No dobrze... po wieczorze w Uranii i małym after party jakie urządziliśmy sobie z Mateuszem i Maciejem, spało się nam bardzo dobrze, ale za krótko (relacja z poprzedniego dnia: Rudawy Janowickie: Z Janowic Wielkich do Kowar (Janowice Wielkie - Miedzianka - Zamek Bolczów - Starościńskie Skały - Strużnica - ścieżka przyrodnicza im. Janusza Boissè - Kowary) ). Niestety czas nas gonił i trzeba było wstać zgodnie z ustawionym budzikiem. Po szybkim śniadaniu ruszyliśmy przed siebie. Kowarska Starówka sprawiała wrażenie wyludnionej. Niebieskim szlakiem przeszliśmy przez miasto. Przecięliśmy drogę wojewódzką nr 367 i chwilę później z radością zameldowaliśmy się na leśnych ścieżkach. Łagodnie podchodziliśmy do góry aż "złapaliśmy" szlaki z okolic Bukowca i Gruszkowa. Trzy kolory (zielony, czerwony i żółty) towarzyszyły nam aż do rozwidlenia pod Ostrą Małą. Tu nieco zboczyliśmy, by zobaczyć widoki z tego skalistego szczytu. Warto było zrobić ten "skok w bok". Skalnik, na który zmierzaliśmy, porośnięty jest gęstym lasem. Dobrze jest więc, nadłożyć nieco drogi i zobaczyć jakie widoki ma do zaoferowania Ostra Mała (ok. kilka minut marszu w jedną stronę od rozwidlenia). Uważajcie jednak zimą. Na Ostrą Małą prowadzą skalne stopnie, które potrafią być bardzo śliskie. Zachowajcie wówczas szczególną ostrożność, a w razie czego odpuśćcie i wróćcie w bardziej dogodnym terminie.
Skalnik, najwyższy szczyt Rudaw Janowickich (oraz szczyt należący do Korony Gór Polski) udało nam się zdobyć bez problemu. Dalej chcieliśmy się dostać po szczyt Wołek. Zejście ze Skalnika nie należało już do najłatwiejszych. Momentami było ślisko. Trud zejścia wynagradzały jednak wspaniałe widoki i "słoneczne lasery". Na Przełęczy Rudawskiej można było już odetchnąć. Droga była szersza, mniej wymagająca i taka ciągnęła się aż pod Dziczą Górę. Zaproponowałam mojej ekipie wejście na ten mierzący 881 m n.p.m. wierzchołek należący do Korony Rudaw Janowickich. Kiedyś, próbowaliśmy Dziczą Górę zdobyć z innej strony i nam się to nie udało. Tym razem widziałam na mapie wyraźnie zaznaczone ścieżki i to nimi weszliśmy na ten drugi pod względem wysokości szczyt pasma. Po drodze udało nam się rzucić okiem na Wielką Kopę - kolejny punkt na naszej trasie. Szczyt o wysokości 871 m n.p.m. wydawał się wówczas jeszcze bardzo odległy.
Z Dziczej Góry schodzimy w stronę Przełęczy Rędzinki i dalej do Przełęczy Rędzińskiej. Wiosną na tym odcinku zobaczyć można kwitnące śnieżyce wiosenne. Żółtym szlakiem łagodnie podchodzimy mijając po lewej stronie szczyt Stróżnik. Kiedy wydaje nam się, że jest tak łatwo i przyjemnie, widzimy odbicie w lewo. Wąska ścieżka jest bardzo stroma. Podejmujemy wyzwanie i pokonujemy na odcinku ok. 200 metrów niemal 50 metrów przewyższenia. Wielka Kopa znajduje się nieco poza szlakiem, ale w terenie widać wskazówki umożliwiające łatwą identyfikację kierunku, w którym należy iść. W końcu trafiamy na kolejny z najwyższych szczytów Rudaw. Niegdyś stała tu wieża widokowa. Niedawno słyszałam o możliwości jej odbudowy. Póki co, stoją tu betonowe pozostałości, a punkt widokowy znajduje się poniżej szczytu. Wracamy na znakowany szlak. Trzymamy się zielonych oznaczeń, które mają doprowadzić nas do mety w Marciszowie. Przed nami jeszcze jedna z największych atrakcji okolicy - Kolorowe Jeziorka. Jak zwykle robią wrażenie. Od jeziorek nasza trasa jest głównie asfaltowa i szybka. Mamy nadzieję na posiłek w jakiejś knajpce, niestety wszystko jest zamknięte. Ratuje nas jedynie Carrefour Express w pobliżu stacji kolejowej, gdzie kupujemy "coś na ząb".
Weekendowa przygoda w Rudawach Janowickich dobiega końca, a ja już wiem, że niedługo wrócimy na tutejsze szlaki.
Mapa trasy:
Może zainteresują Cię również poniższe wpisy dotyczące okolicy:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz