piątek, 17 stycznia 2020

Warszawa: Korona Warszawy,czyli zdobywanie sześciu najwyższych wzniesień stolicy



Kiedy dowiedziałam się, że istnieje coś takiego jak Korona Warszawy, początkowo byłam sceptycznie nastawiona. Bo czy zdobywanie sześciu najwyższych wzniesień na terenie Warszawy może być ekscytujące? Z pewnością  nie daje aż takiej satysfakcji jak zdobywanie górskich szczytów... Jednak mimo wszystko to wyzwanie sprawiło nam sporo frajdy i włażenie na wszystkie górki okazało się całkiem fajną zabawą. 

Koronę Warszawy zdobyliśmy w weekend - 2 wzniesienia w sobotę i 4 w niedzielę. Tym razem pomiędzy punktami poruszaliśmy się komunikacją miejską. Aby zdobyć Koronę Warszawy pieszo, startując z Dworca Centralnego, trzeba pokonać ponad 40 km. To ok. 9 godzin wędrówki. 
Kto wie... może kiedyś... :-) 


Ponieważ sobotni poranek spędziliśmy na giełdzie birofiliów, (a więc przedmiotów związanych z piwem) na Mokotowie, po zakończeniu spotkania udaliśmy się na Kopiec Powstania Warszawskiego. Następnie po zakwaterowaniu w hostelu, wieczorkiem, poszliśmy na spacer po Starym Mieście, przy okazji zdobywając Gnojną Górę :) 
Następnego dnia, postanowiliśmy wreszcie wjechać na XXX piętro Pałacu Kultury i zobaczyć stolicę z tarasu widokowego. Zaraz potem ruszyliśmy autobusem w stronę Kopy Moczydłowskiej, później Górki Szczęśliwickiej, a następnie metrem na Kopę Cwila oraz Wzgórze Trzech Szczytów (zwane także Górą Latwacową czy Monte Kazury).
Dziś przybliżę Wam sylwetki wszystkich wzniesień i podpowiem jak najłatwiej do nich dojechać komunikacją miejską. 
Zacznijmy od zakupu biletu komunikacji miejskiej. Szczegóły i ceny biletów znajdziecie na stronie: https://www.wtp.waw.pl/ceny-i-rodzaje-biletow/. Jeśli będziecie w stolicy w weekend warto kupić bilet weekendowy. Natomiast jeśli Wasza grupa liczy 2-5 osób, opłaca się kupić bilet weekendowy grupowy za 40 zł za całą ekipę! Oznacza to, że jeśli jesteście grupą 5 osobową, każdy płaci za przejazdy przez cały weekend zaledwie 8 zł! (oczywiście wszyscy musicie podróżować razem). 

Gnojna Góra - Stare Miasto

Gnojna Góra stanowi doskonały punkt widokowy. W pierwszym planie widać dzielnice: Praga Północ i Praga Południe. Bardzo dobrze prezentują się stąd Stadion Narodowy oraz strzeliste wieże Parafii Katedralnej Św. Michała Archanioła i Św. Floriana Męczennika. 


Nazwa Góry Gnojnej pochodzi od dawnego wysypiska śmieci i nieczystości które kiedyś tu się znajdowało. W sumie nietrudno to zgadnąć ;) Ludzie przywykli do tego, by w tym miejscu pozostawiać odpady, więc ciężko było zakończyć ten proceder. Ostatecznie udało się to w roku 1844. Wówczas stok zasypano ziemią. Dziś miejsce to nie przypomina w żadnym stopniu dawnego przeznaczenia. Gdyby nie podejrzana nazwa, trudno by się czegokolwiek domyślić. Na Górze Gnojnej znajduje się zadbany taras widokowy, a charakterystycznym jej punktem jest także posąg Siłacza, a więc nagiego mężczyzny, trzymającego nad głową głaz. 




Na Górę Gnojną najłatwiej dostać się idąc od Placu Zamkowego - ul. Kanonia, a następnie za Bazyliką Archikatedralną  p.w. Męczeństwa św. Jana Chrzciciela (po lewej) i za dzwonem (po prawej), trzeba skręcić w ul. Dawną. Przed wejściem na taras widokowy miniemy, moim zdaniem, jeden z ciekawszych zakamarków Starego Miasta w Warszawie. Temu niebiesko-fioletowemu "łącznikowi" trudno odmówić uroku... 



Komunikacja miejska:
- przystanek Stare Miasto 01 lub Stare Miasto 02: tramwaje nr 4,13,20,23, 26, 28;
autobusy: nr 160,190,N11, N21, N61, N71 i do góry schodkami na Plac Zamkowy
- przystanek Plac Zamkowy 01: autobusy nr 116,128,175,178,180,222,503, 518, N44
- przystanek Plac Zamkowy 02: autobusy nr 116,178,180, 222,503,518, N44

Przy okazji warto pospacerować uliczkami Starego Miasta, zobaczyć Rynek, Barbakan, pomnik Małego Powstańca, dawne mury obronne...

Kopiec Moczydłowski - Wola 
130,5 m n.p.m./  wysokość względna ok.  20 m

Kopiec Moczydłowski, nazywany także Górką Moczydłowską to kolejne sztucznie usypane wzniesienie należące do Korony Warszawy. Znajduje się w Parku Moczydło, i jest łatwo dostępny komunikacją miejską. Jego powstanie wiążę się ze zwożeniem w to miejsce gruzu oraz śmieci po II wojnie światowej. Zaniedbany teren przekształcono w latach 60 i 70 w bardzo przyjemny park. Z Kopca rozpościera się całkiem niezły widok na Warszawę. Przy parku w niedziele odbywa się targowisko, bazar Olimpia, gdzie kupić można używaną odzież, gadżety z Chin, tapczany, słodkie przekąski i wiele innych przedmiotów. 





Na Kopiec Moczydłowski najłatwiej dostać się, kierując się komunikacją miejską w stronę Parku Moczydło. 

Komunikacja miejska:
- Przystanek Monte Cassino 02: autobusy: 109, 154, 171, 184, 190, 197
- Przystanek Park Moczydło 01: autobusy : 523, N43
- Przystanek Park Moczydło 04:  autobusy 184,197
- Przystanek Czorsztyńska 01/ Czorsztyńska 02: autobus 186


Górka Szczęśliwicka - Ochota
152 m n.p.m

Górka Szczęśliwicka jest najwyższym punktem Warszawy. Podobnie jak Kopiec Moczydłowski została sztucznie usypana z gruzu i nieczystości w okresie powojennym. W latach 60-70 utworzono w jej okolicy park, a w latach 80 powstał w tym miejscu stok  narciarski. Początkowo górka miała wysokość 138 m n.p.m., pod koniec XX wieku podsypano ją i obecnie, osiągająca wysokość 152 m n.p.m. Górka Szczęśliwicka nie ma sobie równych na terenie stolicy ;-) Jej otoczenie jest naprawdę malownicze i jestem pewna, że pięknie jest tu o każdej porze roku.
Na sam wierzchołek nie udało nam się wejść. Obeszliśmy górę z każdej strony, ścieżki kończyły się w najmniej spodziewanym momencie lub, po prostu, na drodze stawał nam płot. Stok narciarski był czynny, tak więc sam szczyt prawdopodobnie mogli zdobyć jedynie narciarze. Mimo to, z wydeptanego "tarasu widokowego" można oglądać te wszystkie warszawskie drapacze chmur, które przywodzą na myśl nowoczesne europejskie miasta...















Najłatwiej na Górkę Szczęśliwicką trafić, idąc od pętli autobusowej Szczęśliwice. Prawie z samej pętli jest widoczna, więc wystarczy tylko kierować się w jej stronę :-) W parku działa co najmniej jeden lokal gastronomiczny.

Komunikacja miejska:
- Przystanek Szczęśliwice 01: autobus nr 184
- Przystanek Szczęśliwice 02: autobus nr 157
- Przystanek Przy Parku 01: autobus nr 208


Kopa Cwila (Kopiec Cwila) - Ursynów
108 m n.p.m.

Kopa Cwila, dla odmiany, powstała z ziemi, którą wykopano pod budowę dróg i bloków. I faktycznie, widok jaki z niej się rozpościera to przede wszystkim... bloki i drogi... Znajduje się w parku Romana Kozłowskiego, wewnątrz całkiem sporego osiedla. Całe osiedle usiane jest licznymi głazami narzutowymi, z których część stanowi pomniki przyrody. Jednym z najważniejszych jest Głaz Ursynowski i wysokości 262 metry!






Głaz Ursynowski








KomunikaCja miejska:
- Przystanek Koński Jar 02: autobusy nr 136,179, 195, N34-
- najłatwiej jednak dotrzeć tu pierwszą linią metra (stacja Ursynów)


Wzgórze Trzech Szczytów (Góra Latawcowa, Monte Kazury) - Ursynów
133,9 m n.p.m.

Wzgórze Trzech Szczytów to bardzo przyjemne miejsce. Znajduje się także w dzielicy Ursynów (jak Kopa Cwila). Prawdopdobnie została usypana z ziemi, którą wykopano pod budowę linii metra. W 2016 roku w okolicy wzniesienia utworzono Park Cichociemnych Spadochroniarzy AK i włączono górkę w jego obręb. Monte Kazury to punkt na mapie Warszawy, gdzie uprawiać można terenową jazdę na rowerze. Nie brakuje tu górek, hopek i innych trudności, z którą zmierzyć muszą się osoby tu trenujące. Widoki z góry należą do bardzo ciekawych.  Z jednej strony mamy rozległe blokowisko, z drugiej granicę Lasku Kabackiego. Nad głowami przelatują nam samoloty zmierzające na warszawskie lotnisko Chopina. Dostrzec stąd można także drapacze chmur znajdujące się w centrum.


Kościół pw. Ofiarowania Pańskiego przy ul. Belgradzkiej






zabudowania lotniska

warszawskie drapacze chmur


Komunikacja miejska:
- Przystanek Osiedle Wyżyny 01: autobusy nr 179, 192
- Przystanek Osiedle Wyżyny 04/Osiedle Wyżyny 02: autobusy nr 179, 504, N34
- najłatwiej jednak dojechać tu pierwszą stacją metra (stacja Natolin), skąd  w ok. 10 minut dojdziemy ul. Belgradzką do celu 


Kopiec Powstania Warszawskiego - Mokotów
121 m n.p.m./ wysokość względna ok. 31 m

Kopiec Powstania Warszawskiego należy również do wzniesień usypanych z pozostałości budynków zniszczonych w czasie wojny. Na przestrzeni lat kopiec ochrzczono wieloma nazwami. Nie brakowało także takich o nieco przykrym znaczeniu jak "Śmieciara",  czy "Góra Śmieci". Obecną nazwę otrzymał dopiero w 2004 roku, po uporządkowaniu terenu dookoła. Na Kopiec (położony na terenie niewielkiego Parku Akcji "Burza") prowadzą betonowe schody (stanowiące Aleję Godziny "W") , które oddano do użytku w 60-tą rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Na jego szczycie umiejscowiono ogromny symbol Polski Walczącej. Co roku, w rocznicę wybuchu Powstania Waszawskiego (1.08., godz. 21:00)) odbywają się na Kopcu uroczystości, podczas których rozpala się ognisko pamięci , które płonie następnie przez 63 dni. 








Komunikacja miejska:
- Przystanek Budexpo 01/Budexpo 02: autobusy nr: 108, 167
- Przystanek Bartycka 01/ Bartycka 02: autobusy nr 107, 108, 141, 159, 162, 185,187, N33, N83. Z przystanku należy iść ul. Bartycką aż do granic parku, prawdopodobnie przez osiedle nie ma przejścia


Czy warto było zdobyć Koronę Warszawy? Nam się podobało. Wyjątkowo nie mieliśmy ochoty na zwiedzanie muzeów czy innych placówek. Pogoda była niezła, zależało nam na przewietrzeniu głowy i spędzeniu czasu na wolnym powietrzu. Z tym wyzwaniem powinien poradzić sobie prawie każdy. Trzeba mieć jednak na uwadze, że przejazdy pomiędzy poszczególnymi punktami zabierają , mimo wszystko, całkiem sporo czasu. 
Najciekawsze wzniesienia? Mnie do gustu przypadła Górka Szczęśliwicka z całym otoczeniem i Wzgórze Trzech Szczytów z widokiem na Lasek Kabacki. Najmniej urodziwa górka? Chyba Kopa Cwila... położona w środku osiedla z widokiem na dość szary miejski krajobraz... 




piątek, 10 stycznia 2020

Kraków: Miły spacer urokliwymi zakątkami stolicy Małopolski: Las Wolski, Kopiec Piłsudskiego, Kopiec Kościuszki, Salwator...


To był naprawdę piękny dzień. Pierwszy dzień grudnia 2019. Wtedy czułam, że zostawiam za sobą ponury listopad i z radością i nadzieją patrzę w przyszłość. Niestety kilka dni później wszystko runęło jak domek z kart. Rzeczywistość okazała się potwornie smutna. Takie jest jednak życie i w końcu trzeba pogodzić się ze wszystkim, co nam serwuje... Tym wyznaniem kończę użalanie się nad sobą i próbuję znów cieszyć się tym, co dookoła... 

Wrócę pamięcią  do tych szczęśliwych chwil i pokażę Wam piękne ścieżki Lasu Wolskiego, którymi wędrowaliśmy... Zaplanowanie miejsc, które mieliśmy odwiedzić w Krakowie było tym razem dla mnie zdecydowanie trudniejszym zadaniem, bo podróżowaliśmy z naszym pieskiem. Większość muzeów i innych placówek po prostu odpadała. Pogoda była piękna, więc Las Wolski (będący fragmentem Bielańsko-Tynieckiego Parku Krajobrazowego) i jego okolica okazały się strzałem w dziesiątkę. Startujemy pieszo z hotelu Ibis Budget Bronowice, gdzie zatrzymaliśmy się na nocleg. Ale na poniżej opisaną trasę można wejść, skracając ją nieco, np. wysiadając na przystanku autobusowym Sielanka (autobusy nr 102,134, 152, 192, 252, 902). Ominiemy wówczas, co prawda , malownicze przejście nad rzeką Rudawą, za to znajdziemy się od razu przy Parku Decjusza. 


z lewej rzeka Rudawa

Park Decjusza





Z Parku Decjusza, Aleją Kasztanową, a następnie Aleją Panieńskich Skał, docieramy do znakowanego żółtego szlaku turystycznego (początkowo biegnącego równolegle z czarnym).




Akurat tego dnia, odbywały się zawody biegowe (chętnie bym do biegaczy wtedy dołączyła ;-) ), więc troszeczkę próbowaliśmy ominąć tę biegową trasę. Niemniej jednak właśnie tym żółtym szlakiem dotrzemy do rozejścia szlaków Panieńskie Skały. Cały rezerwat, o tej samej nazwie, ma powierzchnię 6,41 ha. Ochronie podlegają tu wychodnie wapienne oraz ponad stupięćdziesięcioletni drzewostan, na który składają się głównie:  buk pospolity, dąb szypułkowy, grab pospolity, lipa drobnolistna i jawor. 




W tym miejscu zmieniamy znaki szlaku na zielone i pniemy się w górę (skręcając w prawo), w stronę jednego z czterech popularnych krakowskich kopców. Robi się nieco bardziej płasko. Do naszej, znakowanej na zielono trasy, dołącza z prawej strony szlak czerwony. 



W końcu jest i on - dostojny Kopiec Niepodległości im. Józefa Piłsudskiego. Usypany na polanie Sowiniec, stanowi najwyższy punkt Krakowa (383 m n.p.m.). Powstawał w latach 1934-37, przy czym jego budowa przyspieszyła po śmierci Józefa Piłsudskiego (1935r. ). Na przestrzeni lat wygląd kopca się zmieniał. Przez pewien okres czasu był obsadzony gęsto drzewami. Jego obecna sylwetka jest efektem działań rewitalizacyjnych po katastrofalnych w skutkach opadach deszczu w 1997r. (kopiec uległ wówczas obsunięciu). Ponownie oddano go do użytku podczas uroczystych obchodów Święta Niepodległości 11.11.2002r. Jako ciekawostkę dodam, że złożono tu ziemie z pól bitewnych I i II wojny światowej. Z kopca rozpościera się przepiękna panorama. W dni z dobrą przejrzystością powietrza można dostrzec stąd masyw Babiej Góry, Gorce a nawet Tatry! Miałam na to cichą nadzieję, niestety tym razem nam się to nie udało... 






Podobno stan powietrza w Krakowie tego dnia był dobry, ale nad miastem unosiła się całkiem spora smogowa "czapa"...

Widok z Kopca Piłsudskiego, po prawej, bardziej znany,  Kopiec Kościuszki

Wawel


Kopiec Kościuszki na zbliżeniu




smog!

Z Kopca zaczęliśmy schodzić czerwonym szlakiem (początkowo równolegle z zielonym) w stronę zoo. Dalej aleją Wędrowników i fragmentem alei Kasy Oszczędności Miasta Krakowa docieramy do parkingu przy ogrodzie zoologicznym. Za chwilę zmienimy znaki trasy na niebieskie i pójdziemy zgodnie z nimi aż do miejsca o interesującej  nazwie - Kozie Nogi.  






Następnie wejdziemy na szlak czarny (do Przegorzalskiej Przełęczy i dalej Aleją Jerzego Waszyngtona), który jest chętnie uczęszczany przez chcących zaznać ruchu Krakowian. Mijamy bardzo przyjemne miejsce wypoczynkowe z licznymi ławkami i stolikami i dziarskim krokiem wchodzimy na trasę znakowaną na zielono. Dojdziemy nią do Kopca Kościuszki, a następnie aż do Salwatoru. Po drodze miniemy cmentarz, na którym spoczywają m.in. Stanisław Lem (pisarz science-fiction), Eugeniusz Romer (znany kartograf i geograf), Andrzej Wajda (reżyser filmowy i teatralny). Stąd momentami dało się zauważyć jakieś górskie szczyty (prawdopodobnie Beskidy). 


Na Salwatorze kończy się znakowana trasa. Dalej musimy już radzić sobie sami. Ale nietrudno trafić stąd do Rynku Głównego. Najprościej iść ul. Tadeusza Kościuszki i później Zwierzyniecką. My sobie nieco utrudniliśmy drogę i skręciliśmy w ul. Retoryka, by zobaczyć na własne oczy Kamienicę pod Śpiewającą Żabą. 



Dalej ul. Piłdudskiego dotarliśmy do plant i ul. Jagiellońskiej, przy której znajduje się Ogród Profesorski i Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego z  jednym z najpiękniejszych dziedzińców w naszym kraju. 










 




Stąd już w kilka chwil znajdziemy się na Rynku Głównym... 



Całość opisanej trasy to dystans  ok. 14 km. Fragment znakowany szlakami turystycznymi możecie zobaczyć poniżej:


To był bardzo udany spacer, który każdemu z nas przypadł do gustu. Z pewnością gdy tylko nadarzy się kolejna okazja, poszwendamy się jeszcze ścieżkami Lasu Wolskiego... Szlaków i atrakcji tam na pewno nie brakuje.

Może zainteresują Cię również: