sobota, 18 listopada 2023

Góry Kamienne (Góry Suche): Sokołowsko - Bukowiec - schronisko Andrzejówka - Waligóra - Suchawa - Kostrzyna - Włostowa - Mieroszów

Z cyklu: ciekawe trasy piesze z Sokołowska...

Jeśli czytaliście moje wcześniejsze wpisy, wiecie już, że do Sokołowska można się dostać m.in. autobusem nr 15 np.  z Wałbrzycha lub Mieroszowa. Tym razem skorzystaliśmy z tej możliwości i wysiedliśmy na przystanku w pobliżu budynku sanatorium Grunwald. 


Rześki słoneczny poranek zwiastował piękny dzień w górach, więc dziarskim krokiem przeszliśmy główną uliczką uroczej dolnośląskiej wsi i zaczęliśmy podchodzenie na Bukowiec. 


urocze Sokołowsko - w tej kawiarence serwują przepyszny tort bezowy


ogródek jednej z sokołowskich knajpek - dla mnie ma świetny klimat


coraz bliżej gór :) 

Na Bukowiec z Sokołowska prowadzi czerwony szlak. Z opowieści wiedzieliśmy, że to nie jest "bułka z masłem" ;-)  Gdy przeanalizuje się odległość pomiędzy poziomicami na mapie, widać, że jest stromo.  Początkowo maszerujemy polem, wzdłuż drewnianego ogrodzenia. Na horyzoncie majaczy nasz cel, który nie wydaje się aż taki wymagający.

Gdy wchodzimy w las, mijamy pozostałości cmentarza ewangelickiego. Takie znaleziska sprzed lat zawsze nas ciekawią. 


pozostałości kaplicy


zachowany fragment jednego z nagrobków 

Co jakiś czas za plecami pojawiają się ciekawsze widoki, jednak szlak w większości jest zalesiony. 



W końcu, po ok. godzinie od startu (i ok. 2 km drogi ) zziajani docieramy na Bukowiec. Cieszymy się, że pierwsze trudniejsze podejście mamy za sobą. Dalej trzymamy się czerwonych znaków i zmierzamy do schroniska Andrzejówka. 

Na szlaku jest cudownie. Błogą ciszę "zakłóca" jedynie ptasi trel. Do Andrzejówki nie spotykamy nikogo. To , że są jeszcze takie miejsca w Polsce, gdzie można odpocząć, wędrując w samotności,  w tak pięknych okolicznościach przyrody bardzo nas cieszy.

W pewnym momencie zauważamy interesującą ścieżkę. Zimą mieliśmy problem, by ją zlokalizować ponieważ była zasypana śniegiem. . Tym razem nam się to udaje. Skręcamy w bok i po krótkiej chwili możemy rzucić okiem z góry na kopalnię melafiru. 

Wracamy na szlak, który staje się coraz węższy. Mimo to, bez większych problemów orientacyjnych, dość sprawnie docieramy do jednego z moich ulubionych schronisk w polskich górach - do Andrzejówki. 


Andrzejówka i letnie pole namiotowe przed schroniskiem 

Nie ma co ukrywać, Andrzejówka jest dość popularnym miejscem, które w letnie i zimowe weekendy przeżywa prawdziwe oblężenie. Zdarzało nam się już stać w bardzo dłuuugiej kolejce do bufetu. Wiemy, że można tu naprawdę dobrze zjeść w rozsądnej cenie. Po uczcie w schronisku ciężko było zebrać się do dalszej drogi. W planie - wejście na Waligórę (934 m n.p.m.) - najwyższy szczyt Gór Kamiennych, na którym powinniśmy pojawić się po ok. 15-20 minutach od opuszczenia gościnnych progów Andrzejówki.  Ponieważ na Waligórze byliśmy już kilkukrotnie, wiemy, jak ten kwadrans się dłuży i ile razy można tę krótką (ale pioruńsko stromą)  drogę pod nosem przekląć ;)  


meldunek ze szczytu 

Z Waligóry powoli obniżamy się żółtym szlakiem, próbując zlokalizować ścieżkę do pozostałości ciekawego obiektu.  Mowa o ruinach owczarni. Owczarnia jak i położony niżej pałacyk myśliwski  były własnością rodu Hochbergów - jednej z najzamożniejszych niegdyś rodzin w Europie. Warto na moment zboczyć z żółtego szlaku i zobaczyć nie tylko pozostałości budynku, ale także wspaniałą panoramę z tego miejsca, obejmującą m.in. Góry Kamienne, Sowie i Stołowe. 


widok na Ruprechticky Spicak , w tle Góry Stołowe


Góry Sowie 


Zbliżenie na Wielką Sowę 

Lekko naokoło dobijamy z powrotem do znakowanej trasy i chwilę później jesteśmy na Rozdrożu pod Waligórą. Stąd niebieskim szlakiem ruszamy na Suchawę (929 m n.p.m.) . Podejście od tej strony jest łagodne i nie przysparza problemów. 



Za to schodząc, trzeba być ostrożnym i uważnie patrzeć pod nogi. Ze szlaku widać m.in. Góry Stołowe i Broumowskie Ściany.


Po zejściu z Suchawy, nie ma czasu na odpoczynek ;) Od razu rozpoczynamy podejście na Kostrzynę (906 m n.p.m.). To najbardziej widokowy szczyt , jaki odwiedziliśmy podczas tej wycieczki. 


podejście na Kostrzynę 


szczyt zdobyty ;)


Widoki z Kostrzyny zachwycają. Na zdjęciu powyżej m.in. Stożek Wielki, Mniszek i Boreczna oraz Trójgarb


zbliżenie na wieżę na Dzikowcu


Ślęża

Z Kostrzyny ponownie się obniżamy, tylko po to, by za moment znów wgramolić się na górę, tym razem na Włostową (904 m n.p.m.). Po drodze musimy pokonać m.in taką skalną bramę: 



ostatni szczyt tego dnia "zaliczony"

Oczywiście to nie jest koniec "szlakowych perypetii". Zejście z Włostowej do Sokołowska to trudny orzech do zgryzienia. Nie dość, że jest tu znów stromo, to  dodatkowo   podłoże stanowią pokruszone skały, które "lubią" osuwać się spod stóp. 


Schodzimy wolno, ale bezpiecznie. Namierzamy wzrokiem interesujący obiekt. To Zameczek Friedenstein (Friedensburg) , a w zasadzie to, co z niego pozostało. 




posadzka Zameczku 


i jego wnętrze

Ostatnim obiektem, do którego tego dnia zajrzeliśmy, była Cerkiew św. Michała Archanioła w Sokołowsku, którą wybudowano na początku XX w. z myślą o przybywających do uzdrowiska kuracjuszy rosyjskich. Świątynia jest pięknie zachowana i bardzo się cieszę, że dane nam było zajrzeć do środka: 




Wycieczkę można zakończyć w Sokołowsku. Jeśli zarezerwuje się nocleg w Mieroszowie i spóźni się na ostatni autobus (tak jak my ;)) trzeba dołożyć nieco kilometrażu i przejść brakujący dystans pieszo. 
Dzięki temu, mogliśmy zobaczyć pomnik upamiętniający  więźniów filii obozu Gross Rosen w Mieroszowie oraz poznać historię obozu pracy Arbeitslager Friendland (obok pomnika ze zdjęcia poniżej umieszczono tablicę edukacyjną). 


pomnik upamiętniający  więźniów filii obozu Gross Rosen w Mieroszowie


Do Mieroszowa dotarliśmy gdy zaczęło się robić ciemno. 


Rynek w Mieroszowie 

Zaproponowana wycieczka jest naprawdę świetną opcją dla wszystkich, którzy lubią się solidnie zmęczyć w górach. Ta część Gór Kamiennych - Góry Suche, nazywana jest  "sudeckimi Tatrami" i muszę przyznać, że ta nazwa nie jest wielce przesadzona. Podejścia są strome, wymagające, z drobnymi technicznymi trudnościami (pokruszone skały). Podczas wędrówki można poznać wiele ciekawych miejsc, a przy dobrej pogodzie, podziwiać wspaniałe panoramy, które nacieszą oczy nawet wybrednych górołazów ;).

Na koniec zachęcam do prześledzenia trasy: 


i zapoznania się z innymi wpisami dotyczącymi okolicy: 






1 komentarz:

  1. Nawet nie wiedziałem, że do ruiny zameczku Friedenstein można wejść, będę musiał kiedyś odwiedzić.

    OdpowiedzUsuń