sobota, 22 sierpnia 2020

Teplickie Skały, Teplickie Skalne Miasto - szlaki, których nie znacie - wieża widokowa Čáp, Zamek Skály


Teplickie Skały (Teplické skály) są nieco mniej popularne niż sąsiednie Adrszpaskie Skalne Miasto (Adršpašské skály). Mimo to, warto odwiedzić je w godzinach wczesnoporannych. Obecnie trwa przebudowa dróg w najbliższej okolicy, więc przed wyjazdem sprawdźcie, jak wygląda aktualna sytuacja. Przy samym wejściu na teren skalnego miasta w Teplicach działa płatny parking (100 koron  - samochód osobowy). My zaparkowaliśmy w centrum miejscowości Teplice nad Metují na parkingu, gdzie nie pobiera się opłat. W jego pobliżu można skorzystać z bankomatu (spora prowizja i dość niekorzystny kurs) oraz podejść do informacji turystycznej (4 wzory pieczątek turystycznych :) ). 



Stąd ruszamy niebieskim szlakiem, by po niespełna 2 km znaleźć się przy kasie Teplickich Skał. Ten krótki fragment nie przysparza żadnych trudności. Szlak nie jest raczej zbyt często uczęszczany i  zarasta. Póki co, orientacyjnie wciąż jest ok. Płacimy za wstęp (120 koron - osoba dorosła) i ruszamy dalej, niebiesko znakowaną trasą, w stronę największych atrakcji Teplickich Skał. Bardzo miły okazał się fakt, że do zakupionego biletu, otrzymaliśmy  folder z mapką skalnego miasta w języku polskim!

Jedną z ciekawszych atrakcji Teplickiego Skalnego Miasta są ruiny Zamku Strzemię (Střmen). Aby do nich dotrzeć i obejrzeć ciekawą panoramę musimy pokonać schody oraz drabinki. Podejście bywa zatłoczone, dlatego warto wyruszyć w wędrówkę jak najwcześniej, by uniknąć postojów i wymijania innych turystów.




Na górze jest niewiele miejsca. Jednocześnie zmieści się zaledwie kilka osób. Widoki są ciekawe, ale tym razem mieliśmy pecha, gdyż od rana utrzymywały się w okolicy mgły. Przy lepszej widoczności, można dostrzec stąd charakterystyczne szczyty Gór Kamiennych. W zasadzie z zamku niewiele zostało i dość ciężko sobie go wyobrazić stojąc w miejscu, gdzie niegdyś się znajdował. Wejście i zejście z wierzchołka odbywa się tą samą drogą, więc jest to atrakcja opcjonalna, którą możecie ominąć, gdy nie czujecie się na siłach, by tam się wdrapać. 




Ruszamy dalej niebieskim szlakiem. Podziwiamy rozmaite skalne formacje, próbując rozpoznać, sugerowane na tabliczkach informacyjnych, kształty. Nie zawsze się to nam udaje i zrzucamy to na daleko posuniętą interpretację autorów. 




Największe wrażenie zrobiły na nas jednak Świątynne Ściany. Wysokie skalne wieże ograniczają dopływ naturalnego światła słonecznego. Momentalnie robi się tam chłodno i nieco tajemniczo. Jednak skalne labirynty i jaskinie przyciągają i skłaniają do ich poznania. 








Wędrówka przez Świątynne Ściany jest prawdziwą przyjemnością! 

Teplicka Wenus





Czaszka


Po przejściu wzdłuż najbardziej atrakcyjnej trasy Teplickich Skał, docieramy do wielkiego korzenia, przy którym znajduje się węzeł szlaków. Możemy stąd wrócić do wejścia (kasy) lub zdecydować się na dłuższą wycieczkę,  mniej popularnym  szlakiem. Musieliśmy go sprawdzić. Skręciliśmy więc na zielone znaki, by po niespełna kilometrze odbić na znakowaną znów na niebiesko ścieżkę, biegnącą,  górą, równolegle do wspomnianej popularnej trasy zwiedzania Teplickich Skał. 


Niektórzy mogą poczuć się nieco zawiedzeni. W końcu skalne wieże, rzeźby, labirynty są już za nami. Nam jednak na tej trasie się bardzo podobało. Ruch turystyczny jest tu zdecydowanie mniejszy, a do tego wędrówkę leśną ścieżką urozmaicają drewniane kładki, skalne przejścia i szczeliny oraz całkiem ciekawy krajobraz, charakterystyczny dla tej części Sudetów. 





Wisienką na torcie jest niezwykły punkt widokowy, na który musimy nieznacznie odbić ze znakowanego szlaku. To tzw. Vyhlídkové místo. Warto tu podejść i rozejrzeć się dookoła. Skalne wierzchołki wyglądają stąd naprawdę fascynująco. 



Dalej atrakcyjność tego szlaku nieznacznie maleje. Nadal idziemy lasem, dookoła co jakiś czas zobaczyć można skalne formacje. W końcu zejście zaczyna się robić dość strome i śliskie (po opadach deszczu). Docieramy do rozwidlenia szlaków. Skręcamy w prawo na żółte znaki. Trasa w lewo biegnie natomiast w stronę Adrszpaskich Skał. Żółty szlak łączy  oba skalne miasta  (Adrszpaskie i Teplickie Skały), dzięki czemu jednego dnia możemy pobuszować pieszo tu i tu. Pomiędzy Adršpachem i Teplicami nad Metuji kursuje pociąg, który zdecydowanie może ułatwić zaplanowanie trasy "łączonej". Przejazd pomiędzy stacjami kosztuje 22 korony i trwa niecały kwadrans. Rozkłady znajdziecie na stronie czeskiego przewoźnika : https://www.cd.cz/default.htm.

My mieliśmy tego dnia nieco inne plany, więc po powrocie do kasy Teplickich Skał, postanowiliśmy skorzystać z bazy gastronomicznej. Zamawiamy pyszne haluszki z bryndzą, które nas nieco rozleniwiają. Mimo to, idziemy dalej czerwonym szlakiem wzdłuż zabudowań Teplic. Maszerujemy ul. Nerudovą tak długo aż przetniemy zielony szlak. Skręcamy w prawo i zgodnie z jego oznaczeniami zaczynamy piąć się w górę. Mijamy kemping (Camp Kamenec) i za chwilę wchodzimy w las. Początkowo szlak niczym nie zaskakuje, no chyba, że odległością do naszego celu, wypisaną na szlakowskazach. Perspektywa kilkukilometrowej wędrówki, niezbyt ciekawą (jak na razie) trasą , nie napawa nas optymizmem. Jednak im bliżej jesteśmy punktu widokowego Lokomotiva, tym bardziej zaczyna nam się tu podobać. Lokomotiva jest świetnym miejscem (niezabezpieczonym barierkami), z którego obserwować można przede wszystkim polskie wierzchołki Gór Kamiennych. Przy świetnej widoczności, dojrzeć można także Trójgarb w Górach Wałbrzyskich oraz Śnieżkę (co nam się udało 😁 ).



Góry Kamienne

Śnieżka

Po środku kadru Trójgarb z wieżą widokową

W dalszej części tej trasy, będzie trzeba zmierzyć się z wąskimi szczelinami, przykucnąć, schylić się, podeprzeć. Fajnie jest! I chociaż kilometry lecą naprawdę wolno, bo wspomniane atrakcje nieco spowalniają, można się tu naprawdę świetnie bawić. 







Mijamy skrzyżowanie z żółtym szlakiem, który doprowadziłby nas z powrotem do Teplickich Skał. Przed nami bardziej "spokojny" fragment drogi, gdzie można trochę przyspieszyć. Po ok. 2 km na pewno zauważymy wijące się w nieskończoność schody. Podchodzimy nimi do naszego punktu pośredniego. Jest nim... wieża widokowa Čáp, (Rozhledna Čáp). Čáp oznacza po czesku bociana. 


Nie jest zbyt wysoka (zaledwie 13 metrów), jednak usytuowana na skalnym podłożu, sprawia wrażenie nieco niedostępnej. Wznosi się niewiele ponad korony drzew, ale to wystarcza, by nasycić się przepięknymi panoramami. Widoki obejmują m.in. Góry Kamienne  (Góry Suche), Góry Sowie, Góry Bardzkie, Broumowskie Ściany, Góry Stołowe, Wałbrzyskie oraz Karkonosze ze Śnieżką na czele! :) Nasz wzrok przykuła także rozległa sylwetka niewysokiego (700 m n.p.m.) szczytu o nazwie Ostasz (Ostaš), na zboczach którego kryją się malownicze skalne labirynty, o których wkrótce Wam także napiszę.


Góry Suche

po środku kadru Ostaš - skalne miasto, o którego istnieniu mało kto wie 

Karkonosze


Pomimo nie do końca idealnych warunków, spędziliśmy na wieży sporo czasu, rozpoznając okoliczne szczyty i zastanawiając się nad tym skąd wziąć siły na powrót do auta zaparkowanego na teplickim rynku ;) 



Zejście do asfaltowej drogi poszło na szczęście dość sprawnie. Postanawiamy zajrzeć więc jeszcze nad Czarne Jeziorko (Černé jezírko) oraz powłóczyć się trochę wzdłuż ruin zamku Skály, zwanego również Bischofstein. Wejście na ten teren jest bezpłatne i nawet pomimo narastającego uczucia zmęczenia, warto tu zajrzeć. Budowę zamku w tym miejscu zlecono już w XIV w. ( Matěj Salava z Lípy). Losy zamku, jak wielu tego typu warowni były bardzo burzliwe, ale jednocześnie ciekawe, by się w nie zagłębić. Dziś z budowli pozostało niewiele. Nawet ciężko wyobrazić sobie jak wyglądała wieki temu. Mimo to, jest to miejsce naprawdę fascynujące, które przenosi do nieco bajkowego świata. A widoki z najwyższego punktu są, dodatkowo, naprawdę przepiękne... 

Czarne Jeziorko 


Podejście do zamku 




W stronę wieży widokowej na szczycie Čáp

Zbliżenie na Čáp

Góry Stołowe ze Szczelińcami na czele 




Końcowe podejście na punkt widokowy stanowią wydrążone w skale stopnie 

Zamek Skaly 


Obchodzimy Czarne Jezioro prawie dookoła. Przy asfaltowej drodze namierzamy niebieski szlak. To właśnie tą,  niezbyt uczęszczaną szosą,  pójdziemy teraz przez ok. 1,5 km. Następnie nasz szlak skręca na leśne ścieżki. Miłym zaskoczeniem okazuje się stąd piękna panorama Gór Kamiennych. 



Dalej nie dzieje się nic specjalnego, no może poza pięknie kwitnącymi łubinami, które opanowały tutejsze skraje szlaków. Niebieska trasa w końcu dobija do zielonej. Skręcamy więc w prawo. Tędy już tego dnia szliśmy. Bardzo szybko docieramy do zabudowań Teplic nad Metuji. Stąd już niedaleko do zaparkowanego rano samochodu. 


Jego widok przynosi nam ulgę. Mamy to! Piękny dzień w górach staje się faktem. I chociaż nie była to nasza pierwsza wizyta w Teplickich Skałach, to tym razem mam wrażenie, że najlepiej je poznałam. Nasza wydłużona wycieczka, chociaż męcząca, była naprawdę fascynująca. Jeśli jednak nie czujecie się na siłach, by jednego dnia przebyć w górach ponad 25 km, możecie śmiało, trasę z poniższej mapy podzielić na dwa dni. Doskonale widać tu dwie pętle, których łącznie wcale nie trzeba pokonywać w ciągu jednego dnia. Trochę po górach już chodzimy i  zaprezentowana trasa nas naprawdę zmęczyła. Dostosujcie ją więc do swoich możliwości kondycyjnych.



czwartek, 6 sierpnia 2020

Góry Stołowe: Jedna z największych atrakcji pasma: Błędne Skały- krótki szlak z Szosy Stu Zakrętów

Polskie góry przeżywają w te wakacje prawdziwe oblężenie. Trudno się dziwić. Mamy tyle pięknych pasm górskich o zróżnicowanym charakterze, że każdy jest w stanie znaleźć coś dla siebie. Wiele osób zdecydowało się na spędzenie urlopu w Polsce. W końcu wciąż sytuacja na całym świecie jest bardzo dynamiczna i nie wiadomo jakie niespodzianki, obostrzenia, nakazy i zakazy szykuje nam najbliższa przyszłość.
Gdy ktoś mówi o Górach Stołowych, z ust przeważnie padają dwie główne atrakcje : Szczeliniec i Błędne Skały. W letnie słoneczne weekendy przeważnie jest tu bardzo tłoczno. Są jednak godziny, dni, kiedy można mieć wspomniane miejsca tylko dla siebie.
W tym roku, podobnie jak w latach ubiegłych, na urlop wybraliśmy się w czerwcu, czyli przed głównym sezonem.  Ma to swoje plusy w postaci pustych szlaków (poza weekendami), swobody w wyborze miejsc noclegowych, mniejszej ilości klientów w lokalach gastronomicznych czy odwiedzających muzea i inne atrakcje. Minusem czerwcowego urlopu często jest niepewna pogoda, pełna gwałtownych zjawisk atmosferycznych, ale na to można się przygotować.

Poniższą wycieczkę połączyliśmyz krótką wizytą w Kudowie-Zdroju, podczas której odwiedziliśmy  m.in. Kaplicę Czaszek, Park Zdrojowy i Górę Parkową.

W zasadzie można podjechać na parking, który znajduje się przy samym wejściu do labiryntu Błędnych Skał. Jest to jednak parking płatny (30 zł), dlatego chciałabym zaproponować niezbyt forsowną, kilkukilometrową trasę, która będzie miała zbawienny wpływ na Waszą kondycję, samopoczucie i...portfel ;-)
Wędrówkę rozpoczynamy na bezpłatnym, całkiem sporym parkingu przy Szosie Stu Zakrętów (Polana YMCA). Po drugiej stronie wjazdu na parking, rozpoczyna się niebiesko znakowany szlak. Początkowo stanowi dość szeroką ścieżkę. Niech ta pozorna wygoda Was nie zwiedzie, po ok. 1,5 km będzie trzeba skręcić w węższą i zdecydowanie bardziej stromą dróżkę.


parking YMCA

Trasa łączy się w pewnym momencie ze szlakiem czerwonym, biegnącym z Kudowy- Zdroju. Później, gdy dobija z prawej strony szlak zielony, teren się wypłaszcza i po ok. 700 m dotrzemy do kasy i wejścia do labiryntu Błędnych Skał. 


Wstęp do labiryntu jest płatny (12 zł/ os. dorosła/ czerwiec 2020r. ). My niestety nie mieliśmy szczęścia jeśli chodzi o pogodę (więc na podziwianie panoram z tarasów widokowych nie było szans). Byliśmy tego jednak w pełni świadomi. Coś za coś - jak to mówią. Błędne Skały mogliśmy, dzięki temu przejść, tylko we dwoje! 






Nawet największa atrakcja, Kurza Stopka, chyba cieszyła się z naszej obecności, bo tego dnia mało kto ją podziwiał ;P 







Było przepięknie. We mgle Błędne Skały prezentowały się wyśmienicie. Miały w sobie tajemniczość, nieco mroczny klimat. Dały też sporo frajdy. W pewnych miejscach trzeba się schylić, zdjąć plecak, wciągnąć brzuch, przykucnąć... gimnastyka w gratisie zapewniona! Przejście labiryntu powinno zająć ok. 40 -60 minut.
Następnie możemy wrócić do punktu kasowego czerwonym szlakiem lub ruszyć najpierw wzdłuż zielonych znaków (w prawo) w stronę bardzo ciekawej ścieżki edukacyjnej. Podczas naszego pobytu odnawiano jej oznaczenia, które miały postać wielkich białych kropek. Jestem prawie pewna, że naniesiono na nie już zielone listki. 
Ścieżka Edukacyjna im. inż. Kazimierza Klimowicza, znana inaczej jako "Czynna ochrona ekosystemów w Parku Narodowym Gór Stołowych" posiada 12 stacji, przy których zainstalowano interesujące tablice informacyjne. Jest bardzo zróżnicowana. Przebiega zarówno szeroką drogą, wąskimi ścieżkami. Urozmaicają ją drewniane kładki, strome zejścia, a po deszczu, ogromne kałuże ;-) 



Ścieżką tą dotrzemy pod Lustrzaną Górę, skąd po odbiciu w prawo na zielone znaki, po ok. kwadransie znajdziemy się na parkingu YMCA.

Powyższa trasa, łącznie z przejściem labiryntu Błędnych Skał ma długość 8,6 km. Na jej pokonanie potrzebujemy ok. 3:15 h. Jeśli robicie dużo zdjęć, zarezerwujcie nieco więcej czasu.