czwartek, 1 stycznia 2026

Rudawy Janowickie: Na Rudnik (Kowary, Przełęcz Kowarska)

Rudnik (853 m n.p.m.) to niepozorny szczyt w Rudawach Janowickich, będący świetnym punktem widokowym. Ze względu na swoje położenie, nieco z boku największych atrakcji tego pasma, jest rzadziej odwiedzany przez pieszych turystów. Dzięki temu to idealny cel krótkich wycieczek, z dala od tłumów, z możliwością kontaktu z Naturą. 

Jeśli szukasz spokoju w górach i lubisz odkrywać mniej znane górskie zakątki, Rudnik będzie strzałem w dziesiątkę. 

Na Rudnik najłatwiej wejść z Przełęczy Kowarskiej (obecnie znajduje się tu prywatny płatny parking - płatność blikiem). 

My zaparkowaliśmy za darmo w miejscu zaznaczonym na mapie google jako: Parking przy ścieżce do nieczynnego tunelu kolejowego (Podgórze). 

Trasa w dwie strony zajęła nam ok. 2 godzin, dystans do przebycia ok. 6 km



Cel wycieczki: Rudnik


Obieramy właściwy kierunek


Meldujemy się w Rudawskim Parku Krajobrazowym


Chwilę po wejściu na (żółty) szlak z Przełęczy Kowarskiej, podziwiać można przepiękną panoramę - Góry Wałbrzyskie, Kamienne, Sowie...


w dole Kopalnia Ogorzelec


parę chwil przed szczytem


Widok z Rudnika na Góry Kaczawskie


Zamek Księcia Henryka na górze Grodna i zbiornik Sosnówka


Karkonosze


Kowary


koniec kwitnienia wrzosów


tabliczka na szczycie




krzyż pokutny przy Przełęczy Kowarskiej


poniedziałek, 29 grudnia 2025

Góry Stołowe: Krótka trasa na Szczeliniec Wielki

Szczeliniec Wielki to najbardziej popularny szczyt w polskiej części Gór Stołowych. Latem, by przejść skalnym labiryntem rozpoczynającym się przy schronisku w pobliżu kulminacji, bilety trzeba rezerwować z wyprzedzeniem. Inaczej jest w sezonie zimowym. Wówczas przejście tą trasą odbywa się na własną odpowiedzialność. Kasy są nieczynne, jednak należy pamiętać o tym, że własne bezpieczeństwo jest najważniejsze i jeśli nie mamy doświadczenia w takim terenie w zimowych warunkach i nie czujemy się pewnie, lepiej sobie odpuścić. 

W Góry Stołowe trafiliśmy ostatnio pod koniec listopada. Nie wiedzieliśmy jak wygląda sytuacja na szlaku. Startowaliśmy z bezpłatnego parkingu przy drodze do schroniska Pasterka. Żółtym szlakiem ostrożnie weszliśmy na Przełęcz, gdzie połączyliśmy się ze szlakiem z Karłowa. Ponieważ byliśmy wcześnie rano, nawet w słoneczny weekendowy dzień, tłumów nie było. Dopiero gdy dotarliśmy do schroniska, po dłuższej chwili budynek zaczął zapełniać się piechurami pragnącymi się ogrzać przed dalszą wędrówką. W skalnym labiryncie nie byliśmy sami, ale bez większych problemów mogliśmy swobodnie brnąć do przodu. Warto wiedzieć, że trasa przez labirynt to w wielu miejscach skalne szczeliny, stopnie oraz fragmenty, które niektórzy muszą pokonać na czworakach. Zimą bywa tu niebezpiecznie. Schody są oblodzone i bardzo śliskie. Nietrudno o upadek. Bez raczków (chociaż w plecaku, by móc ich użyć w razie potrzeby) z pewnością zimą bym się tu nie wybierała. Nam na szczęście raczki się nie przydały. Całkiem sprawnie pokonaliśmy ten wyjątkowy skalny fragment Szczelińca i zameldowaliśmy się na rozwidleniu szlaków. Wybraliśmy tam szlak znakowany niebieskim kolorem i bez towarzystwa kogokolwiek poza nami dotarliśmy bezpiecznie do parkingu. 
Trasa nie jest długa, daje sporo frajdy. Zimą szczególnie trzeba jednak uważać i zachować ostrożność i w razie czego po prostu się wycofać. 

Nasza trasa: 




















sobota, 27 grudnia 2025

Pogranicze polsko-czeskie w rejonie Nachodu: Ścieżka edukacyjna Beloves, Dobrosov, Jiráskova chata

Pogranicze polsko-czeskie w rejonie Nachodu to obszar, w którym historia, kultura i przyroda splatają się w wyjątkowy sposób. W dzielnicy miasta Náchod - Běloves rozpoczyna się ścieżka edukacyjna, która zapoznaje odwiedzających z rolą linii umocnień w strategii obronnej Czechosłowacji przed II wojną światową. Rozbudowany system  z lat 30. XX wieku jest częścią tzw. Linii Benesza  – potężnego programu obronnego przygotowywanego przed agresją hitlerowską.

Na zboczach wzniesień w pobliżu polsko-czeskiej granicy do dziś zobaczyć można liczne schrony bojowe, tradytory oraz większe obiekty artyleryjskie, często bardzo dobrze zachowane. Część z nich udostępniona jest zwiedzającym jako muzea, inne pozostają ukryte w lasach, stanowiąc ciekawy cel nie tylko dla miłośników historii i militariów. 

Naszą wycieczkę rozpoczęliśmy z bezpłatnego parkingu w pobliżu stacji kolejowej Náchod - Běloves (przy ul. Kapitána Jaroše). Stąd zielonym szlakiem wspięliśmy się niemal na wysokość 600 m n.p.m. (wieś Dobrošov). Po drodze obejrzeliśmy kilka schronów i bunkrów, które dość gęsto rozsiane są w tej okolicy. Nie mogliśmy odmówić sobie krótkiego odpoczynku w schronisku Jiráskova chata, skąd roztacza się przepiękny widok w zasadzie w każdym kierunku. Ponadto warto zaznaczyć, że budynek jest dziełem architekta Dušana Jurkoviča. Odpowiada on za wiele innych wyjątkowych projektów jak np. cmentarz nr 51 na Rotundzie (Beskid Niski) czy most w Nowym Mieście nad Metują oraz Turistická chata Peklo, o których mogliście przeczytać tu: Pogórze Orlickie: Z Nowego Miasta nad Metują do Nachodu (Nové Město nad Metují - Jurankova vyhlidka - wieża widokowa Varta, Sendraz - Nachod) Do Nachodu wracaliśmy niebieskim szlakiem, który w górnym swoim biegu uraczył nas pięknymi widokami w stronę Karkonoszy i innych sudeckich pasm. 
Mapa naszej trasy: 



obiekt w pobliżu parkingu przy ul. Kapitána Jaroše


Villa Panzinka - oby ktoś ją uratował!


Nachod i Karkonosze - widok ze szlaku


jeden z tych bardziej zniszczonych obiektów


Nachod i górujący nad miastem zamek


Schron piechoty N-S 82 Brzezinka - udostępniony do zwiedzania z przewodnikiem od maja do września, bilet kosztuje 100 CZK



w stronę Gór Stołowych


Schron piechoty N-S 72 Můstek


schronisko Jiráskova chata


na niebieskim szlaku w stronę Nachodu


poniedziałek, 3 listopada 2025

Węgry: Balaton i okolice - Badacsony - wulkany, wino i świetne widoki


Z czym kojarzył mi się Balaton zanim tam dotarłam? W zasadzie nie wiedziałam, czego się spodziewać. Wydawało mi się, że największe węgierskie jezioro leży na rozległej równinie. Że będzie płasko, przyjemnie i trochę jak w nadmorskim kurorcie. Zdziwiłam się, dojeżdżając na miejsce i widząc z daleka całkiem spore górki. Szybko doczytałam, że wzgórza, takie jak Badacsony czy Hegyestű, to pozostałości dawnych wulkanów. Zrobiło się ciekawie. 

Okolice Balatonu -  co zobaczyć? 

Nocowaliśmy na campingu Badacsony, więc powulkaniczne wzgórze (437 m n.p.m.) o tej samej nazwie mieliśmy na wyciągnięcie ręki. Wiedziałam, że musimy na nie wejść, tym bardziej, że na wierzchołek prowadzą znakowane szlaki turystyczne. 
Z campingu podeszliśmy w stronę niebieskiego szlaku. Naszą uwagę przykuły winnice oraz... lokalne winiarnie. Nie potrafiliśmy się oprzeć, musieliśmy skosztować tutejszych wyrobów. W winiarni Kéknyelű borozó zamówiliśmy muskat (100 ml za ok. 5 zł/ sierpień 2025r.) i popodziwialiśmy okoliczne krajobrazy. Później okazało się, że przy trasie takich winiarni jest więcej. 


Badacsony i winorośle 


Cała masa krzewów! Z prawej strony taras jednej z winiarni

Nie chcieliśmy na Badacsony iść najkrótszą trasą, toteż na rozwidleniu szlaków odbiliśmy w lewo, na ścieżkę znakowaną czerwonym kolorem. Nie spotkaliśmy na niej nikogo. Czerwony szlak okrąża wierzchołek,  nie wprowadza w partie szczytowe. Dlatego przy rozwidleniu szlaków Bujdosók lépcsője (Rodostó turistaház) odbijamy na schody i pniemy się ku najwyższemu punktowi wycieczki. 


winnice są wszędzie! 


Balaton - widok ze szlaku

Rozwidlenie tras


strome schody wydają się nie mieć końca

Zanim tam dotrzemy, odwiedzamy jeszcze kilka punktów widokowych. Przy kulminacji Badacsony znajduje się wieża widokowa (Kisfaludy-kilátó). Widoki, jakie można z niej zobaczyć należą do wyjątkowo przyjemnych, a pagórkowaty krajobraz zaskakuje. 

wieża widokowa (Kisfaludy-kilátó)


widok w stronę Szent György-hegy (415 m n.p.m.)


pierwsze skrzypce gra tu  Gulács-Hegy (393 m n.p.m.), za nim znajduje się wzniesienie Csobánc, na którym zobaczyć możemy ruiny zamku


Balaton 


Balaton i winnice - duet doskonały


i znów skusiliśmy się na degustację ;)

Ze szczytu schodziliśmy już krótszym wariantem trasy. Ponieważ było jeszcze całkiem wcześnie, zajrzeliśmy do centrum miejscowości. Tu sporo działo się do wieczora. Otwarte knajpki, stragany z pamiątkami. Czuliśmy się  trochę jak w sezonie nad polskim morzem lub w niektórych zakamarkach Krupówek. Chętnie wrócimy  nad Balaton. Jest tu o wiele więcej do odkrycia niż się spodziewaliśmy. Oprócz "wielkiej wody", kuszą  liczne szlaki piesze, górki, zamki i cała masa typowo turystycznych atrakcji.

Postaw kawę za:



Przykładowa trasa: