poniedziałek, 11 marca 2024

Rudawy Janowickie: Z Janowic Wielkich do Wojanowa lub Dąbrowicy - popularne atrakcje + kilka mniej znanych miejsc (Skalny Most, skała Piec, Starościńskie Skały, skała Enis, Pieklisko, skała Fajka, schronisko Szwajcarka, Krzyżna Góra)

Sprzyjające okoliczności znowu zagnały nas do Janowic Wielkich. To właśnie tu rozpoczęliśmy kolejną wycieczkę ścieżkami Rudaw Janowickich. Zanim wyruszyliśmy na szlak, postanowiliśmy po raz kolejny odwiedzić Miedziankę i tutejszy browar, by nabrać sił na wędrówkę ;) 
Pogodna była o niebo lepsza od tej, którą zastaliśmy ostatnim razem. Mogliśmy wreszcie podziwiać okoliczne szczyty i cieszyć się stosunkowo przyjemną temperaturą. 

Browar Miedzianka

Z Browaru maszerowaliśmy przez Mniszków fragmentem ścieżki historyczno-edukacyjnej. Niestety tablice umieszczone przy trasie są wyblakłe i nieczytelne, więc niewiele idzie się z nich dowiedzieć. Pozostałości budynków, piwnic mimo to dają do myślenia, szczególnie jeśli ktoś zna chociaż w niewielkim stopniu historię Miedzianki. 




Stara Szkoła - hostel


urokliwa  ścieżka


widoki z trasy - Góry Sokole - Krzyżna Góra i Sokolik 


w stronę Gór Kaczawskich 

"To już jest koniec"! :-) Tak właśnie kończy się nasza przechadzka przez Mniszków. Na szczęście przygoda w Rudawach Janowickich właśnie się zaczyna...


W okolicy niewielkiego parkingu znajdujemy drogę leśną, która wprowadza w granice Rudawskiego Parku Krajobrazowego. Chwilę później docieramy na Polanę Mniszkowską, gdzie krzyżują się szlaki w dwóch kolorach - niebieskim i żółtym. 


Wybieramy kolor słońca i wygodną ścieżką zmierzamy wzdłuż potoku Janówka do kolejnego rozwidlenia znakowanych tras. Skręcamy tam w lewo (na niebieski szlak) i po ok. 200 metrach naszym oczom ukazuje się jedna z najbardziej charakterystycznych formacji Rudaw Janowickich - Skalny Most. 


Skalny Most

Tuż obok warto zwrócić uwagę na skałę Piec (na zdjęciu poniżej). Jest to popularne miejsce wspinaczkowe, ale nie tylko wspinacze mogą podejść dość wyraźną ścieżką kawałek w górę. Na odważnych czeka niewielka ławeczka oraz punkt widokowy ubezpieczony barierkami. 




Kontynuujemy marsz niebieskim szlakiem w stronę kolejnego wyjątkowego miejsca. Starościńskie Skały, bo o nich mowa, zachwycały swoim pięknem m.in. samego księcia Wilhelma Hohenzollerna, który w 1822 r. założył tu rozległy  park krajobrazowy, obejmujący swoim zasięgiem niezwykłe skalne formacje. Jedną z nich nazwał Mariannenfels (Skała Marianny) na cześć swojej żony. Do dziś zachowały się jedynie ślady po miedzianym napisie przymocowanym do skały. Z kolei żeliwny lew, który zdobił skałę poniżej napisu, w latach 70 ubiegłego wieku zapadł się pod ziemię. Odnaleziono go  nad zaporą nad jeziorem Złotnickim. Czy wróci na swoje miejsce? 


źródło - tablica dydaktyczna w pobliżu Starościńskich Skał


Pozostałości po napisie Mariannenfels


Starościńskie Skały i Lwia Góra do Korony Rudaw Janowickich zdobyta po raz drugi :) 

Starościńskie Skały to zarówno ciekawy skalny labirynt jak i wspaniały punkt widokowy. Trzeba się dobrze rozglądać, by nie przegapić żadnej  atrakcji (kilka z nich znajduje się na poniższych zdjęciach). 


Podejście na punkt widokowy 


"Cycki Lolobrygidy" ;-)  czyli Krzyżna Góra i Sokolik - widok ze Starościńskich Skał


Karkonosze widziane ze Starościńskich Skał 


Starościańska Igła


Fragment labiryntu skalnego 

Ruszamy dalej... Czarnym szlakiem obniżamy się w stronę Strużnicy. W prześwitach znów pięknie prezentują się Karkonosze. Docieramy do ciekawej grupy skał. Jedna z poniższego zdjęcia nazywa się Enis (jak myślicie, która? 😉)



Wędrujemy dalej czarnym szlakiem i skręcamy w prawo w pierwszą bardziej oczywistą ścieżkę (szlak konny). Podchodzimy nią w okolicę niewielkiego zbiornika wodnego, po drodze podziwiając pobudzające wyobraźnię skalne krajobrazy. Skręcamy w lewo, w kierunku "wody".  



Pieklisko

Niegdyś istniał tu kamieniołom granitu Pieklisko. Do dziś zachowały się pozostałości dawnych budynków w pobliżu tego niewielkiego akwenu. 

Dobijamy wreszcie do niebieskiego szlaku, ale chwilę później znów zbaczamy ze znakowanej ścieżki. Chcemy zobaczyć Fajkę. Właściwy kierunek marszu wskazuje tabliczka z poniższego zdjęcia. 


Fajka robi na nas wrażenie. Zachowując należytą ostrożność, próbujemy wspiąć się nieco wyżej po skalnych półkach. Ja dość szybko pasuję i zawracam.  


Skała Fajka

Nie chcemy wracać do szlaku tą samą drogą i próbujemy początkowo iść widoczną ścieżką wzdłuż skał. Dość szybko ją gubimy. Trochę błądzimy, ostatecznie z lekkim trudem wydostając się z leśnej gęstwiny z powrotem do niebieskiej trasy. 

Wygodnym traktem maszerujemy do Przełęczy Karpnickiej. Tu znajduje się płatny parking, z którego bardzo często turyści rozpoczynają wędrówkę po okolicy. 


Sokolik

Kierujemy się w stronę schroniska Szwajcarka, gdzie zarządzamy krótki postój. Postój się przedłuża i gdy opuszczamy budynek, zaczyna robić się ciemno. 


Schronisko Szwajcarka

Postanawiamy mimo to wejść na Krzyżną Górę. Na szczyt docieramy dosłownie kilka chwil przed zapadnięciem zmroku. Zupełnie nie spodziewaliśmy się, że zobaczymy tego dnia jeszcze Karkonosze... 


końcowe podejście na Krzyżną Górę


Karkonosze


cuda na niebie :) 

Z Krzyżnej Góry, w świetle czołówek schodzimy do Pałacu w Bobrowie. Dalej wzdłuż zbiornika Wojanów idziemy się w stronę Pałacu w Dąbrowicy, gdzie zarezerwowałam nocleg. 
Pałac polecamy jako miejsce noclegowe osobom mało wymagającym. Obiekt wciąż jest odbudowywany/ remontowany, a goście muszą korzystać ze wspólnych łazienek. Poza tym wszystko w porządku. 
Wycieczkę można także zakończyć w Wojanowie, skąd dojechać można pociągiem m.in. do Wrocławia czy Szklarskiej Poręby. Niestety nie wszystkie pociągi zatrzymują się na tej stacji. Trzeba więc przed wycieczką dokładnie przeanalizować rozkład jazdy. 

Poniżej mapa naszej trasy: 


Może zainteresują Cię także poniższe wpisy: 






sobota, 2 marca 2024

Wielkopolska: Poszukiwanie rannika zimowego - z Radojewa do Kicina (Radojewo - Kokoryczowe Wzgórze - Kładka pieszo - rowerowa w Owińskach - Owińska - Dziewicza Góra - Kicin)

W Poznaniu i najbliższej okolicy znajduje się wiele interesujących terenów spacerowych, które w pogodne dni przyciągają prawdziwe tłumy. Na szczęście znamy także miejsca, gdzie można cieszyć się ciszą, spokojem i prawie niczym niezakłóconym kontaktem z Przyrodą. Do takich lokalizacji zaliczamy Kokoryczowe Wzgórze, które warto odwiedzić przede wszystkim wiosną. 


Kokoryczowe Wzgórze - jak dojechać? 

Nie będę oryginalna jeśli napiszę, że najłatwiej dotrzeć tu własnym samochodem (kierunek Radojewo ul. Podbiałowa). Wówczas jesteśmy jednak trochę "uwiązani"  i musimy wrócić do tego samego miejsca. To bardzo dobra opcja dla osób, które nie chcą spędzać w terenie zbyt wiele czasu i mogą pozwolić sobie jedynie na krótki spacer. Jeśli jednak macie ochotę zobaczyć coś więcej i jesteście w stanie przejść kilkanaście kilometrów, zachęcam Was do skorzystania z mojej propozycji. 
Do Radojewa dojechać można autobusem poznańskiej komunikacji miejskiej z Ronda Śródka. Jeżdżą tu autobusy nr 167 i 911. Aktualne rozkłady jazdy sprawdzicie na stronie https://www.ztm.poznan.pl/.

Z przystanku autobusowego kierujemy się ul. Piołunową, a następnie Podbiałową w stronę pałacu należącego niegdyś do rodu von Treskow. Dziś obiekt popada w ruinę. Kawałek dalej znajduje się wejście do lasu, który właśnie teraz wyściełany jest "żółtymi dywanami". Kwitnie bowiem rannik zimowy (Eranthis hyemalis). 


Rannik zimowy to "uciekinier" z parku przypałacowego i jak widać, ma się tu całkiem nieźle. To jedna z najwcześniej kwitnących roślin - na granicy zimy i wiosny. Obecnie powoli przekwita, ale i tak robi niesamowite wrażenie, a widok takiej ilości żółtych kwiatów napawa optymizmem, dając nadzieję, że wiosna tuż tuż ;) 









Odwiedzając Kokoryczowe Wzgórze, przeważnie przechodzimy przez cmentarz, gdzie spoczywają członkowie rodu von Treskow. Niestety cmentarz wciąż sprawia wrażenie nieco zaniedbanego i zapomnianego. 



Nie potrafimy pominąć także sztucznych ruin, które mają imitować zniszczony gotycki zamek.  Dawniej moda na sztuczne ruiny dotarła także do Wielkopolski i podczas projektowania  parku przypałacowego, postanowiono dodać ten element jako "ozdobnik". Sztuczna ruina zachowała się do dzisiaj i stanowi jedno z najbardziej charakterystycznych  miejsc Kokoryczowego Wzgórza. 


Maszerując dalej, przechodzimy przez malowniczy teren z małymi zbiornikami wodnymi i pomnikowymi drzewami (m.in. okazały platan). Wspinamy się na Górę Krzyżową o "imponującej" wysokości 89 m n.p.m., a następnie kombinacją kilku ścieżek wchodzimy na fragment Nadwarciańskiego Szlaku Rowerowego. Zerkając w mapę docieramy do kładki pieszo - rowerowej w Owińskach. 

lepiężnik

Kładka w Owińskach to stosunkowo młoda atrakcja turystyczna, która od momentu jej udostępnienia przyciąga zarówno piechurów jak i rowerzystów. Oprócz przeprawy na drugą stronę rzeki, spełnia także funkcję widokową. Chętni mogą się wdrapać na dwa tarasy widokowe na wysokości 12 i 20 metrów, by z góry podziwiać okolicę i jedną z najdłuższych polskich rzek. 


Kładka pieszo - rowerowa w Owińskach







Dalej, czarnym szlakiem powędrowaliśmy w stronę pałacu w Owińskach. Niegdyś należał również do rodu von Treskow: 



Ulicą Poprzeczną dotarliśmy do stacji kolejowej, gdzie można zakończyć wycieczkę i wsiąść w pociąg do Poznania.  My postanowiliśmy iść dalej - na Dziewiczą Górę. Po drodze podziwialiśmy kilka gatunków ptaków, m.in. raniuszki, sikory, żurawie czy szpaki (na zdjęciach) 


żuraw


szpaki

Wreszcie meldujemy się na Dziewiczej Górze. Po raz pierwszy od dawna mamy szczęście. Wieża widokowa na wierzchołku jest otwarta (wstęp bezpłatny).


Wchodzimy się na górę. Niestety przez mgiełkę, widoki są ograniczone. 




w stronę kładki w Owińskach


opactwo pocysterskie w Owińskach

Wycieczkę kończymy w Kicinie, skąd autobusem nr 321 wracamy na poznańskie Rondo Śródka. 

Mapę naszej trasy można prześledzić poniżej: