czwartek, 14 października 2021

Korona Gór Polski: Karkonosze - Śnieżka przez Dolinę Łomniczki (Jelenka, Skalny Stół - Karpacz)

 


Prognozy pogody na pierwszy weekend października były bardzo optymistyczne. Postanowiłam więc wyciągnąć Mateusza w góry. Pasmo było mi obojętne  - ważne, żeby trochę się zmęczyć, odkryć nowe fragmenty szlaków i móc podziwiać piękną jesień ;) 
Problemem okazało się znalezienie noclegu. W schroniskach - komplet, a prywatne kwatery mieszczące się w naszym budżecie,  również informowały nas o braku wolnych miejsc. W ostatniej chwili znaleźliśmy coś na bookingu. Uff. 

W sobotę budzimy się przed 4, żeby zdążyć na pociąg Regio Kamieńczyk relacji Poznań - Szklarska Poręba. Kupiliśmy jak zwykle bilet weekendowy za 39 zł / 1 osoba i przez cały weekend możemy podróżować pociągami przewoźnika Regio bez dodatkowych opłat. 
Wysiadamy w Jeleniej Górze. Po kilku minutach łapiemy busa (7 zł/ 1 os. ) i całkiem sprawnie dojeżdżamy do Karpacza. Wysiadamy na rondzie (Biały Jar)  i ruszamy na Śnieżkę. Ostatni raz byliśmy na Śnieżce razem 15 lat temu! Wypadało znów ją odwiedzić. Chcieliśmy od początku iść czerwonym szlakiem, ale skusiły nas atrakcje znajdujące się przy trasie znakowanej na żółto. Mowa o miejscu anomalii grawitacyjnej i Dzikim Wodospadzie. 



Szlak na tym odcinku biegnie chodnikami, momentami wzdłuż parkingów, straganów. Ludzi kręci się sporo. Przy Dzikim Wodospadzie także było dość tłoczno. Myślę - zaraz odbijemy na czerwony szlak, będziemy prawie sami. W końcu październik, pora popołudniowa, pewnie wszyscy już w knajpach w Karpaczu. Tak pomyślało nas więcej ;) 
Od Dzikiego Wodospadu idziemy ul. Olimpijską (chwilę bez znaków szlaku, dalej za czarnymi oznaczeniami) do skrzyżowania Karpacz Orlinek. Tu rozpoczynamy wędrówkę czerwono znakowaną trasą w stronę Śnieżki. W zasadzie do Schroniska nad Łomniczką trasa jest zwyczajna i jedynym, co przykuło nasz wzrok był kamień z napisem "Forsthain Weg 1923". Próbowałam znaleźć na jego temat jakiekolwiek informacje, bo lubię poznawać historie takich obiektów. Po przetłumaczeniu, napis brzmi "droga do zagajnika leśnego". Czyżby rok na głazie był datą powstania ścieżki, którą mieliśmy okazję iść? 


Pewnie wielu z Was zna tę trasę na Śnieżkę. My szliśmy tędy po raz pierwszy i bardzo nam się podobało. Przy szlaku mija się remontowane obecnie Schronisko nad Łomniczką. Jestem ciekawa, czy uda się je przywrócić do stanu "używalności". W sobotę obok schroniska działał punkt z piwem i jedzeniem. Nie wiem, czy otwarty jest także w tygodniu. 


remontowane Schronisko nad Łomniczką

Od Schroniska nad Łomniczką, szlak się zwęża i staje nieco ciekawszy. Wraz z wysokością, pojawiają się coraz bardziej rozległe widoki, w tym dostrzec można cel wędrówki - Śnieżkę! :)



Powoli wyłania się budynek obserwatorium meteorologicznego na Śnieżce im. Tadeusza Hołdysa

Warto także oglądać się za siebie, żeby nie ominąć takich krajobrazów: 

Docieramy wreszcie do Kaskad Łomniczki. 

Gdy po raz kolejny zerkamy za plecy, zauważamy charakterystyczne dwa szczyty. To tzw. "Cycki Lolobrygidy", czyli Sokolik i Krzyżna Góra w Górach Sokolich (O naszym wejściu na Sokolik i Krzyżną Górę przeczytacie tu: Rudawy Janowickie: Ze schroniska Szwajcarka na Krzyżną Górę, Sokolik, przez Stawy Karpnickie, Wojanów, Koziniec do Jeleniej Góry i tu: Rudawy Janowickie, Góry Sokole: Krzyżna Góra i Sokolik z Przełęczy Karpnickiej ). 


Widać dobrze szczyty Krzyżnej Góry i Sokolika? 

Szlak opuszcza las i odkrywa przed nami coraz bardziej bajkowe panoramy. Ma też zdecydowanie bardziej "wysokogórski" charakter. 




Docieramy do Symbolicznego Cmentarza Ofiar Gór. Został on otwarty w 1986 roku z inicjatywy Jeleniogórskiego Koła Przewodników Sudeckich. Jest to miejsce, w którym warto się zatrzymać i pozwolić sobie na odrobinę refleksji. Zdecydowanie większy tego typu obiekt znajduje się w Tatrach Słowackich, pod Osterwą, w pobliżu Popradzkiego Plesa (przeczytać o nim możecie we wpisie: Nałogowa Podróżniczka: Tatry Wysokie: Osterwa i Batyżowiecki Staw (Tatrzańska Magistrala), czyli "spacerek" - czy naprawdę? (nalogowapodrozniczka.blogspot.com)) . 



Od cmentarza do schroniska "Dom Śląski" dzieli nas już niespełna pół kilometra drogi. Do pokonania jest kilkadziesiąt metrów wysokości. 


W schronisku było już naprawdę tłoczno. Sympatyczna pani przez megafon powtarzała, że czas oczekiwania na posiłki wynosi ok. godziny. My nie mieliśmy aż tyle czasu na postój. Na szczęście w zakamarkach plecaka znalazły się jakieś słodycze i kanapki. Ubraliśmy tylko nieco cieplejsze ciuszki, bo do schroniska dało się iść w krótkim rękawku, i postanowiliśmy gramolić się od razu na Śnieżkę. 


Przed Domem Śląskim 


Schronisko Dom Śląski



Obecnie zaleca się korzystać z czerwonego szlaku, tzw. zakosami, tylko  do podchodzenia na Śnieżkę. Z pewnością pozwala to nieco uporządkować ruch na tym obleganym szczycie. Od Domu Śląskiego musimy podejść jeszcze ok. 200 metrów w górę na dystansie ok. kilometra. 



Niestety im bliżej szczytu byliśmy, tym mniej widzieliśmy. Wiatr przyniósł gęste chmury i trochę przeszywającego zimna. 




Kiedy byliśmy tu razem 15 lat temu, jeszcze udało nam się wejść do budynku obserwatorium i nawet odbić pamiątkową pieczątkę! Dziś wnętrze świeci pustkami, w przeciwieństwie do wierzchołka Śnieżki ;P 




jeden z najpopularniejszych kadrów ze Śnieżki ;) 



stary cennik we wnętrzu budynku

Oprócz najbardziej charakterystycznego budynku na Śnieżce (obserwatorium meteorologiczne im. Tadeusza Hołdysa),  na szczycie stoi także m.in. Kaplica Św. Wawrzyńca, którą ostatnio poddano remontom w 2000 roku. Według dostępnych informacji, jej wygląd na przestrzeni ok. 300 lat znacząco  się nie zmienił. 


wnętrze kaplicy Św. Wawrzyńca na Śnieżce 

Sporą popularnością cieszy się budynek czeskiej  poczty, gdzie nie tylko można nadać list czy wysłać pocztówkę, ale także kupić pamiątki i coś do zjedzenia. 




obelisk na Śnieżce


budynek obserwatorium meteorologicznego i kaplica Św. Wawrzyńca

Na szczycie nie spędzamy wiele czasu. Nie dość, że przed nami jeszcze długi fragment do przejścia, to "królewna" okazała się tego dnia niezbyt gościnna. Rozpoczynamy schodzenie ze szczytu czerwonym szlakiem (Droga Jubileuszowa). Śnieżka jeszcze bardziej tonie w chmurach. Przy skrzyżowaniu z niebieskim szlakiem odbijamy w prawo i opuszczamy Drogę Jubileuszową. Pójdziemy teraz wzdłuż granicy polsko- czeskiej. 



Na szlaku w stronę czeskiego schroniska Jelenka turystów  jest zdecydowanie mniej. 



Śnieżki nie widać :( 

Trasa jest bardzo malownicza, nawet pomimo tego, że widoczność nieco się ograniczyła. Szlak przechodzi m.in. przez szczyt Czarnej Kopy (1407 m n.p.m.), zaliczanej do Korony Karkonoszy. Biegnie tędy także ścieżka geoturystyczna. 


w stronę czeskich Karkonoszy


ciekawie ułożone kamienie na szlaku


jedna ze stacji ścieżki geoturystycznej / Czarna Kopa


Śnieżka nadal humorzasta

Docieramy do schroniska Jelenka. Urocza chatka zaprasza do środka. Schronisko czynne jest obecnie do godziny 18. Kuchnia działa nieco krócej. Można płacić gotówką w złotówkach :) 




Niestety zachód słońca jest coraz bliżej, więc i w Jelence się nie rozsiadamy. Chcemy jeszcze wejść na Skalny Stół. Pamiętamy doskonale z naszej sierpniowej wycieczki, że podejście na Skalny Stół z Sowiej Przełęczy nie stanowi dużego problemu i zajmuje niewiele czasu. Słońce powoli chowa się za szczytami, ale nie dajemy za wygraną i gramolimy się na skałki. 




Na Skalnym Stole mija nas jedna para, poza tym mamy tę "górę" tylko dla siebie. Widoki są kapitalne! 


Śnieżka nadal w chmurach


panorama ze Skalnego Stołu




Niestety to już koniec atrakcji tego dnia. Przy tabliczce z nazwą szczytu odnajdujemy żółty szlak w stronę Kowar. To nim zaczniemy się obniżać w stronę zarezerwowanego pokoju w Karpaczu. Zejście jest momentami strome, więc lepiej pokonywać je gdy jest jasno. Gnamy ile sił w nogach, żeby jak najpóźniej zastała nas całkowita ciemność. Przy skrzyżowaniu z zielonym szlakiem odbijamy w lewo na Tabaczaną Ścieżkę. Na rozwidleniu Szeroki Most skręcamy w prawo na czarny szlak i tu uruchamiamy latarki, bo dopiero w tym miejscu zastał nas mrok.  Docieramy do zabudowań Karpacza. Jeszcze tylko wizyta w sklepie i odnalezienie pensjonatu, w którym zarezerwowaliśmy pokój. Pani w recepcji wita nas niezbyt przyjemnie. Dla niej godzina 20, to już trochę za późno. Mówi nam, że ten pokój mogłaby już wielokrotnie sprzedać. Nie ma co, powiało serdecznością... 

Nam akurat bardzo pasowało zejście taką kombinacją szlaków do Karpacza, bo nocleg mieliśmy na Osiedlu Skalnym. Warto jednak mieć na uwadze, że Karpacz jest dość spory i odległości pomiędzy poszczególnymi punktami mogą wynosić nawet kilka kilometrów. W Karpaczu działa komunikacja miejska (Karpacz Bus), ale autobusy w naszej okolicy kursowały zaledwie do ok. godz. 17. 








Śnieżkę 15 lat temu odwiedziliśmy "na spontanie". Chcieliśmy dojechać autostopem do Chorwacji. Pierwszą noc podczas naszej podróży spędziliśmy u koleżanki w Jeleniej Górze. Skoro Karkonosze mieliśmy na wyciągnięcie ręki, żal byłoby nie wykorzystać takiej okazji. Złapaliśmy stopa do Karpacza i z wielkimi plecakami i namiotem w rękach pomaszerowaliśmy karkonoskimi szlakami na najwyższy szczyt pasma. Nie mieliśmy map, dostępu do internetu w telefonie i żadnego planu wyjazdu. Na Śnieżkę dotarliśmy koło godz.  19. Nie wiedzieliśmy gdzie przenocować. Byłam gotowa nawet ułożyć się gdzieś w kosodrzewinach, ale gdy zobaczyłam z daleka dzikie zwierzęta, zrezygnowałam z tego pomysłu. W czeskim schronisku było nam za drogo, więc wróciliśmy do Strzechy Akademickiej. Tam, za 5 zł pozwolono nam przenocować na glebie. Następnego dnia ruszyliśmy dalej. Dotarliśmy górami do Szklarskiej Poręby, później na kemping w Harrahovie. Kolejnego dnia zwiedzaliśmy Pragę. Ale gdy noc spędziliśmy drzemiąc na pomniku Św. Wacława, rano postanowiliśmy wrócić do domu. Udało nam się jeszcze tego samego dnia! Dziś wspominam ten wypad z uśmiechem. Nie wiem, co sobie wyobrażaliśmy ruszając z domu praktycznie bez przygotowania. Jedno jest pewne. Teraz, gdy jesteśmy uwiązani pracą, w naszych wypadach brakuje takiego luzu i spontanicznego decydowania o dalszym przebiegu podróży. Z drugiej strony, planowanie wycieczek w domu to jedna z moich ulubionych czynności. 
Tak czy inaczej, miło mi było przypomnieć sobie stare czasy dzięki wizycie na Śnieżce "po latach" :) 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz