Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ruprechticki Szpiczak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ruprechticki Szpiczak. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 sierpnia 2024

Góry Kamienne (Góry Suche): Na Ruprechticki Szpiczak z Mezimesti (Meziměstí - Ruprechtický Špičák - Waligóra - Schronisko Andrzejówka - Wałbrzych Główny)

Wycieczkę rozpoczynamy nietypowo, bo w czeskiej miejscowości Mezimesti. W wakacje (tylko w weekendy)  dojedziemy tu pociągiem np. z Wrocławia, Wałbrzycha czy Mieroszowa (linia D28/  Koleje Dolnośląskie). Drugą opcją dotarcia na start tej górskiej przygody dla osób niezmotoryzowanych jest autobus nr 15 (Wałbrzyska Komunikacja Miejska). Zarówno jednych jak i drugich kursów jest niewiele, więc warto wcześniej sprawdzić rozkłady jazdy.

Koleje Dolnośląskie

ZDKiUM Wałbrzych


pociąg Kolei Dolnośląskich na stacji Mezimesti 

Postaw mi kawę na buycoffee.to

W Mezimesti przy dworcu znajduje się niewielki sklep (otwarty także w niedzielę) z raczej skromnym asortymentem, ale bez problemu kupimy tu niezbędne produkty czy prowiant na drogę. 


Budynek dworca Mezimesti - wewnątrz kupimy m.in. bilety kolejowe, kawę z automatu i drobne przekąski.


Budynek dworca Mezimesti 

No to w drogę!

Z Mezimesti na Ruprechticki Szpiczak prowadzą 2 podstawowe trasy - niebieska (przez Viznov) i niebiesko-żółta (przez Ruprechtice). Wybrałam tę drugą, gdyż idąc do Wałbrzycha właśnie nią, nie musimy powtarzać niespełna kilometrowego fragmentu prowadzącego z Przełęczy pod Szpiczakiem na szczyt. 
Przechodzimy kładką nad torami i skręcamy w prawo w ulicę Szkolną. Po lewej stronie mijamy pałac (Zamek Mezimesti), a następnie wędrujemy wzdłuż zabudowań, które z każdym krokiem stają się coraz rzadsze. 


Zamek Mezimesti


widoki z asfaltowej trasy - Broumowskie Ściany

Po ok. 2 km docieramy do Ruprechtic i za okazałym kościołem skręcamy w lewo na żółte znaki. 


Kościół  Św. Jakuba Vetsiho w Ruprechticach - przy nim skręcamy na żółty szlak 

Dalej czeka nas marsz przez Ruprechtice (ok. 2,5 km). Trasa jest asfaltowa i  być może nie każdemu przypadnie do gustu. My czasem lubimy popatrzeć jak mieszkają ludzie w takich niewielkich miejscowościach. Tuż przed wejściem w las, przechodzimy obok niedużego parkingu. Osoby zmotoryzowane mogą zostawić tu auto i np. zrobić "pętelkę " podchodząc na górę żółtym szlakiem i wracając na parking przez Mezimesti i Viznov (niebieski szlak) lub korzystając z którejś z nieoznakowanych ścieżek (do tego wariantu przyda się szczegółowa mapa). 


Ruprechticki Szpiczak  widziany z Ruprechtic


"strażacki" mural w Ruprechticach :) 


ciekawostka przyrodnicza - gąsienice zauważone przy trasie - wyrośnie z nich piękny motyl - któraś z rusałek (prawdopodobnie pokrzywnik lub pawik)

My planujemy zejść do Wałbrzycha, więc brniemy pod górę kontynuując wędrówkę żółtym szlakiem. Trasa jest całkiem przyjemna, mimo słonecznej niedzieli, nie spotykamy tu zbyt wielu osób. Im bliżej szczytu, tym więcej wysiłku musimy włożyć w pokonywanie kolejnych kroków. W nagrodę warto obejrzeć się za siebie, bo wreszcie otwierają się pierwsze ciekawsze widoki. 


Góry Stołowe i Broumovské stěny

Docieramy na Ruprechticki Szpiczak (880 n n.p.m), którego niemałą atrakcją jest specyficzna wieża widokowa. Może nie ma w sobie zbyt wiele uroku, za to z góry obejrzymy bajeczne krajobrazy! Pięknie prezentują się stąd m.in. Góry Suche, Karkonosze, Ostasz ... oraz ścieżka, która przed chwilą dreptaliśmy. 


wieża widokowa na Ruprechtickim Szpiczaku


W stronę Gór Suchych - z prawej strony kadru Suchawa, Kostrzyna i Włostowa, dalej Masyw Lesistej Wielkiej. Dalej majaczą Rudawy Janowickie. Przy lewej krawędzi widać zabudowania Mieroszowa na tle ledwo widocznych Karkonoszy


z lewej strony - Waligóra - najwyższy szczyt Gór Kamiennych, z prawej Gomólnik Mały i Jeleniec


Góry Krucze (część Gór Kamiennych) z Kralowieckim Szpiczakiem na czele 


Trasa przez Ruprechtice, w tle Ostasz (zobacz też Czeskie Góry Stołowe: Ostasz Ostaš )

Ze Szpiczaka schodzimy niebieskim szlakiem w stronę Przełęczy pod Szpiczakiem. Zejście jest strome, trzeba być czujnym. Na tym odcinku zauważam ciekawy kamień z datą 1820. Jestem na etapie szukania informacji na jego temat. 

Z Przełęczy znakowane szlaki rozchodzą się w sześciu kierunkach. My wybieramy zachód i czarne oznaczenia. To jeden z moich ulubionych fragmentów szlaków w tym paśmie, mimo, że zupełnie niewidokowy. Szczególnie ciekawie prezentuje się w mglisty listopadowy dzień (zobacz: Góry Kamienne (Góry Suche) - wędrówka fragmentem szlaku granicznego Głuszyca Górna - Ruprechticki Szpiczak + Waligóra - Andrzejówka - Wałbrzych Główny ). Docieramy do Rozdroża pod Waligórą. To ważny węzeł szlaków, gdzie możemy odpocząć w sporej wiacie turystycznej. 
Do schroniska Andrzejówka dotrzemy stąd np. niebieskim szlakiem (omijając Waligórę) lub przechodząc przez najwyższy szczyt pasma. Ponieważ mieliśmy zapas czasu, ruszyliśmy ku Waligórze. Podejście od strony Rozdroża żółtym szlakiem jest o wiele łatwiejsze niż fragment od strony Andrzejówki. 


Na Waligórze po raz... kolejny :) 

Na szczycie spotykamy całkiem sporo osób (biorąc pod uwagę naszą dotychczasową wędrówkę). Przede wszystkim są to osoby, które zdobywają Koronę Gór Polski, czyli 28 najwyższych szczytów w poszczególnych pasmach naszego kraju. Schodzimy do Andrzejówki tym trudniejszym odcinkiem. Trzeba być bardzo czujnym, by nie poślizgnąć się na stromym zboczu. W Andrzejówce zamawiamy obiad i piwo. Placki ziemniaczane z sosem grzybowym, chłodnik z cukini i przepyszny sernik na deser dodają nam energii. Niestety nasza przygoda dobiega końca. Musimy zdążyć na pociąg do domu. 


Tradycyjne zdjęcie przed schroniskiem musi być :) Akurat trwa remont dachu Andrzejówki

Zielonym szlakiem (początkowo asfalt) ruszamy w stronę Rybnicy Leśnej. Po drodze przyglądamy się kopalni melafiru, na moment zbaczamy z głównej trasy, by zobaczyć drewniany kościół św. Jadwigi Śląskiej. Niestety znów nie udaje nam się wejść do środka. 


Kopalnia melafiru


Drewniany kościół w Rybnicy Leśnej

W końcu odbijamy z głównej drogi w zabudowania Kamionki, a następnie wkraczamy w las. Po jakimś czasie łączymy się z czerwonym szlakiem i bez większych problemów osiągamy metę przy dworcu Wałbrzych Główny.


pożegnanie z Górami Kamiennymi


Meta wycieczki - Stacja Wałbrzych Główny. W tle (od lewej) Mały Wołowiec, Wołowiec, Kozioł, Sucha i schowana za drzewami Borowa


Kolejna górska trasa trafia na półkę miłych wspomnień :)  
A trasę tradycyjnie można prześledzić na mapce poniżej: 

środa, 14 września 2022

Góry Kamienne (Góry Suche) : Mieroszów - Jatki - Garbatka - szlak graniczny - Ruprechtický Špičák - Andrzejówka - Zamek Radosno - Sokołowsko - Mieroszów (pętla)

Mieroszów to spokojne miasto, blisko granicy z Czechami. Turyści najczęściej przejeżdżają przez nie, zmierzając w stronę słynnych skalnych miast - Adršpašskoteplickich Skał. Ale sam Mieroszów jest doskonałą bazą wypadową na puściutkie szlaki piesze. I to nie byle jakie, bo gwarantuję, że część z nich zapamiętacie na długo. 
Jeśli nie jesteście zmotoryzowani, do Mieroszowa możecie dotrzeć autobusem nr 15 np. z Wałbrzycha. W sezonie letnim kursują także pociągi (Koleje Dolnośląskie) na trasie Wrocław - Adršpach, które zatrzymują się w Mieroszowie. 


Dzień, który spędziliśmy w Górach Kamiennych rozpoczął się od niezłej jatki 😉.W zasadzie początek niebieskiego szlaku z Mieroszowa, w kierunku wschodnim,  biegnie wzdłuż drogi krajowej nr 35. Ale gdy odbija w prawo w las, nie daje chwili wytchnienia. Od razu, bez najmniejszych skrupułów, prowadzi pioruńsko stromo na pierwsze ze wzniesień - Jatki (658 m n.p.m.). 


Podejście na Jatki 

Po osiągnięciu wymaganej wysokości, trasa nieco się wypłaszcza. Wędrujemy wąską ścieżką przez trawy. W pobliżu, poza szlakiem, znajduje się startowisko paralotni. 


Pomimo połowy sierpnia, na łąkach zauważamy jeszcze naparstnice purpurowe. 



Gór Kamiennych wieloplany zostały zaburzone przez mgłę ;)

Tabliczka "szczytowa" (Jatki) znajduje się nieco dalej. Według map jest to już wierzchołek , o wdzięcznej nazwie, Malinówka. Na wypalonej deseczce chyba więc jedynie wysokość się zgadza. 


Jatki czy Malinówka? 

Za Malinówką szlak odbija w lewo. Skręt ten łatwo przegapić, tym bardziej, że trzeba zejść z szerokiej, bardzo wygodnej drogi. Po ostrym podejściu musimy się  znacząco się obniżyć. 


Uwagę od początkowego zmęczenia odwraca na moment dziewięćsił rosnący przy szlaku. Do tej pory widziałam te rośliny tylko w Tatrach! 


Jeśli podejście na Jatki było wymagające, to co powiecie na Garbatkę? (zerknijcie w profil wysokościowy na dole wpisu 😉) Garbatka wyciska z ust kilka cichutkich,  niecenzuralnych słów, wymaga większego skupienia i (ode mnie) minimum trzech kończyn dotykających ziemi . Ale za to właśnie uwielbiam Góry Kamienne! Zaskoczeniem przy podejściu na Garbatkę są też potężne skały, które po deszczu mogą okazać się konkretną przeszkodą. 


Autorze i wykonawco tych pięknych tabliczek - dziękuję Ci za nie! Są przepiękne!

Za Garbatką szlak się trochę "uspokaja" i staje się bardziej widokowy.


z lewej strony Włostowa, z prawej, przy linii drzew - Ruprechtický Špičák, a na szlaku tylko nasza trójka :) 


Nawet Stożek Wielki postanawia na chwilę wyjść z ukrycia

Na skrzyżowaniu szlaków, wybieramy krótki, znakowany na czarno, który wprowadza nas na szczyt o nazwie Średniak. Na tym niewielkim fragmencie, znajduję wiele interesujących obiektów do sfotografowania. 


na rozstaju dróg... 


w drodze na Średniak 


najmniejsza polska sikora - sosnówka (przy szlaku fruwało ich sporo, ale trudno było je złapać na zdjęciu)


Wierzbówka kiprzyca, czyli roślina, która w sierpniu jest ozdobą Hali Gąsienicowej w Tatrach. Jak widać jej stanowiska można znaleźć także w Sudetach


chrobotek (strzępiasty? tzw. "uszy Shreka") 


Stożek Wielki się zasłonił, za to coraz piękniej prezentuje się ze szlaku Włostowa 


Na Średniaku wkraczamy na szlak grzbietowy (znakowany na zielono) , który prowadzi wzdłuż granicy polsko-czeskiej. Schodzimy ok. 70 metrów (wysokości) do Przełęczy Sokołowskiej. Ale, żeby nie było nudno, za chwilę mniej więcej tyle samo podejdziemy na Kozi Róg. 


Przełęcz Sokołowska


w stronę Gór Stołowych/ kto rozpozna Szczeliniec?


gołąb pocztowy spotkany przy trasie 


Kozi Róg

Szlak jest przepięknie pusty, taki jak lubimy!



Mijamy Kozi Róg (785 m n.p.m.) , Kozinę (796 m n.p.m.). Mój wzrok przykuwa w oddali , dość charakterystyczny w tej części Gór Kamiennych (Gór Suchych) , szczyt - Ruprechtický Špičák. Łatwo go rozpoznać dzięki wieży widokowej. Zastanawiam się czy moi kompani będą chcieli na niego wejść. 


Ruprechtický Špičák


Ruprechtický Špičák - zbliżenie na wieżę 

Póki co, wciąż trzymamy się znaków zielonego szlaku. 


Włostowa, Kostrzyna i Suchawa - trio wyciskające podczas wędrówki tym grzbietem siódme poty


Kopica jest kolejnym oznakowanym szczytem na naszej trasie

Jednak udało mi się namówić  Mateusza i Macieja na wejście na Ruprechtický Špičák. Mimo, że na szczycie byłam już kilka razy, wciąż lubię tu wracać. 


Podejście na Szpiczak  z Przełęczy pod Granicznikiem jest dość wymagające i strome. Każdy z nas wytyczył swoją własną najwygodniejszą ścieżkę. 


w drodze na Szpiczak 


Tuż przed szczytem warto obejrzeć się za siebie. Ponad wydeptaną ścieżką - Waligóra, najwyższy szczyt Gór Kamiennych 


Wieża widokowa na Ruprechtickim Špičáku

Wejście na wieżę jest bezpłatne i jeśli znajdziecie w sobie odwagę, by spojrzeć na okolicę z góry - koniecznie to zróbcie! Widoczki są przednie! :) 


w stronę Gór Orlickich


W stronę Gór Sowich. Mniej więcej po środku kadru Włodarz, z lewej strony Gomólnik Mały, z prawej -  czeski szczyt Slodna


Sudeckie "potwory": od Waligóry (po prawej) przez Suchawę, Kostrzynę, Włostową po Lesistą Wielką  


z prawej strony w oddali - długi grzbiet Lesistej Wielkiej, mniej więcej po środku - Garbatka, Karkonoszy tego nie było widać, za to wprawne oko dostrzeże zabudowania Mieroszowa (z lewej strony), skąd idziemy



Z Ruprechtickiego Špičáka wycofujemy się tą samą drogą do Przełęczy pod Granicznikiem. Tu, skręcając w prawo,  wybieramy szlak w czarnym kolorze (po ok. 50 metrach skręcamy w lewo), który, omijając Waligórę,  towarzyszy nam aż do Andrzejówki.  


W Andrzejówce postanawiamy zjeść obiad. Jedzenie jest tu przepyszne. Możemy szczególnie polecić kartacze i placki z sosem grzybowym oraz  smażony ser. 


Waligóra - widok spod schroniska Andrzejówka 



Obiekt doczekał się nawet piw z dedykowaną etykietą (piwo produkowane jest przez Browar Sowie w Bielawie)

Po obfitym posiłku ciężko było nam się ruszyć, ale tylko dzięki sile naszych mięśni mogliśmy wrócić do Mieroszowa. Dłuższą chwilę zajęło nam zlokalizowanie zielonego szlaku  w stronę Sokołowska. 


na rozwidleniu szlaków (Przełęcz Trzech Dolin) czujemy się obserwowani... przez panią kopciuszek 

Po przejściu ok.  500 metrów zielonym szlakiem z Przełęczy Trzech Dolin, zauważamy drogowskaz w stronę Zamku Radosno i skręcamy w stronę żółtego szlaku. 


Podejście do ruin Zamku od strony Andrzejówki nie przysparza nam trudności, natomiast zejście w stronę Sokołowska, po deszczowym dniu, okazało się nie tylko strome, ale bardzo śliskie.  


Ruiny kamiennego zamku Radosno z drugiej połowy XIII w. 


Przy Chatce Marianka łączymy się z zielonym szlakiem i dalej wygodną szeroką drogą zmierzamy w stronę Sokołowska. 



Chatka Marianka


Oprócz Chatki Marianka, w pobliżu można odpocząć także w sporej wiacie: 


W Sokołowsku powinniśmy być za ok. kwadrans, ale czas ten się wydłuża, ponieważ muszę przyjrzeć się z bliska motylom na łące. 



Wkraczamy do Sokołowska i w zasadzie od pierwszych kroków w granicach tej miejscowości można poczuć się wyjątkowo. Wzrok przykuwa tak wiele detali i pięknych zakamarków, że dobrze byłoby mieć oczy dookoła głowy 😉. Sokołowsku na pewno poświęcę na blogu nieco więcej miejsca w osobnym wpisie. Jedno jest pewne, Sokołowsko powoli znów rozkwita! 





Turystów przyciągają odbywające się tutaj coraz częściej wydarzenia kulturalne (np. Sanatorium of Sound czy festiwal Hommage) , klimatyczne knajpki, (chociażby "Kawiarenka" serwująca przepyszne bezy!), bogata historia oraz "ślady przeszłości". 


Ogródek jednej z knajpek

Wielbiciele kina szukają tu z pewnością pamiątek związanych z wybitnym reżyserem, Krzysztofem Kieślowkim, który mieszkał w Sokołowsku w latach 1951–1960. 


Nie lada atrakcją staje się także, otwarte 6.08.22r. Muzeum w Budowie , które pozwala zajrzeć do wnętrz okazałego budynku sanatorium Grunwald. 







wejście do Muzeum w Budowie 

Z Sokołowska wydostajemy się czerwonym szlakiem. Następnie, za wiaduktem kolejowym,  skręcamy w lewo i maszerujemy wzdłuż drogi krajowej nr 35 (jest to dość nieprzyjemny, nieznakowany  odcinek, na którym trzeba zachować szczególną ostrożność). Na szczęście, po niespełna 2 km, pojawiają się chodniki. Łączymy się także z niebieskim szlakiem, którym rozpoczynaliśmy rano wędrówkę. Pozostaje nam już tylko dotarcie do naszej bazy noclegowej i odpoczynek przed kolejnym dniem pełnym wrażeń. 



Może zainteresują Cię także poniższe wpisy: