wtorek, 2 listopada 2021

Przedgórze Sudeckie: Wzgórza Strzelińskie - Ze Strzelina przez Gromnik, Kalinkę do Henrykowa


Wzgórza Strzelińskie to pasmo wzniesień na Przedgórzu Sudeckim. Nie ma tu wysokich szczytów, (najwyższy Gromnik nie przekracza 400 m n.p.m.). Nie ma stromych podejść ani miejsc, o których można przeczytać w każdym przewodniku po Dolnym Śląsku. Mimo to jest pięknie. Malownicze szlaki zachęcają do wędrówki, liczne trasy rowerowe stanowią doskonałą rozrywkę dla wielbicieli jednośladów, a bezleśne fragmenty czarują panoramami i możliwością dalekich obserwacji.

W miniony weekend udało nam się wygospodarować jeden dzień na wycieczkę. Długo się nie zastanawiając, ruszyliśmy "na podbój" Wzgórz Strzelińskich. Pobudka o 3 w nocy, bo po 5 musieliśmy być już w pociągu do Wrocławia. Tu mieliśmy zaledwie 2 minuty na przesiadkę. Początkowo pobiegliśmy na zły peron, ale mimo tego udało nam się jeszcze zdążyć planowo na pociąg do Strzelina. 
Nigdy wcześniej nie byliśmy w tym mieście. Postanowiliśmy zobaczyć więc Rynek i kilka ważniejszych zabytków miasta, m.in.  Dwór Książąt Brzeskich .


Dwór Książąt Brzeskich powstał pod koniec XVI w. 


Pomnik Strzelca (łucznika) na Rynku w Strzelinie/ w tle wieża ratusza (odbudowana w 2011r.) 

Ratusz w Strzelinie został wysadzony przez Niemców w 1945 roku. Dopiero w 2011 roku odbudowano wieżę ratusza, a w 2020r. rozpoczęto pozostałe prace, mające przywrócić ratuszowi dawny wygląd. Wizualizacje wyglądają naprawdę obiecująco. Wieżę strzelińskiego ratusza można zwiedzać. Na turystów czeka m.in. taras widokowy na wysokości 40 metrów, z którego widać podobno nawet Sky Tower we Wrocławiu!  


Na Rynku w Strzelinie

Z Rynku kierujemy się w stronę czerwonego szlaku, który przecina rzekę Oławę, a następnie wprowadza nas do parku miejskiego. Mamy tu drobne problemy orientacyjne, ale w końcu trafiamy na właściwy kierunek. 


Z parku wychodzimy znów w miejskie zabudowania, które z czasem nieco się przerzedzają. Zerkamy w stronę centrum Strzelina, a następnie namierzamy wzrokiem wieżę widokową, którą kilkaset metrów wcześniej wskazywała tabliczka przy trasie. 


panorama Strzelina 

Wieża widokowa stoi w urokliwym miejscu rekreacji dla mieszkańców. Są tu ławeczki, wiata, a nawet przenośna toaleta ;-)  Niestety wejść na wieżę nam się nie udało. Z informacji na drzwiach wynika, że klucz można pobrać w Gminnym Centrum Informacji Turystycznej.






Szlak prowadzi dalej przez pola kukurydzy, rozrastającą się miejscowość Gościęcice. W końcu dociera do granicy lasu. Znajduje się tu niewielki parking, a droga asfaltowa ustępuje miejsca gruntowej. Tuż po wejściu w las, drogę przebiega nam lis, a kawałek dalej zauważamy ptaka drapieżnego. Mam nadzieję, że to jakiś rzadszy gatunek, ale "drapol" okazuje się pospolitym myszołowem. 


myszołów

Droga jest dość szeroka i co jakiś czas dzielimy ją z rowerzystami, którzy zmierzają w stronę  wydzielonych w okolicy single tracków. 


Mijamy pomnik przyrody "Krzyżowe Dęby", a więc grupę trzech dębów, których stan niestety jest dość kiepski. Rosną tu już długie lata. W celu uchronienia ich przez rozpadnięciem, zainstalowano metalowe obręcze. Dalszy los drzew można sobie jednak wyobrazić... 



Altana wypoczynkowa w pobliżu dębów


Jeden z pomnikowych dębów


malowniczy szlak przez Wzgórza Strzelińskie 


przepiękna jesień! 

Przy rozwidleniu szlaków czerwonego i żółtego stoi cygański krzyż pokutny. Według informacji, jakie udało mi się znaleźć, jest to krzyż, który mieli postawić mieszkający w okolicy Cyganie za zamordowanie dziecka. Jego kształt odbiega znacznie od większości krzyży pokutnych, jakie można zobaczyć na Dolnym Śląsku. 



cygański krzyż pokutny

Dalej trzymamy się wciąż znaków czerwonych. Całkiem przypadkiem odkrywamy ciekawe miejsce odpoczynku. W sąsiedztwie grupy skał, które aż "proszą się", by do nich podejść, stoi spora wiata turystyczna, 


Miejsc odpoczynku - wiata turystyczna, ławeczki, kamienny stół


skała, na którą można się bez większych problemów wdrapać z drugiej strony



Widzicie tu twarz? ;) 


"kolorowe" widoki ze skałek

Przed nami podejście na najwyższy punkt wycieczki - Gromnik (393 m n.p.m.), wyjątkowo przyjemne przez jesienny klimat i wspaniałą pogodę! 





Ostatnia prosta i będziemy na Gromniku ;-) 

Gromnik, podobnie jak Ślęża, miał być miejscem kultu pogańskiego. Według historyków, niewykluczone, że stanowił ośrodek kultu słońca, a więc był miejscem związanym z kulturą łużycką. Szczyt i jego najbliższa okolica wielokrotnie były badane przez archeologów. Na wierzchołku oprócz wieży widokowej o konstrukcji szachulcowej, wybudowanej w 2012 roku, do dziś można oglądać pozostałości zamku Czirnów z XV w. Historię tego miejsca i wiele ciekawostek z nim związanych można przeczytać na tablicach informacyjnych umieszczonych na szczycie. 


Wieża na Gromniku czynna jest tylko w letnie weekendy



Z Gromnika schodzimy do parkingu, z którego wiele osób rozpoczyna podejście na najwyższy szczyt Wzgórz Strzelińskich (to zaledwie ok. 300 metrów i 10 minut wędrówki).


Ścieżka na Gromnik z parkingu

Czerwony szlak za parkingiem wydaje się zdecydowanie rzadziej uczęszczany. Po wyjściu z lasu, otwierają się przed nami piękne panoramy. Niestety, pomimo pięknej pogody tego dnia, widoczność nie była doskonała. Jak się okazuje , pełne słońce nie gwarantuje genialnych widoków. 




"Zdobywamy" Kalinkę, drugi pod względem wysokości szczyt Wzgórz Strzelińskich. Tabliczka z nazwą znajduje się przy trasie, natomiast sam szczyt jest nieco głębiej w lesie. Przechodzimy przez niego wracając z fajnego punktu widokowego przy niebieskim szlaku (na który na moment zboczyliśmy). 



W oddali majaczą sudeckie szczyty... 

Trzymamy się wciąż czerwonego szlaku, chociaż momentami zdarza nam się pobłądzić ;-) Na skrzyżowaniu nad Zuzanką zmieniamy kolor oznakowanie na zielone i wędrujemy w stronę Skalic. (Przy okazji warto zahaczyć o Skalickie Skałki). 



Kaplica Św. Wawrzyńca z XVIIIw.  w Skalicach 

Ze Skalic do stacji w Henrykowie idziemy wzdłuż drogi asfaltowej. Mamy jeszcze ok. 2 godzin do pociągu. Postanawiamy zwiedzić park w Henrykowie i zobaczyć opactwo cystersów. Taka wycieczka to minimum dodatkowe 5 km marszu w dwie strony. 


Idąc przez park niebieskim szlakiem, z pewnością naszą uwagę przykuje mauzeoleum Weimarów. Jest to grobowiec , w którym prawdopodobnie spoczywa Wilhelm Ernst von rodu Sachsen -Weimar-Eisenach. Dlaczego prawdopodobnie? Bowiem istnieją wątpliwości i plotki , z których wynika, że książę sfingował swoją śmierć i być może wcale nie spoczął w tej mogile. 



Docieramy do zespołu klasztornego w Henrykowie. Obiekt robi wrażenie swoim rozmiarem i... bogatą historią, bowiem początki opactwa henrykowskiego sięgają XIII wieku. 





Budynek, w którym znajduje się Katolickie Liceum Ogólnokształcące, w pierwszym planie Pomnik Świętej Trójcy


Brama Górna z barokowym hełmem


Wieża Kościoła parafialnego pw. Wniebowzięcia NMP



Udało nam się wejść na chwilę do Kościoła Wniebowzięcia NMP (tuż przed rozpoczęciem mszy) . Jego wnętrze jest imponujące. Bardzo żałujemy, że nie mogliśmy przyjrzeć mu się nieco dłużej.  
Na uwagę zasługują m.in. obrazy Michała Willmanna i Jana Liszki, słynne henrykowskie stalle czy zabytkowe organy. Liczę, że kiedyś ponownie odwiedzimy to miejsce i będziemy mogli poświęcić mu zdecydowanie więcej czasu. 

Z Henrykowem wiąże się także ważne wydarzenie w dziejach języka polskiego. Jeden z henrykowskich zakonników miał napisać pierwsze zdanie języku polskim w prowadzonej przez siebie kronice. Brzmiało ono tak:  "Day ut ia pobrusa a ti poziwai", co według  tłumaczeń (np. Bogdana Walczaka - "Zarys dziejów języka polskiego") oznacza "Daj, niech ja pomielę, a ty odpoczywaj" . Kopię słynnej Księgi Henrykowskiej, której oryginał przechowywany jest w Muzeum Archidiecezjalnym we Wrocławiu, można zobaczyć w Sali Dębowej  w henrykowskim klasztorze. Z kolei pomnik Księgi Henrykowskiej  znajduje się na dziedzińcu opactwa. 


Z centrum Henrykowa do stacji kolejowej dotarliśmy w ok. 30-40 minut. Niestety pociąg, na który się spieszyliśmy miał spore opóźnienie. Mimo to udało nam się przesiąść we Wrocławiu i planowo dotrzeć do Poznania. Dzień był intensywny, ale bardzo przyjemny. Mój zegarek pokazał, że przeszliśmy 30 kilometrów! Poniższa mapa pokazuje niewiele krótszy dystans (nie uwzględnia m.in. przejścia przez strzeliński rynek, spacerowania wokół zabudowań opactwa w Henrykowie i naszego drobnego błądzenia w terenie ;-)) 

piątek, 29 października 2021

Karkonosze: Z Karpacza (Świątynia Wang) przez Pielgrzymy, Słonecznik, Przełęcz Karkonoską, Zamek Chojnik do Sobieszowa


Propozycja tej wycieczki, w połączeniu np. z wejściem na Śnieżkę dzień wcześniej  (Nałogowa Podróżniczka: Korona Gór Polski: Karkonosze - Śnieżka przez Dolinę Łomniczki (Jelenka, Skalny Stół - Karpacz) (nalogowapodrozniczka.blogspot.com) może okazać się dla wielu całkiem sympatycznym pomysłem na zaplanowanie weekendu. 

Do Świątyni Wang dojechaliśmy pierwszym kursem autobusu komunikacji miejskiej (4 zł/ 1 os.) . Mieszkaliśmy po przeciwnej stronie Karpacza, więc dzięki temu zaoszczędziliśmy jakieś 5-6 km drogi. 
Niestety w niedzielę Świątynię Wang można zwiedzać dopiero od 11:30, więc nie udało nam się wejść do środka. Z zewnątrz obiekt i tak robi niesamowite wrażenie. 





Piękne widoki spod Świątyni Wang - po środku kadru Sokolik i Krzyżna Góra (Góry Sokole)



Śnieżka  widziana z okolic Świątyni Wang 


grób Tadeusza Różewicza na cmentarzu ewangelickim przy Kościele Górskim Naszego Zbawiciela (czyli Świątyni Wang)

Kupujemy bilety wstępu do Karkonoskiego Parku Narodowego i ruszamy w trasę! Wybieramy żółty szlak, który początkowo biegnie szeroką brukowaną drogą. Pomimo października, ruch turystyczny był całkiem spory. Piękna słoneczna niedziela zachęcała do spędzenia czasu na łonie Natury. Po ok. 2,5 km żółty szlak odbija w prawo. Większość turystów kieruje się jednak w przeciwnym kierunku, by przez Samotnię i Strzechę Akademicką (niebieskim szlakiem ) wejść na Śnieżkę. 



Pierwszy raz idziemy na Pielgrzymy i jesteśmy oczarowani! Widoki zapierają dech w piersiach. To naprawdę przepiękny zakątek Karkonoszy i bardzo polecamy go odwiedzić. Zobaczcie co Was czeka: 



Polana Kotki 





Zbliżenie na Strzechę Akademicką 


Szlak wchodzi później w las. Po chwili "wyrastają " przed nami imponujące skalne olbrzymy (Pielgrzymy).




 


Za Pielgrzymami, szlak staje się nieco bardziej stromy. Gdy wejdziemy w kosodrzewiny, warto zerknąć za siebie. Pojawiają się wówczas pierwsze bardziej rozległe panoramy. 

Przed nami najwyższy punkt wycieczki -  Słonecznik (1421 m n.p.m.) , który jest bardzo dobrze rozpoznawalny z dołu dzięki potężnej formacji skalnej na szczycie. 



Na Słoneczniku 


panorama ze Słonecznika


Zbiornik Sosnówka widziany ze Słonecznika


Śnieżka - widok ze Słonecznika 

Dalej wędrujemy fragmentem Głównego Szlaku Sudeckiego do Schroniska Odrodzenie. Odcinek ten jest również doskonały jeśli chodzi o widoki. Przy dobrej widoczności można zidentyfikować z góry wiele znanych dolnośląskich obiektów jak np. Zamek Chojnik, zabudowania schroniska "Wysoki Kamień" czy sztuczne ruiny Zamku Henryka w Staniszowie. 


w stronę Wielkiego Szyszaka


Góry Izerskie - z prawej Wysoki Kamień, mniej więcej po środku kadru kopalnia kwarcu Stanisław 


Zbliżenie na Wysoki Kamień


Zbliżenie na Zamek Chojnik


Ostrzyca Proboszczowicka (Pogórze Kaczawskie)


Wielki Szyszak /w tle dach stacji przekaźnikowej na Śnieżnych Kotłach


gdzieś pod Małym Szyszakiem

Docieramy do Przełęczy Karkonoskiej i schroniska Odrodzenie. Zamawiamy po zupie i piwie ze specjalną etykietą z wizerunkiem budynku. Mamy lekki zapas czasu, więc chętnie się tu rozsiadamy. Ludzi niewiele, klimat zupełnie inny niż w zatłoczonym do granic możliwości Domu Śląskim, gdzie dzień wcześniej ciężko było się poruszać. 


Zejście na Przełęcz Karkonoską


Przed Schroniskiem Odrodzenie



Spindlerova Bouda - czeski hotel na Przełęczy Karkonoskiej

Do Przesieki wędrujemy niebieskim szlakiem po drodze asfaltowej. Zejście do tej miejscowości jest zaskakująco strome. W Przesiece znajdujemy otwarty sklep, uzupełniamy spożywcze zapasy i ruszamy w stronę Zamku Chojnik (znaki zielone). Szlak biegnie częściowo asfaltem, wśród zabudowań, pensjonatów, później wchodzimy w las. 


Panorama  Karkonoszy z Przesieki


Na Przełęczy Żarskiej

Z Przełęczy Żarskiej podchodzimy żółtym szlakiem , tzw. Piekielną Doliną,  do Zamku Chojnik. Ten szlak uważany jest za najpiękniejszy prowadzący do warowni. Moim zdaniem, ma sporego konkurenta, w postaci szlaku czarnego z Sobieszowa, który usiany jest dodatkowymi atrakcjami.  


Piekielna Dolina


Piekielna Dolina



Zamek Chojnik

Ponieważ w tym roku odwiedziliśmy już Zamek Chojnik, od razu schodzimy do Sobieszowa. Wspomniany przez mnie czarny szlak jest naprawdę interesujący. Liczne formacje skalne, kamienne schody i na deser jaskinia Dziurawy Kamień na pewno stanowią miłe urozmaicenie wycieczki. 


 na czarnym szlaku 


Niestety nasz krótki pobyt na karkonoskich szlakach dobiegł końca. W Sobieszowie, pomimo późnego niedzielnego popołudnia, dało się jeszcze kupić pamiątki czy przekąski. Następnie nie pozostało nam już nic innego, jak wsiąść do pociągu i udać się w ok. pięciogodzinną podróż do domu. 




Stacja Jelenia Góra Sobieszów



Trasę naszej wędrówki tradycyjnie znajdziecie na mapce poniżej: 


Może zainteresują Cię także poniższe wpisy: