Słowenia od zawsze kojarzyła mi się z pięknymi krajobrazami i górami, które wydawały się poza naszym zasięgiem. Wysokie, strzeliste, pełne metalowych elementów, bez których przejście wielu szlaków byłoby, nawet dla bardziej zaawansowanych górołazów, prawie niemożliwe. Przed wyjazdem spędziłam sporo czasu analizując mapy, szukając zdjęć, opisów szlaków w Internecie, by móc ocenić, czy na poszczególnych trasach sobie z Mateuszem poradzimy. Ta opisywana poniżej pozbawiona jest technicznych trudności. Przypomina bardziej „nasze” sudeckie czy beskidzkie ścieżki niż wysokogórską wspinaczkę. Co ciekawe, tego dnia staniemy na styku granic trzech krajów: Słowenii, Austrii i Włoch. Zainteresowani?
Zapraszam po więcej informacji:
Ruszamy z niewielkiej wsi Rateče. Na jej obrzeżach znaleźliśmy bezpłatny parking, niestety zaledwie na kilka aut – wszystkie miejsca były zajęte. W Słowenii wiele parkingów, nie tylko przy największych atrakcjach turystycznych jest płatna (często ok. 10 euro lub więcej za dzień). Czasem da się zaparkować auto za darmo. W centrum wsi Rateče stoją parkomaty. Kawałek dalej, przy głównej drodze zauważyliśmy parę zaparkowanych samochodów na obcych rejestracjach i właśnie tam postanowiliśmy zostawić auto. Nie dostaliśmy mandatu.
Ruszyliśmy czerwonym szlakiem, który rozpoczyna się przy płatnym parkingu w centrum. Kierujemy się na trójstyk granic (Peč, Tromeja, Dreilandereck,Monte Forno). Łagodne podejście przechodzi w nieco bardziej wymagające gdy zbliżymy się do granicy z Włochami. Końcowy fragment to kilkanaście mniejszych i większych zakosów. Po nieco ponad 2 godzinach docieramy na wysokość 1508 m n.p.m. i po raz pierwszy możemy spojrzeć na Austrię. Przed nami austriacki szczyt Dobratch (2166 m n.p.m.). Na trójstyku znajduje się obelisk, który pokazuje w którym państwie aktualnie się znajdujemy. Jeśli zgłodniejecie lub dopadnie Was pragnienie, można skierować się w stronę Taubenkogel – austriackiego wzniesienia, na które wjechać można kolejką (od strony Austrii). Po drodze traficie na kilka knajpek. Postanowiliśmy wrócić stamtąd na trójstyk i zejść do Ratece szlakiem po włoskiej stronie. Wybraliśmy szlaki w kolorze czerwonym i niebieskim. Żeby jednak nie dochodzić do głównej drogi, w miejscu gdzie szlak ostatni raz mocno skręca w prawo, idziemy prosto. Przekraczamy bramkę i maszerujemy przez pastwisko, z którego wychodzimy już w Słowenii. Ależ tam są widoki! Skręcamy w lewo na krótki fragment ścieżki rowerowej, po czym dochodzimy do czerwonego szlaku, którym podchodziliśmy na trójstyk. Po kilkuset metrach meldujemy się przy samochodzie.
Cała trasa (bez przerw i przystanków, których ze względu na widoki można zrobić naprawdę sporo) powinna zająć ok. 5 godzin. Dystans do przejścia do ok. 12 km.
Mapa trasy:



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz