Rozgrzewka przed wyższymi partiami Karkonoszy? Bardzo proszę!
Wycieczkę rozpoczynamy w Kowarach. Osoby niezmotoryzowane dojadą tu np. z Jeleniej Góry czy Karpacza autobusami przewoźnika PKS Tour (wyszukiwarkę połączeń znajdziecie tu: https://www.pks.jgora.pl/strefa-klienta/2-uncategorised/25-wyszukiwarka-polaczen).
Wysiadamy przy ul. Dworcowej, w pobliżu punktu informacji turystycznej (zachęcam, by tam zajrzeć). Zanim wyruszymy na szlak, możemy się posilić np. w naszym ulubionym Urania Bistro. W drodze do tego punktu gastronomicznego zatrzymujemy się na moment przy kościele pw. imienia NMP. Za plecami mamy budynek dawnego hotelu Pod Złotą Gwiazdą (Kurings Hotel zum goldenen Stern), który miał swoje "pięć minut" na kartach książki "Schronisko, które zostało zapomniane" z popularnej serii Sławka Gortycha. Wybieramy szlaki w kolorach niebieskim i zielonym i maszerujemy wzdłuż zabudowań Kowar. Z czasem stają się one nieco rzadsze, a trasa biegnie na krótkich fragmentach nie tylko chodnikami, ale również wąskimi wydeptanymi ścieżkami. Waszą uwagę z pewnością zwróci kaplica św. Anny oraz kilka uroczych kładek - mostków ozdobionych elementami nawiązującymi do dawnych zawodów kowarskich rzemieślników. Mostki tworzą promenadę spacerowo-turystyczną, tzw. „Wenecję Karkonoszy”. Ciekawym miejscem przy trasie jest również kamienny wiadukt kolejowy przy ul. Wiejskiej, którego wizerunek zdobił pocztówki już na początku XX w. Asfaltowa droga prowadzi dalej do rozwidlenia na Podgórzu. Tu zmieniamy oznaczenia szlaku na czarne i bardziej stromo podchodzimy w stronę kopalń i sztolni. Część tych obiektów przeznaczona jest do zwiedzania (za opłatą). Nie mamy niestety wystarczająco dużo czasu, by móc się tu zatrzymać. Czarnym szlakiem podchodzimy do skrzyżowania z Żółtą Drogą i następnie po ok. 30-40 minutach meldujemy się przy Schronisku na Przełęczy Okraj (przy granicy polsko-czeskiej). W tak piękny i ciepły dzień trudno odmówić sobie krótkiej wizyty w Browarze Trautenberk, który znajduje się już po czeskiej stronie. Tradycyjnie piwna uczta trochę rozleniwia, ale w końcu trzeba ruszyć dalej. Wybieramy czerwony czeski szlak biegnący poniżej Czoła i Skalnego Stołu. Docieramy nim do Sowiej Przełęczy z której czarnym szlakiem zejdziemy do Karpacza.
Opisana trasa jest całkiem przyjemna, idealna na rozgrzewkę przed wyjściem np. kolejnego dnia w wyższe partie Karkonoszy.