czwartek, 6 lutego 2020

Korona Gór Polski: Na Chełmiec (Góry Wałbrzyskie) ze Szczawna-Zdroju (wejście zimowe)




Nasz weekendowy, styczniowy wypad w Góry Wałbrzyskie zakładał dotarcie z Sędzisławia do Szczawna-Zdroju, gdzie zarezerwowałam nocleg. Kolejnego dnia mieliśmy się przedostać przez Chełmiec do Wałbrzycha, skąd czekał nas już tylko bezpośredni powrót pociągiem do Poznania. Na Chełmcu, co prawda już kiedyś byliśmy i wtedy jakoś nas specjalnie nie zachwycił. Trzeba było wreszcie zobaczyć jak prezentuje się w zimowej odsłonie i odczarować to kiepskie pierwsze wrażenie. Startujemy ze Szczawna-Zdroju. Zatrzymaliśmy się w Willi Luna, przy której biegnie niebieski szlak na Chełmiec. Trasa ta jest fragmentem długodystansowego europejskiego szlaku pieszego E3, łączącego Morze Czarne z Atlantykiem. Jego całkowita długość to ok. 7500 km! Polski odcinek ma ok. 460 km (z czego ok. 300 km w Sudetach i ok. 160 km w Karpatach). Wiele razy mieliśmy okazję wędrować niewielkimi fragmentami tych tras, także właśnie tego dnia. 

Początkowo idziemy wzdłuż zabudowań Szczawna-Zdroju. Ulica Boczna przechodzi w ul. Bolesława Prusa, która poprowadzi nas w kierunku cmentarza. Za nim delikatnie będziemy odbijać w lewo i ul. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego dotrzemy do granicy lasu.


Tu rozpoczynamy już miłą wędrówkę leśnymi ścieżkami. W jednym miejscu (przy pierwszym połączeniu się niebieskiego szlaku z czarnym) napotkaliśmy małe problemy z przedostaniem się przez powalone gałęzie i pozostałości ścinki drzew, ale w razie czego można to obejść naokoło szeroką, wygodną drogą. 


Gdy pożegnamy znów na moment czarny szlak i odbijemy w prawo, będzie stromo. Łatwo tu o zadyszkę i niekontrolowany poślizg, szczególnie, gdy idziemy w śniegu... Tego dnia krajobrazy wiosenno- jesienne mieszały się z tymi zimowymi. Z jednej strony zbocza było biało, z drugiej wyglądało, jakby zima w ogóle miała problem z dotarciem tam w tym sezonie... 


Chcieliśmy na sam szczyt wejść niebieskim szlakiem, jednak po odbiciu z tej wygodnej ścieżki na powyższym zdjęciu, wyglądał on tak: 


Strome zbocze usłane skałami, przysypane warstwą liści i śniegu. Nie chcieliśmy ryzykować wywrotki, więc postanowiliśmy czarnym szlakiem obejść wierzchołek i zobaczyć jak wyglądają kolejne szlaki dojściowe na punkt kulminacyjny Chełmca. Następny trasę przecinał szlak zielony. Okazał się on jednak równie urwisty. Jestem ciekawa czy podobne wrażenie oba szlaki sprawiają także w sezonie letnim? Obchodzimy więc dalej górę czarnym szlakiem, całkiem sprawnie zyskując wysokość n p.m.Docieramy znów do tej "zimowej" strony Chełmca... 


i po krótkiej chwili jesteśmy przy węźle trzech kolorów tras - zielonej niebieskiej i czarnej. Zielona biegnie z Boguszowa- Gorców i stanowi drogę krzyżową ( tą trasą schodziliśmy z Chełmca kilka lat temu). Nam zależy teraz, by wejść na najwyższy (według twórców Korony Gór Polski) szczyt Gór Wałbrzyskich. Idąc szeroką, łagodną drogą za parę chwil meldujemy się na Chełmcu.


Nowa infrastruktura turystyczna od dłuższego czasu towarzyszyła naszej wędrówce. Na szczycie natomiast zamontowano wiatę turystyczną, która z pewnością stanowi bardzo miły punkt odpoczynkowy. 


Co ciekawe, Chełmiec jest górą pochodzenia wulkanicznego, a u jego podnóża wydobywano kiedyś węgiel kamienny.  W XIX w. miał się stać atrakcją dla kuracjuszy przebywających w Szczawnie-Zdroju. Wówczas usunięto część drzew, ułatwiając dotarcie ludziom na szczyt. Postawiono tu wieżę widokową, a restauracja, która obok funkcjonowała, cieszyła się sporym powodzeniem. Po wojnie na wierzchołku stanął budynek z wieżą RTON, a w 2000 r. na szczycie dołączył do niego krzyż milenijny. 


Niestety wieża widokowa na szczycie Chełmca jest czynna tylko w weekendy od marca do października, więc musieliśmy obejść się smakiem pięknych widoków (tym bardziej, że wciąż w najbliższej okolicy utrzymywała się inwersja). Zeszliśmy z Chełmca do rozwidlenia szlaków tą samą drogą. Chcieliśmy jeszcze odnaleźć Mały Chełmiec, by mógł dołączyć do zdobytych przez nas szczytów należących do Korony Gór Wałbrzyskich. Wejście na niego nie jest oznakowane i nie mamy 100% pewności, czy to właśnie na niego udało nam się wejść ;P 


w stronę Borowej... 

Przy odbiciu szlaku zielonego w lewo (idąc z Chełmca) , w stronę Boguszowa- Gorców, po prawej stronie znajduje się wydeptana ścieżka. I to właśnie nią szliśmy tak długo pod górę, aż teren stał się płaski i zaczął opadać w dół. Nasze lokalizatory w telefonach wskazały, że jesteśmy na Małym Chełmcu, mój zegarek wskazał równo wysokość 776 m n.p.m. Chyba więc to musiało być to :-) 


Mały Chełmiec? :) 

Wracamy do zielono znakowanej trasy i idziemy aż do rozwidlenia Rosochatka. Tam zmieniamy znaki na żółte i kierujemy się w stronę Białego Kamienia w Wałbrzychu. 


Trasa jest przyjemna, nie wyróżnia się niczym szczególnym. Jednak, gdy wejdziemy w zabudowania Wałbrzycha, zaczyna trochę brakować leśnych krajobrazów... 




Po drodze czeka nas jeszcze spojrzenie na jedną z głównych atrakcji Wałbrzycha - Starą Kopalnię. Ok. 1,5 km dalej, przy punkcie PTTK Wałbrzych szlak żółty się kończy. Kilkaset metrów dalej znajduje się wałbrzyski rynek, do którego postanowiliśmy nieco później dotrzeć. 

Stara Kopalnia

Stara Kopalnia

Najpierw jednak odbiliśmy na niebieski szlak, biegnący w stronę Domu Turysty PTTK "Harcówka" . Niestety punkt jest zamknięty na cztery spusty. Tuż obok, na pocieszenie, znajduje się bardzo przyjemny punkt widokowy. 







Panorama z punktu widokowego

Jeszcze tylko podejdziemy na Górę Parkową (508 m n.p.m.) i będziemy kierować się w stronę Rynku....

Podejście pod Górę Parkową


Widać stąd dzielnicę Stary Zdrój, Ptasią Kopę oraz Wzgórze Giedymina. 


Na wałbrzyskim rynku, niewiele się dzieje. My przyszliśmy tu z myślą o jedzeniu. Już kiedyś mieliśmy okazję spróbować w knajpce na rogu, gigantyczny kebab w tortilli. To właśnie o nim marzyliśmy przez połowę drogi. Nie zawiedliśmy się. Porcje są tu ogromne, a największa ma naprawdę wielkość całkiem solidnego przedramienia :) Spędziliśmy w tej knajpce  trochę czasu rozkoszując się jedzeniem i kufelkiem zimnego piwa. Z Rynku pozostał nam spacer na dworzec Wałbrzych Główny, skąd odjechaliśmy w kierunku Poznania. Dworzec ten przechodzi właśnie przebudowę i jestem ogromnie ciekawa jak będzie wyglądał w nowej odsłonie. Przyznam szczerze, że do tej pory był zawsze przedmiotem moich żartów, bo kilka razy zdarzało mi się tam czekać na przesiadkę... Cieszę się, że coś się wreszcie dobrego z nim dzieje. 

Wałbrzyski Rynek 



Kolegiata Pw. NMP Bolesnej i Św. Aniołów Stróżów 


peron w Wałbrzychu

Nasza trasa wyglądała mniej więcej tak:



+ dojście z niebieskiego szlaku na Rynek i z Rynku na dworzec (łącznie ok. 5 km)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz