poniedziałek, 29 czerwca 2026

Słowenia: Karawanki - na najwyższy szczyt Karawanek - Stol / Hochstul 2237 m n.p.m.

W tym wpisie przeczytacie o bardziej wymagającej słoweńskiej wycieczce. Idziemy na najwyższy szczyt Karawanek -  Stol/Hochstul - 2237 m n.p.m. Przepiękne widoki, przyjemne towarzystwo wieszczków i możliwość odpoczynku w schronisku na wysokości 2198 m n.p.m. (Prešernova koča na Stolu) - czego chcieć więcej? :) 

Opisywana trasa w zasadzie pozbawiona jest trudności technicznych, poza jednym fragmentem, którego nie polecamy 😉, ale da się go ominąć.

Startujemy z parkingu przy zbiorniku wodnym Završniško jezero. Postój jest płatny i kosztuje 10 euro za dzień (stan na 08/2025). Już sam parking znajduje się w pięknym miejscu. Woda, góry, las… to musi być dobry dzień! Ruszamy czerwonym szlakiem (w Słowenii prawie wszystkie szlaki są czerwone!) w stronę schroniska Valvasorjev dom pod Stolom. Szlak biegnie odcinkiem asfaltowej drogi, fragmentem pastwiska i przyjemnymi leśnymi ścieżkami. Do schroniska można podjechać samochodem. Droga jest asfaltowa, kręta i wąska. Może być wyzwaniem dla samochodów o niskim zawieszeniu. Na odcinku ok. 5 kilometrów podjeżdża się aż 550 metrów ). Przejazd asfaltową drogą jest płatny – płatność reguluje się przy szlabanie na wjeździe.    

Otoczenie schroniska jest bardzo przyjemne. Aż chciałoby się tu spędzić co najmniej całe popołudnie. Wzrok przykuwa cel naszej wycieczki – najwyższy szczyt pasma – Stol. Dlaczego on jest jeszcze tak daleko?  ;)

Idziemy w stronę szczytu ścieżką o nazwie Žirovniška pot. W wyższych partiach co jakiś czas wychodzimy z lasu mogąc podziwiać wspaniałą panoramę okolicy. Dookoła same piękne widoki – wysokie góry oraz, w dole, Jezioro Bled – jedna z największych atrakcji Słowenii. W końcu całkowicie zostawiamy za sobą las. Szczyty najbliżej nas przypominają wyglądem Bieszczady, chociaż są o wiele wyższe. Ponieważ nie lubimy wchodzić i wracać tą samą drogą, wpadliśmy na „genialny” pomysł, by zboczyć z głównego szlaku i wejść na Stol od zachodniej strony. Nie wiedzieliśmy, że krótki odcinek trasy Slovenska planinska pot, VA-A5/ Panoramaweg Sudaplen 05 okaże się takim wyzwaniem.

Pierwsze kroki po piarżysku były nieco trudniejsze niż dotychczas, ale jeszcze jakoś dawaliśmy radę. Im wyżej byliśmy tym było gorzej. Kamienie osuwające się spod stóp, skały, które jako jedyne asekurowały nas przed osunięciem się razem z tymi kamlotami… Bywały momenty, w których zastygałam na dłużej, nie mogąc się zdecydować, czy ruszyć w górę czy w dół. Tymczasem minął nas biegacz, który sunął w przeciwnym kierunku z taką gracją, której ja nie mam nawet idąc spacerem przez miejski park. Ponadto nieco wyżej stała koza, której beczenie brzmiało jakby się z nas nabijała. Oj musimy jeszcze nabyć doświadczenia w poruszaniu się po piargach. Z ulgą przyjęliśmy wypłaszczenie trasy i brak kamlotów. Stąd już tylko chwila i jesteśmy na „dachu Karawanek”. Odpoczywamy delektując się widokami. Próbujemy rozpoznać niektóre szczyty i wypatrujemy austriackiego Glossglockner (niestety bez skutku). Na szczycie cieszymy się towarzystwem ciekawskich wieszczków. Te ptaki podchodzą bardzo blisko, gdy tylko usłyszą szelest foli czy rozpinanie plecaka. Schodzimy do schroniska Prešernova koča na Stolu. Tuż przed budynkiem otaczają nas owce, które natarczywie próbują zlizać sól z naszych nóg i plecaków. Początkowo nas to bawi, ale później chcemy chwilę odsapnąć, wciąż mając w głowie mordercze podejście piarżyskiem na Stol. Zdecydowanie łatwiej podejść na Stol od schroniska. Po prostu ten krótki odcinek należy wówczas powtórzyć przy zejściu ze szczytu. Do schodzenia wybraliśmy szlak o nazwie Zabreška pot. W górnych partiach jest również bardzo widokowy. Tuż przed schroniskiem Valvasorjev dom pod Stolem zdarzyło nam się kilka razy pobłądzić, ale po spojrzeniu w mapę w telefonie, szybko skorygowaliśmy trasę przejścia. Pozostało nam już „tylko” zejście ze schroniska do parkingu trasą, którą już tego dnia szliśmy w górę. Bardzo żałowaliśmy, że nie podjechaliśmy do schroniska autem, bowiem wtedy nasze „męki” już by się skończyły. Teraz, z perspektywy czasu, satysfakcja z przejścia pełnej trasy jest spora. 😉 Wycieczka zajęła nam w zasadzie cały dzień. Trudno się dziwić, skoro do pokonania było aż 1600 metrów w pionie.

Naszą trasę można prześledzić poniżej. Jeśli jesteście mniej wprawieni w górach, omińcie lepiej to piarżysko, o którym wspominałam powyżej ;)


Zdjęcia z trasy: 


Valvasorjev dom pod Stolom




Alpy Julijskie - widok ze szlaku


parę chwil przed paskudnym piarżyskiem


Prawie na Stolu


Szczęśliwa zdobywczyni najwyższego szczytu Karawanek


Karmienie wieszczka ;)


alpejskie krajobrazy


alpejskie krajobrazy


Stol i zejście w stronę schroniska Prešernova koča na Stolu


alpejskie krajobrazy


alpejskie krajobrazy i widoczny fragment szlaku przez piarżysko


Prešernova koča na Stolu  i owce







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz