Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lucni Bouda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lucni Bouda. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 lipca 2026

Karkonosze: Na Śnieżkę inaczej - Karpacz - schronisko Strzecha Akademicka - Lucni Bouda - Kozie Grzbiety - punkt idokowy Karkonosz - Dom Śląski - Śnieżka - Karpacz

Kiedy najlepiej wybrać się na Śnieżkę, by uniknąć tłumów? Z pewnością najkorzystniejszym wyborem jest wędrówka w środku tygodnia. Jeśli jednak mamy do dyspozycji weekend i długie dni (jak teraz), zachęcam, by wejść na najwyższy szczyt Karkonoszy wcześnie rano lub popołudniu (tak, żeby zdążyć zejść z gór przed zmrokiem). Trzeba jednak wziąć pod uwagę prognozę pogody. Latem zdarzają się popołudniowe burze, a sytuacja pogodowa w górach potrafi się zmienić w parę chwil. Zachowajmy więc ostrożność i będąc w górach, na bieżąco monitorujmy to, co dzieje się na niebie.  

Nie jestem typem „rannego ptaszka” i jak mogę pospać nieco dłużej, chętnie to wykorzystuję. Na szlak wyruszyliśmy tego dnia ok. 10:30. Korzystając z komunikacji miejskiej w Karpaczu, podjechaliśmy do Białego Jaru (rondo). To ważny węzeł szlaków i punkt startowy wielu wycieczek w Karkonosze. Żółtym szlakiem kierujemy się w stronę Dzikiego Wodospadu. W jego pobliżu znajdują się płatne parkingi, więc jeśli jest ktoś zmotoryzowany, może zaoszczędzić nieco drogi. 

Ponieważ całkiem niedawno szliśmy do schroniska Strzecha Akademicka żółtym szlakiem (patrz: Karkonosze: Szlak na Śnieżkę z Karpacza, zejście do Kowary (Karpacz - Strzecha Akademicka - Spalona Strażnica - Dom Śląski - Śnieżka - Jelenka - Skalny Stół - Budniki - Kowary)) , postanowiliśmy wybrać tym razem czarne oznaczenia. Dopiero na skrzyżowaniu Kocioł Białego Jaru, schodzimy znów na żółty szlak. Krótki odcinek do schroniska jest niezwykle malowniczy. Pięknie prezentuje się stąd panorama Rudaw Janowickich, Gór Sokolich, Kaczawskich czy Izerskich. Zachwyceni widokami zaskakująco szybko docieramy pod budynek „Strzechy”. Po krótkim odpoczynku, podchodzimy niebieskim szlakiem do rozwidlenia Spalona Strażnica Niegdyś stała tu placówka Wojsk Ochrony Pogranicza „Wierchy”, która spłonęła 16 listopada 1950 roku. Niestety nie zachowały się zdjęcia tego obiektu, więc dziś jego wygląd pozostaje tajemnicą.

Skręcamy w prawo i po ok. 300 metrach schodzimy z głównego szlaku na trasę znakowaną żółtym kolorem. Przed nami bardzo przyjemny płaski odcinek z kapitalnym widokiem na Śnieżkę. Mniej więcej w połowie tego fragmentu przekraczamy granicę z Czechami. Chwilę później naszym oczom ukazuje się potężny budynek Lucni Boudy. Lucni Bouda pełniła niegdyś rolę schroniska. Dziś mieści się tu hotel oraz najwyżej położony w Europie Środkowej Browar Paroháč. 

„Piwo warzy się tutaj od 2012 roku, wykorzystując w tym celu wodę z Białej Łaby. Z uwagi na wysokość n.p.m., przy produkcji miejscowego piwa Paroháč konieczne było zmodyfikowanie typowego dla browarów procesu produkcyjnego – z uwagi na niższe ciśnienie atmosferyczne woda wrze tutaj już przy temperaturze 94 stopni Celsjusza” (źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Lu%C4%8Dn%C3%AD_bouda#cite_note-1, dostęp 22.06.2026r.).
Obecnie Lucni Bouda jest w konflikcie z czeskim Karkonoskim Parkiem Narodowym, wskutek czego „cierpią” turyści. Aby zjeść posiłek w restauracji konieczne jest wcześniejsze zarezerwowanie stolika. Dla wszystkich dostępny jest natomiast samoobsługowy bufet na dole.  Można kupić tu przekąski i napoje, w tym samodzielnie nalać sobie tutejszego piwa (płatność kartą). 

Ruszamy dalej. Naszym kolejnym celem jest punkt widokowy Krakonoš, 1421 m n p. m. , jedyne dziś udostępnione turystom miejsce wchodzące w skład  tzw. Kozich Grzbietów. (Kozí hřbety). Dotrzemy tam idąc czerwonym szlakiem z Lucni Boudy w kierunku zachodnim. Z „Karkonosza” roztacza się przepiękny widok obejmujący szczyty od Předniego Žalego, poprzez Kotel, Wielki Szyszak po Przełęcz Karkonoską i Mały Szyszak. Znajdziecie tu tablicę z opisanymi nazwami szczytów oraz ławkę.

Wracamy pod Lucni Boudę tą samą drogą. Następnie niebieskim szlakiem udajemy się pod Śnieżkę. Spacer przez Torfowisko Úpy/ Úpské (Úpské rašeliniště) , przypomina przechadzkę przez subarktyczną tundrę. Pamiątką po ostatnim zlodowaceniu są tutaj polodowcowe relikty. Turyści mogą podziwiać ten wyjątkowy krajobraz z drewnianych kładek, nie ingerując w wyjątkową przyrodę. Docieramy do Domu Śląskiego. Stąd na Śnieżkę jest już niedaleko. Stromy fragment, poprowadzony zakosami jest szlakiem jednokierunkowym. Oznacza to, że możemy wędrować nim tylko w jednym kierunku, w tym wypadku w górę (poza sezonem zimowym, kiedy Droga Jubileuszowa jest zamknięta). Po ok. pół godzinie od Domu Śląskiego meldujemy się na „dachu Karkonoszy”. Jest kwadrans przed 17. Ludzi o wiele mniej niż w południe. Przy odrobinie cierpliwości można zrobić sobie zdjęcie przy tabliczce z nazwą szczytu bez nikogo w tle. Na Śnieżce działa  jest Česká Poštovna, gdzie kupimy pamiątki, przekąski, napoje i piwo. Możemy również wysłać pocztówkę z najwyższego punktu Czech . Na dachu budynku znajduje się taras widokowy (wstęp płatny). Nieco niżej znajduje się górna stacja czeskiej kolejki na Śnieżkę. Posilić możemy się również w Domu Śląskim, do którego schodzimy Drogą Jubileuszową.  

Z Domu Śląskiego do Karpacza wędrujemy czerwonym szlakiem przez Kocioł Łomniczki. Trasa ta uchodzi za najpiękniejszą prowadzącą w kierunku Śnieżki. W  jej górnej części (wysokości około 1300 m n.p.m.) znajduje się Symboliczny Cmentarz Ofiar Gór. Na jednej z pamiątkowych płyt  widnieje napis „Martwym ku pamięci – żywym ku przestrodze”. Taki sam znajdziemy na bramie tatrzańskiego Cmentarza Symbolicznego pod Osterwą (Tatry Wysokie: Osterwa i Batyżowiecki Staw (Tatrzańska Magistrala), czyli "spacerek" - czy naprawdę?).

Trzysta metrów niżej położone jest schronisko „Nad Łomniczką”. Nieczynne przez kilka lat, wreszcie (od marca 2026) znów przyjmuje turystów. Wyremontowane i pachnące świeżością wnętrze w połączeniu z dobrą kuchnią kusi, by zajrzeć do środka. Spod schroniska do Karpacza prowadzą dwa szlaki. Czerwonym dotrzemy do punktu startowego – Biały Jar. Żółty natomiast doprowadzi do Wilczej Poręby i centrum miasta. 




Start wycieczki - Biały Jar


Zwróćcie uwagę na zachowane do dziś niemieckie napisy


w swoim żywiole


Schronisko Strzecha Akademicka


Sasanka


Królowa Karkonoszy


Lucni Bouda



Widok w stronę Śnieżnych Kotłów

Kozie Grzbiety


Na odcinku Lucni Bouda - Dom Śląski


Sami na Śnieżce? 


Droga Jubileuszowa


Śnieżka - widok z Domu Śląskiego


Symboliczny Cmentarz Ofiar Gór


Schronisko PTTK "Nad Łomniczką"




poniedziałek, 13 czerwca 2016

Karkonosze: Z krótką wizytą u Królowej Śnieżki :) Śnieżka wjazd wyciągiem na Kopę Kopa Lucni Bouda browar Parohac Strzecha Akademicka Samotnia Borowice

To była krótka wizyta u Królowej Śnieżki ;) Tym razem w Karkonoszach byłam z większą grupą osób w różnym wieku. W ten sposób chcę usprawiedliwić swoją decyzję o wjeździe na Kopę wyciągiem krzesełkowym ;-) Normalnie z ogromną przyjemnością bym tam weszła lub wbiegła!

Mimo wszystko uważam, wjazd na Kopę za dobry pomysł dla osób, które nie czują się na siłach, by pokonać całą drogę na Śnieżkę lub planują danego dnia długą wyrypę i Kopa (+ Śnieżka) będą tylko punktem pośrednim lub początkowym dłuższej, całodziennej wędrówki. 

Wjazd na Kopę możliwy jest z Karpacza. Od skrzyżowaniu ul. Olimpijskiej i Turystycznej musimy podejść kawałek do góry brukowaną, później asfaltową drogą i w ten sposób dostaniemy się do dolnej stacji wyciągu na Kopę (po lewej stronie). 
Kupujemy bilet (normalny = 28 zł w jedną stronę) i za chwilę siadamy na sympatycznym krzesełku, które zawiezie nas na wysokość 1356 m n.p.m. Krzesełka są jednoosobowe i wyglądają tak:



Wyciąg od czasu do czasu się zatrzymuje (np. jak ktoś nie zdąży wysiąść) i wtedy nasze krzesełka lekko się kolebią ;) Podczas mojego wjazdu 3 razy zatrzymano wyciąg. Podróż wyciągiem trwa ok. 20 minut. Widoki są bardzo przyjemne, chociaż z pewnością lepiej podziwiać je zjeżdżając w dół. Mimo to, po lewej stronie, mogłam podziwiać coś takiego:


Przy górnej stacji kolejki znajduje się bar. Podchodząc troszkę w kierunku Śnieżki, możemy zobaczyć jej masyw dumnie wznoszący się ponad innymi szczytami oraz schronisko - Dom Śląski . 


Od górnej stacji wyciągu do Domu Śląskiego czeka nas ok. 1 km wędrówki w większości płaską, wygodną, brukowaną ścieżką. 


Przy Domu Śląskim robi się tłoczno... 
Czerwony szlak na Śnieżkę (na zdjęciu powyżej to ten zygzak z prawej strony) jest krótszy, ale bardziej stromy. To ok. 1 km dość ciężkiego wspinania się do góry. Drogowskazy i mapy pokazują ok. 25-40 minut. Mnie udało się "wbiec" w niecałe 15 minut (co tam, pochwalę się ;)) 

(na tle Domu Śląskiego i Śnieżki :) )

Moim skromnym zdaniem widoki ze Śnieżki na inne szczyty nie powalają... Fajnie wygląda ze szczytu Dom Śląski  i sieć szlaków...

(widok ze Śnieżki w kierunku Domu Śląskiego)
ale też cała część północna - Kotlina Jeleniogórska i najbliższe miejscowości... Kowary, Karpacz, Jelenia Góra...


Niestety restauracja na Śnieżce (i cały ten charakterystyczny budynek) jest nieczynna od listopada 2015r. do odwołania. Obiekt jest do wynajęcia... 


Możemy jednak wstąpić do czeskiego obiektu, w którym kupimy pamiątki, wypijemy piwko ;) lub coś przekąsimy, Nazywa się Postovna (strona internetowa: http://www.postovnasnezka.cz/)

Ze Śnieżki niebieskim szlakiem zbiegłam do Domu Śląskiego. Zajęło mi to również ok. 15 minut. Ten niebieski szlak jest dłuższy (niecałe 2 km), ale zdecydowanie bardziej łagodny. Szybkim marszem zejście powinno zająć ok. 25-30 minut. 


Dalej w drogę udaliśmy się do Lucni Boudy, czeskiego schroniska- hotelu, restauracji z własnym browarem. Z rozwidlenia szlaków obok Domu Śląskiego trzeba iść niebieskim szlakiem (ok. 2,3 km = 30 minut)


W budynku znajdziemy restaurację z dość bogatym menu oraz oferującą kilka rodzajów piwa. Mnie bardzo do gustu przypadło piwo półciemne, warzone w minibrowarze (znajdującym się w budynku Lucni Boudy). Browar nazywa się Parohac :) A tak prezentuje się jego logo: 



Długo w "schronisko-hotelo-restauracji" nie posiedzieliśmy. Ruszyliśmy dalej żółtym szlakiem w kierunku Głównego Szlaku Sudeckiego (znakowanego na czerwono). Widoki były bardzo ciekawe... dookoła nas "pola", w oddali pokazywała się Śnieżka...




Odbiliśmy w prawo (na fragment Głównego Szlaku Sudeckiego), by po kilkudziesięciu metrach zejść na niebieski szlak prowadzący nas do schroniska Strzecha Akademicka...


Do budynku schroniska prowadzi wygodny brukowany chodnik...



Gdy byłam tu 10 lat temu z (już teraz) moim mężem, nocowaliśmy w schronisku Strzecha Akademicka na podłodze koło toalet ;) Z sentymentem odwiedziłam to miejsce :-) W tej chwili stoją tam nieużywane lodówki ;) 


Tym razem Strzecha Akademicka była tylko punktem na trasie naszej wędrówki. Zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcia...


podziwialiśmy panoramę roztaczającą się sprzed schroniska...




zwróciliśmy szczególną uwagę na tzw. Cycki Lolobrygidy, a więc Krzyżną Górę i Sokolik (szczyty, które razem z mężem zdobyliśmy w maju - relacja Tu ), chyba nie trzeba pisać, które to szczyty na zdjęciu poniżej ;) 


Kilka minut później, wędrując dalej niebieskim szlakiem, zaczął się wyłaniać budynek schroniska "Samotnia", które w wielu subiektywnych rankingach zaliczane jest do najpiękniejszych i najbardziej klimatycznych w polskich górach... 


moim zdaniem, faktycznie "Samotnia" ma w sobie to "coś"...


Długo siedzieliśmy przed schroniskiem pijąc piwo, dyskutując i podziwiając piękno przyrody... naprawdę nie chciało się stamtąd nigdzie ruszać... 




W końcu podjęliśmy decyzję o powrocie do naszego ośrodka... okazało się, że niebieski szlak, którym 10 lat temu wędrowaliśmy zmienił swoją trasę... teraz nie wolno iść brzegiem Małego Stawu (oczywiście nie brakuje osób, które ignorują ten zakaz...), a trasa biegnie wygodną, szeroką brukowaną ścieżką na początku lekko w górę, by później już łagodnie schodzić w dół, w kierunku Karpacza.



My jednak musieliśmy dojść do Borowic. W związku z tym przy rozwidleniu szlaków (Rówienka 957 m n.p.m.) odbiliśmy na żółty szlak, zdecydowanie mniej zatłoczony, bardziej spokojny i cichy...
by leśnymi ścieżkami dotrzeć do naszego celu. 


Ostatni odcinek naszej trasy możecie zobaczyć poniżej: 

To była całodniowa, spokojna wycieczka ( z moimi chwilowymi akcentami biegowymi ;) ) Cała trasa (od baru na Kopie do Borowic) to dystans ok. 16 km