżne Kotły - Piechowice

Przejście z Harrachova do Piechowic od samego początku wydało mi się dość szalonym pomysłem, szczególnie na początku maja, kiedy w górnych partiach Karkonoszy zalega jeszcze całkiem sporo śniegu. Od dawna chciałam jednak zobaczyć Wodospad Mumlawy (Mumlavský vodopád) oraz dotrzeć w okolice Wielkiego Szyszaka (ponieważ ostatnio byliśmy tam kilkanaście lat temu). Postanowiłam połączyć oba miejsca w atrakcyjną trasę i chyba się udało. 

Obecnie do Harrachova łatwo można dojechać pociągiem czeskiego przewoźnika ze Szklarskiej Poręby Górnej. W dni robocze są 4 kursy, a w weekendy aż 11. Pociąg kończy bieg w Libercu, ale wysiadając np. w Harrachovie, Korenovie czy Tanvaldzie także można wyznaczyć całkiem ciekawe całodzienne wycieczki. Bilet do Harrachova kosztuje 11 zł/1 os. 
Niestety stacja kolejowa Harrachov oddalona jest o ok. 3 km od centrum miasta. Dystans ten można pokonać pieszo (szlakiem czerwonym, później niebieskim) lub podjechać autobusem. 


na stacji Harrachov

Wybraliśmy pierwszy wariant i po niespełna godzinie marszu, mogliśmy już podziwiać górującą nad Harrachovem Čertovą horę. Na jej zboczu znajduje się kompleks pięciu skoczni narciarskich,  z największą mamucią o punkcie konstrukcyjnym K-185. 

Po drodze mijamy źródło Św. Jana Nepomucena. Według opowieści, woda z tego miejsca miała uzdrowić oczy hrabianki Anny z rodu Harrachów. 


Bardzo podoba mi się czystość w Harrachovie. (Przynajmniej) na pierwszy rzut oka, nie widać śmieci, czy "min", w które można wdepnąć. W wielu miejscach znajdują się ogólnodostępne i bezpłatne papierowe torby na psie odchody. 




Čertova hora (czyli Czarcia Góra)

Z Harrachova niebieskim szlakiem kierujemy się w stronę Wodospadu Mumlawy (Mumlavský vodopád). Po drodze spotykamy całkiem sporo turystów, jak na szlaki, którymi przeważnie się poruszamy.  Ale tłumów (nawet pomimo wolnego dnia także w Czechach) nie ma. 


lepiężnik biały

Wodospad Mumlawy robi na nas piorunujące wrażenie. To chyba zasługa wiosennych roztopów i ogromnych ilości wody, które obecnie spływają z gór. Potęgę tego żywiołu słychać było i widać z daleka.  



Przy wodospadzie działa czeskie schronisko Mumlavská bouda. Jeśli chcecie tu coś zjeść lub napić się czeskiego piwa, warto mieć ze sobą czeskie korony. Można płacić w złotówkach, ale kurs jest mocno zawyżony! 


Wędrujemy dalej wzdłuż Mumlavy. Po krótkim czasie pod nogami pojawia się śnieg. Spowalnia on znacznie naszą wędrówkę, ale jakoś się do tego przyzwyczajamy. 


jeszcze sporo śniegu w Karkonoszach ;) 

Docieramy do rozwidlenia szlaków Krakonošova snídaně, gdzie zmieniamy znaki na żółte i wdrapujemy się pomału w stronę schroniska Vosecká bouda. 


Krakonošova snídaně

Podejście w śniegu jest na tym odcinku dość męczące , więc z ulgą odnotowujemy widok budynku schroniska. 



widok sprzed schroniska


dotarliśmy ;-) 

W schronisku robimy dłuższy postój. Jemy smaczną zupę soczewicową, owocowe knedliki i gasimy pragnienie czeskim piwem ;-) Tu również można płacić w złotówkach. Kurs także jest mniej korzystny niż w kantorze, ale nie aż tak fatalny jak w obiekcie przy wodospadzie Mumlawy. No i płacić można tylko gotówką. 


Vosecka Bouda

Ze schroniska chcieliśmy pójść zielonym szlakiem do źródeł Łaby. Trasa ta jest jednak zamknięta do 31.05. ze względu na ochronę cietrzewia. Gramolimy się więc żółtym szlakiem do rozwidlenia przy Trzech Świnkach i wchodzimy na znany nam już fragment czerwonego szlaku. Świetnie prezentuje się stąd m.in. Szrenica. 


Szrenica

Od  Śnieżnych Kotłów dzielą nas ok. 4 km. Początkowo na szlaku jest prawie pusto, bo wielu turystów schodzi do schroniska pod Łabskim Szczytem zielonym szlakiem. Dopiero przy kolejnym węźle  napływa piechurów i robi się trochę tłoczno. 



z prawej strony Szrenica, w tle Góry Izerskie


Łabski Szczyt i Śnieżne Kotły - budynek RTON


w stronę czeskich Karkonoszy


Łabski Szczyt

Docieramy do budynku stacji przekaźnikowej na Śnieżnych Kotłach. Wielu w tym miejscu kończy wędrówkę. Jednak najpiękniejsze widoki czekają nieco dalej. Można je podziwiać z trzech punktów widokowych ogrodzonych barierkami. 




zima wciąż trzyma ;-) 


Wielki Szyszak - widok ze Śnieżnych Kotłów. Wielki Szyszak jest czwartym  pod względem wysokości szczytem w Karkonoszach i drugim (po Śnieżce) po stronie polskiej.


widok z pierwszego punktu widokowego 


w stronę Śnieżnych Stawków (kto widzi je w dole?) 



Na trzecim punkcie widokowym

Zimą fragment czerwonego szlaku poniżej Wielkiego Szyszaka (do Obniżenia pod Śmielcem) jest zamknięty. Zimowy wariant prowadzi w zasadzie w całości po stronie czeskiej. Tam spotykamy chłopaków, z którymi tak się zagadaliśmy, że przeszliśmy to odbicie z zimowej trasy w stronę Obniżenia pod Śmielcem. Ale dzięki temu, mogliśmy podziwiać z fajnej perspektywy jednocześnie - Wielki Szyszak i Śnieżne Kotły. Pierwszy ze szczytów nie jest udostępniony dla ruchu turystycznego. Oba szlaki - letni i zimowy, omijają wierzchołek, na którym znajdują się ruiny pomnika Wilhelma I. Latem, od strony Czarnej Przełęczy można zauważyć drogę ułożoną z kamiennych płyt, ufundowaną w XIX wieku przez ród Schaffgotschów. Mimo to, nie prowadzi tędy żaden znakowany szlak turystyczny, a w Karkonoskim Parku Narodowym, poruszanie się  poza nimi jest zabronione. Powodem "niedostępności" Wielkiego Szyszaka jest ochrona porostów (które są bardzo nieodporne na deptanie) oraz ochrona cennych gatunków ptaków, które jeszcze zimą rozpoczynają swoje "działania" na tym obszarze. 


Zbliżenie na Przełęcz Karkonoską


w stronę Śnieżki 


Zbliżenie na Zbiornik Sosnówka... Tak wygląda budowa nowych apartamentowców z widokiem na Karkonosze. Powyżej nich - sztuczne ruiny - Zamek Księcia Henryka


Wielki Szyszak i Śnieżne Kotły

Z Obniżenia pod Śmielcem schodzimy dość stromo. Szlak poprowadzony jest zakosami, ale pod śniegiem trudno odnaleźć ich przebieg. Na szczęście mamy na nogach raczki, które trochę ułatwiają zejście. Żegnamy się powoli z pięknymi widokami. Wchodzimy w las i w zasadzie aż do Michałowic idziemy wśród drzew. 


W niższych partiach słyszymy pod śniegiem przepływającą wodę. Śnieg dalej się przerzedza, ostatecznie całkiem znika. Ale to nie kończy naszych problemów. Wiosenne roztopy podwyższyły stan strumyków zasilanych teraz przez liczne mniejsze cieki. Skaczemy po kamieniach, próbujemy obejść bokiem niektóre fragmenty. Nie sądziliśmy , że tak blisko "cywilizacji" będzie szło się nam najtrudniej. 



W Michałowicach, obok przystanku autobusowego podziwiamy piękną panoramę Karkonoszy, nie mogąc uwierzyć, że parę godzin wcześniej wędrowaliśmy gdzieś tam wysoko. Stąd jeszcze musimy przejść ok. 3 km do stacji kolejowej w Piechowicach. 


Docieramy do celu. Mieliśmy spory zapas czasu, a zdążyliśmy jednak dopiero na ostatni pociąg do Cieplic, w których nocowaliśmy. 


Cała wycieczka łącznie z przerwami w schroniskach zajęła nam ok. 11 godzin. Na poniższej mapie znajduje się przybliżona trasa (poprowadzona jednak letnim wariantem poniżej Wielkiego Szyszaka). Dodając do tego dojścia na punkty widokowe przy Śnieżnych Kotłach + drobne odbicia, trzeba liczyć nieco więcej. Nam, według pomiarów, wyszło ok. 30 km. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz