Ostatni (czwarty) Wakacyjny Pociąg do Małopolski w ramach kampanii „Daj się ugościć. Odwiedź Kraków. Odkryj Małopolskę” dotarł do celu (Tarnowa) w minioną sobotę. My mieliśmy okazję podróżować nim 22 lipca br. na trasie Poznań - Zator. Bilety na przejazd można było zdobyć, biorąc udział w konkursie RMF FM. Taka podróż przytrafiła się nam pierwszy raz i mimo, że często wybieramy kolej jako środek transportu, takim pociągiem wcześniej nie jechaliśmy!

Wakacyjny pociąg na czeka na odjazd w Poznaniu
Wtorek (18.07.):
Budzik dzwoni tradycyjnie przed 6:00. Przygotowujemy śniadanie, niewiele do mnie dociera, muszę się jeszcze obudzić. Jednym uchem słyszę , że w sobotę rusza wakacyjny pociąg RMF FM do Małopolski z naszego rodzinnego Poznania. Ta informacja działa na mnie lepiej niż podwójne espresso! W drodze do pracy wymyślam treść zgłoszenia (w marszu najlepiej mi się myśli) i wysyłam swoją kandydaturę przez stronę internetową.
Środa (19.07.): Odbieram telefon z informacją, że w sobotę jedziemy z ekipą RMF FM , gwiazdami i influencerami do Zatora! Ale się cieszę! 😃
Czwartek (20.07): Mamy już bilety na przejazd, trzeba więc zaplanować weekend w Małopolsce. Wieczorem analizuję rozkłady jazdy pociągów i autobusów, mapy, szukam noclegu w rozsądnej cenie. Mamy to! Jesteśmy gotowi na przygodę.
Nasze bilety na przejazd wakacyjnym pociągiem
Piątek (21.07): Pakujemy się i odliczamy do wyjazdu
Sobota (22.07):
To jest ten dzień! Rano ciężko było wstać z łóżka. Jednak, gdy po chwili dotarło do nas, że zamiast do pracy, jedziemy na dworzec kolejowy, zrobiło się przyjemniej 😉. Pół godziny przez odjazdem pociągu zameldowaliśmy się na peronie. Z każdą chwilą przybywało słuchaczy oraz znanych osobistości, którzy z nami mieli znaleźć się na pokładzie specjalnego pociągu.

Pojawiają się pierwsi pasażerowie...

Oboje z Mateuszem czuliśmy lekki niepokój związany z udzieleniem mikro wywiadów, ale trema dość szybko zniknęła. Przed nami usiadła sympatyczna para z województwa pomorskiego, która rozładowała towarzyszące nam napięcie. Chwilę później musieliśmy po raz pierwszy wypowiedzieć się do mikrofonu. Uff... jakoś poszło 😉.
Ruszyła maszyna po szynach... Od razu poszliśmy rozejrzeć się po poszczególnych wagonach. Jeden z nich był wyjątkowy - to właśnie tu przez całą podróż trwała impreza!

Imprezowy wagon
Tu działo się najwięcej. Pani Katarzyna Bosacka ("Wiem co jem") przygotowała w wagonowej kuchni przepyszne kanapeczki, pastę z karpia wędzonego oraz efektownie udekorowany tort Pischinger, który podbił kubki smakowe chyba wszystkich degustatorów. Przytoczyła sporo ciekawostek dotyczących śniadań, produktów mlecznych, zbożowych oraz podpowiedziała jak samodzielnie przygotowywać pełnowartościowe posiłki. Z uśmiechem pozowała do zdjęć ze słuchaczami oraz odpowiadała na pytania publiczności.
W międzyczasie na "parkiecie" chętni wzięli udział w przyspieszonym kursie tańca z dziewczynami z grupy tanecznej Insomnia, treningu rozciągania z Kasią Bielecką oraz spróbowali swoich sił w żonglowaniu pod okiem mistrza żonglerki, Łukasza "Otto" Wójcika. Przez całą podróż karcianymi sztuczkami czarował iluzjonista Just Edi Show. Miałam przyjemność zostać Jego asystentką podczas jednego z pokazów. To było bardzo ciekawe doświadczenie :)

w imprezowym wagonie i w imprezowym nastroju! :)
Na pokładzie pojawił się także król Kazimierz Wielki ze świtą. Wspólnie zachęcali do odwiedzenia ciekawych miejsc w Małopolsce. Można było posłuchać również wykładu grupy Jurajskiej GOPR na temat bezpieczeństwa na szlakach oraz kilku piosenek duetu Chvost (na żywo!). Nie zabrakło także osób, które ochoczo wzięły udział w warsztatach plecenia wianków oraz treningu z Alicją Jarosz (możecie sobie wyobrazić jak trudno jest ćwiczyć w rozpędzonym i bujającym się nie tylko na zakrętach pociągu ;))

Postój na dworcu w Katowicach
W Katowicach do pociągu wsiedli bracia Golec, którzy w drodze do Krakowa zagrali mini koncert. Z kolei w Krakowie zmienił ich zespół Blue Cafe, który zapewnił pasażerom rozrywkę aż do stacji końcowej w Zatorze.
a tu już Kraków - zespoły Golec uOrkiestra i Blue Cafe
Wszystkim zapewniono pyszny regionalny posiłek oraz całą masę atrakcji. Każdy wysiadł z pociągu z co najmniej jednym gadżetem w żółto-niebieskich barwach stacji radiowej oraz biletem do parku rozrywki Energylandia! Dodatkowo na przystanku końcowym mieliśmy okazję spróbować fantastycznej pizzy z wędzonym karpiem z Zatora. Tej podróży długo nie zapomnimy! Bawiliśmy się doskonale!
Żal było opuszczać roztańczony pociąg. Przed sobą mieliśmy jeszcze kilka godzin szaleństw w Energylandii. Mateusz wypróbował większość ekstremalnych atrakcji. Ja odważyłam się tylko na jedną tego typu i wystarczyło mi emocji na cały wieczór 😎.

Na koniec naszego pobytu w Energylandii zdecydowaliśmy się na "przejażdżkę" kołem młyńskim Wonder Wheel - widoki z góry są fantastyczne!

Widok na Energylandię z koła młyńskiego Wonder Wheel.