środa, 26 stycznia 2022

Wielkopolska: Wągrowiec - dookoła Jeziora Durowskiego / skrzyżowanie rzek (Nielby i Wełny) , piramida Łakińskiego

Wągrowiec, miasto położone na Pałukach, ok. 60 km od Poznania, może poszczycić się kilkoma ważnymi zabytkami oraz bliskością pięknych terenów przyrodniczych. Z Wągrowcem związana jest postać Jakuba Wujka (tu się urodził), autora tłumaczenia Pisma Świętego,  które przez wiele wieków było oficjalnym przekładem Biblii na język polski. Pod koniec XIX wieku gimnazjum wągrowieckie ukończył Stanisław Przybyszewski, pisarz okresu Młodej Polski. 

Wągrowiec leży na szlaku cysterskim i jest z tym zakonem ściśle związany. Do dziś można podziwiać tu klasztor pocysterski z końca XVIII wieku oraz kościół pw. Wniebowzięcia NMP. Także cystersom przypisuje się  prace melioracyjne (1830r.), wskutek których na terenie miasta ma miejsce nietypowe zjawisko. Rzeki Nielba i Wełna krzyżują się ze sobą, ale wody obu cieków (niemal) nie mieszają się ze sobą. Taka sytuacja jest jedyną w Europie i zaledwie jedną z dwóch na świecie! Błędnie nazywana jest w wielu źródłach bifurkacją. Bifurkacja oznacza rozwidlenie się rzeki na dwa lub więcej ramion. Tu nie mamy z nią do czynienia. Skrzyżowanie rzek w Wągrowcu na moim zdjęciu można zobaczyć pod koniec tego wpisu. Najpierw chciałabym zachęcić do odbycia ciekawego spaceru dookoła Jeziora Durowskiego. 

Do Wągrowca dojechaliśmy pociągiem z Poznania (ok. 1:10 h jazdy). Od razu skierowaliśmy się w stronę Jeziora Durowskiego (to zaledwie ok. 400-500 metrów drogi ze stacji kolejowej). Postanowiliśmy zacząć spacer od zachodniej strony zbiornika. Ścieżka początkowo prowadzi wygodnymi chodnikami, ponad którymi wznoszą się domy mieszkalne, a następnie wprowadza na bardziej "dzikie" tereny. 

Opisywana wycieczka jest nie tylko doskonałym sposobem na spędzenie czasu w pięknych okolicznościach przyrody. Przy odrobinie szczęścia wypatrzyć można rozmaite ptactwo. Kaczek, łysek i kokoszek na jeziorze widać całkiem sporo. Nasz wzrok przykuła także przy brzegu gromada czyży. Spodziewam się, że wiosną usłyszeć można tu niesamowite ptasie koncerty ;)


łyski 

                                                                               czyże

Trasa dookoła jeziora nie posiada oznakowań szlaku turystycznego. Po drodze można dostrzec znaki ścieżek dydaktycznych oraz szlaków rowerowych w kilku kolorach. Poruszanie się jest raczej intuicyjne i łatwo obrać właściwy kierunek. W zasadzie w jednym miejscu trzeba wejść głębiej w las. W razie wątpliwości gdzie się znajdujemy, dla pewności włączmy mapę i lokalizację w telefonie. 


leśny fragment trasy 


Drugim problematycznym miejscem może okazać się fragment, gdzie brzeg jeziora jest opłotowany. Wówczas musimy skręcić w lewo i przejść kawałek wzdłuż pojedynczych zabudowań miejscowości Bartodzieje. Dalej idziemy asfaltem. Znajdujemy się właśnie na północnym krańcu zbiornika. Skręcamy w las, w pierwszą widoczną ścieżkę i kierujemy się w stronę Wągrowca. Po drodze (już w lesie) musimy przeprawić się na drugą stronę Strugi Gołanieckiej. Póki co ułatwia to dość leciwy mostek. 

 


Struga Gołaniecka 

Ciekawym miejscem przy jeziorze jest "budka kniejołaza". Nazwa ta nas rozbawiła. I może estetyka konstrukcji budzi lekkie wątpliwości, to zdecydowanie bardziej zakłócają ją butelki po piwie, które po spożyciu (puste) , okazały się dla biwakujących zbyt ciężkie by zabrać je ze sobą :( 

 


Zalesione przybrzeżne fragmenty pozwalają zobaczyć efekty działalności bobrów. Powiększająca się populacja tych gryzoni,  wyrządza szkody w pobliskim drzewostanie.  W okolicy zbiornika, bobry czują się bardzo dobrze. Widać specyficzne kikuty,  powalone drzewa i nagryzione potężne konary. Przy odrobinie szczęścia wypatrzyć można także żeremie. 


przykład działalności bobrów

Mniej więcej w połowie wędrówki wschodnim brzegiem jeziora, a dokładnie po minięciu ogródków działkowych (idąc od północy) , wzdłuż płotu biegnie ścieżka, która wyprowadza na drogę wojewódzką nr 190. Jeśli skręcimy w lewo i pójdziemy chodnikiem wzdłuż DW do pierwszej ścieżki prowadzącej w las i w nią odbijemy, po kilkuset metrach dotrzemy do grobowca Rodziny Keglów. Ród ten związany był z Durowem oraz Wągrowcem. Historię grobowca jak i pochowanych tu członków rodziny Kegel, przybliża umieszczona na przeciwko mauzoleum tablica dydaktyczna. 

Wracamy nad jezioro tą samą drogą. Zbliżamy się powoli do kąpieliska miejskiego i turystycznych zabudowań. Z pewnością w piękne letnie dni plaża przeżywa niemałe oblężenie. Zimą z kolei spotkać tu można niewielu spacerowiczów. W tym miejscu możemy zakończyć wycieczkę i podążać na pociąg. 
Trasa dookoła jeziora ma ok. 13 km, a jej przebycie zajmuje ok. 3,5 godziny. 



Jeśli jednak mamy jeszcze siły, zachęcam do odwiedzenia skrzyżowania rzek Nielby i Wełny oraz Piramidy Łakińskiego. W tym celu kierujemy się w stronę Rynku. Aleją Jana Pawła II (a jednocześnie fragmentem drogi wojewódzkiej nr 190) docieramy do rzeki Wełny. Po prawej stronie widzimy lodową fontannę, po lewej drogowskaz , który pokazuje malowniczą ścieżkę do skrzyżowania rzek. 


lodowa fontanna na Wełnie


ścieżka wzdłuż Wełny
 
Wędrujemy wzdłuż rzeki i po przejściu niecałego kilometra jesteśmy w miejscu, gdzie rzeka Wełna i Nielba krzyżują się, ale ich wody nie ulegają tu zmieszaniu. 


skrzyżowanie Wełny i Nielby


Nielba częściowo zamarznięta


tablica z błędną nazwą zjawiska (to nie bifurkacja!) / poniżej tablicy oznaczenia szlaku cysterskiego


Dalej do Piramidy Łakińskiego możemy iść wzdłuż Wełny, a w miejscu, gdy ścieżka nad rzeką się kończy (przy tunelu pod drogą wojewódzką nr 242)  podchodzimy pod górę, przecinamy DW i ul. Wiejską wędrujemy do skrzyżowania z ul. Straszewską. Skręcamy w prawo. Przy Zajeździe Łakina odbijamy w wąską ścieżkę w lewo i za parę chwil dostrzeżemy piramidę. 
Raczej odradzam dotarcie do tego miejsca wzdłuż DW 190 (trasa na Gniezno), jak proponuje google. Na znacznym odcinku brakuje chodnika, a ruchliwa droga z pewnością nie jest bezpiecznym i przyjemnym  miejscem na pieszą wycieczkę. 

Piramida jest miejscem spoczynku Franciszka Łakińskiego (1767-1845), rotmistrza napoleońskiego. Za życia chciał, by pochowano go w grobowcu w kształcie piramidy. Według niektórych źródeł , miał sam ją zaprojektować. Obiekt ma wysokość ok. 6 metrów. Franciszek Łakiński,  nagrodzony krzyżem Virtuti Militari oraz orderem francuskiej Legii Honorowej, w testamencie przekazał część majątku na biedne dzieci, budowę szpitala oraz inne cele charytatywne. 


 

Piramidę otaczają wysokie sosny, a w jej pobliżu znajduje się także barokowa kolumna zwieńczona metalową figurą konia. Podobno pod nią został pochowany koń rotmistrza. Według innych źródeł, spoczywają tam powstańcy z 1848 r., a umieszczona na szczycie sylwetka konia miała zmylić zaborców. 

  

Stąd kierujemy się już w stronę dworca w Wągrowcu. Wytyczyliśmy alternatywną trasę, by nie wracać tą samą drogą. Cała wycieczka (trasa dookoła jeziora + skrzyżowanie rzek i piramida Łakińskiego) zajęła nam ok. 5 godzin (nie wliczając dłuższych przystanków oraz przerwy na pizzę) Dystans do przebycia jest dość spory - ponad 20 kilometrów, więc można tę wycieczkę podzielić na dwa dni.  


odnowiony dworzec kolejowy w Wągrowcu


cała trasa/ źródło :strava.com


odcinek Jezioro Durowskie - rynek - skrzyżowanie rzek - piramida Łakińskiego / źródło: polar flow 

Wypad możemy uznać za wyjątkowo udany i nie wykluczamy, że wrócimy tu i przyjrzymy się nieco bliżej śladom cysterskim i historycznej stronie regionu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz